#WFM9i
Na samym początku nie chciałam go, myślałam, aby usunąć - byłam w takim wieku, że zaraz matura, a tutaj ciąża...Gdy zdecydowałam się urodzić, to niestety nastąpiło samoistne poronienie. Akurat wtedy, kiedy pragnęłam dziecka...
Najgorsze słowa usłyszałam od swojej rodzicielki ''dobrze, że tak się stało'', ''koleżanki by się śmiały''. Tylko, do cholery, ja straciłam dziecko! Dla mojej mamy nieistotne było to, że miałam już długo chłopaka (ojca dziecka), nieważne, że do dziś jestem z nim, nieważny był ból, który odczuwałam, najważniejsza była jej reputacja.
Nie rozumiem hejtu w komentarzach. Dziewczyna przeżyła tragedię- straciła dziecko i wiek nie ma tu znaczenia. Każda matka ma prawo przejść żałobę niezależnie od wieku.
Ja akurat poczułam ulge ale jestem tez wstanie zrozumiec co czuje autorka i to okropna mieszanka frustracji i zalu
Jaki tu hejt w komentarzach, jeśli praktycznie wszyscy bardzo dziewczynie współczują? No, z wyjątkiem mnie, ale ja akurat podzielam zdanie jej matki.
Gdy pisałam powyższy komentarz, była tu tylko wypowiedź Sary i w dodatku miała dużo plusów.
Jakie mamy prawo oceniać i stopniować czyjś ból?
Współczuję Ci tragedii. Życzę Ci ukojenia.
Widać, że było to dla Ciebie bardzo trudne i jest mi Cię ogromnie żal, ale bądź silna, patrz na przód i buduj szczęśliwie swoją przyszłość, a z pewnością będziesz wspaniałą oraz doswiadczoną matką pełną miłości.
Przykre jest to, że na wdz nie mówi się normalnie o tym że to cud że kobieta zajdzie w ciąże i ja donosi. Samoczynne poronienia są bardzo częste i tak do 3 miesiąca warto się nie nastawiać że będzie dziecko.
Wykorzystam ten post do pytania, które wielu osobą może się przydać:
Co powiedzieć, gdy jakaś osoba straciła kogoś, a dla nas ten ból jest abstrakcyjny i bez sensu?
Pytam, bo: Ostatnio napisałam do mnie przyjaciółka, która płakała, że zmarł jej znajomy, z którym widziała się 2 razy w życiu i przegadała jeden dzień 2 lata temu. Kompletnie nie wiedziałam co odpisać, bo dla mnie to było bez sensu płakać za kompletnie obca osobą. Smutek- tak. Płacz i kilka dni żałoby- dziwne.
Choc nie zachowałabym się jak matka autorki, to płacz za dzieckiem do którego nawet się nie przyzwyczaiła, że będzie, jest dla mnie niezrozumiałe.
Tak jak autorka w kwestie poronienia, ja proszę o wyrozumiałość, bo jestem mało sentymentalna, ale chciałabym wiedzieć/zrozumieć.
Nic. To ta osoba chce wyrzucić z siebie swoje uczucia. Ty masz wysłuchać.
Moje drogie młode panie - poronienia w początkowym okresie są nader częste, więc jeśli się w ciążę zajdzie to lepiej sie zanadto nie przyzwyczajać do tego faktu, aż do czasu, kiedy będzie to bardziej pewne. Wyjdzie to wam na zdrowie. Niektóre z Was są egzaltowane nadmiernie, a natura to natura i zaklęciami deszczu nie wywołasz. Matka była szorstka, ale ze względu na młody wiek autorki sądziła, że za wcześnie dla niej na dziecko, więc dobrze, że się stało, co się stało.
Za pierwszym razem przeczytałem "poroniłam w 6 miesiącu" i zastanawiałem się co jest, do cholery, nie tak z niektórymi osobami, skoro szósty miesiąc to dla nich za wcześnie by nazwać dziecko dzieckiem. Nie mnie oceniać, ja w ciążę raczej nie zajdę, ale dla mnie dziecko to dziecko w momencie, w którym jego rodzice je tak nazwą – więc skoro Ty, autorko, zdążyłaś je pokochać, to wszyscy (z twoją matką na czele) mówiący "to nawet nie dziecko, dobrze że tak się stało" powinni zamknąć ryj.
Moze tak miało być.... wspolczuje ci bardzo wiem jak boli utrata ciąży
Teraz trzeba żyć dalej
Jezuuuuu chryste. Jakie dziecko? Kobieto, w takim razie nie wiesz ile dzieci już straciłaś myśląc ,ze to okres... skoro tak się stało to zarodek nie był zdolny do prawidłowego rozwoju.