#YFVRw
Moi rodzice pomimo błagania nigdy nie chcieli iść ze mną do lekarza, bo przecież nic mi się aż takiego nie dzieje. Wizytę wywalczyłam codziennym budzeniem ich w nocy. Poszliśmy do lekarza, przepisał badania, a potem leki. Ale co z tego, skoro nie działają, sprawiają tylko, że rano mam duży problem ze wstaniem, a zasnąć i tak nie mogę. Zwiększenie dawki? Rano się nie obudziłam i spałam do 13. Na ten moment pukam w dno od spodu. Bardziej przydałaby mi się pomóc psychiatry, bo panicznie boję się tego, że mam położyć się do łóżka i znowu leżeć godzinami i płakać. Często też mam halucynacje lub też lunatykuję. Przemilczę też koszmary o mocnej tematyce gore, kanibalizmu lub innych obrzydliwych rzeczy, bo się przyzwyczaiłam. Ale najbardziej boli mnie fakt, jak bardzo moi rodzice to olewają. Po prostu to ignorują, tak samo mój szloch w nocy i tłuczenie się po domu. Oni się przyzwyczaili, to i ja mogę. Szkoda tylko, że nie biorę pod uwagę, iż w przypływie nocnej agresji zrobię sobie coś więcej niż wydrapanie skóry, pogryzienie rąk lub coś autodestrukcyjnego. Wiele razy marzyłam, żeby ktoś mnie teraz dobił, to się przynajmniej wyśpię. A że do kogoś oprócz nich też nie mam jak się zwrócić, więc czeka mnie ta wegetacja do czasu pełnoletności lub śmierć z wykończenia.
Jaki morał? Szlag mnie trafia, kiedy słyszę tekst "Jak nie możesz spać? Po prostu się połóż i zamknij oczy, to od razu zaśniesz". Tylko dla mnie jest to tak samo idiotyczne, jak mówienie osobie bez nóg, żeby je sobie wyobraziła i zaczęła w końcu chodzić, a nie ciągle na tym wózku jeździ.
Dziękuję za uwagę, chciałam to po prostu powiedzieć, bo to za duży ciężar dusić to w sobie.
1) Ile masz lat?
2) Czy kiedykolwiek zdażyło Ci się spać w nocy spokojnie?
3) Czy próbowałaś namówić rodziców na zmianę lekarza?
4) Dlaczego ironicznie traktujesz pomoc psychiatry, może faktycznie może Ci pomoc?
5) Czy próbujesz zmniejszyć swój kontakt z „obrzydliwą” tematyką? (Ja rozumiem, że można to lubić i te sprawy, ale nasza podświadomość czasem nie chce współgrać i w podzience na brutalne bodźce serwuje je nam w koszmarach)
6) Jak duża jest Twoja aktywność fizyczna?
7) Ile czasu dziennie spędzasz na świeżym powietrzu?
8) Jak długo spędzasz czas przed ekranem (telewizor/telefon/komputer) dzienne?
9) Czy Twoi rodzice wiedzą o twoich tendencjach/działaniach samoagresywnych?
Szacunek. Więcej pytań niżby usłyszała w gabinecie lekarskim.
Gdzie ona ironicznie traktuje pomoc psychiatry? "Bardziej przydałaby mi się pomóc psychiatry, bo panicznie boję się tego, że mam położyć się do łóżka i znowu leżeć godzinami i płakać."
@SmutnyZenskiKot autorka nie pisze żeby ma zamiar się tam udać, a przytoczone przez Ciebie zdanie w koniecznie wcześniejszego „Pukam w dno od spodu” brzmi jak kolokwialne stwierdzenie nie prawdziwa refleksja... może tylko dla mnie. Chodziło bardziej o zwrócenie uwagi autorki, ze nie powinna bagatelizować tej ścieżki diagnostycznej.
Pozwolę sobie odpowiedzieć na te pytania, że względu na bliźniaczą sytuacje.
1. Mam 14 lat.
2. Tak. Będąc u starszej koleżanki spróbowalam alkoholu, i spałam spokojnie.
3. U lekarza specjalnie nie byłam, ale gdy wspomniałam o tym na wizycie kontrolnej u lekarza rodzinnego powiedzial "napij się ciepłego mleka"
4. Chciałabym bym iść (może nie do psychiatry, ale do psychologa), niestety rodzice nie chcą mnie zabrać
5. U mnie problemem są tylko koszmary i nie spokojne sny (budzę się i czuje sie jakbym wykonywała pracę fizyczna)
6. Ćwiczę na wf i lubie spacerować
7. 4-5 godzin (zależy od pory roku)
8. Ok.3 godziny
9. Nie (ale również potrafię gryźć się, czy drapać do krwi z bezsilności)
Biorąc pod uwagę fragment "Moi rodzice pomimo błagania nigdy nie chcieli iść ze mną do lekarza" nie dziwię się, że masz wrażenie, że "autorka nie pisze żeby ma zamiar się tam udać". Nie uda się póki rodzice nie zmądrzeją, lub prędzej póki nie osiągnie 18 lat. Dla mnie "pukam w dno od spodu" jest po prostu metaforą, że jej stan jest tak wręcz tragiczny, że już nawet nie jest na samym dnie zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego, tylko jeszcze niżej. W wyznaniu widać pragnienie zapewnienia jej opieki medycznej, dziewczyna jest w takim stanie psychicznym, że aż chciałaby nawet umrzeć, byle nie męczyć się tak - więc zgaduję, że pójście do lekarza to nie takie hop siup i to nie ona bagatelizuje problem, tylko jej rodzice i prawo, które odmawia małoletnim leczenia bez zgody rodziców/opiekunów prawnych.
Na część tych pytań znajdziesz odpowiedź w poście np 3
zdażyło, podzience na
no blagam ludzie, w kazdym srajfonie i przegladarce jest SLOWNIK
1. 15
2. Raz na jakiś czas się zdarza, ale i tak zawsze mam problem z obudzeniem się
3. Tak, stwierdzili że skoro ten mi nie pomaga to inny tego nie zrobi (wydaje im się chyba, że każdy jest taki sam, nie wiem czemu)
4. Żyje w rodzinie w której twierdzi się, że to marnowanie pieniędzy i czasu
5. Tak, ale jest tylko gorzej
6. 3 razy w tygodniu WF, ćwiczenia codziennie w domu, częste spacery i w ciepłe dni rower przynajmniej kilka kilometrów
7. W ciepłe dni codziennie przynajmniej 2 godziny lub otwarte okno (mieszkam na wsi) i spacery do lasu
8. Nie więcej niż 3 godziny
9. Nie, nie uwierzą mi
Odpowiadając jeszcze, omijam łóżko szerokim łukiem i kładę się w nim tylko, aby spać. Różne sposoby pomagają mi tylko na kilka dni. W nocy gdy nie mogę zasnąć liczę od jeden do 100 lub więcej jeśli mi się chce albo idę na spacer po domu, napić się wody itp. Tak, lunatykuję i mówię przez sen (moje lunatykowanie na poziomie bardzo złożonych ruchów, np potrafię zagotować wodę, nalać do szklanki i przynieść do pokoju lub wyjść na balkon i położyć się w hamaku), też czasami budziłam się przez to, że tak głośno płakałam (teraz już się nie budzę, ale nie wiem czy płaczę).
Potrafię w miarę normalnie zasnąć (w mniej niż godzinę), kiedy nie śpię za długo, ale problem jest taki, że budzę się tylko jeśli sobie to wmówię, a nie zawsze potrafię i wtedy śpię od 11 do 14 godzin i dopiero się budzę
1. Zero elektroniki min. 3h przed pójściem spać.
2. Wstajesz o jednej porze każdego dnia, np o 7 - bez względu na ilość snu w nocy
3. Jeśli kladziesz się powiedzmy o 24, to w godzinach 7-24 nie wolno ci się zbliżać do łóżka, o drzemce w fotelu też nie ma mowy
4. W łóżku tylko i wyłącznie śpisz - żadnego czytania, słuchania muzyki, patrzenia w telefon
5. Czas po szkole spędzaj aktywnie - lazenie po sklepach, dodatkowe zajecia, sport, spacery, sprzątanie, gotowanie etc.
6. Suplementuj Wit D w kapsułkach - 2000j. dziennie.
7. Leki nasenne na receptę stosuj dopiero jeśli powyższe metody nie pomogą.
gorzej jak masz jak ja- jak jest nadzieja na zasniecie bez lepow o tej powiedzmy 23-24 i sen nie przychodzi, mam do wyboru albo meczyc sie do 2-3 albo wziac tabsa i rano byc zombie
zbyt pozna pora wziecia leku robi krzywde, z a drugiej strony ile mozna byc na lekach?
Boże jak ja dobrze znam Twój ból. Mam co jakiś czas epizody bezsenności, które trwają zazwyczaj tydzień. Dosłownie nie śpię cały tydzień bo nie mogę, dopiero po paru takich bezsennych dobach udaje mi się zasnać w dzien na pare godzin, bo zaczynam już mdleć. Funkcjonować się wtedy nie da, a lekarze: "taka młoda i mam ci przepisać leki nasenne?". Skierowania na jakieś badania też oczywiście nikt mi nie wyda. A rodzice i reszta świata: "nie przesadzaj". Dobrze ze pojawia sie to tylko raz na jakiś czas.
Okej, ja mam podobnie ale wiem z czego wynika to, że nie mogę spać - za dużo myśli nocą. Spróbuj zrelaksować wieczorem ciało (najpierw trochę wysiłku fizycznego, ćwiczenia, potem gorąca kąpiel, masaż) i umysł (dokończ wszystkie sprawy, nie odkładaj niczego ważnego na jutro, unikaj stresu). Do tego spokojna, klasyczna albo instrumentalna muzyka - najlepiej nie z filmu, żeby o nim nie myśleć.
Może pomoże.
Ogólnie relaks przed snem jest super i na pewno zasypianie ułatwia. U mnie jednak (i wiem, że nie jestem w tym sama) muzyka relaksacyjna wywołuje wręcz agresję a na piosenkach z radia zbytnio się skupiam. Ale znalazłam swój sposób. Wbrew popularnym radom o unikaniu elektroniki, najbardziej pomaga mi odpalenie cicho i na przygaszonym ekranie filmu/bajki - miłego, lekkiego, jakiegoś, który już znam, tak żeby mnie nie wciągnął... To zagłusza ewentualne, męczące nocne rozkminy i tworzy miłe, ciepłe tło do zasypiania.
Ja też przy problemach z zaśnięciem pomagam sobie telefonem. Włączam jakiś tutorial o makijażu i zasypiam w ciągu max. pół godziny. Nic mnie tak nie nudzi. Wcześniej czytałam Hamleta przy którym wysiadałam już po kilku stronach.
Mając 14 lat mam ten sam problem. Moi rodzice mówią że mam zamknąć oczy. Gdy mówię że to nie pomaga wtedy jest "to od tego telefonu spać nie możesz".
Światło z takich urządzeń powoduje to, że nie chce nam się spać, jest szansa że mają rację, jeżeli odkładasz telefon po załóżmy godzinie patrzenia się w niego i od razu próbujesz zasnąć.
Może słuchanie muzyki pomoże, kołysanek. Mi czytanie pomaga zasnąć. W ogóle to w końcu zasypiasz, może to problem w podświadomości? Może mózg broni się przed koszmarami i temu sen nie przychodzi. W ogóle to może przez strach przed czymś. Może jednak psychiatra by coś pomógł.
Nie wiem czy juz tego probowalas, ale zacznij od poprawy higieny snu - ustal stale godziny, traktuj lozko jako miejsce do spania (0 lezenia i jedzenia w lozko:p), na godzine/dwie przed snem nien kojrzystaj z telefonu, komputera, nie ogladam telewizji, przed pojsciem spac przewietrz pokoj, w ciagu dnia postaraj sie troche pocwiczyc fizycznie - moze przysiady? Mozliwe, ze poprawi to troche sytuacje. Natomiast koniecznie probuj przekonac rodzicow na wizyte, albo np. popros babcie zeby porozmawiala z rodzicami, skoro Ciebie nie sluchaja? Bezsennosc mozna skutecznie leczyc, ale bez pomocy lekarza bedzie ciezko :/
Ja portafie zasnąć wszędzie, w pociągu, autobusie, u koleżanek, ale w jednym z domów nigdy nie mogłam spać pracowałam 10h fizycznie, byłam zmęczona, kladlam się o 21 a zasypialam o 2/3 przewracajac sie z boku na bok i tak było tylko w tym miejscu
Więc nie tylko ja to mam. Ide spać o 22, zasypiam kolo 2. A jeśli nie nastawie budzika śpie do 12-13, a nadal jestem niewyspana. Sny też mam CHORE. Pamietam 90% tych koszmarów. Apokalipsa, wojna, ćwiartowanie zwłok. Ogólnie Szaleństwo... Tabletki nasenne działają dopiero rano gdy trzeba wstawać. Na zasadzie, że funkcjonuję jak zombie... Ale po 10 latach się przyzwyczaiłam, że nie śpię, a sny zaczęły mi się podobać. Teraz mi to nie przeszkadza nawet. Tylko jak muszę wstać o 6-7 nadal czuje się wykończona i szukam pracy na godziny popołudniowe by przetrwać.
Zażywaj tabletki nasenne około 16. Zaczną działać to zaśniesz i najwyżej wcześniej wstaniesz.
To samo. Ide do lozka o 10 zasypiam czasem 2 czy 3, czasem leze i myślę i leżę i juz czuje ze zasypiam i to ttle bo zaraz sie wybudzam i leżę i na jeden bok i na drugi bok i staram sie nie sprawdzać godziny ale czasem mam wrażenie że leżę tak bezczynnie juz z 5 godzin takze patrze na zegarek - fuck, juz 2:45 a o 5:30 trzeba wstac i sie krecę ale zawsze gdzieś zasypiam, a moj facet mowi jak możesz być zmęczona spałaś chyba z 10 godzin. I te sny o zombie, czy wojnie a najczęściej to o pracy że cos zjebalam w duzym stylu, coś wysadziłam albo zabiłam...
A najdziwniejsze jest to ze jak nie mam problemow z bezsennościa to mam problem z nadmiernym spaniem, na zmiane albo nie spie w ogole albo spalabym zawsze/wszędzie
Ja mam to samo też od dziecka. Każdy mi mówi, że długo śpię. Często zasypiam nad ranem. Jwstem zła, głodna, poitytowana, płacze. Okropne to jest. Higienę snu mam zachowana. Mam ciemne rolety, wietrze pokój, łóżko służy tylko do spania. Nie korzystam z telwodnu godz przed i nic. Najgorzej jest jak jest pełnia. Nie mogę zasnąć nawrt na godzinę. Lecxulam się na depresję z brałam leki, przez chwilę było lepiej. Koszmary to mi wskoczył na wyższy lwvel. Nie wiem co robić :(