Pracuję jako sprzątaczka za granicą. Praca jest lekka i się nie nadrobię. Zrobię swoje i idę do domu, nie muszę myśleć o pracy po pracy, jak to w innych zawodach na wyższych stanowiskach. I wiecie co? Za tygodniową wypłatę mogę sobie kupić np. najnowsze buty, które w Polsce są warte 700 zł, i jeszcze mi zostaje na życie. W Polsce nigdy nie byłoby mnie na to stać.
Nigdy nie wrócę do Polski właśnie z tego powodu, tutaj jako sprzątaczka mogę się sama utrzymać, a nie zapieprzać po 12 godzin i nic z tego nie mieć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Hm, opis wcale nie wskazuje na zarobki, które są dużo większe niż w Polsce przy pracy 8h dziennie jako osoba sprzątająca. Decydujący jest tu koszt wynajmu (całego!) mieszkania, jeśli jest to duża miejscowość.
Wiem, że to pewnie stare wyznanie ale skoro z tygodniowej wypłaty możesz kupić buty, które w Polsce kosztują 700 zł, to w Polsce żeby to osiągnąć musiałabyś zarabiać jakieś 2800 na rękę miesięcznie. Czyli poniżej minimalnej krajowej
Dwa na szynach, siadaj.
Nie wliczyles/as kosztów życia. Napisane wyraźnie, że spokojnie na nie starcza
No, doczytałam tylko do przecinka, cofając się do tego fragmentu podczas komentowania, trafna uwaga ;) W takim razie dalej się nie wypowiem, bo minimalna jest jedynym odniesieniem jakie mam, nie wiem ile w Polsce zarabiają sprzątaczki
Mam doświadczenie w wyjazdach za granicę, angielski znam, więc myślę o tym samym, tym bardziej, że w Polsce mnie nic nie trzyma
Jeden akapit, i dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwona.
Nie zesraj się, panie "i" po przecinku