Rok 2013. Juwenalia w Poznaniu. Byłem wtedy studentem drugiego roku na Politechnice Poznańskiej. Zbliżała się późna godzina, koło 23. Żegnaliśmy się już ze znajomymi, każdy zmierzał w swoją stronę. Po kilku minutach, w miejscu nieco mniej zatłoczonym, zaczepia mnie para młodych osób - prawdopodobnie studentów. Dziewczyna zachęca cicho: "Ej, znamy perkusistę zespołu Myslovitz, chodź z nami, to go poznasz!". Kątem oka widzę, że w zaroślach do których zamierzali mnie zaprowadzić, stały dwie inne osoby, nieśmiało spoglądając na mnie z ukrycia... Ale wydało mi się to bardzo dziwne i podejrzane... Po co miałoby im zależeć, żebym poznał kogoś takiego? Przyspieszyłem kroku i wsiadłem do pierwszej taksówki stojącej na poboczu. Do dziś wracam myślami do tamtej sytuacji. Co by się stało, gdybym poszedł z nimi? Kim byli ci ludzie? Pewnie nigdy nie poznam odpowiedzi...
Dodaj anonimowe wyznanie
Kto nie pije w Juwenalia
Ten jest głupi jak kanalia.
Na pewno byłeś studentem?
Późna godzina w juwenalia, to 23?
Trzeźwy osąd w sytuacji szansy na niejasną przygodę?
Ty chyba byłeś jednym z tym, co na studia poszli się uczyć 😅
Inaczej wspominam juwenalia, znaczy tę część którą pamiętam 😉
Pewnie handlarze organów, dobrze że nie poszedłeś
Perkusja to nie organy, choć dobry muzyk poradzi sobie z jednym i drugim.
To był początek epoki smartfonow I nagrywania filmików. Ponieważ to byli studenci może po prostu chcieli cię wkręcić i zrobić z ciebie głupka. Gdyby to był napad to dziewczyna której widać pół biustu poprosiła by cię o pomoc a za krzakiem by czekało kilku bandziorów.