Kiedy wreszcie byłam na tyle duża, aby móc się sama kąpać, mama nalewala mi wodę do wanny, zostawiała otwarte drzwi i zajmowała się swoimi sprawami. Pewnego razu podczas beztroskiej kąpieli, odczułam potrzebę nieadekwatną do aktualnego miejsca. Innymi słowy zesrałam się w wannie. Zawstydzona, szukając wyjścia z sytuacji, wpadłam na pewien pomysł.
Udałam, że klocek nie należy do mnie i krzyknęłam: "Mamo, mamo, co to?!". Możecie sobie wyobrazić minę mamy, kiedy przybiegła do łazienki i ujrzała córkę, stojącą w rogu wanny i zapewniającą, że nie wie jak to się stało. Ta historia jest opowiadana do dziś, a ja palę buraka jak kilkanaście lat temu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ach ta dziecieca kreatywnosc:)
ZROBIŁAM TO SAMO SHSAHAHA XDD
Dziękuję za poprawę humoru 😊
Troszkę lat temu mój wujek z kolegami bawili się na dworze na tyle dobrze że nie chciało mu się wracać do domu na szybką jedynkę. Nie wytrzymał ciśnienia, a gdy w gatkach miał już mokro to wpadł na genialną wymówkę i powiedział swojej mamie że kolega mu nasikał c: