Po prostu po komunii zabrałem rodzicom 100 zł i zakopałem w piaskownicy.
Pieniądze na szczęście się znalazły, ale już wtedy wiedziałem, że ich więcej nie zobaczę.
Czy tylko mi rodzice nie zabrali tych pieniędzy, tylko finansowali z nich rowery, sprzęt elektroniczny itp?
Serwatka31
Nie, mojej młodszej siostrze też.
Ja dwa lata wcześniej prawie nie dostałam hajsu, tylko PC którego i tak używali wszyscy :c
Znaczy, nie, żebym nie doceniała prezentu, ale...
Asasynka
Mnie tez kupili PC po komunii, i tak jeszcze do niego dolozyli. Oprocz tego kupilam aparat fotograficzny (jeszcze na film, nie cyfrowke) i pare innych glupot.
Mammalia
Z moich pieniędzy rodzice kupili komputer. Wszystko fajnie, tylko szkoda, że nie dla mnie, a dla starszego brata.
KawaAgentaCoopera
Moi rodzice przelali na konto, żebym miała "na późnej" (studia, jakiś wyjazd jak nie styknie itp.).
Lillianna
Mi za kasę z komunii kupili zestaw książek do następnej klasy. Nowe, w folii i strasznie drogie. Przynajmniej od początku wiem na co kasa poszła :P
Niveam
Nie tylko Tobie. Mnie mama uświadomiła ile ich mam i czy starczy mi na rower.
Niekochanybekart
Mi mama kupiła meble za dwieście złotych, ale i tak jakoś nie narzekałam, oddałam bez problemowo
klauudiaa09
Mi kupili łóżko i zapłacili za wycieczkę szkolną
efektmotyla
Ja dokładnie policzyłam hajsy (i krzyczałam że jestem bogata <3 ) i miałam zapisane ile mi zostało, mimo że fizycznie pieniądz był u taty na koncie, mogłam nim normalnie dysponować. Miałam specjalną karteczkę z tabelką przyczepioną na lodówce i skrupulatnie odejmowałam część którą zużywałam. Cóż, zużyłam wszystko w ciągu następnych kilku lat, ale mogłam sobie dzięki temu pozwolić na kupno kilku fajnych rzeczy, na które normalnie nie było mnie stać. Jestem jedną z tych osób, które nigdy nie będą częścią mema "gdzie się podziały moje pieniądze z komunii". Chyba mam fajnych rodziców po prostu.
Ostatnie pieniądze dołożyliśmy do nowego roweru, kiedy wyrosłam z tego komunijnego ;p I mam go do dziś c:
Ankaaa
@efektmotyla O, widzę, że nie tylko moje komunijne resztki poszły na rower :D Też wciąż go mam, ale w moim przypadku to właściwie nie było aż tak dawno ;)
A my byliśmy za biedni, żeby mi zostawić te pieniądze... Wiecie, jeżeli je sie co dzień chleb z ketchupem, a w święta mortadele... Na szczęście jestem juz dorosła i inaczej wygląda moje życie..
Prawda odnośnie pieniędzy z komunii jest taka, że nawet zamykając je w kapsule i wystrzeliwując w kosmos, masz większe szanse na ich ponowne zobaczenie, niż pozwalając je zabrać rodzicom.
Moje były dołożone na sale, w której miałam przyjęcie i na piętrowe łóżko. Swoją drogą nie polecam kupować drewnianych łóżek z jyska straszny badziew. :)
Dlaczego mam zawsze wrażenie, że ten legendarny brak hajsu z komunii to tylko głupkowaty mem, a tak naprawdę nie pamiętacie, na co poszły te pieniądze (np. rower albo komputer)? Wcale mnie nie dziwi, że rodzice "zabierali" te pieniądze 9-letnim dzieciom i wydawai je tak, by dziecko coś z tego miało (jakieś sprzęty, zabawki, odzież), czego szybko by normalnie od rodziców nie dostało. Sama nie pamiętam, na co ostatecznie wydałam pieniądze, bo pamiętam tylko, że zastanawiałam się nad kupnem DVD albo aparatu cyfrowego, ale wiem, że pieniądze były wydane na mnie i nie zginęły.
KateClumsy
Zawsze o tym myślę, kiedy widzę te (żartobliwe czy nie) pretensje. Tak jakby rodzice to kilkuletnie dziecko ograbili z ciężko wypracowanego majątku. A przecież w związku z komunią koniecznych jest wiele wydatków: strój, przyjęcie, składki na jakieś medaliki, książeczki, obrazki itd. Jestem przekonana, że w przypadku wielu rodzin gotówka otrzymana od gości nie przekracza znacząco tych kosztów, a przecież dzieci dostają jeszcze prezenty.
Sama dostałam Biblię, medalik, zegarek, rower i słodycze. I przyjęcie, na które zjechała się rodzina. I, last but not least, przystąpiłam po raz pierwszy świadomie do tak ważnego sakramentu, co juz samo w sobie budziło ekscytację. Cieszyłam się z tego, nomen omen, JAK DZIECKO, i nie było mi do szczęścia potrzeba pieniędzy (przypuszczam, że poszły na pokrycie kosztów komunii i na jakieś późniejsze moje potrzeby); miałam co jeść i w co się ubrać, dostawałam czasem zabawki, jeździłam na wycieczki, kiedy potrzebowałam coś kupić, mogłam liczyć na jakieś drobne albo symbolicznie "zapracować" na jakiś dziecięcy budżet. Nie czułam się pokrzywdzona i nie rozumiem, o co chodzi z tymi żalami, że się na oczy pieniędzy z komunii nie widziało...
Mammalia
U mnie prawie wszystkie prezenty to były pieniądze. Oprócz nich dostałam jedynie rower, radio i kolczyki. A tych pieniędzy nie bylo też jakoś malo, bo 2500 zł. Za to rodzice kupili komputer, ale nie dla mnie, a dla brata. Ja się go nawet dotknąć nie mogłam, bo to jego i już. Jako dziecku było mi po prostu przykro.
kitsunemi
Moi rodzice za kasę z mojej komunii kupili siostrze laptop...
Czy tylko mi rodzice nie zabrali tych pieniędzy, tylko finansowali z nich rowery, sprzęt elektroniczny itp?
Nie, mojej młodszej siostrze też.
Ja dwa lata wcześniej prawie nie dostałam hajsu, tylko PC którego i tak używali wszyscy :c
Znaczy, nie, żebym nie doceniała prezentu, ale...
Mnie tez kupili PC po komunii, i tak jeszcze do niego dolozyli. Oprocz tego kupilam aparat fotograficzny (jeszcze na film, nie cyfrowke) i pare innych glupot.
Z moich pieniędzy rodzice kupili komputer. Wszystko fajnie, tylko szkoda, że nie dla mnie, a dla starszego brata.
Moi rodzice przelali na konto, żebym miała "na późnej" (studia, jakiś wyjazd jak nie styknie itp.).
Mi za kasę z komunii kupili zestaw książek do następnej klasy. Nowe, w folii i strasznie drogie. Przynajmniej od początku wiem na co kasa poszła :P
Nie tylko Tobie. Mnie mama uświadomiła ile ich mam i czy starczy mi na rower.
Mi mama kupiła meble za dwieście złotych, ale i tak jakoś nie narzekałam, oddałam bez problemowo
Mi kupili łóżko i zapłacili za wycieczkę szkolną
Ja dokładnie policzyłam hajsy (i krzyczałam że jestem bogata <3 ) i miałam zapisane ile mi zostało, mimo że fizycznie pieniądz był u taty na koncie, mogłam nim normalnie dysponować. Miałam specjalną karteczkę z tabelką przyczepioną na lodówce i skrupulatnie odejmowałam część którą zużywałam. Cóż, zużyłam wszystko w ciągu następnych kilku lat, ale mogłam sobie dzięki temu pozwolić na kupno kilku fajnych rzeczy, na które normalnie nie było mnie stać. Jestem jedną z tych osób, które nigdy nie będą częścią mema "gdzie się podziały moje pieniądze z komunii". Chyba mam fajnych rodziców po prostu.
Ostatnie pieniądze dołożyliśmy do nowego roweru, kiedy wyrosłam z tego komunijnego ;p I mam go do dziś c:
@efektmotyla O, widzę, że nie tylko moje komunijne resztki poszły na rower :D Też wciąż go mam, ale w moim przypadku to właściwie nie było aż tak dawno ;)
A my byliśmy za biedni, żeby mi zostawić te pieniądze... Wiecie, jeżeli je sie co dzień chleb z ketchupem, a w święta mortadele... Na szczęście jestem juz dorosła i inaczej wygląda moje życie..
Prawda odnośnie pieniędzy z komunii jest taka, że nawet zamykając je w kapsule i wystrzeliwując w kosmos, masz większe szanse na ich ponowne zobaczenie, niż pozwalając je zabrać rodzicom.
Moje były dołożone na sale, w której miałam przyjęcie i na piętrowe łóżko. Swoją drogą nie polecam kupować drewnianych łóżek z jyska straszny badziew. :)
A pieniądze z chrzcin Wam rodzice oddali?
Ja dosłownie pożyczyłem mamie i tacie,tacie 200 i oddał po 2 tygodniach a mama guzdra się z tym już chyba 5 lat czy tam 6. xD
Dlaczego mam zawsze wrażenie, że ten legendarny brak hajsu z komunii to tylko głupkowaty mem, a tak naprawdę nie pamiętacie, na co poszły te pieniądze (np. rower albo komputer)? Wcale mnie nie dziwi, że rodzice "zabierali" te pieniądze 9-letnim dzieciom i wydawai je tak, by dziecko coś z tego miało (jakieś sprzęty, zabawki, odzież), czego szybko by normalnie od rodziców nie dostało. Sama nie pamiętam, na co ostatecznie wydałam pieniądze, bo pamiętam tylko, że zastanawiałam się nad kupnem DVD albo aparatu cyfrowego, ale wiem, że pieniądze były wydane na mnie i nie zginęły.
Zawsze o tym myślę, kiedy widzę te (żartobliwe czy nie) pretensje. Tak jakby rodzice to kilkuletnie dziecko ograbili z ciężko wypracowanego majątku. A przecież w związku z komunią koniecznych jest wiele wydatków: strój, przyjęcie, składki na jakieś medaliki, książeczki, obrazki itd. Jestem przekonana, że w przypadku wielu rodzin gotówka otrzymana od gości nie przekracza znacząco tych kosztów, a przecież dzieci dostają jeszcze prezenty.
Sama dostałam Biblię, medalik, zegarek, rower i słodycze. I przyjęcie, na które zjechała się rodzina. I, last but not least, przystąpiłam po raz pierwszy świadomie do tak ważnego sakramentu, co juz samo w sobie budziło ekscytację. Cieszyłam się z tego, nomen omen, JAK DZIECKO, i nie było mi do szczęścia potrzeba pieniędzy (przypuszczam, że poszły na pokrycie kosztów komunii i na jakieś późniejsze moje potrzeby); miałam co jeść i w co się ubrać, dostawałam czasem zabawki, jeździłam na wycieczki, kiedy potrzebowałam coś kupić, mogłam liczyć na jakieś drobne albo symbolicznie "zapracować" na jakiś dziecięcy budżet. Nie czułam się pokrzywdzona i nie rozumiem, o co chodzi z tymi żalami, że się na oczy pieniędzy z komunii nie widziało...
U mnie prawie wszystkie prezenty to były pieniądze. Oprócz nich dostałam jedynie rower, radio i kolczyki. A tych pieniędzy nie bylo też jakoś malo, bo 2500 zł. Za to rodzice kupili komputer, ale nie dla mnie, a dla brata. Ja się go nawet dotknąć nie mogłam, bo to jego i już. Jako dziecku było mi po prostu przykro.
Moi rodzice za kasę z mojej komunii kupili siostrze laptop...
Na szczęście nie miałam komunii.
Ja już od 13 lat próbuję odnaleźć pieniądze z komunii, może będe pierwszym w historii, który odnajdzie hajs z komunii :)
Pierwszym może nie będziesz, bo ja swoje znalazłem już dawno, ale szukaj, powodzenia
Było wyznanie dziewczyny, która po paru latach znalazła hajs z komunii w jakimś pudle na strychu ;)
"Pieniądze na szczęście się znalazły ale już wtedy wiedziałem ze ich wiecej nie zobaczę"
?????????????????????????????????????
Też tego nie ogarniam. Tylko po co tyle znaków zapytania?