#ZK0hT
Całe życie byłam gruba. Nie przez chorobę czy leki, ale przez błędy żywieniowe moich rodziców, a później przez brak prawidłowych nawyków w moim dorosłym życiu. Kilka miesięcy temu podjęłam kolejną próbę by przesłać być pulpetem czy świnią, jak to często w wieku nastoletnim byłam nazywana. Prób miałam wiele i zazwyczaj nic z nich nie wychodziło, bo jak schudłam trochę, to zaraz odpuszczałam sobie. Jednak tym razem postanowiłam zrobić to z głową i wsparciem - poszłam do dietetyka. I tak oto zaczęłam zdrowo chudnąć.
Reakcje ludzi z mojego otoczenia były pozytywne. Wszyscy zachwalali, że świetny pomysł, że lepiej zaczynam wyglądać i och i ach. Aż do teraz.
Jestem w połowie drogi do idealnej wagi, schudłam 10 kg i się zaczęło.
- Kiedy masz zamiar przestać chudnąć?!
- Przesadzasz z tym odchudzaniem!
- Po co płacisz dietetykowi? Przecież znasz zasady odżywiania. Możesz sama sobie dietę z neta ściągnąć. A pieniądze w coś innego zainwestować.
- W anoreksję się wpędzisz!
- Wyglądasz jak szkielet! (80 kg szkielet. Najlepszy komentarz :D)
Nie potrafię tego pojąć. Najpierw ludziom nie pasowało, bo byłam gruba. Teraz nie pasuje, bo przestaje być gruba. Chyba ludziom się nie dogodzi.
A ja nie zamierzam przestawiać dążyć do celu. Swoje komentarze i złote myśli niech sobie w buty schowają!
Ludzie czują się ze sobą lepiej, gdy obok jest ktoś, komu mogą współczuć. Nie ważne, czy chodzi o wygląd, osiągnięcia czy inteligencję, lubią czuć się tymi lepszymi.
Nie przejmuj się gadaniem, nikt o Ciebie tak nie zadba jak Ty sama.
Nikt o Nią tak nie zadba jak Ona sama i Jej dietetyk.
Autorka ma tak bardzo gdzieś zdanie innych że postanowiła zrobić wyznanie.
Ludziom zawsze coś nie będzie pasować. Dlatego nie słuchaj ich, bo najważniejsze, żebyś to Ty się czuła dobrze w swoim ciele 😉 Gratuluję i życzę dalszej wytrwałości
Mieszkam za granicą, więc z rodziną i znajomymi widuje się widuje się rzadko. Pamiętam, że jak schudłam 15 kg i pierwszy raz mnie zobaczyli, to wszyscy mi gratulowali. Przy następnej wizycie byłam lżejsza o kolejne 5 kg i powiedziałam, że to nie koniec mojej walki, to miałam to samo co Ty, autorko. Po co się będę dalej odchudzać, skoro dobrze wyglądam. Dowiedziałam się też , że mam nasrane w głowie i mózgu chyba też mi ubyło, skoro uważam, że 76 kg wagi przy 161cm wzrostu, to nie jest dobra waga. No śmiechu warte.
Bo to nie jest dobra waga. Tak jeszcze zrzuć min 10 kg. No, ale i tak gratuluję, bo byłaś konkret spaślak, a teraz jesteś tylko gruba (no ok, nie brzmi to jak komplement...). W każdym razie walcz dalej.
zazdrośni, że zaczynasz wyglądać lepiej od nich.. nie słuchaj, tylko dąż do idealnej wagi (ale idealnej, zdrowej, nie przesadzaj też za bardzo, bo to niezdrowe i polecam też zacząć coś ćwiczyć, by wzmocnić mięśnie).
Uwielbiam to gadanie - ,, Jeśli ktoś negatywnie komentuje Twoje poczynania, czy wyraża swoją opinie na dany temat, która jest inna niż Twoja, to pamiętaj TEN KTOŚ CI ZAZDROŚCI!'' Kocham.
Pewnie sie boją, że ten pulpet zacznie wyglądać lepiej od nich ;) ode mnie gratulacje i życzenia powodzenia!
bo się boją że bedziesz lepsza i chcą Cię zrównać w dół.
tak trzymaj! liczę na wyznanie jak dobijesz do 60
Powiem tak, oni są po prostu zazdrośni, że udaję Ci się schudnąć i jeszcze będziesz lepiej wyglądać niż oni :-). Jak się odchudzalam to słyszałam identyczne komentarze, nanże początku, że fajnie wyglądam, ale już po 10 kg to tylko w kółko: nie chudnij, weź przytyj, już nie masz z czego schudnąć, zaraz calkiem znikniesz itp.
Najważniejsze jest to żebyś Ty się dobrze czuła. Ludziom nigdy nie dogodzisz i zawsze będą gadać.
Powodzenia w dążeniu do celu! 😊
stał pies ludzi. ważyłem 113kg po wejściu po schodach musiałem odpocząć i odsapnąć. teraz ważę 72kg i też ciągle słyszę, że mógłbym trochę przytyć choć wtedy miałem się za siebie wziąć. trzymaj się i powodzenia. jakby co służę pomocą
nic im nie bedzie pasowac, niewielu jest w stanie cieszyc sie z cudzych sukcesow
trzymam kciuki :)