Jak dużej części kobiet, przed okresem zdarza mi się być za bardzo rozemocjonowaną. Po czasie przestało mnie dziwić płakanie, bo upadła mi łyżeczka, albo dlatego, że nie mogę odkręcić mleka. Miarka się przebrała, kiedy w zeszłym miesiącu płakałam, bo wzruszyłam się, że Bułgaria i Rumunia są w Unii Europejskiej już od 2007 roku. Kurtyna.
Dodaj anonimowe wyznanie
Może nie aż w takim stopniu, ale to prawda, w czasie PMS albo okresu robię się bardziej podatna na emocje. Raz miałam taki przypadek, że poryczałam się, bo współczułam ludziom, którzy musieli mnie tego dnia znosić xD
W momiencie przeczytania PMS mój mózg osoby z ochrony środowiska przeczytał Państwowy Monitoring Środowiska. Chyba czas przystopować z nauką
To była wzruszajaca chwila jak panstwa te weszły do Unii, więc się nie dziwię
A dlaczego wzruszająca?
Nie orientuję się po prostu, może jestem głupia ale możesz mi coś o tym napisać?
Ja się kiedyś popłakałam na lekcji biologii, bo mi było szkoda że te chromosomy są tak rozrywane wbrew ich woli, bo może one tego nie chcą 😂
Chodziło o mitozę i mejozę
Raz podczas PMS popłakałam sie w kiblu w robocoe, ponieważ nie potrafiłam włozyć nowej rolki papieru toaletowego do tej plastikowej budki. Rozpłakałam sie i rozwaliłam pidło szczotką do kibla. Odkupiłam. I zmieniłam tabletki hormonalne bo były za mocne.
Nie narzekaj, we mnie przed okresem budzi sie taka bestia, że sama do siebie boję się podejść, a swojej rodzinie szczerze współczuje. A że ostatnio trochę mi się cykl rozjechał, to nigdy nie wiem kiedy ogłosić alarm do ewakuacji😂
Z dwojga złego wolałabym płakać ze wzruszenia niż z bólu, także zazdroszczę.
Moja siostra to jest dopiero rozemocjonowana przed okresem. W tym miesiącu do tego stopnia, ze zostawiła swojego wieloletniego parnetra, za którego pieniądze zapłaciła wkład własny na ich wspólne mieszkanie i powiedziała mu, ze nie chce z nim być, a mieszkanie kupi sama. Chociaż tutaj nie ma co winić okresu, to zwykła materialistka. Wstyd mi za nią.
Zawsze jak czytam takie wyznania, tj. dotyczące jazd emocjonalnych w trakcie miesiączki, zastanawiam się jak to możliwe, żeby okres aż tak wam wjezdzal na emocje, że nad sobą nie panujecie, żadna z kobiet, które dobrze znam, ani ja, ani moje siostry czy mama... No dosłownie nikt nie jest tak rozchwiany w tym czasie, aby płakać nad pierdołami i popadać w stany melancholijne, dlatego serio Wam współczuję, mnie wprawdzie boli w tym czasie, ale przynajmniej nie jest mi głupio za to co mogłabym wyczyniać będąc tak niestabilną.
możesz sobie nawet nie zdawać sprawy, że masz jakieś zachwiania, albo ktoś w otoczeniu ma, bo to często dzieje się w głowie i nad większością potrafimy panować.
są i takie kobiety, które PMS mają całe życie. Kwestia charakteru 😂
Jak miło wiedzieć, że nie tylko ja tak mam :)