Obwiniałam mojego męża za to, że przez niego nasz związek jest kiepski. Po jakimś czasie siedzieliśmy na terapii małżeńskiej i spisywaliśmy rzeczy, które w nasz związek wnosimy ja i mój mąż. Wybieraliśmy je razem i z pomocą terapeuty. Skończyło się na tym, że obok mojego męża było z 30 pozycji, a obok mnie było tylko to, że umiem zrobić spaghetti.
Wystarczyła jedna wizyta, żebym zrozumiała, że tak naprawdę ja tu jestem problemem i po prostu zachowuję się jak sucz w stosunku do kogoś, kto oddaje mi całe swoje życie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przynajmniej zdałaś sobie z tego sprawę. Niektórzy nawet na terapie nie idą, bo po co.
No, ale takie dobre spaghetti to spory plus :D
A tak serio to najtrudniej jest zobaczyć swoje błędy i docenić drugiego człowieka. Dobrze, że w porę to zauważyłaś.
Ważne, że sobie to uświadomiłaś. Są przypadki, gdzie mimo mocnych argumentów, człowiek dalej idzie w zaparte że to on jest dobry a ktoś zły. Mam nadzieję, że teraz uda wam się wszystko naprawić i będzie tylko lepiej. Powodzenia 😊
Jestem kobietą, więc napiszę to z perspektywy kobiety. Zawsze kiedy mimowolnie jestem świadkiem sytuacji, w której facet traktuje kobietę delikatnie, opiekuńczo, ciepło, a ona odpowiada mu chamsko, z fochem, nieprzyjemnie to zastanawiam się co taki fajny facet robi z taką jedzą? Dlaczego ona go nie docenia? Ale to tylko takie moje luźne przemyślenia, nie wygłaszam ich głośno, bo to nie moja sprawa. :D
zauwazylam ze czesto faceci mają taki zwyczaj milego zwrqcania sie do swojej kobiety co nie znaczy ze tak na prawde dobrze ją traktują.
Zauważyłam, że faceci mają zwyczaj zawracania się miło do żon tylko przy innych ludziach
Dokładnie. Moi znajomi uważają, że mój partner jest dla mnie cudowny i nie mam czego się czepiać. Problem jest w tym, że przy ludziach zwyczajnie się popisuje. Dopiero prywatnie pokazuje prawdziwą twarz.
To co ty robisz po za tym spaghetti? Nie sprzątasz, nie robisz zakupów, nie gotujesz nic innego, nie zarabiasz i jeszcze marudzisz że to twój mąż jest kiepski? To jakie ty masz obowiązki?
Hm... sytuacja identyczna jak z filmu "złe mamuśki" :D
Jak moja była, tylko ona nie zdaje sobie z tego sprawy. Przyjemnie się patrzy jak niszczy życie innemu.
Jak można być dorosłym człowiekiem i umieć tylko spaghetti? To dla mnie jakiś szczyt indolencji
To że tylko spaghetti coś wnosi w ich związek, nie oznacza od razu, że nic innego nie potrafi zrobić :) a zreszta nawet jeśli nie umie, to co z tego? Najwyraźniej nie miała do tej pory potrzeby się nauczyć.
Głupiec świadomy swojej głupoty juz jest w połowie mądry :) Życzę powodzenia w wytrwaniu na drodze do poprawy
Dobrze, że zdałaś sobie z tego sprawę. Większość idzie w zaparte i zwala winę na drugą osobę.