Trzy lata temu zacząłem na ścianie w pokoju malować graffiti, a dokładniej moje imię. Po 4 dniach skończyłem to co sobie zaplanowałem, ale było trochę pusto więc zacząłem kolorować napis. Niby wszystko ładnie pięknie ale na drugi dzień kompletnie straciłem chęci i poprzestałem na jednej literce, a sam napis pozostał w takim stanie aż do dziś.
Jakiś czas później do pokoju wszedł mój ojciec, popatrzył na moje dzieło i zapytał dlaczego tego nie kończę. Na to ja odpowiadam: "Aaa bo nie mam weny". Z pełnym przejęciem się sprawą odpowiedział: "Czego nie masz? Powiedz, to ja ci to kupię...".
Dodaj anonimowe wyznanie
Przynajmniej o Ciebie dba :)
Ale spoko ojciec :) Mój jak zobaczył moje pierwsze graffiti w pokoju to ochrzan słyszało pół osiedla ;)
i kupił co tą wenę ? ?
*tę ;)
Niekoniecznie, "tą" też jest dopuszczalne ;)
Andzej, nie, nie jest...
W języku potocznym jak najbardziej jest.