#c1gss
Jechałam dzisiaj pociągiem. Koło mnie usiadła mamusia i córeczka. Córeczka tak na oko miała 15 lat i sporą nadwagę (grube uda, wylewający się brzuch, pulchna twarz). I co widzę? Mama podaje córusi jakieś jedzenie z KFC. Chwilę później młoda popija swoje jedzenie energetykiem, a po kilkunastu minutach dostała jeszcze puszkę pepsi...
Rodzice, jak chcecie paść świnie, to kupcie trzodę chlewną, a nie marnujcie zdrowia swoich dzieci.
Dziewczyna za parę lat zobaczy jak bardzo się skrzywdziła, gdy jej zdrowie się posypie.
Mam koleżankę która jest otyła. Ciężko jej znaleźć ubrania na siebie ale to oczywiście wina producentów odzieży a ona sama wcina tony burgerow,pizze,kebaby popijając hektolitrami pepsi.
Mój kolega ma dwie diety bo jedną się nie naje ?
Ja uważam, że ubrania są produkowane właśnie w dużej mierze na grubasy. Nie jestem wychudzona, a praktycznie nigdy nie mogę znaleźć na siebie spodni w normalnym sklepie. Miałam też kolegą, który w 3 klasie miał mundurek rozmiar jakoś 200 (u dzieci podawało się w cm) mając w rzeczywistości mniej niż 140. Nie przeszkadzało mu to wsuwać na każdej przerwie, ale przynajmniej były to kanapki, a nie fast foody
@167cmUroku mam przeciwne zdanie, ponieważ nie jestem ani gruba, ani nawet otyła, w miarę szczupła, mam niecałe 170 cm i noszę rozmiar L. Mam 13 lat.
Ja również dziwię się takim osobom. Ile razy ja widziałam w KFC rodziny, w których wszyscy mieli sporą nadwagę. Nie zrozumiem dlaczego Ci ludzie nie dbają o swoje zdrowie. Taki tryb życia prowadzi do wielu ciężkich chorób.
Jaki masz z tym problem? Ich zdrowie, ich życie i ich decyzję.
A to, że ktoś chodzi do KFC/MC raz na miesiąc/kwartał/rok to chyba nie jest przestępstwo.
Nie znasz tych ludzi, nie wiesz dlaczego tam przyszli(może w domu nie ma akurat obiadu,a oni wracają później z zakupów/pracy) i ich oceniasz od razu.
A z chorobami się zgadzam :)
Prawda jest taka, że gdyby Młoda chciała to by sama coś z tym zrobiła. Nie wszystko to wina rodziców. Moim zdaniem w takich sytuacjach potrzebna jest równowaga.
Jednak przyzwyczajenia z dzieciństwa trudno zmienić.
Mayoko, racja. Jednak jak ktoś chce to potrafi. Nieraz ludzie mieli większe problemy i im się udawało. Choćby nie wiem co.
Wszystko jest dla ludzi, ale nie powinno tak być, że fastfoody to nasze śniadania, obiady, kolacje, przekąski...
A mnie mama uczyla od malego jesc zdrowo i przez 7 bylo dobrze, bylam szczupla, zdrowa, itd. Pozniej wyjechalam na 2 tygodnie do babci bez mamy i przytylam u niej 10 kg. Nie umialam sie sprzeciwiac a wciskala mi caly budyn na sniadanie i cala paczke biszkoptow, obiad kopytka wieeelki talerz, oczywiscie multum slodzyczy. Najgorsze to, ze porcje ogromne. Oczywiscie podczas pobytu sie przestawilam na inne jedzenie i mi sie zoladek rozciagnal wiec jadlam nawet trzykrotnie wieksza porcje niz kiedys. Pozniej przytylam razem 30 kg. Nie bylam na szczescie najgrubsza chociazby z klasy ale grubsza bylam. Mama probowala na wszelkie sposoby zeby jesc mniej lub zdrowiej ale nie moglam sie odzwyczaic. Bylam w takim stanie 5 lat az w koncu sama zaczelam mniej jesc i zdrowiej i w koncu schudlam. Bylam ladna juz i znowu babcia i znowu 15 kg przytylam. Na dzien dzisiejszy jeszcze zrzuce 5 kg i bedzie ok. I pomyslec, ze byloby dobrze tyle lat gdyby nie wakacje u babci -.-'
Podsumowanie ostre, chodź dosadne ;)
Nie zawsze osoba otyła to taka która dużo je :) jestem osobą bardzo grubą , jak sam napisałeś "pulchna twarz i wylewający się brzuch" a ostatni raz fast fooda jadłam rok temu :) jestem bardzo mało i bardzo zdrowo (sałatki, owoce, warzywa) a wyglądam jak wyglądam i z miesiąca na miesiąc coraz bardziej tyje :)
Dlatego nie zgadzam się z większością komentarzy wyżej. Pewnie jakbyś zjadła okazyjnie fast fooda to by Ci powiedzieli, że przez to masz nadwagę. Dlatego nie ocenia się człowieka po jednej sytuacji. Być może osoby opisane w wyznaniu były na jakiejś wycieczce i najłatwiej było posilić się właśnie takim hamburgerem i pepsi.
Lacze sie w bolu tycia :/
Malaczarna, może idź z tym do lekarza? :)
Chyba każdy rozumie, że istnieją osoby z takim metabolizmem, a nie innym. Dziewczyna z wyznania jest jednak sama sobie winna za to jak wygląda.
Tarczyca do zbadania
idę 9 listopada :) czekałam na tego lekarza od hormonów już 8 miesiący i w koncu idę :) a tarczycę mam zdrową :)
Ja bym zrobila na Twoim miejscu krzywą glikemi. Mialam ten sam problem i okazalo sie ze to insulinoopornosc
co jak co, ale piętnastoletniemu dziecku energetyków się raczej nie podaje...
Ja mam dwie najgorsze cechy, jeżeli chodzi o sprawy żywieniowe: żrę jak świnia i mam wielki kompleks jeżeli chodzi o bycie grubym.
Zwykle nie patrzę na to co jem i wpieprzam ile popadnie, a mój metabolizm sprawia, że dwie imprezy i widzę, że przybrałem na wadzę. Mam taką schizę, że zazwyczaj się głodzę, a waga wtedy bardzo szybko mi spada. Poza tym, jestem dość szczupły, ale nawet troszeczkę brzucha to dla mnie za dużo. Ludzie mi mówią, że jestem chudy i że niedługo to będzie to przesada, ale ja mam ten cholerny kompleks od dzieciństwa, w którym byłem bardzo gruby. Schudłem w gimnazjum. Nikt nigdy nie przezwał mnie od grubasa, ani nic, swój kompleks zawdzięczam tylko temu, że widziałem jaki byłem gruby i nie chcę taki byc ponownie.
skoro się głodzisz, to już raczej nie jest "kompleks" tylko mogą być zaburzenia odżywiania. idź do lekarza.
Uważam, że ocena nowych regulacji w sprawie żywienia w szkołach jest pożyteczna. Nikt nie zakazuje dzieciom jeść przyniesionego z domu jedzenia, więc nie wierzę, żeby realnie pozbawiano je zjedzenia np. batonika czy drożdżówki. Niemniej, dobrze aby szkoła dawała przykład, a młodszym dzieciom- wręcz wskazywała drogę. Bo prawda jest taka, że sięgną po tego batona raz, drugi, szesnasty, a później cukrzyca i nadwaga "z powietrza".
Sama mam 18 lat i mieszkam w UK od trzech lat i muszę powiedzieć, że pod względem żywieniowym (przetworzone, gotowe produkty) Polska niestety coraz bardziej przypomina Wielką Brytanię. A to naprawdę koszmar, bo już teraz szansę na zjedzenie świeżych, dobrej jakości warzyw mam tylko raz na kilka miesięcy, jak wracam. Moje koleżanki ze szkoły rozmiar ~40, łamiące się paznokcie, suche włosy i przetłuszczona cera. I codziennie na przerwie do automatu, po batonika między matmą a historią.
Ja tam myślę, że od gimnazjum powinni już sami decydować, a co dopiero w liceum -,-
Ekhm... w szkole od moich dzieciaków nauczyciele mają nakaz konfiskowania słodyczy [rodzic może odebrać po lekcjach]. Wyjątkiem są urodzinowe cukierki....
Bardzo chętnie jadłabym zdrową żywność, ale jak widzę w moim gimnazjum, czy też w szkołach starszych koleżanek mają one do kupienia: suche kukurydziane pałki (nie wiem, jak to nazwać), suche placki kukurydziane, twarde wafle, które jako jedyne mają smak (paprykowy) a i tak wszystkie kosze na śmieci są pełne tych wafli i wafle ryżowe. I kup tu coś dobrego! Natomiast niedaleko szkoły mojej znajomej znajduje się supermarket, i chyba nie myślicie, że te wszystkie nastolatki kupują tam soczki i jabłka?
U mnie w szkole jest ok, bo są koktajle, kanapki,owoce itp. Ale w niektórych na prawde już nic nie ma
Jeśli lubi mieć nadwagę, to jej sprawa.
Nadwagę okej, jak ktoś nie chce być szczupły to nie musi. Jednak wydaje mi się, że w wyznaniu już można powiedzieć o sporej nadwadze, otyłości, a z tym już łączy się dużo chorób.
No tak... Tylko jeśli ktoś nie chce nic z tym robić, lubi jeść w nieodpowiednich ilościach, to jest to jego indywidualna sprawa. Ja osobiście w czasie ciąży przybrałam na masie i źle się z tymi kg czuje, więc jeśli miałabym nadwagę, to próbowałabym to zmienić. Mimo wszystko uważam, że jeśli ona nie chce, to ok jej sprawa i nie można jej oceniać, obrażać itp.
Rodzice są odpowiedzialni za zdrowie swoich dzieci, nie mogą mówić "jak lubi palić fajki to jej sprawa", "jak lub chlać to jej sprawa" czy "jak lubi mieć nadwagę to jej sprawa".
No ja tak nie uważam, ale szanuje Twoje zdanie. Myślę, że papierosy i alkohol to duża różnica. Nadwaga jest niezdrowa, ale nie potrafiłabym odmówić dziecku batona, gdyby mnie poprosił.
A moze ona chce byc chudsza a nie potrafi sobie poradzic z wyeliminowaniem lub zmniejszeniem ilosci zjadanych slodyczy i fast foodow
Dziecko w okresie dojrzewania, czyli niewątpliwie piętnastolatka potrzebuje zbilansowanej diety. To rodzice jako opiekuni zgodnie z prawem muszą zadbać o zdrowie i wyżywienie dziecka. Jeśli "tuczą" dziecko i nie uczą prawidłowych nawyków żywieniowych to działają na jego szkodę i nie wykonują prawidłowo swoich obowiązków rodzicielskich. Moim zdaniem szkoła powinna organizować spotkania dla rodziców otyłych dzieci, na dodatek każda rodzina posiadająca otyłe dziecko powinna mieć opiekuna, który "czuwa" nad tym, czy dziecko prawidłowo się odżywia. Jeśli dorosły chce jeść śmieci to proszę bardzo, ale nie ma prawa niszczyć zdrowia swojemu dziecku.
Nie wiem czemu hejtuje się tylko ludzi grubych za niezdrowe jedzenie. Znam osoby, które są bardzo szczupłe i nigdy nie kiwnęły palcem na wfie a jedyne co słyszą to: "zazdroszczę ci, że możesz to wszystko jeść i nie przytyć"...