#XyUx3

Dawno nie wrzucałem tu wyznania. Obecna sytuacja związana ze strajkiem nauczycieli mnie do tego skłoniła. Rząd się cieszy, że ominął problem, bo zatrudni emerytów i nie będzie problemu w trakcie egzaminów. Super. Świetnie. Brawo. Nie rozwiązaliśmy problemu. Ludzie piszą, że nauczyciele pracują 18h w tygodniu. To nieprawda.

Dyrekcja wymaga by pracowali ponad 40h, bo ich czas nie jest ewidencjonowany. Pensja jest niska. Rodzice roszczeniowi i często niewspierający w wychowaniu. Dzieci... To jedyny plus tej pracy. Dla nich warto, ale w końcu człowiek pęka. Ja zmieniłem pracę, wreszcie siedzę wygodnie w biurze, pracuje dokładnie 40h (a nawet nie, bo nie cały czas jest co robić), a pensja 2x lepsza. Zmieniłem pracę bez wahania, bo byłem zmęczony ciągłymi wymaganiami i dostawaniem 1750zł miesięcznie i chciałbym żeby wszyscy nauczyciele tak zrobili. W szkołach zostaną tylko sfrustrowani ludzie, słabo opłacani, bez kompetencji by znaleźć lepsza pracę, a cały kraj obudzi się z nie ręką, a głową w nocniku. Bo kto zajmie się waszymi dziećmi wtedy?

Pomimo tego, że uwielbiałem pracę z dziećmi, zmieniłem ją na lepszą. Nie żałuję. Wkurza mnie gdy inni mówią, że nauczyciele mają lekko. Nie mają. To była druga najcięższa praca w moim życiu. Pierwsza była gdy w wieku 15 lat w zimie prowadziłem ankiety o 6:30 na mrozie, a musiałem zapisywać odpowiedzi ręcznie. I tylko ta była porównywalnie cięższa. Pracowałem w wielu zawodach, mam porównanie. W ramach strajku zrezygnowałem z nauczycielstwa i nie żałuję. Za tę cenę zostaną w szkołach naprawdę najgorsi z najgorszych. Na tym rynku pracy nie ma konkurencji. Bo i ceny nie są konkurencyjne. Wiem, że to nie jest strona od takich wyznań, więc na koniec sensowna rzecz, na którą czekacie.

Kiedyś w naszej szkole był remont i do pracowni komputerowej weszli nocą panowie od remontu. Włączyli sobie filmiki 18+, naściągali wirusów i na 1 lekcji dzieci włączając komputery obejrzały ostre filmy xxx. Był dzień zajęć komputerowych bez komputerów, a ja do wieczora na każdym z nich puszczałem skan antywirusowy, bo na dyskach pełno danych, a procesory słabe. Skończyłem o 20.00. Panów od remontu to nie ruszyło. To tylko jedna z wielu sytuacji gdzie nie ma, że kończysz o 16-17.
rassdwa Odpowiedz

Nie odniosę swej wypowiedzi do żadnego konkretnego komentarza, bo tak tu, jak i w wielu innych portalach pojawiają się zarzuty dotyczące jakości nauczania. Bez wątpienia wpływa na nią nauczyciel. Jednak wbrew popularnemu mniemaniu, nie tylko on. Także przeładowane, poza granice rozsądku, podstawy programowe. To coś co zrealizować trzeba. Po "reformie" każdemu nauczycielowi (wuefiści mają komfort) brakuje od 1,5 do 2 miesięcy na realizację tego potworka. Nie ma mowy o jakimś rozsądnym utrwalaniu, doskonaleniu umiejetności. Do tego wisi nad uczniami egzamin. A tu zaczyna się istny cyrk. Z jednej strony, jeżeli nie zrealizuje się podstawy, to uczeń w jakimś zakresie nie będzie do niego przygotowany. Jeżeli nie utrwali się czegoś, bo nacisk poszedł na realizację, to uczeń i tak nie będzie właściwie przygotowany. Na jakość nauczania składa się jeszcze wiele innych składników. Nie bronię nas, nauczycieli. Wśród nas jest wielu takich, których nie powinno być w szkołach. Ale walczyć wszyscy (nauczyciele, rodzice, uczniowie i wszyscy, którym na sercu leży dobro ucznia i nas wszystkich) powinniśmy o właściwą, zdroworozsądkową, przydatną w życiu podstawę programową. Skupianie się wyłącznie na naszych płacach jedynie zasłania to, co w szkole jest prawdziwą patologią.

fate Odpowiedz

Miałem nauczycielkę języka polskiego, która przychodziła na lekcje 10 minut po dzwonku, z kawką i ciastkami. Potrafiła sprawdzać listę 7 minut, żartując przy tym. Po tym zawsze omawiała sytuację w Polsce i na świecie. Kolejne 10 minut. Zanim zaczęliśmy omawiać wiersz czy inny tekst z podręcznika, ona puszczała swoją ulubioną muzykę, nastrojową, żebyśmy do niej czytali. Dwa razy. Później jeszcze raz ona czytała to na głos. I zamiast mówić o tekście, opowiadała historię numer 543 ze swojego życia. Omawianie lektur polegało na tym, że przez trzy lekcje oglądaliśmy film i po tym pisaliśmy kartkówkę ze szczegółów typu "Jakie Łęcka miała buty, jadąc pociągiem?". Próbowaliśmy robić z tym cokolwiek, ale niestety, nauczycielka była bardzo sympatyczna i dyrektorka nie pozwoliła na jej zmianę. Skutkiem tego było, że całą klasą chodziliśmy na korepetycje z polskiego albo uczyliśmy się na własną rękę z repetytoriów, tylko dzięki temu zdaliśmy jako tako maturę. Dodam jeszcze, że ta pani powiedziała nam, że nie obawia się, że nie zdamy matury, więc nas nie przygotowuje do niej, tylko do życia.
Teraz ta nauczycielka "uczy" mojego brata. Wiem od niego, że idzie na strajk.
Nie wiem, ilu jest takich nauczycieli. Ale właśnie przez nich nie jestem za tym, by wszyscy dostawali podwyżko. Bo właśnie takie pasożyty jak ona na tym korzystają.

Anonimowychipsoholik

Takie pasożyty są wszędzie, nie tylko wśród nauczycieli. Nie zapominaj też o cudownych nauczycielach z powołania, którzy naprawdę dają z siebie wszystko.

fate

Oczywiście, że są. Sam trafiłem na czterech podczas mojej całej edukacyjnej przygody (nie licząc studiów, ponieważ tam akurat prawie wszyscy robią coś z pasją). Jednak tacy dobrzy nauczyciele zarabiają również dzięki korepetycjom-są dobrzy, więc uczniowie do nich idą. Nie mają więc dużych problemów z zarobkami.
Pasożyty będą zawsze, ale czy to znaczy, że trzeba je wspierać? Trzeba je wytępić, jednak przy obecnym systemie to niemożliwe. Wspominałem, że nauczycielka utrzymywała się na stanowisku tylko dlatego, że była dla wszystkich bardzo miła. Ale przecież nie powinna za to otrzymywać pieniędzy.

jaszczurka1234

"Zarabiaja dzięki korepetycjom" - a nie pomyślałeś, ze taki nauczyciel chciałby mieć czas wolny i po całym dniu pracy nie musieć dawać jeszcze korepetycji? :/ Co to za argument, ze mogą sobie dorabiać... Jasne, mogą, ale nie każdy chce, nie każdy też może (np. bo ma dzieci, które trzeba wychowywać).
Moja mama jest nauczycielką w szkole specjalnej, nie ma szans sobie dorabiać, bo od lat uczy takich przedmiotów, których nie uczy się w normalnych szkołach. Jasne, ma dodatki, za uciażliwosć pracy, ale chcieli jej je wziąć(!), zresztą to nie są duże pieniądze. A po pracy jest tak zmęczona, że nawet nawet gdyby mogła to nie byłaby w stanie dawać korków...
Nauczyciel to jeden z najważniejszych zawodów w kraju, bo dzięki nim WSZYSCY ludzie otrzymują wykształcenie. Lepsze, gorsze, ale zawsze jakieś. A pieniądze jakie za to dostają są śmiesznie niskie. Więc tak, nauczyciele powinni dostać podwyżki, jak najwyższe. A argument, ze pasożyty są wśród nauczycieli... no są, ale są wszędzie i ich się nie da w 100% wyeliminować.

fate

Mimo wszystko najpierw powinno się spróbować, zamiast na ślepo dawać podwyżki.
Idąc na studia, przyszli nauczyciele wiedzieli, że nie będą zarabiać kokosów. Jednak później mają taką możliwość- muszą poświęcić jednak na to swój czas. Wtedy wybierają priorytety- wolny czas albo pieniądze.
Ale ludzie innych zawodów też wybierają. Wspomnę, że nie mają wakacji, ferii, weekendów, wycieczek i wolnych świąt.

Morissette

A ja Wam powiem, że sytuacja związana z podwyżkami dla nauczycieli nie jest zero-jedynkowa ("powinni dostać, "nie powinni"). O ile praca górników czy nawet pielęgniarek się nie różni, o tyle nauczycieli według mnie bardzo. Na przestrzeni lat swojej edukacji poznałam wielu różnych nauczycieli. I takiego, który miał zamiłowanie do nauczania i czynił to bardzo dobrze, i takiego, który spowodował u mnie wielki uraz do języka niemieckiego. Zero podejścia pedagogicznego. A co z nauczycielami, którzy się za dużo nie napracują na zajęciach? Miałam takich kilku. Jedna biolożka kazała nam na lekcjach przepisywać podręcznik do zeszytu, bo jej się nie chciało przeprowadzać zajęć, a inny nauczyciel wysłużył się uczniami. Na pierwszej lekcji przyporządkował każdemu temat, jaki miał omawiać na danej lekcji. Nasze prezentacje trwały 15-20 min., potem sprawdzał obecność i był koniec zajęć. Za co on brał pieniądze? Za samą obecność na sali? Takim nauczycielom nie należy się nawet złotówka więcej podwyżki.

hatesmog

Dokładnie. W szkołach publicznych spotkałam dokładnie czterech nauczycieli jako-takich. Reszta była kiepska, sporo słaba, kilka (więcej niż cztery) wręcz katastrofalne przypadki.

hatesmog

*jako-takich i dobrych
Chodziłam do gimnazjum i liceum, łącznie uczyło mnie pewnie niecałe 50 osób (kilkukrotne zmiany nauczyciela prowadzącego przedmiot - dlaczego nie).

MCatR

@jaszczurka1234 "Moja mama jest nauczycielką w szkole specjalnej", "Nauczyciel to jeden z najważniejszych zawodów w kraju, bo dzięki nim WSZYSCY ludzie otrzymują wykształcenie. Lepsze, gorsze, ale zawsze jakieś.", "Jasne, ma dodatki, za uciażliwosć pracy, ale chcieli jej je wziąć(!), zresztą to nie są duże pieniądze. " ,"Więc tak, nauczyciele powinni dostać podwyżki, jak najwyższe."

Szczerze chyba nie zdajesz sobie sprawy ilu ludzi pracuje by zapewnić coś dla WSZYSTKICH. Rolnictwo, przemysł, usługi- ludzie dla ludzi. Idąc Twoim tokiem rozumowania- a strażacy,a pielęgniarki, a ratownicy medyczni? Podobnych zawodów jest wiele. Przypatrz się przykładowo ich zarobkom. A później zastanów się czy pobory nauczyciela są rzeczywiście tak prześmiesznie niskie. Przyjmować jako argument , że nauczyciel kształci wszystkich, choć jak sama przyznajesz jakość tego nauczania jest często wątpliwy, to żaden argument. Mam wrażenie, że trochę popłynęłaś. Zawód jak zawód, żaden wolontariat czy nieodpłatne prace społeczne dla dobra ogółu- pani na poczcie również nie obsługuje wybiórczo, ratownik medyczny nie stosuje wyliczanki na różne dni tygodnia.

agathe

Nauczyciel nie ma ferii i wakacji, a świąt ma tyle wolnych, co każdy. Nauczyciel ma wolne weekendy i miesiąc urlopu (35 dni), na dodatek nie wtedy, kiedy mu się podoba, tylko konkretnie w lipcu. Nie weźmie sobie dwóch tygodni urlopu we wrześniu albo w listopadzie. W sierpniu nauczyciele są już w szkole i przygotowują się do roku szkolnego. W ferie zimowe rodzice dzieci mogą zdecydować, żeby posyłać dziecko do przedszkola (wiem tylko o przedszkolach, bo moja mama jest nauczycielką przedszkola), więc nie ma wolnych ferii. Ostatnio można było nawet zostawić dziecko w przedszkolu w Wigilię, bo takie jest prawo, więc mama była w pracy również wtedy, to samo w ten tydzień między świętami a sylwestrem. Nienawidzę, kiedy ktoś wypowiada się na temat, o którym nie ma zielonego pojęcia. Porozmawiaj z kimś, kto jest nauczycielem albo ma nauczyciela w rodzinie i wtedy wydawaj sądy.

MCatR

@agathe Muszę Cię zmartwić, mam nauczyciela w rodzinie tak bliskiej, że już bliżej się nie da. Ale on nie jest strajkującym. I z tego co wiem wstyd mu za niektóre słowa wypowiedziane przez grupę strajkujących. Widziałaś niektóre obiecanki? Jak można zapowiedzieć, że w ramach strajku nauczyciele zablokują promocje dzieciaków, lub nie opuszczą do matury? To jest skandal, wstyd, nic więcej. Bo na tym ucierpią nikt inny jak właśnie dzieci.
Ja nie sądzę, ja widzę co się dookoła dzieje i jestem po prostu zniesmaczony. To za daleko idzie, a jak już powiedziałem robienie z siebie najbardziej pokrzywdzonych zakrawa o absurd.
Twoja mama pracuje w przedszkolu. Placówka bezferyjna. Pani w przedszkolu pracuje w ferie, między świętami, Dzień Nauczyciela i Wigilię i w jeden miesiąc wakacyjny. Nauczyciel? Ma wolne ferie, ustawowe, Święta Wielkanocne, Święta Bożonarodzeniowe. Dlaczego między świętami nie pracuje? Dyrektor ma prawo dodatkowo wytypować w roku nawet 10 dni wolnych(liceum) i z niego korzysta. Wakacje- wolne, w okresie dwóch tygodni dyspozycyjność, tzn. mogą zadzwonić żebyś się stawił. Mogą, nie muszą. A poratowanie zdrowia to co? Co 7lat możliwość starania się o 1 rok urlopu, płatnego. Nie trudno się załapać, jak nie krążenie to ogólne samopoczucie. 7 lat nawet nie musi być w całości na pełen etat nawet.
Sorry Winnetou, ja nie twierdzę, że nauczyciele leżą i pachną, milionów też nie zbijają- ale nie oszukujmy się, bardziej uprzywilejowanej grupy to w Polsce nie uświadczysz. No, wyłączając polityków.Jak mówiłem mam w rodzinie nauczyciela- czy to znaczy, że muszę się z nimi solidaryzować? Nie. Zwróć uwagę, że wielu nauczycieli nie popiera strajku. Może 10% ogółu, ale to nadal kilkadziesiąt tysięcy osób. Mają powody. Po swoich doświadczeniach strajku nie popieram, ponieważ postulaty przewidują podwyżki dla wszystkich. A wśród nich tych, którzy minęli się z powołaniem, leni, niedouczonych, często nawet nielubiących pracy z młodzieżą, którzy się z tym nie kryją...

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
MCatR Odpowiedz

Nie mam dobrego zdania o nauczycielach.Czasy szkolne? Nie zapomniałem, cyrk na kółkach. Moja matematyczka na każdą lekcje spóźniała się po 10-15 minut, na KAŻDĄ. Zgorzkniała, wredna, na lekcjach głównie wymykała się papierosy palic. Uczyła klasy maturalne, wyniki próbnych egzaminów tragedia, o tym ilu uczniów doprowadzała swoim "sposobem bycia" do płaczu ("wypalenie zawodowe")..nie wspomnę, bo przecież łatwo odreagować niepowodzenia w szukaniu męża właśnie na dzieciakach. W przyszłym roku miała być jedna klasa mniej? Pani od angielskiego biegiem poleciała się dokształcić i po dwóch latach zajęła miejsce odchodzącej na emeryturę koleżanki, stając się tym samym panią od geografii. Wiedziała tyle co nic, jej lekcja polegała na otworzeniu podręcznika i dyktowaniu regułek przez 45 minut. Moja siostrzenica jest uczona w podstawówce przez nauczycielkę, która ma problemy z wykonaniem trudniejszych (dla dzieci) zadań z dzielenia i mnożenia. Ale przecież pani Hela w szkole 20 lat uczy, więc kto by się tym przejmował.
Większość umiała o siebie zadbać. Gdy liczba klas zaczęła się zmniejszać, potencjalnie pokrzywdzeni dodatkowo załapali się do prowadzenia zajęć bibliotecznych, świetlic.

Nie tylko nauczyciel aby zarobić musi się narobić. Nie tylko on ma stawiane wymagania i nie on jedyny zabiera robotę do domu(w ogóle znacie nauczyciela, który sprawdza kartkowki 20 godzin w tygodniu? bo ja nie). Jeśli jednak ktoś popiera i współczuje bo się nasłuchał narzekań- rozejrzyjcie się wokół, kto w robocie ma sielankę? Dziecko nauczycielki potwierdza, że matka ma ciężką pracę i w domu kartkówki sprawdza- moja też się narobi i też do domu papierkową robotę przynosi, choć nauczycielką nie jest, i co?

Mimo wszystko... pieniądz to pieniądz, pozwala lepiej żyć i każdemu się przyda- więc jeśli coś wywalczycie to ok ale błagam nie róbcie z siebie nagle NAJGORZEJ TRAKTOWANEJ GRUPY ZAWODOWEJ EVER, słabe to i nie w porządku wobec części z tych, od których oczekujecie poparcia.

agathe

Właśnie najgorzej, że nic nie jest tutaj czarno-białe. Przyczyna i skutek zamieniają się miejscami, praca jest słabo płatna, więc dobrze wykwalifikowani specjaliści znajdują lepiej płatne zawody, a nie chcą dać nauczycielom podwyżek, bo nie ma dobrych wyników. Ja myślę, że trzeba na to spojrzeć z dystansu kilkunastu lat - jeśli teraz nauczyciele dostaną podwyżki, to prestiż zawodu wzrośnie i więcej dobrze wykształconych ludzi będzie chciało pracować jako nauczyciele. Teraz informatyk zarabia nawet po kilkanaście tysięcy złotych, to nie pójdzie do szkoły za 1700, podobnie dobrze wykształcony chemik, fizyk czy nawet filolog albo językoznawca.

Keyle

@agathe
Zgadzam się. Nie wiem, jak w innych miastach, ale w moim, które jest stolicą województwa, brakuje nauczycieli od fizyki i chemii. Ich po prostu nie ma. W moim liceum w przyszłym roku fizyk ma odjeść na emeryturę, a nie ma nikogo, kto mógłby wejść na jego miejsce. Jest duży problem.
A nauczyciele od informatyki? Niekompetentni, z przestarzałą wiedzą, bo nikt kto się zna nie będzie uczył za taką pensję.

Rattonowa

Problem w tym, że państwo, żeby dać nauczycielom, komuś musi zabrać (szczególnie teraz - w czasach 500+, 300+ i całej reszty). Zabrać komuś, kto naprawdę ciężko na swoje pieniądze pracuje. A oprócz nauczycieli, państwo wspiera również lekarzy, pielęgniarki, policjantów, górników i armię urzędników. Nie twierdzę, że służbom publicznym się nie należy. Po prostu trzeba też zrozumieć ludzi, którzy nie mają już siły utrzymywać miliona grup uprzywilejowanych w Polsce, gdy sami żyją od pierwszego do pierwszego, pracują po 40 lat i nie mają zagwarantowanego wolnego w każdy weekend, święto, wakacje, ferie i jeszcze dodatkowo prawa do rocznego płatnego urlopu.
Też bym chciała iść na emeryturę po 20 latach, jak górnik, czy policjant (bardzo dobrą emeryturę). Też bym chciała mieć tyle wolnego, co nauczyciel. Też bym chciała zarabiać tyle, ile lekarz. Ale się na to nie zanosi. Póki co to będę przez 40 lat utrzymywać pasożyty w sejmie, ich krewnych i znajomych na państwowych posadach, armię urzędników, grupy uprzywilejowane i całą patologię RP. No sorry, ale dla nauczycieli już chyba nie starczy...

agathe

To jest też kwestia tego, że dzisiaj jest coraz więcej programów socjalnych, takich jak właśnie 500+, 300+ i inne pieniądze+. Tok myślenia jest taki: skoro państwo ma pieniądze (i to niemałe!) dla bezrobotnych, dla dzieciaków, teraz nawet dla emerytów, to dlaczego ma nie mieć jeszcze dla nauczycieli? Państwo samo się w to wkopało, niedługo pojawi się solidny problem z wypłacaniem tego wszystkiego. Dlatego mi nie jest szkoda władz, skoro tak "rozdają" pieniądze, to niech sobie radzą z kolejnymi grupami żądającymi podwyżek, bo na nauczycielach i policji się nie skończy.

Uzurpatorka Odpowiedz

A ja wspieram strajk nauczycieli. Abstrahując od ich zaangażowania, czy nadgodzin, bo to nie jest istotne. Wspierałam strajk studentów medycyny, będę wspierała każdy inny. Bo to jest farsa, że w PPolsce nagradza się ludzi za nieróbstwo, a pracownicy otrzymują jakąś jałmużnę. Nie, trzy tysiące dla osoby z wykształceniem wyższym to nie jest godny zarobek, to jest raptem 7OO€, a ceny chociażby ubrań, paliwa czy kosmetyków są takie jak na zachodzie. Niech tak bedzie dalej, a wszyscy mądrzy ludzie wyjadą z tego kraju.

Knbvcxs Odpowiedz

Komentujący często dziwią się, że nauczaniem zajmują się ludzie słabo przygotowani, a lekcje sprowadzają się do przepisywania podręcznika. Na moim kierunku specjalizacja nauczycielska jest najbardziej wymagająca i decyduje się na nią nie więcej niż 6 osób na roku. Część rezygnuje z niej jeszcze na studiach nie kończąc z uprawnieniami. Ci nieliczni, którzy przetrwali specjalizację najczęściej deklarują, że nie podejmą się pracy w zawodzie i swoją przygodę w szkole kończą na praktykach. Zupełnie się im nie dziwię, bo za takie pieniądze i z taką perspektywą awansu tylko masochista albo desperat decyduje się na ten zawód. Ludzie z pasją i wiedzą bez problemu znajdują pracę poza oświatą i w ten sposób tracimy tych dobrych nauczycieli i zostają często Ci najmarniejsi. Zawsze chciałam pracować w szkole, bo kocham pracę z dziećmi. Mam szczęście, bo mogę sobie pozwolić na taki „masochizm”. Tylko, że jestem jedną osobą z całego roku, a wakatów w moim mieście ostatnio było ponad 16...

Rillianne Odpowiedz

Pewnie zostanę zminusowana, ale wkurza mnie to bronienie się nauczycieli, że oni biedni muszą poświęcać pracy swój wolny czas. To żadna tajemnica, że sprawdziany, skrypty itp. nie "ogarną" się same, decydując się na pracę nauczyciela każdy doskonale wie, że takie rzeczy trzeba będzie robić. I druga sprawa, nie tylko nauczyciele zabierają pracę do domu. Istnieje cała masa zawodów - wcale nie jakoś wybitnie dobrze opłacanych - które wymagają przygotowania pewnych rzeczy w domu, regularnego dokształcania się, śledzenia nowinek jakiejś dziedziny itd. 40 godzin w pięciodniowym tygodniu pracy to 8 godzin dziennie, czyli standard. I nie chcę teraz umniejszać pracy nauczyciela, bo to ciężka robota, ale to chyba jeden z niewielu zawodów, gdzie czasem trafi się okienko, podczas którego można wypić spokojnie kawę w nauczycielskim albo skoczyć do piekarni naprzeciwko po ciepłe bułeczki... Dodatkowo wszyscy wiecznie narzekają jak to ciężko mają nauczyciele - i powtarzam: ja również się zgadzam, że to ciężka praca - ale nikt nie wspomina ile przywilejów wiąże się z tym zawodem. Roszczeniowi rodzice, ogólnie roszczeniowi ludzie, to element każdej pracy wymagające kontaktu z "klientem", nie tylko nauczyciele muszą się z tym problemem użerać. Czy pensja jest niska? Nie jest wysoka, to fakt, ale dostosowana do polskich realiów (a że niestety są one jakie są to już inna sprawa). Przyznanie podwyżek niczego nie rozwiązuje, bo zaraz zaczną strajkować górnicy, pielęgniarki, kucharze, spawacze, bioenergoterapeuci i prostytutki, a pieniędzy na to wszystko się nie dodrukuje. Już nie wspominając o tym, że na tym strajku najwięcej tracą uczniowie...

Słabe masz te realia. Pierwsza robota po pracy jako nauczyciel i od razu 3000 na rękę. Nie w stolicy. Polskie realia to słaba wymówka
Należy zmieniać te realia zachęcając ludzi do pracy, nie tworząc kolejne pakiety socjalne.

Smaczliwka

Cudownie, że zmodyfikowałaś mój komentarz i napisałaś praktycznie to samo XD

Ookami Odpowiedz

Chociaż zdaję sobie sprawę że jak jest źle to nie można siedzieć bezczynnie i myśleć sobie "no, w końcu znałem ryzyko" ale jakoś nie mogę się nadziwić że ludzie wybierają zawód nauczyciela a potem narzekają. Nie od dzisiaj wiadomo że nauczyciele tyrają po godzinach, zarabiają zdecydowanie za mało i ich praca jest ciężka. Zmiany są powierzchowne, raczej dla przyciszenia sprawy. Nie prościej było poważnie przemyśleć decyzję o wybraniu takiego zawodu? Bo teraz to tak trochę po ptokach

Zielony420

A co powiesz na to gdy ktoś wybierał ten zawód 25 lat temu? Wtedy były zupełnie inne warunki i praca nauczyciela nie była tak uciążliwa.

Kotpp Odpowiedz

Niedługo skończę studia. Będę wtedy mogła być nauczycielem dwóch języków obcych. Nie pójdę do szkoły. Po moim trupie. Kocham te języki i chciałabym nauczać dzieci w szkole. Ale bez przesady. Już planuje wyjazd do Niemiec. Tutaj nauczycielowi jak ja dają co najmniej 5 razy większe stawki. Może nie na początku ale się opłaca nawet za pieniądze za które żaden Niemiec nie będzie pracował. Bo dla mnie to dużo w prównaniu do pensji nauczyciela w Polsce. Nie dość że w Euro to jeszcze dużo więcej generalnie. Byłam na praktykach w polskiej szkole. Żenada jeżeli chodzi o niektóre przedmioty a co dopiero mówić o przerwach. Nawet na siku nie można wyjść. Nie mówiąc o odpowiedzialności o dzieci za tak marną pensje. Prędzej pójdę do korporacji. Tam przynajmniej jest możliwość rozwoju. A nie to co w szkole.

majer Odpowiedz

Czy zapuszczenie skanu antywirusowego przypomina w procedurze odpalanie rakiety z ładunkiem atomowym? Przy tym skanowaniu to musiałeś być cały czas osobiście? Jak wstawisz pranie, to też cały czas stoisz przy pralce? Ty naprawdę skończyłeś studia? Bo patrząc na pisownię, ciężko mi w to uwierzyć. Mówisz, że w szkołach zostaną gorsi od ciebie? To faktycznie mamy do czynienia z zapaścią.

Venrosa

Żeby być dobrym nauczycielem informatyki nie trzeba być mistrzem ortografii. To akurat pikuś. Osobiście znam panią, która w klasie pierwszej wywiesiła na gazetkę przykład sylabizowania: "k-ot", a do rodziców napisała, by "uwarzali" na przypadki wszawicy. Brzydko pisząc, przy obecnych zarobkach naprawdę konkurencji nie ma żadnej i są takie braki kadrowe, że byle kto zostaje nauczycielem. Kto żyw, się przekwalifikowuje. Albo jest masochistą, jak ja (choć do strajku nie przystępuję z innego powodu - uważam, że jest on nieetyczny w zamierzonej formie). Chociaż w sumie też jestem przegrywem i byle kim.

Gro9

A gdzie miała pójść ? Była w szkole, zapuściła skan. Miała iść do domu zostawiając włączone komputery ?

majer

@Gro9 - a włączone komputery dostają nóg i mogą uciec? Dlatego ich trzeba pilnować?

wimme

@majer trzeba pilnować komputerów żeby panowie robotnicy znowu się do nich nie dorwali

Chociażby, sale komputerową na noc musiałem zamknąć i zakratowac. Wyznania pisze z telefonu, nie mam polskich znaków z automatu ani autokorekty poprawnej. I tak, problem jest bo po puszczeniu antywirusa trzeba jeszcze mu nakazać kwarantannę, reboot i skasować po ponownym uruchomieniu. Nie może tego zrobić sprzątaczka czy ktokolwiek inny bo ona prędzej wyłączy prąd i na nast. Dzień znowu nie ma komputerów. To był tylko przykład ale tak to działa.

Jaktobytu Odpowiedz

Zawsze kiedy czytam jak to nauczyciele nie są doceniani, staje mi przed oczami mój nauczyciel od angielskiego mówiący "zapiszcie sobie homework". Homework wymawiał tak jak się piszę, czyli z "e" i z polskim "w" <3

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie