#eELbR
Pewnego dnia ktoś puścił gryps, że w szkole jest policja, miały być rewizje i przeszukiwania toreb. Tłum małoletnich dilerów rzucił się wtedy do kibli, aby spuścić w muszlach cały towar. Większość tak zrobiła. W każdym razie ci, co mieli głowę na karku. Był też Kacperek – nieco opóźniony intelektualnie diler z mojej klasy. Do Kacperka nie dotarło, że szykują się kłopoty i całą sprawę olał. A miał w swoim plecaku wystarczającą ilość prochów, żeby zagwarantować miłe doznania połowie szkoły…
Stało się. W połowie lekcji drzwi do klasy otworzyły się i do sali weszło dwóch policjantów w towarzystwie owczarka. Piesek miał lekko głupawe spojrzenie i chyba był jeszcze szczeniakiem, ale w jego zachowaniu widać było chęć wykonywania obowiązków. Panowie przedstawili się i powiedzieli, żeby teraz nikt się nie ruszał, a ich czworonożna maszynka do wykrywania substancji nielegalnych przeskanuje całą klasę i obniucha nam torby.
Spojrzałem na kolegę z ławki. Kacperek miał minę wskazującą na to, że nie zarejestrował obecności stróżów prawa i najwyraźniej wisi mu, czy zostanie zdemaskowany.
Pies rozpoczął wąchanie. Podbiegał do każdego i oceniał sytuację. W końcu podbiegł do mojej ławki. Zatrzymał się na dłużej, biegał w kółko, głośno prychał, coś mu wyraźnie nie pasowało. Z każdą sekundą moje ciało coraz bardziej pokrywało się warstwą potu. W końcu pies złapał trop i… rzucił się do mojego plecaka. Włożył do niego cały łeb!
Serce przestało mi bić. W tym momencie dotarło do mnie, że padłem ofiarą przekrętu. Kacperek podrzucił mi dragi! Co teraz? Kajdanki, areszt, dom dziecka, krzesło elektryczne? Moim rodzicom serca pękną z żalu, babcia padnie na zawał, a w więzieniu będę pewnie regularnie robił za seksualną niewolnicę dla jakichś wydziaranych gitowców.
Policjanci dopadli psa i zaczęli wyciągać go z mojego plecaka. Nie było łatwo, bo psiak zapierał się jak szalony. W końcu głowa owczarka wydostała się z odmętów mojej torby, a oczom wszystkich ukazała się… kanapka z szynką wystająca z paszczy czworonoga.
Uczniowie wybuchli śmiechem, psiak zaczął radośnie merdać ogonem, a twarze policjantów pokryły się rumieńcem. Panowie przeprosili i szybko wyszli z klasy.
Długo dochodziłem do siebie. Tylu emocji nie zagwarantowałby mi nawet skok na bungie! Tymczasem Kacperkowi nawet powieka nie drgnęła. Chyba był zbyt nażarty jakiegoś świństwa, aby zorientować się, co jest grane.
Ej, a jakąś rekompensatę za zeżartą kanapkę dostałeś?
No właśnie, co z kanapką ?
Może Kacperek teraz jest pokerzystą
Mega miło mi się czytało, super historia:) Śmiechłem i to tak solidnie, dzięki za poprawienie humoru z rana.
U nas w szkole też był owczarek. Wyczuł dragi skitrane w piwnicy, kiedy stał na parterze.
Pies z historii coś słabo wyszkolony. A w ogóle czy szczeniaki mogą być psami "na dragi"? Czy to raczej domena dorosłych psów? Proszę o uświadomienie :)
Szczeniaki mogą być szkolone do bycia "psami na dragi", ale nikt ich nie weźmie na samodzielną akcję. Tacy psi nowicjusze zawsze jadą w towarzystwie dorosłego, doświadczonego, stabilnego psa, który pracuje. A młody... młody się uczy.
Już nie wspominając o tym, że tak kardynalny błąd, jak podjęcie kanapki, mógłby popełnić co najwyżej 3 miesięczny szczeniak, a takie smarki jeszcze w ogóle nigdzie nie jeżdżą ;) Ale wyznanie zabawne, więc przymknijmy oko na nieścisłości ;)
Rety, wydawało mi się właśnie, że psy "na akcje" to 2/3-latki. Więc albo historia zmyślona, albo nieźle pokolorowana ;)
Albo od początku była to podpucha, a któryś z piesełków nie miał gdzie futrzaka zostawić :P
O ile dobrze wiem takie psy są odpowiednio szkolone, żeby szukać narkotyków, a nie kanapek.
Wspomniane było, że pies był młody, więc pewnie na początku szkolenia.
Poza tym pies też może być glodny
Żaden pies wystarczająco dojrzały, żeby pojechać na samodzielną akcję, nie podjąłby kanapki ;) Choćby nie wiem jak był głodny.
glupi ci twoi koledzy, mogli sobie fanty np. owinac folia i poumieszczac w spluczce w toalecie ;)
poza tym jeli mieli to w plecakach czy rekach to slad dla psa i tak by zostal
Świetnie napisane wyznanie, świetna historia, jest co wspominać i opowiadać pociechom.
"Grypsuje" sie tylko w pierdlu. W realu/na wolnosci takiego okreslenia sie nie uzywa - taka ciekawostka 🤗
A moim zdaniem pasowało do klimatu wyznania :)
Szkoła to więzienie
Zgadzam sie z Wami w 100% 👍
Myślałam, że Kacperek Ci "coś" podrzucił 😂
Do jakiego ja liceum chodziłam, że nie słyszałam o żadnym dilerze ani złodzieju w całej szkole? Poza tym przeszukiwania przez policje? Jesteś pewien, że to nie jest scenariusz trudnych spraw?