#e6GN7

Mieszkam z mężem i bratem. W kuchni mamy kuchenkę elektryczną. Mój brat pracował wtedy na dwie zmiany i czasami wracał przed północą z pracy. Na obiad zrobiłam mięsko i ziemniaczki, które trzeba było usmażyć na głębokim oleju jak frytki. Zostawiłam porcję dla brata wraz z instrukcją na kartce co, gdzie, z czym.

Dochodziła północ. Leżałam już w łóżku, a mąż od dawna spał. Słyszałam jak brat wrócił z pracy. Poszedł do kuchni, odpalił kuchenkę pod patelnią z olejem i poszedł do pokoju. Ja czytałam coś na telefonie i zasnęłam jakoś 20 minut później.

Budzę się w nocy. Czuję w pokoju zapach gorącego oleju. Pomyślałam, że już nigdy nie pozwolę bratu nic smażyć po nocach, bo smród strasznie długo się unosi i czuć go w całym mieszkaniu. Ale to był inny zapaszek. Gęsty i intensywny. Jakbym miała tę patelnię pod łóżkiem. Zerwałam się na równe nogi przerażona myślą, że mógł zapomnieć wyłączyć palnika. Nie wiedziałam, która jest godzina i jak długo spałam. Pobiegłam do kuchni. Niestety miałam rację.

Okazało się, że od powrotu z pracy brat nie pojawił się już w kuchni i olej grzał się tak Bóg jeden wie ile czasu. Chciałam ściągnąć patelnie z palnika, gdy nagle stanęła w ogniu. Wielki płomień i dym, który w kilkanaście sekund znacznie ograniczył przejrzystość powietrza w kuchni. 

To był koszmar. Nigdy wcześniej nie byłam tak przerażona jak wtedy. Odłączyłam kuchenkę od prądu. Zaczęłam krzyczeć, wołając chłopaków do pomocy. Chciałam zadusić ogień pokrywką, ale nie miałam w domu odpowiednio dużej. Wrzuciłam największą jaka była - szklana - wpadła do środka i ogień ją pochłonął. Brat chciał patelnię wrzucić do wanny i ugasić ogień wodą. Coś w środku mówiło mi "nie rób tego! ". Kusiło mnie, ale posłucham cichego głosu rozsądku i nie zrobiliśmy tego.

Olśniło mnie: w aucie jest gaśnica! Wysłałam męża do samochodu. Biedak wyrwany ze snu moimi krzykami stał w przedpokoju nieprzytomnie wpatrując się w akcję ratunkową. W końcu zbiegł na dół uspokajając po drodze sąsiadów, którzy stali na klatce schodowej, słowami "Nic się nie dzieje, wszystko pod kontrolą".

W międzyczasie brat próbując powstrzymać duszące kłęby gęstego, ciemnego dymu otworzył okno, chwycił patelnio-pochodnie i wystawił ją za okno.
- Wyrzucę ją na trawnik - krzyczy do mnie.
- Nie rób tego! Nie zapanujemy nad pożarem, jeśli trawa się podpali.
Był styczeń ale jak na złość nie było śniegu. 

I tak oto pozbawiony pomysłów brat stał z tą buchającą na metr ogniem pochodnią. We wszystkich pobliskich oknach stali ludzie z niedowierzaniem patrząc na nasz gorący pokaz. Po najstraszniejszych kilku minutach spędzonych w oknie, patelnia nagle zgasła, a do kuchni wpadł mąż z gasnicą: "Wybacz, nie mogłem jej znaleźć " krzyknął szukając mnie w dymie. 

- Już nie trzeba - odparł mój brat z dużym uśmiechem na buzi. 
Wyrzucił patelnię przez okno. 
- Idę ją trochę ostudzić - i z gaśnicą w ręce wybiegł z mieszkania. 

Byłam cała roztrzęsiona. Otworzyliśmy wszystkie okna by wywietrzyć mieszkanie. Dopiero wtedy spojrzałam na zegar, który pokazywał parę minut po 3:00. Koło 4:00 położyłam się do łóżka. W mieszkaniu było zimno jak w kostnicy. Włosy, ubrania, pościel, skóra, meble...wszystko śmierdziało palonym tłuszczem. Następnego dnia oceniliśmy straty. Osmolone ściany, kafelki i sufit wokół osmolonej kuchenki i wypalony okrągły ślad po gorącej patelni na trawniku przed oknem. 

Najbardziej ucierpiała moja psychika. Minęły dwa lata od tej sytuacji, a ja co wieczór sprawdzam czy kuchenka jest wyłączona, a budząc się w nocy do tej pory czuje smród płonącego oleju :-(

Gdy znajdziecie się kiedyś w takiej sytuacji wyjście jest tylko jedno (prócz gaśnicy).
Należy zamoczyć w wodzie jakiś ręcznik, mocno wykręcić i zarzucić na patelnię zasuszając ogień. Nawet jeśli wpadnie do oleju to ostudzi go na tyle że zgaśnie. Gorący olej + strumień wody = eksplozja ognia. Dziękuję Bogu, że nie zalałam patelni wodą!
siwa Odpowiedz

tata kiedyś smażył sobie frytki, poszedł do pokoju i odpłynął, spaliło pół kuchni i biedną papugę ?

arrow

z papugi miałeś chociaż obiad :D

siwa

jeżeli leżą Ci takie obiady to smacznego.. ;)

xcj

Oczywiście. Wszyscy minusują czarny humor. Zacofanie :v

arrow

@xcj święte słowa :D jak widać niektórzy biora wszystko zbyt poważnie

niewiem1880

@arrow papuga spłonęła żywcem na poważnie ;)

siwa

zacofanie? usiłowanie śmiania się z czyjegoś nieszczęścia to debilizm, a nie "czarny humor"

xcj

@siwa on/ona nie śmiał się z jego nieszczęścia. Gdyby napisał hehehehe kuchnie spaliło hehehehe - wtedy by się śmiał. Ale "z papugi miałeś chociaż obiad :D" to wlaśnie czarny humor :)

arrow

po ostatnich komentarzach z -19 zrobiło się -8 czyli jest progres :D

siwa

@xcj poważnie? tak jak naśmiewanie się z paralityków.. Dla Ciebie to "czarny humor" dla mnie debilizm i brak szacunku.

arrow

@siwa teraz to już wgl cie nie rozumiem, celem mojego pierwotnego komentarza nie było wyśmiewanie się z kogoś tylko zastosowanie czarnego humoru ( jak widać nie wszyscy wiedzą co to oznacza i nie wszystkim się podoba). A tak po za tym co ma obiad z papugi do paralityków ?
PS wyjdź czasem z domu, porozmawiaj z normalnymi ludźmi, bo od tego komputera to już ci się w głowie przewraca

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
olka123 Odpowiedz

Za pierwszym razem przeczytałam bez "kropki" tj. "Mieszkam z mężem i bratem w kuchni"... :D

Keyli

Ja tez xD

KimCJ Odpowiedz

Najgorzej ze w takich chwilach czesto calkowicie gubi sie rozum... Dobrze ze pomimo naglego rozbudzenia, przerazenia i innych towarzyszacych w takich momentach emocji zachowalas rozsadek i nie wrzuciliscie patelni do wody...

maniek999

Brawo dla niej za rozsądek, ale też szczeście bo gaśnica samochodowa nie zgasiła by tego pożaru chyba że tylko zdmuchnieciem ognia. Oleje kuchenne gasi sie specjalnymi gaśnicami typu F. Gaśnica samochodowa to zwykle ABC lub BC czyli możę sie zdażyc np. że nie da się nią zgasic jakiegos ciałą stałego np. drewna. Chyba że przez zdmuchniecie ognia ale to już ryzyko czy się uda. Na olej zawsze przykrywka lub recznik, wyłączenie zródła temperetury i czas. :) Brawo za nieużycie wody.

akinom Odpowiedz

To prawda. W takich sytuacjach najważniejsze jest zachowanie zimnej krwi. ?

zona Odpowiedz

Ja z koleżanką jak byłyśmy jeszcze w gimnazjum to w podobnej sytuacji zalałyśmy patelnię wodą - faktycznie nie polecam. Na szczęście jakimś cudem buchający ogień niczego ani nikogo nie uszkodził;)

Priscilla Odpowiedz

Mnie też raz się zapalił olej na patelni, cały dom w smrodzie i dymie, masakra :/

Camille Odpowiedz

Mi się raz wylało się trochę oleju z patelni na kuchenkę elektryczną, od razu się zapalił. Przez pierwsze sekundy nie wiedziałam co robić, w końcu w panice zaczęłam na ogień dmuchać i całe szczęście szybko zgasł. Nie wyobrażam sobie, jakby tego oleju było więcej...

xxxlxxx Odpowiedz

Ja kiedys roztapialam swieczki w garnku na wosk na wrozby w andrzejki pech chcial ze mi sie od zapalil w panice chcialam to zalac woda w efekcie spalilam sobie polowe wlosow.

Lolusiaa Odpowiedz

Ja też miałam taki przypadek z tym, że u mnie palił się już okap i szafki...

marczin Odpowiedz

3 lata temu pierwszy raz robiłem frytki. poszedłem na 3 minuty do garażu wziąć wodę, za tem czas garnek z olejem stał cały w płomieniach. Tato oglądał 3 metry dalej program o silnikach ferrari chyba, oczywiście ja pierwsze co powiedziałem że olej się zapalił od taty usłyszałem żebym był cicho bo ogląda program ( kochany tata). Nigdy wcześniej nie miałem takiego przypadku wiec nie myśląc złapałem kubek z wodą i wałem do oleju faktycznie zgasło ale razem z tym przypalilem firankę, trochę szafki i scierke. ;)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie