#XVOSA

Udzielam korepetycji z matematyki.
Na początku roku szkolnego dostałam telefon od Pani Pedagog. Szukała korepetycji dla syna, Maciusia. Zgodnie z tym, co mówiła, Maciuś pomimo regularnych korepetycji i tak co semestr miał zagrożenie. Postanowiła zatem poszukać pomocy u mnie. Niejeden ciężki przypadek wyciągnęłam na prostą, zatem nie spodziewałam się wyzwania. Niesłusznie…

1. Na koniec każdych zajęć daję uczniowi zadanie domowe – w ramach utrwalenia materiału. Pani Pedagog stwierdziła, że jej syn nie będzie robił dodatkowych zadań. Bo nie.
2. To, że Maciuś ma same jedynki w szkole, to nie jego wina, tylko nauczycieli. Ona jest pedagogiem i wie, że to oni zawalili!
3. Maciuś dostał jedynkę ze sprawdzianu, bo był w formie testu zamiast pytań otwartych. Logiczne.
4. Maciuś nie potrafi matematyki (oraz fizyki, chemii, angielskiego, historii…) bo jest dyslektykiem. I wszyscy to powinni zrozumieć.
5. Odwoływała korepetycje w dzień korepetycji. Maciuś ze złamaną nogą nie może przecież się uczyć.
6. Gdy odwołała piąte korepetycje z rzędu, wkurzyłam się – powiedziałam, że rezygnuję. Pani Pedagog zadzwoniła do mnie z pretensją, że ona ma grypę i powinnam ją zrozumieć, a w ogóle to przeze mnie musi szukać nowego korepetytora.

Chłopak nie był taki głupi, po prostu wykorzystywał fakt, że mama traktuje go jak debila – nie musiał się uczyć, to tego nie robił. Zastanawia mnie, czy test gimnazjalny też napisze za niego. Przecież Maciuś jest dyslektykiem – powinniśmy to zrozumieć…
Kid Odpowiedz

Jak znajdzie sobie żonę, to wnuka też za niego zrobi. W końcu Maciuś jest dyslektykiem.

Marian6660

Mały błąd :) Jak znajdzie MU żonę. :)

mamyczas Odpowiedz

Prawdę mówiąc najbardziej w tym wszystkim szkoda mi właśnie tego całego Maciusia, bo nawet jeśli wykorzystuje swoją dysleksję, to robi to tylko dlatego, że nigdy za nic nie musiał odpowiadać, bo "kochana mamusia" wszystko za niego załatwiła. To za parę lat bardzo boleśnie się na nim odbije.

Martyna21P Odpowiedz

Tacy ludzie jak jego mama nie zdają sobie sprawy, jak bardzo krzywdzą dziecko. Brak samodzielności w tym wieku prowadzi do tego, że dziecko nie będzie potrafiło poradzić sobie z wieloma sprawami w przyszłości. Sama znam się przekonałam o tym, widząc kolegę z klasy (gimnazjum), który nie potrafił zamieść w klasie bałaganu, który sam zrobił. Co będzie, kiedy matki nagle zabraknie? Kto wtedy Maciusiowi pomoże? Z resztą, co ja w ogóle mówię, przecież Maciuś jest dyslektykiem i powinnam to zrozumieć.

Erin Odpowiedz

Moha mama to jednak była głupia. Zamiast wykłucać się z nauczycielkami, że mają zostawić mnie w spokoju bo mam dyslekcję, to siedziała ze mną, robiła kupę zadań i ćwiczeń.

Marian6660

Ano. Jeszcze z marnymi efektami :)

Docha

Jak widać nie pomogło :(

Lavandavanda

@Marian
@Docha
Może i robi błędy, ale pewnie mniej. I życiowo jest zorganizowana, i do pracy przyzwyczajona. Złośliwości tutaj akurat możecie sobie darować.
@Erin, mamusię po rękach całuj, że goniła Cię do pracy zamiast hodować cwanego, śmierdzącego lenia.

CrazyScientist

Mój internet zrobił mi psikus i ostatnie słowa ("zadań i ćwiczeń") załadował dopiero parę sekund po tym, jak przeczytałem resztę...

baklazanzamiastmozgu Odpowiedz

Jak mnie wkurzają ludzie traktujący dysleksję jak przyzwolenie na debilizm a samych dyselektyków jak upośledzonych.
Sama mam dysleksję i dobrze mi się z nią żyje. To nie problem, to szansa, to inny sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości.
Wygrałam mnóstwo konkursów matematycznych i równie dużo kolokwiów zawaliłam przez pomieszanie cyferek czy złe przeczytanie słowa.
Po prostu trzeba przywyknąć i szukać swoich atutów a nie usprawiedliwiać zaniedbań dysleksją. Nie nadajemy się do wszystkiego, ale są dziedziny które rozumiemy i przyswajamy we wręcz niemożliwym stopniu.

Msciwoj82

Chyba za bardzo oceniasz innych po sobie, dysleksja to dysleksja, nie oznacza że trzeba być jednocześnie szczególnie uzdolnionym z innych dziedzin. Chociaż owszem, zdarza się (też znam przykład, syn znajomych ma dysleksję a z matmy jest orłem, raz jak przyniósł czwórkę do domu to matka się dziwiła co się stało).

SmalecRoslinny Odpowiedz

Może i Maciuś jest dyslektykiem, jego mama na pewno jest dysmózgiem...

stefaniapoldka Odpowiedz

Nie rozumiem, po co zatrudniała nową korepetytorkę, skoro jej zdaniem winni byli nauczyciele, a nie dziecko?

Docha Odpowiedz

Coraz bardziej tracę wiarę w pedagogów :(

Lingling Odpowiedz

Mam znajomego, który wszystkie niepowodzenia tłumaczy byciem pół-sierotą. Stracił prace nie dlatego, że olał projekt, dead lajna, kierownika i cały zespół, tylko dlatego, że mama zmarła. 15 lat temu.

ogienek Odpowiedz

Mam już swoje lata i jak chodziłem do szkoły to człowiek nawet nie znał takiego słowa jak "dyslektyk", a teraz ilu uczniów ma wykupiony papier za kasę?

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie