#W7gaS
No to mądra ja wsiadłam, odpaliłam autko i podjechałam może z jakiś centymetr, ale od razu się zatrzymałam. Zadowolona z siebie stwierdziłam: "O, umiem!". No to jadę dalej. Sprzęgło, kluczyk i tu się zaczyna problem. Podjazd jest usytuowany na lekkim wzniesieniu, brama przymknięta, za bramą kamienista droga, mała foska i podwórko mojej babci.
Tak się rozpędziłam, że zapomniałam gdzie hamulec, więc brama wjazdowa wyleciała z zawiasów, wjechałam do fosy i złamałam drzewko babci (co akurat wyszło na dobre - bo było okroopne). Gorzej na tym wyszedł samochód: zbita lampa, wyrwane lusterko i porysowany cały bok... O dziwo mój kochany tatuś nawet na mnie nie krzyknął (stwierdził nawet, że lecąca brama wyglądała jak na filmach akcji), ale za to wrzask mojej mamy mógłby postawić całą okolicę na nogi.
Podejrzewam, że pierwsze jazdy z instruktorem będą dość ciekawe, biorąc pod uwagę moją dzisiejszą traumę na pół życia.
Czekam na historie z kursu. ;-)
Mam nadzieje że nie jesteś z moich okolic :D Bo dopiero co nowe ogrodzenie zrobione :D Jednak trzymam kciuki na kursie i egzaminie ;)
Miałam podobną sytuację, mnie tata przed kursem mnie uczył jeździć. Jeździłam sobie w kółko i opanowywałam biegi, w końcu postanowiłam wrócić do domu, kawałek drogi od opuszczonego pola z "rondem" do domu przebiegł mi spokojnie. Natomiast wjazd w bramę to już było bardziej zawiłe zadanie. Mamy bramę pod lekkim kontem i trzeba szeroko zakręcić, ja na to nie wpadłam, więc myślę sobie, jadę prosto, skręcam i jestem. No i wjechałam za blisko, lusterko przestawione, drzwi przednie i tylnie do wymiany. A słup od bramy ledwo się trzymał, jakby na włosku, chwila dłużej i by się cały przewrócił na ziemię.
Mimo wszystko śmiechu co niemiara.
Ale pierwsza jazda w eLce i jakiekolwiek innej jazdy w niej, to lęk przed bramami niemały.
Jednak chyba nie powinno się próbować jeździć autem przed rozpoczęciem nauki w szkole jazdy.
ups, autokorekta, kątem*
nie ma to jak dissy na biedne drzewko babci :D
o kurde :D To lepiej niż ja, bo jak mnie chłopak uczył to bokiem samochodu już byliśmy w rowie :o Dłuugo musiałam prosic, zeby znowu pozwolił mi poprowadzić...
Miałam podobnie, ale na skuterze.. Szwagier uczył mnie jeździć i nie myślałam, że "gaz" jest taki czuły (automat). Przekręciłam te gałkę na rączce i jazda ! Na przeciwko mojego domu jest taka polana wjechaliśmy prosto na nią. Zatrzymanie się było dla mnie misją :D
Na kursie się postaraj :). Powodzenia ;D.
Fajnego masz Tatę! :)
Ostatecznie wyszło zabawnie, bo nikomu się nic nie stało, ale to nieodpowiedzialne pozwolić komuś wsiąść pierwszy raz za kierownicę bez nadzoru.
fanego masz tate =)