#g1y5N
Moi rodzice sprzedali mieszkanie i postanowili wybudować dom. Zaczęli budowę, wszystko super. Jednak gdy rozmawiałem z nimi narzekali mi, że jakie to wszystko drogie przy budowie, jak strasznie ciężko itd. Współczułem im, robiło mi się ich szkoda, bo to moi rodzice. Chcieli dom i ciągle pod górkę. Zaproponowałem im pomoc finansową. W ciągu 1,5 roku dostali ode mnie ok. 90 tys zł. Budowa domu cały czas szła do przodu, dzięki mojej pomocy finansowej.
W międzyczasie moja młodsza siostra poznała typowego Sebixa. Dresik, czapeczka, kołczan, bez pracy, bez żadnego wykształcenia. Jedyna ambicja to pyknąć bronxa z Matim. Poznałem Sebę na żywo, jak byłem w Polsce. Typowy patol, nierób oraz idiota.
Po pewnym czasie moja siostra zaszła w ciążę z tym kretynem. Moi rodzice nie byli zachwyceni, ale pomagali jej ile mogli.
5 miesięcy temu moja siostra urodziła zdrowego syna, z czego bardzo się cieszę. Przyleciałem na chrzciny. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że całość kasy, którą rodzice ode mnie dostali, została wpakowana w piętro domu na dokończenie tego, czego nie mogli sami zrobić oraz wyposażenie dla siostry, Seby i ich dziecka. Tak. Zostałem sponsorem tej kretynki, tego patola i ich dziecka. Dlaczego? Przecież Sebastian nie może znaleźć pracy, a siostra ma małe dziecko, to przecież nie może robić. Jasne, ciężko znaleźć pracę, skoro wyrzucili go nawet z zawodówki, bo nie chciało mu się chodzić na zajęcia...
Na chrzcinach dowiedziałem się też, że powinienem dalej im pomagać finansowo, bo jest im ciężko. Bo opał drogi, bo życie drogie, bo to, tamto, siamto. Seba stwierdził, że nic nie wiem o prawdziwym życiu, bo nie mieszkam w Polsce. Usłyszałem od matki, że powinienem teraz jako chrzestny kupić Sebastianowi i siostrze jakiś samochód, żeby z dzieckiem mogli gdzieś pojechać, jak rodziców nie ma w domu...
Sam Seba nawet nie myśli, żeby pracować. Pije piwo od rana, pali fajki, łazi z kumplami. Miesiąc temu rozwalił po pijaku samochód swojego kolegi. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Do moich rodziców nie dociera to, że tam gdzie jechał mogło iść jakieś dziecko czy ktoś i ten kretyn mógł ich zabić.
Rozmawiając z matką przez Skype powiedziałem jej, że to totalny patol i nie chcę o nim słyszeć. Seba jak to usłyszał krzyknął do mnie, że jestem kur*ą, co sprzedaje na psach, że jak się pokażę, to chłopaki mnie dojadą. A rodzice obrazili się na mnie, bo... nigdy im nie pomogłem na budowie, a siostra z brzuchem owszem.
Wychodzi na to, że nie warto pomagać...
Pomagać warto, nie każdy ma taką nienormalną rodzinę.
Sama mieszkam w Anglii i dobrze zarabiam, pomagam rodzicom finansowo, spłaciłam część ich długów, zasponsorowałam im wakacje. Oni nigdy mnie o nic nie poprosili, więc przeciwnie, za każdym razem powtarzają, że to moje pieniądze, że powinnam myśleć o sobie i że nie muszę nic im dawać.
Kocham ich i mogłabym wydać na nich ostatniego funta, bo są tego warci.
Mam to samo. Kiedyś było wyznanie ze koleś mieszkał u matki, wygrał spora sume na loterii i zdzwiony wielce że matka chciałaby jakiejkolwiek pomocy, sam u niej mieszkał z żoną i jak on potrzebował pomocy to ok, a jak matka to juz nie ok. Ja tez pomagam rodzinie, wysyłam ile mogę, pomogłam wyremontować całe mieszkanie, i paczki z ciuchami czy prezentami na święta i wcale nie muszę ale chce bo oni byli dla mnie wiec teraz ja jestem dla nich. Oczywiscie nie każda rodzina jest taka jak widać w wyznaniu
Czytałam tamto wyznanie i z opowiadań autora wynikało, że gdy matka dowiedziała się o wygranej, to od razu miała listę życzeń, a on z żoną kupili za te pieniądze dom, by móc się wyprowadzić, więc już tak nie przekręcaj. Sama pomagam rodzicom jak mogę, ale nie każdy rodzic jest tego wart.
xxyyzz, może to było inne wyznanie?
Czyli wydali wszystko na siebie. Trzeba być potwornym egoista, aby nic nie dać własnej najbliższej matce i ojcu z wygranej.
@PodrpCyce, to przeczytaj to wyznanie jeszcze raz.;) też je czytałam i tak sytuacja była inna, niż opisujesz.
@Selevan1, nie wiesz ile wygrali, może akurat tyle, że starczyło na kupno mieszkanie/domu? Poza tym, to zachowanie teściowej było poniżej krytyki
#livX7 - to jest to wyznanie. Ja ogólnie jestem za tym żeby się dzielić, jeśli ma się czym. Jednak jeśli wygrałabym większą sumę pieniędzy, to w pierwszej kolejności pomyślałabym o sobie. Może i jestem egoistką, ale wolę być nią z własnym domem, niż mieszkać kątem u rodziców. Jeśli coś by zostało mi z wygranej to na pewno bym podzieliła się z rodzicami, ale według mnie to, że oni się wyprowadzili, to już jest mały prezent dla rodziców.
Naiwniacy.- tacy się rodzicie (wypaczenie genetyczne) czy to cecha nabyta?
P.S.
Zażądaj zwrotu pieniędzy. Jeśli robiłaś przelewy masz prawo traktować to jako pożyczki. Dobry adwokat nawet odsetki ściągnie.
Autor nie był naiwny, zrobił to, co często robią dzieci. Pomagają rodzicom. Niestety potem im odwaliło i zaczęli ratować "biedną" siostrę autora i jej partnera. Na jego miejscu olałbym walkę o zwrot tej kasy. Szkoda nerwów. Zaoszczędziłbym sobie jednak jedynie dalszego stresu i ograniczył kontakt z nimi, albo go nawet zerwał. Autorze nie ma tego w Twoim wyznaniu. Nie jesteś chyba sam na obczyźnie. Masz tam przyjaciół, jakąś partnerkę?
Kasy pewnie I tak nie zobaczy, ale mógłby się domagać notarialnego udziału w domu I ziemi. Pomoże mu to w przyszłości przy podziale spadku, albo sprzedaży domu.
@Koczek: tak, podarowal, ale rodzicom na budowe ich domu, a nie na utrzymywanie siostry i jej nieroba. Zostal, za przeproszeniem, wych%jany przez wlasnych rodzicow. Jest cos takiego, ze jak sie przekaze darowizne komus i ten ktos okazuje niewdziecznosc, lub wykorzystuje ja niewlasciwie, to mozna darowizne cofnac. Tak, wiem ze to nie byla darowizna, ale przy takiej kasie od najblizszej rodziny tez juz to powinno byc ujete formalnie, bo US moze sie doczepic.
koczek bez aktu darowizny to zadne podarowal
proporcjonalnie do udzialow czesc domu jest jego, moze po zalatwieniu tego z prawnikiem wrocic i zajac te zasponsorowana porzez siebie czesc, ba, wywalic siostre z sebiuxem i mieszkac na swoim :)
A czemu rodzice zostali w Polsce się marnować?
Pewnie mieli stałą pracę i dobre życie. Jeśli zaczęli budować dom, to znaczy, że mieli na to pieniądze. Biednym ludziom takich kredytów nie udzielają. Koszty mogły ich przerosnąć, ale nie każdy nadaje się do życia zagranicą.
Odetnij się od rodziców i reszty. Zrobili z ciebie sponsora i szmate do podłogi. Odetnij się póki możesz
No nie warto. Mam nadzieję, że masz nauczkę.
Hahaha o matko te argumenty Twojej rodziny mnie zwaliły z nóg. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem i współczuję Ci. Mam nadzieję jakąś relację z rodziną - rodzicami chociaż zachowasz ale nie dawaj się w bagno patologicznej rodzinko siostry wciągnąć. Swoją drogą - gdzie ona ma rozum??
Masz rodziców idiotów...
Seba najlepszy, zna zycie jak nikt. Zycie patusa i zawodowego bezrobotnego. Rodzice moze i chcieli dobrze, choc to przesada kosztem pracy jednej osoby wynagradzac nierobstwo innej/innych. Ale ze Sebie nie bylo wstyd, to nie wiem... Chyba wstydu uczyli w szkole z ktorej go wylali.
Nie warto.. zwłaszcza jak jesteś za granica a Twoja " rodzina" w rodzinnym kraju. Ty zapieprzasz jak dziki osiol na to by godnie żyć i odłożyć dla siebie a oni nawet nie potrafią docenić tego że starasz się im pomóc jeśli tego potrzebują. "Bo życie zagranica jest prostsze i spisz na kasie, więc Tobie nie potrzeba" -.- z rodzina dobrze ale tylko na zdjęciu
Buractwo i chamowa.. Na Twoim miejscu, nie trzymalbym juz kontaktu z nimi... Z rodzina, to na obrazku jest pieknie... Skad Ja to znam..?😏