#ZIQZg
Tak, to był mój błąd. Zostałam zwyzywana od kur*, dziw* (tak, takie słownictwo przy dzieciach), rozpieszczonych, Janusz krzyknął, że "zaraz mi przypier*", "to tylko dzieci", "jak sama urodzisz to zrozumiesz", a tak w ogóle "to mam wypier* bo to nie jest prywatna plaża". Obok rodziny byli ich znajomi, którzy ochoczo dołączyli do linczu na moją osobę. Próbowałam jakoś dojść z nimi do porozumienia, ale jak grochem o ścianę... więc wróciłam do opalania. Nic z tego. Obelgi nie umilkły, a Janusz znalazł sobie nową zabawę - kazał dzieciom latać po wodę i ciągle mnie nią oblewał.
Gdy próbowałam coś powiedzieć, to obrywałam po twarzy. Potem zaczęli rzucać w nas jedzeniem. Myślałam, że się znudzą i przestaną - niestety nie. Gdy moja koleżanka usiadła, by wyjąc coś w torby, Janusz zaczął ją oblewać... po majtkach. Następnie po piersiach, obleśnie się przy tym śmiejąc. Chciałam zabrać mu tę zabawkę i spuścić łomot, ale co taki niski chuderlak jak ja może zrobić Januszowi 1,8m i 180kg? Nie będę tutaj przytaczać co mówiłam gdy odchodziłyśmy poszukać innego miejsca, bo to teraz i tak nie ma sensu.
Wiem, że źle zrobiłam odzywając się, bo przecież "kupy* się nie tyka". Mogłyśmy przenieść się od razu. A w ten sposób tylko sprawiłam Januszowi niezłą zabawę, pozwoliłam zdobyć podziw w oczach żony (może teraz mu da) i zafundowałam kolejną historię z serii "obroniłem honor swojej rodziny". Najgorsze jest to, że pozwoliłam, by Janusz pokazał dzieciom jak powinno się traktować obce osoby. I że każda kobieta to k****.
Ale wiecie co boli mnie najbardziej? To, że nikt się tym nie zainteresował. Wokół było z 20 innych ludzi, którzy tylko się przyglądali, niektórzy nawet się śmiali. Ok, może uznali mnie za wroga dzieci nr 1, ale czy to powód, by przez jakieś 15 minut mnie wyzywać? By w kółko, po chamsku oblewać mnie i moją koleżanką wodą, niszcząc nam przy tym wyjazd?
Proszę nie piszcie "co wy byście zrobili na moim miejscu", bo to też nie ma sensu. Po prostu chciałam się wygadać.
Niby dorośli, a na ich zachowanie nawet szkoda słów. Idealny wzorzec dla dzieci, nie ma co!
Po prostu bydło nie ludzie...
I teraz Dżesika i Brajanek wezmą przykład z ojczólka i zostaną takim samym bydłem jak rodzice :):)
wiem że kazałaś nie pisać ale kurde wzięłabym i obsypałabym ich piachem :D wiem że nie jest to najmądrzejsze zachowanie ale to jedyne co by mi do głowy przyszło :P
Znając Janusza i jego bachy autorka zostałaby 5 razy bardziej obsypana😛.
ja bym wstała, zebrała wszystkie rzeczy że niby już idę i przechodząc obok bym to zrobiła a potem dzida XD
A ja jakbym miala jakis pojemnik na wodę to bym ich i wszystko wokół obalala i późnej piasekiem żeby się przylepilo 😂 ale w takich sytuacjach człowiek nie myśli zbyt dobrze
czytając to myślałam dokładnie o tym samym, że wstałabym i jakby jeden z drugim oberwał po ryju piaskiem to by się odpier... ;)
Trzeba takie dzieciaki kopać po ryju kopać, lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać lać
Trzeba takie dzieciaki kopać po ryju kopać, lać, do krwi
Trzeba takim dzieciakom dawać dobry przykład, a nie karać za błędy rodziców
Nie lepiej byłoby zgłosić typa straży miejskiej/policji?
Normalny człowiek zgłosiłby to jako naruszenie mienia (ksiazka, telefon) czy inną obrazę. Ale że ja się do normalnych ludzi nie zaliczam, to uważam że trzeba podejść do debila na odległość nogi i przy(kopać) w to co było przyczyną problemu*, to już nie będzie mocny w gębie
*nie ma dzieci-nie ma problemu i nie ma jaj-nie ma dzieci
Ergo- nie ma jaj-nie ma problemu
Ja to bym zadzwoniła po odpowiednie służby i po sprawie. Albo przynajmniej nimi pogroziła.
Dokładnie, to jest pierwsza rzecz, którą się robi w takiej sytuacji. Tym bardziej, że zostały zniszczone rzeczy autorki (oblane wodą książka i telefon). Jak dla mnie, to autorka zachowała się trochę jak sierota życiowa, bo praktycznie nic nie zrobiła w swojej obronie...
+gitarzystka Dokładnie. Na dodatek wymaga reakcji od innych ludzi widzących zdarzenie. Litości, sama nie umie zareagować, a chce żeby za nią to obcy ludzie?
"Jak sama urodzisz to zrozumiesz" Serio? Jak się umie dziecko wychować to ono rozumie z większa co wolno, a co nie. Rodzic powinien reagować na zachowanie dziecka.
To się idzie do ratownikow czy czegoś takiego i zgłasza się to, bo oni na prywatnej plaży też nie byli żeby tak się zachowywać. Chamstwo i tyle, a potem się dziwią, że dzieci sa takie a nie inne, a z kogo mają brać niby dobry przykład?
W ogóle... Ja dlatego noszę gaz pieprzowy. Nie miałabym hamulców, by podejść do Janusza i psiknąć mu znienacka w twarz, najchętniej rozpylając gaz też na pozostałych, potem zadzwoniłabym na Policję, że zostałam wyzwana i poczułam się zagrożona, gdy Janusz podchodził do mojego kocyka i ciągle mnie oblewał, wyzywał i obrzucał jedzeniem.
serio? mnie z grupką znajomych zaczął kiedyś obrażać nad wodą pijany koleś. zaczęłam nagrywać go telefonem, mówiąc przy tym, że będzie dowód dla policji. koleś się oddalił, inni ludzi pytali, czy nic nam nie jest.
Jak bym był na miejscu i zauwazyłbym taką sytuacje, chyba bym go zajebał. Nie, nie kozacze przez internet.
Mogłaś ich nagrać a potem wezwą policje...
Stąd wlasnie biorą sie takie bachory... I takie co jeszcze kupa w pampersie a już klną na wszystkich i na wszystko bez wstydu. Az strach co z tego wyrośnie...