#bXme1
Jakieś dziesięć dni później do gabinetu doktora Andrzeja wpadł facet z laboratorium i przepraszając już od samych drzwi powiedział mu, że popełniono karygodny błąd i że tamte wyniki są nieważne. Guz nie jest złośliwy i spokojnie można go wyciąć. Lekarze usiłowali się dodzwonić do pacjenta, aby przekazać mu tę radosną nowinę. Niestety nie było z nim żadnego kontaktu. Nie znaleziono też żadnych namiarów na jego rodzinę.
Parę miesięcy później okazało się, że facet sprzedał samochód, wziął kredyt i… pojechał do Indii, aby leczyć się naturalnymi metodami oraz medytacją. Skąd lekarze się o tym dowiedzieli? Z artykułu w jakimś magazynie ezoterycznym, gdzie nawrócony na buddyzm „cudownie uzdrowiony pacjent”, wiodący od dłuższego czasu żywot ascetycznego męczennika, udzielił wywiadu.
Już się bałam że popełnił samobójstwo.
Gdyby emerytowany onkolog miał opowiadać o swoich pacjentach którzy zaliczyli zgon, to by mu życia nie starczyło.
@desole Ja osobiście chciałabym pożyć te parę tygodni dłużej :p
@desole, a co, umierałeś/aś już na raka?
W sumie facet zdrowy i szczęśliwy :-) Nie ma tego złego!
Ale sobie pomyśl, że X innych osób w podobnej sytuacja, ale których da się wyleczyć robią to samo, bo "facet z gazety się wyleczył trawką w Indiach"
Z drugiej strony ile lekarzy przepisuje antybiotyki i inne tabsy dla spokoju, a wystarczy zrobić badania i np zmienić dietę? Wystarczy po prostu trochę rozsądku, a zdesperowany i tak będzie próbował wszystkiego - leków i znachorów.
@desole Ja osobiście byłam nastawiona bardzo sceptycznie do medycyny naturalnej. Lekarze faszerowali mnie antybiotykami, co chwilę miałam anginy, poszłam prywatnie do laryngologa nawet i robiłam njezbędne badania. Niewiele to pomogło... Zaczęłam stosować medycynę naturalną i od tamtej pory moje zdrowie jest w dużo lepszej kondycji.
@desole - problem w tym że trudno znaleźć kogoś kto się zna na zdrowiu. Wśród lekarzy odsetek znających się na rzeczy jest bardzo niski. Generalnie są to wyrobnicy wyspecjalizowani w procedurach i wyedukowani sprzedawcy preparatów farmakologicznych.
Z tego co mi wiadomo z medycyny to najważniejsze jest utrzymywanie odpowiedniej ilości witamin, mikro i makro elementow w organizmie. Zdrowa dieta plus troche ruchu. Wystarczy spacer do pracy i z pracy. Do obiadu mizeria z jogurtem a nie ze smietana. Zamiast ciasta na deser owoc. I juz bedzie dobrze. Wszelakie choroby pochodza z naszej diety. Polacy jedza bardzo tłuso i z tego jest otyłość i problemy z sercem.
no nie wiem czy można mówić o szczęściu skoro prowadzi żywot "ascetycznego męczennika"
@DreamMaker - albo nie leczysz tego i Ci się to kiedyś na zdrowiu odbije. Skoro ciągle przepisują antybiotyki to polecam zażądać (tak, bo jak poprosisz to Cię oleją, trzeba niestety przyjąć postawę roszczeniową) zrobienia antybiogramu. Niech przepisują antybiotyki na konkretne bakterie, a nie na wszystkie.
Na specjalizacji medycznej nasza wykładowczyni opowiadała nam indentyczną historię... czy to nie jest jakaś "miejsko-lekarska legenda"?
Jakby ktoś się zastanawiał skąd te boskie cudy i ozdrowienia to tak wygląda.
@Pelikanowa Nie zawsze ale pewnie znaczna część
Ale lekarze musieli czytać tego typu gazety skoro o tym się dowiedzieli
Jak źle musi być w naszej służbie zdrowia, skoro lekarze interesują się naturalnymi metodami leczenia.
Dajmy pracować ewolucji.