#a2tJF
To było późnym wieczorem, koło godziny 22. Miałam akurat chwilę dla siebie, więc poszłam zapalić przed główne wejście szpitala. Na schodach stała starsza pani i głośno mówiła różaniec. Każdego dnia widzę wielu chorych, często beznadziejnie, więc nie zwróciłam dużej uwagi na modlitwę, która bardziej przypominała lament.
W pewnym momencie do starszej pani podeszli chłopak i dziewczyna, mieli coś koło 20 lat. Normalnie ubrani, nic nadzwyczajnego. Zapytali starszą panią w jakiej intencji się modli i czy mogą się przyłączyć, powiedzieli, że bardzo chętnie poproszą przyjaciół, by też się pomodlili.
Starsza pani na początku nie wiedziała, jak zareagować, w końcu jednak wyjaśniła, że chodzi o jej umierającego syna, którego nerki przestały pracować. Wyglądała jakby zobaczyła na ulicy dwa anioły. Prawie się rozpłakała.
Przez chwilę stali tak w trójkę i odmawiali różaniec.
Nie wiem, czy syn tej pani cudownie wyzdrowiał. Nie widziałam jej już więcej. Choć nie mam nic do kościoła ani osób religijnych, to nie jestem katoliczką i nie wierzę w cuda. Ale dawno nie zostałam świadkiem tak wzruszającego wydarzenia.
Ale smutno mi się jakoś zrobiło...
To piękne, że są jeszcze tacy ludzie :)
Którzy zamiast chociaż spróbować jakoś realnie pomóc stoją i się modlą? ;) Zdziwię Cię, jest ich całe mnóstwo.
Ciekawe jak mieli temu synowi pomóc nie będąc lekarzami...
Mieli sobie tam na miejscu rozciąć brzuch, wyciągnąć nerki i wręczyć zrozpaczonej pani? Myślę ze modlitwa bardziej podniosła ją na duchu. Czasami wystarczą małe gesty, zeby pomóc drugiemu człowiekowi.
@Leftismer dokładnie to samo co powiedział/a @Mayoko
Pomagać można na wiele sposobów. Często wystarczy sama chęć, by ktoś poczuł się lepiej.
Ale zrozumcie że dla katolików taka modlitwa juz jest chęcią pomocy.
Dali jej najpiękniejszy prezent - wsparcie i nadzieję.
Ciepło robi się na sercu ... :)
To bardzo miłe, że obcy młodzi ludzie zaofiarowali swoje wsparcie :)
Czytając to wyznanie, jednocześnie jest mi ciepło na sercu, ale i smutno..
Nie trzeba być katolikiem, by w cuda wierzyć. A prawdziwe cuda nie kryją się w religii, a w Naszej podświadomości.
Z pierwszym zdaniem się zgodzę.
Ja z kolei zgadzam się zarówno z pierwszym, jak i z drugim zdaniem. Ludzie nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, jakie cuda potrafi zdziałać nasza podświadomość. :)
Moim zdaniem wiara to coś normalnego i denerwuję mnie to, że każdy się czepia typu: Ty wierzysz? Po co? Chce Ci się chodzić do kościoła?
Jeśli takie osoby pytają się takich rzeczy, to proszę, lepiej już nic nie mówcie, bo widać, co to o Was świadczy. A mianowicie: Brak szacunku do osoby innego wyznania :)
Nie wierz dalej, a zostaniesz potepiona, nawroc sie, a zaczniesz zyc.
To żenada takimi grozbami zmuszać kogoś do wiary.
Ale takie jest przykazanie. Jezus mowi krotko i na temat, ze zbawieni beda ci co w Niego uwierza. Tak wiec smierc wieczna niewiernym i innowiercom. Jaka ty tu grozbe widzisz?
Koleżko, a jakie jest Twoje zdanie na temat terrorystów? Bo idąc Twoim tokiem myślenia to bohaterowie, którzy przywrócą światu utraconą potęgę. Bierzesz może udział w tej chorej akcji "Jestem chrześcijaninem"?
Mow za siebie Ginrbread freglesie jeden, a co do terrorystow to nie slyszalem o takich co zabijaja w imie Jezusa, a jedynie w imie allaha. Chociaz co jak co, ale potrafia walczyc o swoja religie, tak tez powinno byc u nas.