#ZRWNA

Niepłodność. Temat trudny. I jak się okazuje, bardzo wstydliwy.
Jesteśmy z mężem po ślubie dość długo. Pierwsze kilka lat odwlekaliśmy decyzję, bo studia, bo brak warunków mieszkaniowych, bo jak na obecne czasy dość młodo wzięliśmy ślub. Pytania kiedy dziecko były na porządku dziennym.

Skończyłam studia. Minęły kolejne dwa lata. Od dwóch lat próbujemy, z większą i mniejszą pomocą ginekologiczno-endokrynologiczną. Diagnoza: bezpłodność. Pytania nie ustawały. Tym razem odpowiedz była inna: nie możemy mieć dzieci.
I wtedy dopiero zaczyna się zabawa.
Ale jak to?
A bo kuzynka koleżanki sąsiadki ciotki trzy pokolenia wstecz osiem lat dzieci mieć nie mogla i nagle trójka! No i super, dobrze dla niej, ale jaki ma to związek ze mną?
Nie leczysz się? Co to znaczy, że nie będziesz się kłuła, brała tabletek, nie będą ci wtykali rur w wiadome miejsca? Przecież musisz mieć swoje dziecko!
Nie możesz mówić, że jesteś bezpłodna, bo to przecież taki wstyd!
Nie, ja niczego nie muszę. A wstydzić to się mogę wtedy, gdy wyjdę z gołą dupą na zewnątrz.
I tutaj komentarz ostateczny: a bo ty głupia jesteś. Módl się do (wstaw dowolne), to w ciążę zaraz zajdziesz, zobaczysz.
Albo madka, albo kobieta wybrakowana. Chyba już łatwiej powiedzieć, że nie chcę dzieci i koniec kropka.
Tylko nikt z zainteresowanych nie zapyta: jak się czujesz? Nie żałujesz, że nie możesz mieć dzieci? Jak sobie z tym razem we dwoje radzicie? Myślicie o adopcji?
I nikt nie wie, ile łez widziała moja poduszka po kolejnej informacji od koleżanki/znajomej/współpracownicy/kuzynki, że jest w kolejnej ciąży.
asienaebaam Odpowiedz

Ja nie rozumiem tych pytań o dzieci, co to kogo obchodzi. Zdarzyło mi się, że spotkałam po latach (!) znajomego a ten w drugim zdaniu się pyta kiedy zamierzam mieć dzieci, serio?? A dziękuję u mnie w porządku.

FoxyLadie

No bo 'wszystkie dzieci nasze są' i wszystko z nimi związane także ;-).

Seras

Te pytania są na prawie każdym kroku. A kiedy chłopaka przyprowadzisz do domu? A kiedy zaręczyny? Kiedy ślub? Kiedy dziecko? Kiedy drugie?
Tak jakby to była jakaś nadrzędna misja kobiety. Co gorsza nawet rówieśnicy (nawet kiedy mówimy o wieku 20 lub trochę ponad 20) wywierają taką presję.

asienaebaam

DwaNasteoje, to było boskie! Ja za swóją największą ripostę uważam pogłaskanie baaardzo otyłej znajomej po brzuchu, zaraz po tym, jak zmacała mój ciążowy.

FoxyLadie

DwaNastroje, bingo. Ja już od dawna nie mam problemów z takimi debilnymi pytaniami. Chociaż oczywiście reakcja rodziny po ripoście to 'o matko, jak możesz być taka niemiła, to przecież normalne pytanie!'. No ale cel jest osiągnięty ;-)

Venrosa Odpowiedz

Chyba w nic się tak ludzie nie wtrącają, jak w kwestie "dzieciowe": nie masz dzieci? Uuu... źle, zrób se (jakby to był sernik). Masz jedno? Fajnie, ale zrób se drugie, takie do parki. Masz dwójkę? A jakiej płci? Dwie dziewczynki/dwóch chłopców? A nie chcesz jeszcze chłopca/dziewczynki? Masz trójkę i więcej? Patologia, pięćsetplusiarze, rączki na kołderkę proszę, zbereźniki!
Nie dogodzi. A każdy przypadek jest inny. Cieszcie się tym, co macie i olejcie innych. Posiadanie dziecka lub nie nie jest wyznacznikiem statusu społecznego. Jeśli bardzo dziecka pragniecie, to jest na świecie mnóstwo bezbronnych, opuszczonych, niechcianych maleństw. Może przyjdzie taki czas, że na chłodno o tym pomyślicie. Bo rodzicem jest ten, kto wychowuje, a nie ten, kto spłodził

szajbuska Odpowiedz

Heh, miałam dokładnie tak samo. Ludzie plotą bzdury i mają tendencje do wpierniczania się w czyjeś życie. Trzeba do tego nabrać dystansu i tyle... Ja po adopcji dziecka myślałam, że wreszcie mi dadzą spokój, ale nie. Z każdej strony słyszałam, że teraz, skoro adoptowałam, to na pewno "coś mi się odblokuje w głowie i zajdę z drugim naturalnie" hehe. Głupota ludzka nie zna granic :)

Lunathiel

"Coś się odblokuje w głowie i zajdziesz z drugim naturalnie" - Słodki Jezu, tak głupiego tekstu w tym temacie chyba jeszcze nie widziałam. Masz rację, to już wybitna głupota, żeby coś takiego palnąć. Współczuję, że musiałaś tego słuchać. I gratuluję zostania mamą na przekór przeciwnościom losu :)

Hehesz

Tak to straszne że ludzie uważają że adopcja to środek do zajścia w ciążę... gupota...

Idjactorii Odpowiedz

Na odpowiedź "nie chcę mieć dzieci" jest zawsze odpowiedź "jeszcze zmienisz zdanie", "każda tak mówi i zachodzi" itp. Jak się nie chce dzieci z własnej nieprzymuszonej woli to już w ogóle jest abstrakcja dla 90% społeczeństwa.

PotrzebujePomocyPl Odpowiedz

,, Módl się do potwora spaghetti to w ciąże zaraz zajdziesz , zobaczysz... "

Lunathiel

Tak, spożywczą :'D
(przepraszam, musiałam)

NiechToDunder Odpowiedz

Jestem bezpłodna, wiem o tym od 16. roku życia (najpierw podejrzenia, milion ginekologów, w końcu werdykt ostateczny). Nauczyłam się z tym żyć, co więcej dzieci nigdy nie były częścią mojego planu. Mam wspaniałe siostrzenice, które kocham nad życie i tak jest dobrze.
Poznałam mojego obecnego męża i jak tylko zaczęło robić się poważniej, poinformowałam go o bezpłodności. Bardzo, bardzo się bałam. Pomimo tego, że dla mnie to naturalna rzecz (w moim wypadku) i nie byłam jakoś specjalnie przez to szykanowana w rodzinie, to gdzieś w głębi głowy miałam "jesteś bezwartościowa".
Usłyszałam, że to żaden problem, sam też nigdy nie chciał mieć dzieci i co na to, żebyśmy spędzili życie we dwoje, spełniając swoje ambicje i marzenia. Jeszcze nigdy nie płakałam tak jak wtedy. Z wdzięczności, że nie zaczał szukać milionów rozwiązań i sprawdzać jak się składa papiery o adopcję.
On nie. Reszta dostała jakiegoś szału.
Oświadczył Ci się? Romawialiście o tym? Tak, to nasza wspólna decyzja. Co? On pewnie tyko tak mówi, KAŻDY CHCE MIEĆ DZIECKO. Na starość sami? Kto Wam poda szklankę wody? Kto się Wami zajmie?
Mając 26 lat w kółko słyszę, że odezwie się nagle we mnie chory instynkt macieżyński który każe podciąć sobie żyły dlatego, że jestem bezpłodna. Że mnie zostawi. Pójdzie do innej.
W ostatni weekend zrobiliśmy parapetówkę - już jakiś czas temu wykończyliśmy dom, ale jakoś tak w czasie się nie pospinało, żeby wszystkich zaprosić.
Po kilku wypitych przez towarzystwo butelkach wina znalazłam swoje przyjaciółki w kuchni. Stały i patrzyły na naszą lodówkę. Jedną z tych droższych, polecieliśmy trochę po rabatach i zostaliśmy jej szcześliwymi posiadaczami.
Dziewczyny które znam od dziecka sprawdzały ceny tej lodówki w internecie i między sobą rozmawiały, że jakbym z niej zrezygnowała i trochę dorzuciła to spokojnie mogłabym zrobić in vitro.
Droga autorko, życze Ci powodzenia i trzymam kciuki! Pamiętaj, że szczeście nie jest przypisane tylko do macieżyństwa.

DarkSideOfMySoul Odpowiedz

Znam temat aż za dobrze..... 8 lat starań i biegania od lekarza do lekarza. Rodzina na początku się pytała i jakieś głupie żarty a mi było nie do śmiechu. Z czasem wszyscy się dowiedzieli. Dla mnie to nie był wstyd. Bardziej żal do życia. Nierówna walka i co chwila kolejne wieści o ciążach tych chcianych i tych z wpadki a my ciagle nic... ale pocieszę cie. Ja niedługo rodzę. Tobie również życzę szczęścia ;)

Gratuluje malenstwa. Zycie jest jakie jest. Nikt nam nie obiecywal ze bedzie sprawiedliwe. W swojej glowie wyrylam obraz pary bezdzietnej. Przereorganizowal plany i obraz na przyszlosc. Poznajemy coraz wiecej par bez dzieci, bo towarzystwo mamusiow i tatusiow w wiekszosci czasu poswiecajacych rozmowom o swoich dzieciach zwyczajnie stalo sie meczace. Miewam dolki, ale jak juz pisalam wyzej, terapia bardzo mi pomaga docenic to co juz mam.

Luuuuuuzik Odpowiedz

No to niepłodność czy bezpłodność w końcu? Bo to nie są synonimy i nie można ich używać wymiennie. Niepłodność jeszcze można leczyć, albo nawet i wyleczyć, a bezpłodność już niestety nie.

ZaklinaczkaDeszczu Odpowiedz

Moj narzeczony jest bezplodny. Przez kilka lat nadrabialiśmy głupimi usmiechami, zdawkowymi odpowiedziami. Ale w pewnym momencie powiedziałam sama sobie dość. Teraz gdy ktoś pyta mnie o dzieci mówię, że nie chcę i to niczyja sprawa.

Hehesz Odpowiedz

Niestety doskonale znam Twój ból. A nie mówili Ci jeszcze żebyś adoptowala? Bo wtedy na pewno urodzisz swoje...

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie