#eDYOl
Kupuję bieliznę za 15-40 zł, a jedenastu stałych klientów, których nigdy nie widziałam na oczy, płacą za nie 500 do 2000 złotych. Te po dniu na siłowni są droższe i chętniej kupowane.
Mąż nie domyśla się, skąd mam tyle pieniędzy pracując na kasie w jednej z wielu sieciówek, gdyż kupując markowe ciuchy, bez trudu przekonuję go, że są z promocji lub lumpeksów. Nie narzeka też, gdy dostaje ode mnie droższe prezenty i nie dopytuje. Dzięki temu nie mam wyrzutów sumienia.
Nie rozumiem tych facetów i brzydzę się tymi, którzy kupują za takie pieniądze używane majciochy, ale pieniądzem nie gardzę.
A gdzie można sprzedać?
Miałam to "szczęście", że napisali do mnie na instagramie. Na początku myślałam, że to jakiś żart i ciągnąć go dalej, poszłam tak daleko, że okazało się, że to wcale nie żarty. Powtórzyło się to kilkanaście razy i tylko jeden "klient" wymiękł przed wpłaceniem zaliczki (traktuję ją jako potwierdzenie, że to nie kłamstwo, a jeśli ktoś chce płacić grube pieniądze za używane majtki to nie skąpi 20-50% zaliczki, zanim je wyślę). Kilku napisało jednorazowo, niektórzy kontaktują się ze mną co kila dni, niektórzy co kilka tygodni, a jeden raz do roku, chyba na swoje urodziny, albo nie wiem. Nie są zbyt wylewni :P
A nie boisz się, że któryś z klientów rozpowie to i wszyscy twoi najbliżsi się dowiedzą jak się już tak z tym kryjesz?
Kupowanie używanej bielizny jest jednak bardziej kompromitujące niż jej sprzedaż, więc nie, nie boję się tego. Od niemal trzech lat wszystko działa sprawnie i nie było zgrzytów.
Na instagramie jest cale zbiorowisko ludzi ktorzy kupuja nawet zdjecia stop. Widzialam filmik o tym niedawno i dziewczyna mowila ze niektorzy zakladaja specjalne anonimowe konta (tj. bez pokazywania twarzy) w celach sprzedazy roznych takich rzeczy. Wtedy masz pewnosc ze nikt cie nie pozna, szczegolnie jezeli uzywasz angielskiego i nie ujawniasz zadnych danych osobistych.
co kilka dni 500 zl... nosz kurde to po co ja studiuje 3 kierunek ;)
jak dla mnie spoko, oni i tak beda miec takie ciagoty, ty nie dajesz sie obmacywac nikomu...
zadbaj tylko o anonimowosc np. na konto o kt maz nie wie by nie wyszlo przy sprawdzaniu historii. i wylogowywuj sie zewszad
Różni są ludzie, kiedyś możesz trafić na gościa który dostanie obsesji na twoim punkcie a raczej twoich gaci.
gość, który dostanie obsesję...? to chyba dobrze dla jej finansów 😏
Bazienka Mam nadzieje, ze ten trzeci kierunek to polonistyka. Bo oczy krwawią od twoich komentarzy.
luuuuzik, a nie krwawia ci jak inni pisza "ktury", "te dziecko", "ów dziewczynkom", "nie chciany" itp?
troche jednak hipokryzja, bo uszczypliwych komentarzy po takimi bykami jakos nie widze
Jagniontko :) zastanawia mnie w ogole jak ty to wysylasz, jakas platnosc przy obiorze, czy liczysz na ich uczciwosc? szczegolnie wysylka za granice jednak troche kosztuje... nie myslalam, ze tylu uczciwych kolesi moze sie trafic jednej osobie, aie kupi raz nie zaplaci i znika... albo zaplac 20% kwoty i znika
przestalam wierzyc w uczciwosc ludzka
sleepparalysis wstydz sie ty dziwko
Aż mi się przypomniał mój kolega, który specjalnie chodził w rajstopach w zimę. Było mu ciepło i zarabiał niemałe pieniądze. Same plusy. Dodam, że podawał się za kobietę i nikt specjalnie nie wnikał czy nią faktycznie jest.
hahahaha mistrz ;)
Podpinam się, mistrz :D
To mój nowy idol xD Prawdziwy rekin biznesu xD
Teraz każda dziewczyna myśli jak tu otworzyć swój biznes sprzedawania gaci.
Już się pojawiło kilka takich wyznań. I powiem ci, że od tego czasu zaczęłam się trochę interesować tematem xD Znalazłam np. na *pewnym* serwisie z ogłoszeniami całe podziemie majtkarzy i rajstopkarzy. Tylko że w obrębie naszego kraju nie ma z tego aż takiej kasy. Ale skoro autorka pisze o instagramie, to pewnie poszukam i tam - może jak dowiem się jak tam wyglądają ceny to zacznę inaczej na to patrzeć?
Nie każda. Niektóre mają szacunek do samej siebie.
na niemieckich 15-25 euro to standard
Ktoś mi powie gdzie tak można?
Nawet na fb a grupy BDSM, tam jest tego dużo, ale to nie są takie pieniądze, jak autorka pisze.
Fajowski biznes. Zazdroszczę
Najdroższe na allegro 100zł
Ja tam nie widzę w tym nic ujmującego czy wstydliwego, gdybym dowiedziała się, że ktoś z moich znajomych tak robi, to wcale by mnie to nie zdziwiło.
Swego czasu sama się nad czymś takim zastanawiałam, ale nie jestem w stanie nosić tej samej bielizny dłużej niż jeden dzień, a po jednym razie zwyczajnie nie śmierdzą.
to lepsze niz prostytucja
a ludzie jak maja dziwne loty i mozna na tym skorzystac to czemu nie
nie dotykasz tych kolesi, oni ciebie, nie znacie sie... no ok spoko, nie mialabym nic przeciwko temu
operatywna dziewczyna ;)
Ja tam absolutnie nie widzę w tym nic złego, jest popyt jest podaż. Ale gdzie ta ślubowana uczciwość małżeńska?
to jest kwestia dogadania sie w sume, istnieja otwarte zwiazki
ja np. nie mialabym nic przeciwko temuz eby moj maz cos takeigo robil
ale to ja
kwesstia jest mocno kontrowersyjna, bo z jednej strony ona nic zlego nie robi, nie daje sie nikomu obmacywac, z drugiej strony to jednak erotyka..
No i znów magiczny instagram. Czyli jesteś jedną z tych "modelek", które wystawiają swoje niby seksi zdjęcia i sprzedają brudne gacie, rajstopy, wodę z wanny dla onanistów. Jeśli nie przeszkadza ci oblech masturbujący się do twoich zdjęć z twoimi majtami w zębach to spoko.
>nie przeszkadza ci oblech masturbujący się do twoich zdjęć
Wiesz, niektórym to nawet schlebia 🙃
poki go nie widzi to w sumie co ja to
transakcja sie odbyla kasa wplynela, niech robia z tym co chca
nie masz pewnosci czy do twoih zdjec w internecie nie masturbuje sie jakis oblech lub twoj znajomy :)
Bodajże w Japonii są specjalne automaty z takimi rzeczami
Coś w stylu naszych automatów w kawą czy batonikami. Tylko tam jest zdjęcie dziewczyny, od której pochodzą majtki.
Nie ma czegoś takiego w Japoni
W Japonii jest tyle rzeczy, że wywaliłyby Cię w kosmos.
Zgadzam się z Wiskyhejz, nie ma czegoś takiego w Japonii. Cała ta historia z automatem z używaną bielizną dziewczyn to coś na zasadzie urban legend. Kiedyś podobno jakiś śmieszek postawił jeden taki automat w jakimś ciemnym zaułku i się potem rozniosło, ze „ooo Japończycy to takie zboczeńce” etc. Informacja zaczerpnięta od znajomego Japończyka i jego dziewczyny (Polki), którzy mieszkają tam na stałe. I tak, zdaje sobie sprawę, ze w Japonii zdarzają się różne dziwactwa, ale nie wierzmy ślepo w każdą bzdurę jaką można wyczytać w internecie
@SvenskKatt W Japonii jestem 3/4 razy w roku i są takie automaty, owszem nie są często roztawione i nie na głównych ulicach ale są.
Istnieją automaty, owszem. Ale tak samo jak u nas nie jest to jakoś powszechne, więc i automatów nie jest dużo. Jak wszędzie, jest tam jakaś grupa ludzi z takimi fetyszami, a Japończycy - jak to Japończycy - po prostu zautomatyzowali to do tego stopnia, że jest maksymalnie bezpieczne i anonimowe dla każdej ze stron. W sumie zazdroszczę pomysłu, bo u nas to jednak wymaga pewnej dozy zaufania (wysyłka, przelewanie kasy itd).