#XR83G

Natchnęło mnie, żeby napisać, jak wygląda leczenie zaburzeń odżywiania w psychiatryku, sama na to nie chorowałam, ale podczas 3 pobytów zdążyłam się napatrzeć i nasłuchać. Jako tło muszę napisać, że jedzenie jest ohydne i niezdrowe, ludzie tam chudną, bo nie są w stanie nic przełknąć, a ci mniej wybredni, co jedzą wszystko, tyją. Ci z zaburzeniami odżywiania musieli jeść wszystko. My mieliśmy obowiązkową poranną gimnastykę, ci z zaburzeniem odżywiania mieli jednak zakaz jakiegokolwiek ruchu, bo jeszcze by schudli od rozgrzewki godnej emerytów.


Dziewczyna, która kiedyś miała anoreksję i bulimię, na chwilę się wyleczyła, a jak tylko znowu zaczęła wymiotować, sama się zgłosiła gdy jeszcze miała dobrą wagę, bo chciała być zdrowa. Opowiedziała, że podczas jej poprzedniego pobytu anorektyczki chodziły się kąpać parami i nawzajem pilnowały, by nie patrzeć na swoje tuczone ciała i się nie załamać.


Jedna anorektyczka dostała przepustkę na spacer z mamą. Poszły razem na obiad, a ona zjadła 15 smacznych pierożków, bo chciała sprawdzić, czy potrafi, bo jedzenie szpitalne jej nie wchodziło. Potrafiła i była z siebie dumna.

Dwie bulimiczki. Jedna na oko miała rozmiar 40/42 i można by ją uznać za pulchną, oczywiście chciała schudnąć, lekarz jej tego zabronił. Druga całkiem OK, ale chciała zrzucić 5 kg, mieściłaby się w normie, więc jej lekarz pozwolił, pod warunkiem, że zdrowo, ale wsparcia nie otrzymała. Podczas pobytu obie przytyły.


Pojawiła się nowa anorektyczka, dostał ją lekarz, który nigdy nie brał anorektyczek, ale inni nie mieli miejsc. Przez 2 dni jadła pełne porcje, dopóki ktoś nie zwrócił uwagi lekarzowi, że przecież ona ma skurczony żołądek i powinna zacząć od 1/3.
Podczas porannej gimnastyki anorektyczka szła umyć zęby, dla jaj przechodząc obok wykonała razem z nami machanie ramionami (skrzydełka), została ukarana.

Dziewczyna, która miała depresję, zaczęła być leczona na anoreksję, bo miała BMI 18, od początku jadała normalnie, po prostu miała taką urodę.


Leczono na anoreksję dziewczynę, która moim zdaniem jej nie miała. Po śmierci matki jej organizm się zbuntował i dostała biegunki i wymiotowała, a potem w depresji nie widziała sensu w jedzeniu. Podczas posiłków bez protestów jadła normalnie to, co dostała, siedziała 3 miesiące i mimo odżywek wciąż nie miała wagi uprawniającej do wypuszczenia jej, bo nie tyła prawie wcale. Miała zostać przeniesiona do specjalnego ośrodka dla anorektyczek, jak okazało się, że chwilowo nie ma miejsc, rozryczała się, bo miała dość szpitala.


Były przypadki, gdzie anorektyczki się buntowały i nawet masło zdrapywały, ale ja się im nie dziwię, zmuszali je do szybkiego tycia, chodź niedowaga często wynosiła tylko 2-3 kg, nikt nie dał im czasu na podleczenie chorego umysłu.
Ten system to porażka.
Szklankawody2 Odpowiedz

Tycie na sile No najgorsza opcja dla anorektuczki. Mózg i psychika niszczą sie wtedy niemiłosiernie. Nie chodzi o TYCIE, a o psychikę.

Insulinooporna Odpowiedz

Sama borykam sie z zaburzeniami odzywiania. O ktorych w Polsce bardzo malo sie mowi. Od dziecka, jak niedawno sie okazalo, walcze z kompulsywnym objadaniem sie. Kazdy najmniejszy stres powoduje, ze trace nad soba kontrole. Od wielu lat (okolo 12) przezywalam roller coaster. Od restrykcyjnych diet po bole zoladka. W najgorszych okresach jadalam surowke z kapusty czerwonej zmieszana z masa krowkowa. Krotki epizod bulimiczny, wyszlam z niego sama. Dzis chodze na terapie od kilku miesiecy. Po raz pierwszy jem normalnie. Jak normalny czlowiek. Jestem normalna. Nie chudne spektakularnie, ale nie tyje. Zwyczajnie nie tyje. Rok temu wazylam blisko 120kg, dzis jestem na okolo 108 wiec jakis progres jest. Regularnie 2-4 razy w tygodniu trenuje. Jem wszystko oprocz slodyczy. Chyba ze mam napad kompulsu, ktore zdarzaja sie coraz rzadziej i rzadziej. Sama musialam do tego dojsc. Przez ponad 20 lat zaden pediatra, zaden nauczyciel, rodzice nie zauwazyli ze chudnac i tyjac po 20kg dwa razy w roku cos jest nie tak.

Froya Odpowiedz

Anoreksja? Wciśnijmy jej wiecej żarcia, będzie dobrze. Bulimia? Oj tam, nie jest wychudzona, na cholerę ona tu siedzi?!

Jestem załamana.... aż tak bardzo do tyłu jesteśmy z nauką o tych schorzeniach? :(

Luna2 Odpowiedz

XXI w. A u nas czasami gorzej niż w średniowieczu.

zagubiona16 Odpowiedz

Chyba wiem co to za szpital, oddział D ?

Bildes Odpowiedz

Tak beznadziejnie napisanego wyznania dawno nie czytałem.. Okropnie czyta to się i mało sensu to ma.

piorkowska Odpowiedz

Nie chcę bagatelizować problemów, związanych z opieką psychiatryczną, bo z racji wykonywanego zawodu wiem, że jest ich sporo (od braku środków, bądź niechęć ich wydawania na wyposażenie czy catering, do mało empatycznej kadry), ale wiele się zmienia, gdy stajemy po drugiej stronie ,,barykady''.
Sama miałam epizod związany z zaburzeniami odżywiania. I dziwiłam się, że w szpitalu tak mało psychoterapii, że to zmuszanie do jedzenia niesmacznych posiłków, że patrzy się tylko na wagę.
Teraz nieco bardziej jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Szpital to nie miejsce na terapię, przywrócenie do zdrowia psychicznego najlepszych lotów - to tak, jakby zgłosić się na SOR z katarem i oczekiwać, że wypuszczą nas dopiero przy 36,6. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym to działanie awaryjne, stany krytyczne, emergency, etc. Czyli kiedy już ustabilizujemy Cię na tyle (w przypadku zaburzeń odżywiania - psychicznie, ale i fizycznie), żebyś był/a w stanie podjąć się opieki ambulatoryjnej bądź w specjalistycznym ośrodku, to dostajesz wypis ze szpitala. Wiele tego typu opisów pobytu w szpitalu świadczy dla mnie o tym, że świadomość pacjenta jest ograniczona - przez zaburzenie, z którym się zmaga, i to należy zrozumieć - bo to część choroby. Przykład zdrapywania masła przez anorektyczki to potwierdza.
Pozdrawiam i życzę lepszych doświadczeń w przyszłości :)

metr50iZyletka

Skoro szpitale PSYCHIATRYCZNE nie są od terapii to od czego są? Może nie jestem ekspertem, ale jaki sens ma tuczenie anorektyczki bez żadnej terapii psychiatrycznek? Przecież kiedy wyjdzie ze szpitala znowu może chudnąć. Tak samo głęboka depresja- powstrzymasz kogoś od samobójstwa na czas pobytu, ale co potem?

GeddyLee

w znacznej większości szpitale psychiatryczne to miejsca, w których uczysz się udawać, aby cię wypuścili - bo inaczej zwariujesz jeszcze bardziej

Dodaj anonimowe wyznanie