#dQrkA

Historia o szpitalach psychiatrycznych. Tych nieudanych.

Niegdyś w takim pracowałam i powiem tyle - większość historii o pobycie w takim szpitalu to horror. Nieważne, czy masz zaawansowaną depresję, czy po prostu jesteś przygnębiony. Kaftan bezpieczeństwa, bo jeszcze się zabijesz. Przywiązanie do łóżka, bo pogryziesz pielęgniarkę, jak daje ci antydepresanty. Ogółem ciężko tu trafić, ale jeśli trafisz, to twoja choroba nie ma znaczenia.

Piekłem są pasy. Niejednokrotnie mówiłam współpracownikom, że NIE TRZEBA ich zapinać po godzinie dziennie, ale co ja tam wiem. Traktowanie pacjentów jest makabryczne. Niektórzy pracownicy wmawiają im, że są obłąkani, zamiast to wyleczyć. Kiedyś wyżaliła mi się jedna dziewczyna, która - kiedy do nas przyszła - była stosunkowo zdrowa. Powiedziała mi, że nienawidzi tego miejsca, nienawidzi tych codziennych krzyków i płaczów. Z dnia na dzień było z nią coraz gorzej, co dało się zaobserwować. To jest po prostu piekło.
Ale najgorsze jest to, że wszystkiemu winni są nieudolni pracownicy. Nie wiem kto nauczył ich tak postępować z chorymi, ale izolatka na tydzień chyba nie jest dobrym sposobem na wyjście z choroby. A najlepiej jest zapiąć pacjenta w pasy na pięć godzin.

Zaczęłam tam pracować, bo chciałam pomagać ludziom psychicznie chorym. Po miesiącu pracy sama potrzebowałam takiej pomocy. Zwolniłam się, zaczęłam chodzić do psychologa (gdyby ktoś nie ogarniał, to szpital psychiatryczny jest czymś zupełnie innym), ale tego po prostu nie da się wymazać z pamięci i koniec. Wiem jedno: pomimo lat pracy na studiach, nigdy nie podejmę się już takiej pracy. I wam też jej nie polecam.
Remka Odpowiedz

Gdy czytam wyznania o psychiatrykach, to nieustannie mam wrażenie, że personel wyżywa się na pacjentach. Pasy, ekstra proszki, izolatka czy wmawianie różnych rzeczy, przez które stan podopiecznych się tylko pogarsza. Gnojenie słabszego aż tak bardzo podbudowuje własne ego? Ci ludzie traktują się jacyś super lepsi czy to taka metoda na poprawienie własnego, gorszego dnia? Naprawdę nie ogarniam.

Aile

Pozycja i władza też czynią z ludzi sadystów.

iwerka

Dodatkowo czują się bezkarni, bo kto uwierzy wariatowi? Często rodzina ufa bardziej personelowi niż choremu, więc nie składają skarg i nie dopominają się godnego traktowania takiej osoby.

DownZpiekla Odpowiedz

Miałam w rodzinie przypadek osoby, ktora byla praktycznie zdrowa, ale przez chwilowe załamanie trafila na obserwacje, na oddział. Mial być tam na tydzień. I wszystko pokrywa sie z twoim opisem. Po pierwsze, ta osoba tylko raz miala możliwość rozmowy z lekarzem, mimo bycia zdrowym zapisano mu jakies silne leki. Przy podawaniu codziennym podawaniu tabletek pacjentom, nie znając "szpitalnych zwyczajów" kulturalnie oznajmił pielęgniarce, ze nie potrzebuje leków, bo jest zdrowy i praktycznie na oddziale jest na chwilę. Personel bez zbędnego gadania zapiął go w pasy, dostał bez żadnego powodu zastrzyki uspokajające, przez co 3 dni leżał w lozku, ledwo kontaktując ze światem. Później oznajmili mu, ze (chyba za kare) przedłużają mu pobyt na czas nieograniczony. Najgorsze było to, ze nawet nie mógł doprosić sie o rozmowę z lekarzem, przez co moja rodzina musiala interweniować, poprzez udanie sie tam osobiście. Ostatecznie wypuścili go po dwóch tygodniach, w gorszym stanie niż był. Także przestrzegam przed szpitalem psychiatrycznym w Gdańsku.

maseczkaryzowa

Też byłam w tym szpitalu! Bez powodu zapinali mnie pasami i podawali leki których nie miałam brać.

Zimowomi

Tez byłam w tym szpitalu, wszystko tojest prawda. Nikt nie słucha tego co mowisz, jeśli coś mowisz to znaczy, ze jesteś „niegrzeczny” i należy Ci się relanium i pasy

Hevra

Z ciekawości akademia czy srebrzysko? Osobiście miałam trafić na srebrzysko, ale powiedziałam mojej psychiatrze że prędzej zakończę leczenie na tym etapie niż miałabym leżeć przy osobie ze schizofremią, która ciagle mamrocze 24h na dobę

Skladanyrower

Znajomy był tam rok temu (we wrześniu jakoś, albo wrzesień-październik), patologię potwierdził. Lepiej już cierpieć w samotności, niż dać się tam zamknąć

DownZpiekla

@Hevra Ja mowilam o Srebrzysku. Ja tam bylam raz w odwiedzinach i faktycznie chodzi tam pelno ludzi mamroczacych cos do siebie, widac, ze takie ciezkie przypadki, gdzie chorzy juz nie kontaktuja ze swiatem, ale psychiatryk to wlasnie miejsce dla takich. Takze dla mnie do szpitala warto udac sie tylko w ostatecznosci i przede wszystkim sprawdzonego. Srebrzysko to tragedia, ja wszystkim radze sie trzymac zdala od tego miejsca. Chociaz raz slyszalam, ze oddzial dzieciecy ma tam sie troche lepiej.

Hevra

@DownZpiekla też odwiedziłam osoby na srebrzysku, przyjaciółka ledwo kontaktowała (była na tak silnych lekach) dodatkowo leżała w 6 osób na sali gdzie każdy mamroczał.
To samo słyszałam o młodzieżówce i faktycznie tam jest lepiej (w odwiedzinach byłam raz jak jeszcze chodziłam do podstawówki), ale bardzo duży minus to taki że konfiskują telefon (może już zaprzestali taką praktykę, nie wiem).
A i nie wspomnę o "pięknym" widokiem na cmentarz obok c:

Into

To lekarz przepisuje leki, pielęgniarka nie może ot tak wydać jakichś leków...

DownZpiekla

@Into W szpitalach jest tak, ze o okreslonej porze wszyscy ustawiaja sie w kolejne po leki, ktore wydaja pielegniarki, zgodnie z tym co danemu pacjentowi zapisal lekarz. Nawet na filmach czesto sie pojawia ten motyw, serio nie wiesz?

WielkieGie

Into potem powie lekarzowi co podala a on zapisze ze niby wcześniej sam to wypisal - tak bywa. Poza tym niektóre pielęgniarki mogą przepisać leki, zależy od kursow

Azerate

Byłam na oddziale dziecięco-mlodzieżowym w 2014 roku. Pierwszą noc spędziłam w pasach i z zastrzykiem, miałam przydzielone łóżko na korytarzu z powodu braku miejsc w salach... :) Parę osób szykanowało mnie stojąc obok, narzuciłam kołdrę na głowę i prawie zaczęłam płakać, w końcu nie wytrzymałam i uderzyłam najbliższą z tych istot dłonią w policzek. Wcześniej nikt nie interweniował, po tym wydarzeniu od razu pojawił się personel i bez dociekania zrobił to co zrobił. W późniejszym okresie czułam się źle, samookaleczenie szpilkami wyjętymi spod tablicy korkowej było u mnie częstym zabiegiem - nikt nic oczywiście nie widział. Jedna dziewczyna miała przemyconą żyletkę i pocięła się mocno, zauważono dopiero po fakcie, szybki bandaż i w pasy. Lekarzy praktycznie nie widać, nie jest to dobre miejsce żeby wyzdrowieć - znajomy był na oddziale dla dorosłych jeszcze parę dni temu, tam też nie jest ciekawie. Nie polecam.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
BlachazRdza Odpowiedz

Mój dziadek niedawno był w szpitalu. Trafił z rozpoznaniem depresji, nie radził sobie po śmierci córki. Spokojnego człowieka, który po prostu się zagubił dziennie faszerowali lekami uspokajającymi, przez co chodził jak zombie - a jak nie chodził, był w łóżku, przypięty pasami, choć spał jak niedźwiedź w zimowym śnie. Nie miał opieki lekarza, rozmów, nie wiedział na co go właściwie leczą, co to są za tabletki i zastrzyki, na ile jest i kiedy wyjdzie. Co ze sobą miał to mu rozkradli, nawet szampon do włosów. Nie mógł ładować telefonu i nie miał jak się z nami (ze mną i moimi rodzicami) kontaktować. Gdy w końcu wyszedł, stał się przeszczęśliwy i do teraz mówi, że nie chce wracać do tego wariatkowa. Inni pacjenci potrafili wyć i krzyczeć pomimo leków, przywiązań i pobytów w izolatkach, personel popychał, podstawiał nogi, krzyczał, podnosił ręce, rozrzucał osobiste rzeczy... skandal i zero faktycznej pomocy w LECZENIU.

Zimowomi Odpowiedz

Byłam w szpitalu i wyszłam jako warzywo, kulka miesięcy się zbierałam, nie polecam

Phenology Odpowiedz

Gdyby komuś to mogło pomóc - z całego serca polecam szpital psychiatryczny w Chojnicach. Jest on niepubliczny, ale ma podpisaną umowę z NFZ. Przez miesiąc pobytu tam pozbyłam się myśli samobójczych i odzyskałam nadzieję na lepszą przyszłość.

The100x Odpowiedz

Faktycznie jest to powszechny problem i wielu szpitalach jest po prostu tragedia z personelem ale jednak nie w każdym poznalam wiele osób które były na tzw. zamkniętych oddziałach i wcale nie było takiej tragedii ale zdania zależnie od miejsca były podzielone wiadomo ,ja np. byłam na oddziale otwartym który miał charakter bardziej terapeutyczny niż farmakologiczny i było tam po prostu świetnie,także mówię wszystko zalezy od miejsca i od ludzi.

Negro Odpowiedz

Szpital, szpitalowi nierówny. Sama byłam w psychiatryku i aż takie potworności się tam nie działy.

mamwasgdzies Odpowiedz

W wieku 14 lat byłam w szpitalu psychiatrycznym. To co sie tam działo to był jakiś chory żart. Nie możesz mieć nawet własnej opinii na jakiś temat bo "jesteś chora psychicznie nie masz nic do gadania"

Vitix Odpowiedz

Traktują ludzi jak pole do eksperymentów, ile kto wytrzyma. Straszne...

DarkLarrie Odpowiedz

czy to cię dziwi, że przywiązywali do łóżka, jeśli gryzł pielęgniarkę?

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie