#aG6te
Prawdopodobnie mam to w genach, moja prababcia, potem babcia, a następnie mama wychowywały się w patologicznych rodzinach. Moja mama, mimo że odbiegła od tej patologii, stworzyła mi prawdziwy dom, w którym czułam się dobrze - miała chwilę słabości. Po śmierci mojego taty było już coraz gorzej, jedno dwa piwka raz na jakiś czas przerodziły się w kilka-kilkanaście codziennie. Awantury w domu po pijaku, mówienie, że jestem najgorsza kiedy nie chciałam kolejny raz iść do spożywczaka obok po alkohol dla niej kiedy miałam 15 lat. Z czasem, kiedy zaczęłam się jej stawiać i pokazywać, że już nie może mną pomiatać uspokoiła się, ale wciąż pije.
Przez te 3 lata tak bardzo mi zaufała, że mogę robić praktycznie to co chcę, więc upijanie się nie jest teraz problem (że np zrobi mi awanturę, że piję czy coś). Codziennie od 2 miesięcy wracam do domu pijana, po 3 tygodniach ciągu alkoholowego zauważyłam, że coś jest nie tak, ale przecież jedno dziennie piwko to nie alkoholizm, a ja przecież nie robię awantur, rano normalnie wstaję do szkoły, potem idę do pracy, przecież nic się nie dzieje jak wypiję.
Ostatnio straciłam kilka osób w moim życiu, uświadomiły mi one, że przesadzam z tym. Jest mi z tym okropnie, niby nie zostałam sama, mam siostrę, z mamą w miarę dobry kontakt, ale tak bardzo się boję przyznać. W towarzystwie zwykle uchodzę za tą co ma humor, co umie się bawić, taka która żyje szybko, jest pewna siebie Ale wewnętrznie czuję się nikim i powoli tracę uczucia, bo zagłuszam je alkoholem...
Mama ci nie zaufała, tylko olała. Niestety sama musisz wziąć się w garść i sobą zaopiekować. Trzymam kciuki za Ciebie.
Nie weźmie się w garść, bo z wyznania jasno widać, że wybrała ścieżkę matki, choć doskonale widzi zagrożenia. Tak jest autorce łatwiej.
Sama naśladowalam złe zachowania matki będąc tego świadomą. Wyglądało to identycznie, lecz dotyczyło innej sprawy.
Autorka szuka uwagi, bo nie dostaje jej od matki, która kocha i mimo wszystko podziwia. Dopóki nie zacznie myśleć o sobie, nic się nie zmieni.
U mnie też się to tak niewinnie z alko zaczynało. Teraz mam 28 lat i jestem alkoholikiem. Uważaj bo alkohol jest zdradziecki, najpierw pijesz pod problem a potem alkohol staje się twoim problemem
Nie alkohol tylko kasa na alkohol
Spróbuj przestać sama. Fakt, że zauważasz problem, to i tak dużo. Jeśli nie dasz rady bez pomocy, przejdź się chociaż z ciekawości na jakąś otwartą grupę wsparcia, to nic zobowiązującego.
Badania pokazują że tendencję do uzależnień dziedziczy się w linii żeńskiej. Więc na pewno w tym przypadku jest sie czego obawiać.
Możesz szukać pomocy, w większych miastach pomoc dla rodzin alkoholików jest dobrze organizowana i za darmo.
Alkoholizm to straszna choroba, może pociągnąć na samo dno. Jedna osoba z mojego najbliższego otoczenia przez alkoholizm straciła bardzo dobrze płatną pracę, miejsce do mieszkania i szybko stała się bezdomna.
Codzienne chlanie + genetyczne obciążenie, Ty już popłynęłaś...
A może nie skazuj jej tak od razu? Może ma do tego skłonność, ale to nie musi być wyrok. Ma szanse, jeśli chce się zmienić.
Tłumaczenie się, że masz to w genach jest durne. Część śmiertelnie otyłych babek tłumaczy sobie, że otyłość mają w genach, ale tak naprawdę to kwestia stylu życia i takiego durnego nastawienia. Otyłość często się z kolei wiąże z uzależnieniem od jedzenia. Uzależnienia najłatwiej wyleczyć poprzez zmienienie uzależnienia na coś bardziej zdrowego. Zamiast alkoholu na przykład zielone herbatki, smakowe albo wręcz czarne bez cukru.
Jeśli intuicja Ci podpowiada że to może być problem, poszukaj pomocy. Terapia uzależnień jest w Polsce bezpłatna, zarówno grupowa jak i indywidualna. Do tego są jeszcze spotkania AA, na których można zobaczyć z czym to się je. I nikt nie wymaga abstynencji na dzień dobry- mało kto przestaje pić z dnia na dzień. Ja piłam od 17 r.ż. i alkohol był moim niezawodnym przyjacielem. Teraz z pomocą terapeutów idę kroczek po kroczku. Spróbuj, może to będzie coś dla Ciebie.
To nie jest w genach, tylko przekazywanie wychowaniem z pokolenia na pokolenie.
Tak to jest, kiedy sie zyje bez celu i bez sensu.