#WnEYx
Mianowicie pracowałem kilka lat w sklepie agd/rtv, taka czarno-żółta sieć z bardzo wkurzającą reklamą. Standardem było naciąganie klientów na ubezpieczenia sprzętów, dodatkowe usługi itp. Jako że w międzyczasie studiowałem informatykę zaocznie, trafiłem na dział z komputerami.
Jestem sobie na dziale, poprawiam coś przy komputerach, gdy podchodzi do mnie starsze małżeństwo z prośbą o pomoc w wyborze laptopa, bo chcą korzystać ze skype'a, bo syn za granicą i chcą z nim porozmawiać. OK, wiadomo, do tego nie trzeba jakiegoś mocno wymagającego sprzętu, więc podchodzimy do podstawowych modeli, przedstawiam dane urządzenie i cenę. Wybór padł na średniej klasy sprzęt, więc spisuję wszystko i odprowadzam państwo do kasy w celu spisania umowy ratalnej i w ogóle. Wróciłem do swoich zadań.
Po chwili dostaję telefon od dziewczyny z kasy. "Daj mi numer seryjny tego komputera, który wybrali ci państwo". OK, podaję i wracam do pakowania sprzętu. Państwo do mnie wrócili zadowoleni, bo dostali raty na dobrych warunkach i że zabezpieczyli sprzęt, bo im tak pani doradziła. Patrzę na umowę i dodatkową gwarancję i widzę, że cena sprzętu zwiększyła się o 100%, dosłownie. Ale co było zrobić, wydałem towar, pożegnałem klientów i po cichu podałem im swój numer, to pomogę z odpaleniem sprzętu i instalacją poszczególnych programów. Tylko z tego względu, że wiedziałem, że zostali naciągnięci na niepotrzebne koszty.
Umówiłem się z nimi po pracy, podjechałem, zainstalowałem co należy, wytłumaczyłem jak mają korzystać ze skype'a, podziękowałem i wyszedłem ze spokojnym sumieniem.
Dlaczego to zrobiłem? Proste, wyobraziłem sobie jak by było, gdyby ktoś naciągnął moich rodziców lub dziadków. A że zawsze miałem/mam ogromny szacunek do starszych, działałem zgodnie ze swoim sumieniem.
Dlatego jeśli ktoś starszy z waszej rodziny chce coś kupić na raty w takim sklepie, idźcie z nim i wypytajcie o wszelkie koszty. By nie narazić ich na duże straty finansowe z tytułu niskiej raty kredytu ratalnego. Bo ludzie od tego wiedzą jak manipulować systemem, by z dodatkowymi rzeczami rata wyniosła niezauważalnie więcej. A de facto płacicie drugie tyle.
Niestety - nie ufam obsłudze w takich sklepach. Zwyczajnie wiem, że wręcz muszę naciągać klientów i bardzo często ci ludzie tego nie chcą, ale chcą mieć pracę. Dlatego zanim wybiorę się do sklepu z elektroniką robię rozeznanie w necie dodatkowo konsultując je z kolegą-informatykiem, a obsługę pytam zawsze z grzeczności
Robię tak samo. W sklepie najcześciej sprzedawcy propnują najdroższe rzeczy.
Niestety. Z tego co pamiętam kumpel mi mówił, że zgarnie systemu na pen-drive powinno bezpłatne - chcieli za to 20 zł. Grzecznie podziękowałam i poprosiłam kumpla żeby to zrobił. Za free zgrał mi system, ogarnął dysk, system i zainstalował potrzebne programy i gry przy okazji.
Tak samo jak chcecie kupić coś na raty 0%, a oni mówią że np taka promocja się skończyła i różne inne głupie wymówki, trzeba się kłócić! Oni nie chcą sprzedać za 0% bo nie dostaną premii. Pytajcie się o regulamin promocji, dzwońcie na infolinie, róbcie wszystko żeby was nie zrobili w konia
Tiaaa. Kupuję toster. Zwykły toster, ale może jednak bym się skusił na dodatkowe lata gwarancji. 3 razy usłyszałem że może jednak bo jak coś się stanie..
denerwujące.
U nas była dokładnie taka sytuacja! Dzień później zaprowadzilam tam ojca za fraki i odstapilismy od umowy - i kredytu, i ubezpieczenia :)
Pamiętam, że jak ja kupowałam laptopa, to pan z obsługi próbował mi wmówić, że windows 8 jest taki trudny i tak bardzo się różni od poprzednich, że koniecznie muszę przejść szkolenie :P
Taaa, poszłam kupić aparat cyfrowy i też mi chcieli wcisnać ubezpieczenie i cośtam. Bujajcie się ... To samo przy zakupie okularów z firmy na ,,f". Cena początkowa wzrosła o 5 dych, bo antyrefeksy, bo ubezpieczenie, bo cooośtam.;/
Czasami ubezbieczenie jest dobre :D telefon zepsol się po roku i dzięki temu zwrócili mi całą kwotę oprócz ubezpieczenia, czyli mialam dobry telefon na rok za okolo 40 zl :D
Ja raz kupowałem kabel dla szkoły więc potrzebowałem faktury. Pani powiedziała, że faktury można załatwiać tylko internetowo. Dafuck?
Na tym polega praca tych ludzi. Sama oferowałam kiedyś fantastyczne promocje przy przedłużeniu umowy z firma internetową. Każdy, kto miał trochę oleju w głowie sprawdzał warunki i widział, że oferta dla nowych klientów jest dużo lepsza.
To, że ktoś nie czyta umowy, nie sprawdza warunków i cen, działa na jego niekorzyść- niestety.
Ok, ale chyba jednak praca sprzedawcy/doradcy/obsługi powinna polegać na doradzaniu klientowi na jego korzyść
Oj nie, praca takich ludzi polega na tym, że mają zadowolić klienta w sposób korzystny dla firmy.
Po to są regulaminy, OWU czy inne tego typu dokumenty żeby się z nimi zapoznać. To Twój obowiązek.
Wieś sory, często sami klienci są sobie winni.
"Media Expert. Włączamy niskie ceny!!!"
Włączamy niskie ceny?