#fPCXs

Kiedy chodziłam do wczesnej podstawówki, w mojej rodzinie się nie przelewało - były dni, że ledwo starczyło nam na chleb, mleko. Jednocześnie czasami dostawałam od dziadków, cioć i wujków jakieś niewielkie pieniądze, gdy nas odwiedzali. Wszystkie odkładałam do skarbonki, jednak widząc, jak rodzice codziennie się trudzili by było co włożyć do gara, chciałam im jakoś pomóc.

I tak co jakiś czas, gdy mama i tata nie patrzyli, podrzucałam im drobne do portfela, do kieszeni w ciuchach, lub po prostu chowałam w szufladach. Nie żałuję, zawsze miło było zobaczyć chociaż przez chwilę ulgę, a nawet uśmiechy na ich twarzach, kiedy je znajdywali.

Dzisiaj jestem już nastolatką, a nasza sytuacja jest już o wiele lepsza, jednak mimo to nadal zdarza mi się chować małe pieniądze po domu.
HerbatkaMalinowaa Odpowiedz

Kochane dziecko.

KamykWBucie Odpowiedz

Ja takie pieniądze bardzo lubię znajdywać

Ookami Odpowiedz

Przypomina mi się historia o dziewczynie, której uboga babcia dawała pieniądze, bo "jak to nie dać wnukom?" i autorka chwała je potem na przykład pod obrusem, żeby babcia miała radość że znalazła i żeby miała łatwiej :3

Galaretkozerca Odpowiedz

I właśnie takie dziecko bym chciała.

h0nesteyes

To je dobrze wychowaj.

IrisvonEverec Odpowiedz

Ja miałam dokładnie odwrotnie: wszystkie drobne, które leżały gdzieś na wierzchu, kończyły w mojej skarbonce. 😄 Ale u nas nie było nigdy bardzo źle z pieniędzmi.

Podziwiam szczerze Twoją postawę. Byłaś taką ich małą bohaterką! 😊

xeinap

A Ty złodziejką :-)

IrisvonEverec

Nie, no... Taka złodziejka "za pozwoleniem", bo jak mama się zorientowała po paru razach, to dalej zostawiała drobne na wierzchu, tylko mniejsze kwoty, coś koło 2zł. 😄 A banknotów i tak nigdy nie brałam. Fajniej mi się wrzucało grosiki, bo brzęczały. 😄

azja

U mnie w domu jest moda na "koszyczlowe", młode (wcale juz nie male) zgarniają resztę z zakupów w monetach oraz monetę z kosza zakupowego gdy odprowadzają.

IrisvonEverec

Moi rodzice też tak robili. 😀 W sensie sami z siebie ustalili, że jak koszyk odprowadzałam (bo to zawsze była moja "robota" na zakupach - pewnie twierdzili, że w pakowaniu do bagażnika tylko będę przeszkadzać 😄), to mogłam sobie zatrzymać tego złotka, czy dwa za tą "ciężką pracę". 😄 Nigdy też nie byłam rozrzutna, to byli spokojni, że nie wydam tych zebranych pieniążków (czy to z koszyka, czy to z półki) na np. same słodycze, tylko wrzucę do skarbonki i potem (oczywiście ze wsparciem bojowym babci, wujka, czy czasem kogoś tam jeszcze innego, którzy dorzucali do "interesu" co jakiś czas parę złotych "na lody" 😀) kupię już sobie coś konkretnego. 😊

Trynda

Iris! Ty istniejesz? :o

IrisvonEverec

@Trynda: A to zależy... 😄

Trynda

Pozdrawiam fankę Wiedźmina, Geralt rządzi! :D

IrisvonEverec

@Trynda: I wzajemnie! 😀 😘❤

azja Odpowiedz

Podobne wyznanie juz bylo

grzejniczek

Czyli nie tylko ja mam takie wrażenie

Pateasucre Odpowiedz

Podoba mi się postawa rodziców, że pozwalali Ci zatrzymać pieniądze a nie zawłaszczali jak leci. Myślę, że dlatego potrafiłaś dzielić się tym co otrzymałaś.

Kurina3 Odpowiedz

Skarb, nie córka

Antarees Odpowiedz

Było już takie wyznanie...

protanman Odpowiedz

Wróżka drobneuszka :)

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie