#ufiZJ

Kiedy wczoraj wieczorem przejeżdżałem koło domu mojej dziewczyny, zagapiłem się na jej okno - paliło się światło, liczyłem, że mi mignie, a nie miałem czasu, żeby do niej wpaść. Wskoczył mi pod koła jej pies - najwidoczniej znów przekopał się pod płotem, a pewnie poznał mój samochód i się do niego rzucił. Mimo strachu o jej reakcję zatrzymałem się, złapałem psiaka i zawiozłem na pogotowie weterynaryjne. Niestety weterynarz nie był w stanie nic zrobić.

Cóż... Nie jesteśmy już razem.
nacomi13 Odpowiedz

Prawda jest taka, że to jej wina, bo nie zabezpieczyła płotu I pies miał szansę uciec I wpaść pod koła.

majer

Otóż to. I sama ze sobą powinna skończyć. Ale znalazła sobie kozła ofiarnego, z którym skończyła.

BigMomma

To, że zamiast na drogę patrzył w okno nie jest jej winą, ale o ile dobrze rozumiem, zerwała z nim dlatego, że przejechał jej psa. A to już jej wina, więc nie miała podstawy do zakończenia związku.

Rillianne

@BigMomma,
ale Autor przejechał psa, bo gapił się w okna zamiast na drogę i to jego wina, że doszło do wypadku. Gdyby skupił się na prowadzeniu auta - a przypominam, że zachowanie ostrożności na drodze jest podstawowym obowiązkiem każdego kierowcy - mogłoby skończyć się inaczej. Jakkolwiek zgadzam się, że właściciel zwierzęcia ma obowiązek się nim opiekować, tak jeśli faktycznie pies przekopał się pod ogrodzeniem (a nie np. wybiegł przez otwartą furtkę) to nie jest to wina dziewczyny. Gdyby sytuacja dotyczyła dziecka, które wyrwało się matce i wybiegło na ulicę to też napiszesz, że matka jest winna i nie ma powodu do oskarżania kierowcy, no bo powinna mocniej trzymać rękę dzieciaka? Czy może jednak kierowca powinien skupić się na prowadzeniu, a nie rozglądać na boki? Ale zostawmy to. To był wypadek, Autor nie potrącił psa celowo, co nie zmienia faktu, że dziewczyna jak najbardziej miała podstawy do zakończenia z nim związku.

RudyKot11

Rillianne moim zdaniem kluczowe jest tu słowo „znów”. Pies enty raz przekopał się pod tym płotem, jego opiekunowie już po pierwszym powinni uniemożliwić mu następne próby. Kiedy matce wyrwie się dziecko, to nie mogła temu raczej w żaden sposób zapobiec, przywiązać go do zwojej ręki.

Oczywiście to nie zmienia faktu, że autor powinien był patrzeć na drogę. Nota bene dziewczyna zakończyć związek mogła, i bez zrzucania na niego całej winy. Ja chyba nie umiałabym być z kimś, kto, nawet nieumyślnie, zabił mojego zwierzaka, nawet, gdyby nie było w tym wcale jego winy.

BigMomma

@Rillianne, jestem tego samego zdania odnośnie uwagi kierowcy. Chodziło mi o zachowanie dziewczyny.

AndrzejuJakCiNaImie Odpowiedz

Smutne :(

Robroyek Odpowiedz

W tej całej historii szkoda mi psa. Wybiegł nieświadomy, pewnie radosny, poznając samochód autora (psy tak mają, że rozpoznają samochód), a tu taka rzecz go spotkała.

Ewwu Odpowiedz

Może następnym razem skup się na drodze,a nie na oknach bloków? Laska miała się domyślić,że przejeżdżasz koło niej,że liczyłeś na mignięcie?

MrYes Odpowiedz

Dlaczego? Rzuciła cię, bo przejechałeś psa? Przecież nie zrobiłeś tego specjalnie. To nie była twoja wina tylko wypadek. To chyba jej zwierzę, więc jej odpowiedzialność. Poza tym skoro to przekopywanie się zwierzaka zdarzało się często, to już dawno powinna była coś z tym zrobić. Ale nie, lepiej było olać sprawę. To było kwestią czasu, kiedy dojdzie do czegoś takiego, a że trafiło na ciebie... Powiem ci jedno: dobrze, że nie jesteście razem, bo jeśliby w przyszłości reagowała tak jak w tej sytuacji, to nie byłoby dobrze dla ciebie. Jeszcze znajdziesz swoją jedyną. Powodzenia stary!

majer Odpowiedz

Dobrze że tak niewielkim kosztem przekonałeś się o jej małostkowości.Wyobraź sobie że miałbyś z taką kobietą spędzić resztę życia. Koszmar.

SheDevil

Wyjątkowo chamski komentarz, nawet jak na ciebie.

CzarnaWdowa94

Bo majer jest po prostu chamski, czasem udaje mu się swoje chamstwo w „błyskotliwy” sposób zatuszować.

Wiaderny

A ja sądzę ze jest w tym troche racji. Pomyślcie, przecież gość nie zrobił tego celowo. I zrobił to co mógł, zabrał psa do lecznicy. Co miał więcej zrobić?

doznudzenia

Wiaderny: nie zrobił tego celowo, ok, ale jak jedziesz samochodem to masz patrzeć na drogę I swoje otoczenie, a nie gapić się w okna domu. Jakby przejechał dziecko, które wybiegło na drogę to też byłoby "nie zrobił tego celowo, on tylko patrzył się w okno/ pisał smsa/ spieszył się na kolację"? Nie.

majer

Wiem że u bardzo wielu dziewczyn, ktoś kto uważa, że pies to nie człowiek, jest chamem. Zastanawiam się ile miłośniczek psów nie ma problemów zajadając się niedzielnym rosołkiem, tudzież ze smakiem szamają kebaba na upojnej randce z chłopakiem. I wtedy cierpienia krówki/świnki/kurki już nie są tak istotne jak dobro pieska. Szanuję za to wegan, czy wegetarian. Przynajmniej dokonali jakiegoś konsekwentnego wyboru. Chińczyków też - za konsekwencję, że są w stanie zeżreć prawie wszystko.

Co do wyznania, zwierzęta nagminnie wpadają pod koła samochodów. Ktoś kto choć odrobinę jeździ samochodem poza miastem zdaje sobie sprawę ze skali, ile kotów, psów i innej fauny jest wbijanych w asfalt. Taka trochę smutna rzeczywistość, bo człowiekowi zawsze trochę żal biednego zwierzaka.
W tym przypadku chłopak rozjechał psa. Zabrał go do lecznicy. Czyli zachował się bardzo przyzwoicie. W efekcie dziewczyna z rozregulowanym systemem wartości go zostawiła. I to jest jedyny plus tej smutnej sytuacji. Że autor nie będzie w związku z zaburzoną kobietą. Że nie zerwie z nim po paru latach, bo stary kupił złą karmę i Fafik ma teraz zatwardzenie. Przynajmniej w tym przypadku ofiara psa nie poszła na marne.

majer

@do zmudzenia - nie porównujmy psa do dziecka. A jakby komuś uciekła ulubiona żaba z oczka wodnego? A jakby komuś uciekł chrabąszcz z hodowli i roztrzaskał się o szybę? Czy zerwanie w tym przypadku też byłoby OK, czy świadczy raczej o dziwnym lokowaniu uczuć?

SheDevil

Majer po co udajesz głupiego? Tu nie chodzi o fakt, że rozjechał JAKIEGOŚ psa tylko JEJ psa. Jakby ktoś zabił mojego kota to nie byłabym w stanie na niego patrzeć. Nie ze złości, po prostu było by to zbyt bolesne.
Ale jasne, to jest małostkowość.

majer

@SheDevil - tak, to jest małostkowość i nie, nie udaję ;). Nie wyobrażam sobie, aby dwoje kochających się ludzi miało się rozstać z powodu śmierci pupila w WYPADKU.

SheDevil

Majer, możesz sobie nie lubić zwierząt, to twoja sprawa. Ale smutek i ból po śmierci własnego zwierzęcia to NIE jest małostkowość.
I niegdzie nie jest napisane, że się kochali, ani że byli razem od wielu lat. Równie dobrze mogli dopiero zaczynać się spotykać.

majer

@SheDevil - czemu tak zero jedynkowo? Jak nie rozpaczam nad losem śmierci psa w wypadku i nie przyklaskuję decyzji właścicielki o zerwaniu, to znaczy że nie lubię zwierząt? Wczoraj nawet przeprowadziłem biednego jeżyka, który się zabłąkał. Bóg, kobieta i mój pies który już go chciał rozszarpać, mi świadkiem. A co do związku, to gdybanie na temat stażu nic nam nie da, ale faktycznie - nie kochała go.

Zobacz więcej odpowiedzi (11)
Jemkotynaobiad Odpowiedz

Może jestem jakiś nadwrażliwy, ale pies miałby dla mnie większa wartość niż naprawa auta. Reakcję mniej lub bardziej rozumiem- tym bardziej pod wpływem emocji.

DODA

Spójrzmy na to z tej strony... A gdyby koleś przez nieuwagę potrącił jej przyjaciela i ten by zmarł? A pies, mógł być dla niej przyjacielem. Może nie była z chłopakiem długo, a po takiej wiadomości nie byłaby w stanie być z kimś, kto, nawet przypadkiem, zabił jej psa? Każdy ma inną psychikę, inaczej wszystko znosi i lepiej, że zerwała teraz, niż ona miałaby to przeżywać, co pewnie skutkowałoby tylko większymi problemami w związku.

Feniks06

DODA nie ograniczaj się i idź dalej. A gdyby koleś przez nieuwagę zabił jej matkę, ojca, całe rodzeństwo, dalszą rodzinę uczynił kalekami i zabił niepoczęte dzieci swojej dziewczyny a w wyniku wypadku spłonąłby cały dobytek jej życia a ona sama wylądowałaby w szpitalu psychiatrycznym?

DODA

Bardzo dobrze z jego strony, że się przyznał, ale czy tylko z tego powodu dziewczyna powinna z nim zostać, mimo że przeżywałaby śmierć pupila? Chyba jednak lepiej w takim przypadku zerwać. Ważne też jest tutaj, jak długo byli ze sobą. Mimo wszystko inaczej jest, jeśli zerwie się z kimś po tygodniu, a inaczej, jeśli po 3 latach. Feniks06 napisałam do tak, aby dać przykład, jak to może wygląd z jej strony w kwestii uczuć. Bo dla kogoś to może być tylko pies, a dla niej aż bliski przyjaciel. Według mnie, jeśli dziewczyna zerwała, bo autor przez przypadek potrącił jej psa, to pewnie zwyczajnie mimo wszystko nie potrafiłaby mu wybaczyć (do czego przecież ma prawo, uczuć ot tak się nie wyłączy).

nata

Ale potrącenie było winą dziewczyny, bo nieupilnowała psa.

Mergol Odpowiedz

Dziwisz się, że nie jesteście razem? Serio?

Anon19900508 Odpowiedz

Niech Ci zapłaci teraz za naprawę auta.

Luna2 Odpowiedz

Nienormalna. Przecież to nie twoja wina, że uciekł i wyskoczył na drogę. Ale widać, że głupotą wygrała ze zdrowym rozsądkiem.

Dodaj anonimowe wyznanie