#XmfZg

Moich rodziców łączyła miłość, jaką rzadko można spotkać. Przez całe dzieciństwo miałam wrażenie, że wraz z dwójką młodszego rodzeństwa jesteśmy tylko dodatkiem do ich wspaniałego życia. Owszem, kochali nas, ale przede wszystkim kochali siebie, a mimo upływu lat ich miłość stawała się coraz większa i silniejsza. Na widok taty w mamy oczach zapalały się małe ogniki, a głos taty miękł i łagodniał, kiedy się do niej zwracał. Zawsze żyliśmy na dość dobrym poziomie; tata był żołnierzem - pilotem śmigłowca, mama lekarzem. Uczyli nas miłości do nauki i chęci nieustannego kształcenia się. Tata raz po raz wyjeżdżał na misję, bo jak mówił "prawdziwy żołnierz musi zaznać walki".

Któregoś dnia, pod koniec jednej z misji taty, zadzwonił telefon. Śmigłowiec taty został zastrzelony i nikt nie przeżył. Kiedy przypomnę sobie krzyk mamy i jej okropny płacz, to mimo upływu lat pęka mi serce. Mama zamknęła się w sypialni i nie wychodziła stamtąd przez prawie dwa dni, a kiedy wyszła, zupełnie nie przypominała siebie, była starsza o minimum dziesięć lat. Późniejszych dni, pogrzebu prawie nie pamiętam, jedynie to, że zajmowałam się moim rodzeństwem, a mama całe dnie spędzała w sypialni. Aż któregoś dnia coś się zmieniło. Mama znów zaczęła przygotowywać nam obiady, odrabiać z młodymi lekcję, wróciła do pracy.

Żyliśmy sobie tak we czwórkę, potem ja wyprowadziłam się na studia. Po dwóch latach mój młodszy brat, a z mamą została nasza siostra, która kończyła ostatnią klasę liceum. Wydawało się, że mama w końcu pogodziła się ze śmiercią taty, chociaż nadal przy jego wspomnieniu w jej oczach pojawiały się łzy. Po cichu mieliśmy nadzieję, że może kogoś sobie znajdzie, żeby nie spędzić starości w samotności, w końcu była bardzo atrakcyjna i mądra.

Przyjechaliśmy na zakończenie roku naszej siostry, potem w domu było małe przyjęcie. Mama wyglądała na taką dumną, ale i spokojną, uśmiechała się do siebie pod nosem, a jej oczy lekko błyszczały. Następnego dnia zabraliśmy z bratem siostrę na małą wycieczkę. Gdy wróciliśmy, mama leżała w sypialni przytulona do swetra taty z jego zdjęciem w ręce. I nie żyła od kilku godzin. Na stoliku znaleźliśmy list, w którym przeprasza nas za to, ale nie potrafi żyć bez taty.

Minęło kilka miesięcy od jej i uświadomiłam sobie, że mama tak naprawdę umarła ponad osiem lat temu, w dniu w którym dowiedzieliśmy się, że nasz tata nie żyje. Nie potrafię jej mieć tego za złe, bo wiem, że kochała nas na tyle, żeby nas wychować i pomóc nam rozpocząć własne życie, ale jej miłość do taty przewyższała wszystko inne i to dlatego tamtego dnia była tak spokojna i szczęśliwa, że w końcu, po tylu latach męki będzie mogła być z nim razem.
Luuuuuuzik Odpowiedz

Moi pradziadkowie mieli podobną miłość. Nigdy się nie kłócili, codziennie mówili sobie że się kochają, prababcię tylko pradziadek mógł uspokoić. Kiedy pradziadek umarł, moja prababcia się kompletnie załamała. Nie jadła, nie spała, chodziła jedynie na jego grób.
Zmarła kilka miesięcy po nim, na jego grobie, na zawał serca, chociaż ja uważam, że po prostu pękło jej serce.

Mikkininaj Odpowiedz

Jak zwykle wszyscy dopatrują się kłamstwa :/ to samo było pod moją historią.. A nie wpadło Wam do głowy, że autorzy specjalnie nie podają wszystkich szczegółów albo coś zmieniają np. imiona, miasta po to, żeby pozostać anonimowym ?? Autorka wyznania napisała, że jej tata pojechał na misje, a na misje jeździ się za granice. Nauczcie się czytać ze zrozumieniem albo douczcie się w pewnych tematach niedowiarki a później piszcie te swoje komentarze.

Gro9

Jedyny zestrzelony Polski śmigłowiec na misjach pokojowych to MI-24 który oberwał 31 lipca 2009 roku w afganistanie. Lądował awaryjnie. z 9 osobami na pokładzie. NIKT nie zginął. Naucz się sprawdzać łatwo weryfikowalne fakty..... a dopiero potem opieprzaj innych.

majer

To wtedy smutnym jest, że matka równie mocno nie kochała swoich dzieci :(

HollywoodUndead4Ever

Gro9
Nie o każdym zestrzeleniu śmigłowca piszą w mediach koleś. Jeśli były tam np. tylko 3 osoby to media będą raczej miały to gdzieś. Na wojnach ginie więcej ludzi w powietrzu niz słyszysz. Media opisują tylko te wypadki najtragiczniejsze/z ważnymi osobami na pokładzie/z dużą ilością osób.

Gro9

@HollywoodUndead4Ever
"Nie o każdym zestrzeleniu śmigłowca piszą w mediach koleś."
Skończ z filmami spiskowymi bo za mocno weszły.
Polska miała i ma dość mało żołnierzy na misjach. Więc KAŻDY wypadek śmierci polskiego żołnierza jest głośny. A już strącenie śmigłowca to byłaby sensacja w przypadku Polski. Także zejdź na ziemię. Tu nie USA czy Rosja żeby dało się ukryć nawet 1 śmierć żołnierza. Nie mamy ich na misjach dziesiątków tysięcy.

Mojamisia Odpowiedz

W sumie to straszne tak mocno kogoś kochać ze nie móc bez niego żyć

Luna2 Odpowiedz

Smutne. Wierzę, że tak się mogło stać. Taka miłość to skarb i naprawdę mi smutno czytając to.

XcaffeineaddictX Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem jak ktoś, kto ma osobę kochającą go nad życie może ot tak wyjechać sobie na misję z której wie że może nie wrócić. Po prostu nie mieści mi się to w głowie. Skoro tak kochał swoją żonę to dlaczego nie był przy niej, tylko musiał jechać "zaznać walki"? Może jestem okropna, ale uważam że był skrajnie egoistyczny robiąc coś takiego. Tylko żony i dzieci szkoda.

AnaidOdi

Powołanie

XcaffeineaddictX

To po co zakładał rodzinę, jeśli "powołanie" było ważniejsze?

aceofspades

Mi ten wątek nie pozwala uwierzyć w prawdziwość historii. Taka wielka miłość, największa na świecie, wieksza niż do dzieci, a jednak wojna ważniejsza niż ukochana żona? Chyba że to była miłość jednostronna i tylko żona tak bardzo kochała swojego męża, a on jej już nie.

AnaidOdi

Bo miłość i powołanie się nie wykluczają.
Mógł ją kochać najbardziej na świecie, jednocześnie czując się żołnierzem.
Mógłby się w pełni poświęcić rodzinie i miłość, ale pewnie odczuwałby pewnego rodzaju pustkę, która mogłaby go wyniszczać. Dlatego też sądzę, że to również dlatego ich relacja była tak silna, bo jego ukochana rozumiała jego "potrzeby" i nie stawała mu na drodze.
Czasem tak po prostu jest. Dlatego nie umniejszam uczuć ojca autorki do jej matki.

Lunathiel

Zgadzam się, też nie rozumiem takiego myślenia. Sama na przykład zawsze powtarzam, że nawet w razie wybuchu wojny "u nas", zamiast "walczyć za ojczyznę" i bawić się w jakiś "honor" czy poświęcenie, zwyczajnie uciekałabym tam gdzie jest bezpiecznie żeby chronić siebie i swoich bliskich. Tak racjonalnie i na logikę. Po prostu.
Z drugiej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę ludzi z wyznania, odsuwając na bok własne przekonania, to wszystko się zgadza i pasuje. Bo patrz: mąż miał poglądy takie jakie miał, czyli że zawód żołnierza zobowiązuje do wykonywania go mimo wszystko, może w imię jakichś ideałów. Kochali się z żoną niesamowicie mocno, wręcz bezgranicznie. A co oznacza kochanie tak bardzo? Pewnie zgadzanie się ze sobą zawsze i wszędzie, wzajemne zrozumienie, ufanie drugiej osobie, że wie co robi. I tak to pewnie było, że on myślał "jestem żołnierzem, więc muszę" (i w jego oczach niekoniecznie było to przedkładanie zawodowych pobudek nad żonę i rodzinę, tylko jakiś odgórnie narzucony obowiązek), a żona mu całkowicie ufała.

Nie popieram, ale mogę uszanować. ¯\_(ツ)_/¯

Lunathiel

Also, łatwiej mi sobie wyobrazić, że jakaś kobieta zakochała się bez pamięci w facecie z pasją, którą przedkłada nad wszystko inne, niż gościa bez własnych poglądów, który nie umie ustalić za czym właściwie stoi i w co wierzy. Tak to działa, zdecydowani i stanowczy w tych swoich decyzjach mężczyźni zwykle mają swoje wielbicielki. Osobiście nie lubię przesady w żadną stronę, ale ja, tak jak wspomniałam, lecę raczej na racjonalizm niż na takie "filmowe" cechy charakteru. Co nie zmienia faktu, że tendencja istnieje i rozumiem dlaczego tak jest. Charyzma po prostu. Intrygujący punk zaczepienia, który może się podobać.

Stazystka

Przy kilku pierwszych misjach w Iraku wielu wyspecjalizowanych żołnierzy nie miało wyjścia ani tym bardziej prawa do odnowy wyjazdu na misję - wiem z najbliższego otoczenia. Często z braku dobrowolnych chętnych dostawało się oficjalny rozkaz, z którym nic już nie można było zrobić.
Kolokwialnie mówiąc, są sytuacje, w których ojczyzna w dupie ma miłość swoich obrońców. Czy słusznie to już zależy od interpretacji

bohic Odpowiedz

chcialabym dodac to wyznanie do ulubionych

ProstowOczy

to najedź myszką na numer wyznania, naciśnij prawy przycisk myszki, zaznacz "otwórz w nowej karcie" i potem dodaj do ulubionych. Nie tylko wyznania z głównej można dodawać

bohic

dzieki :)

slackerbitch Odpowiedz

A ja wychodzę z założenia, ze jak ktoś chce się bawić w wojsko, to nie powinien zakładać rodziny.

XcaffeineaddictX

Popieram.

ProstowOczy Odpowiedz

smutne zakończenie, ale mimo wszystko zazdroszczę im takiej miłości, nawet, jeśli nie dane im było dożyć razem późnych lat. Ciężko jest znaleźć taką prawdziwą miłość.

Qwertyabc Odpowiedz

Wzruszyłam się bardzo

MamCzolg Odpowiedz

Ciary mnie przeszły, pierwszy raz samobójstwo zrobiło na mnie takie wrażenie. Ja z tych co maja samobójców za tchórzy.
Jak silna musiała być, skoro postanowiła żyć dla swoich dzieci przez pare lat, żeby dopiero kiedy ostatnie będzie „dorosłe” odebrać sobie życie.

nata

Skonczenie szkoly nie ma nic wspolnego z dorosloscia, bawet taka w cudzyslowie.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie