#gbaMz
Jest kilka powodów, dlaczego nie znoszę mojej siostry:
- wypłynęła ze mną (7-letnią) i ze swoją (7-letnią) córką na środek jeziora pontonem. Nagle rzuciła tekstem, że jakby ten ponton się przedziurawił i poszedł na dno, to ona uratowałaby swoją córkę, a mnie zostawiła (nie umiałam pływać) i że każdy by ją zrozumiał.
- wmawiała mi często, że widziała jakiś znak, który świadczył, że nasi rodzice umarli, np. wmówiła mi, że jeśli krowa na mnie spojrzy, to oznacza, że któryś z rodziców umarł, do dziś nie patrzę na krowy, mimo że wiem już o tej bzdurze.
- jeśli coś jej zniknęło w domu, to musiałam jej oddawać swoje kieszonkowe, bo na 100% ja to jej ukradłam i bezczelnie nie chcę się przyznać, rodzice jej ślepo wierzyli. Mimo że część "ukradzionych" rzeczy po czasie znajdowała gdzieś u siebie w domu.
- zabierała mnie do siebie na weekendy (mimo że nie chciałam, ale przecież rodzice kazali jechać, bo taka dobra siostra i dba o ciebie!), kazała mi wtedy pomywać, sprzątać, myć podłogi/okna i układać jej ciuchy w szafie.
- czasem mówiła, że jestem adoptowana, bo ona jest taka piękna, a ja nawet do pięt jej nie dorastam i takiego kaszalota nie mogła urodzić nasza wspólna mama.
Obecnie jestem dorosła, mieszkam ponad 2 tys. km od siostry i jestem szczęśliwa, z nią nie utrzymuję kontaktów, mimo że rodzice mają mi to za złe i traktują jako tę złą.
Dodam tylko, że:
- moi rodzice nigdy mi nie wierzyli, gdy się skarżyłam, twierdzili, że zmyślam, bo zazdroszczę siostrze.
- wydaje mi się, że kochali mnie mniej, byłam wpadką parki po czterdziestce. Dobrze wiem, że już dzieci nie chcieli, ale stało się. Zawsze czułam, że siostra jest tą idealną, brat również, a ja to taka istota, którą trzeba wychować, bo "co ludzie powiedzą".
Nikt poza siostrą nie wie jaka jest prawda, nawet mój mąż nie wie, bo po co miałam mu mówić? Jakiś wewnętrzny strach czuję, że również stwierdzi, że zmyślam. Mimo że jest to irracjonalny strach, to nigdy mu o tym nie powiem. Ograniczenie kontaktu z siostrą do minimum jest dla mnie wystarczającym szczęściem.
Rodziny nie wybierasz niestety... Współczuję autorko.
To przerazajace
Takich to pod młot i rąbać, rąbać, rąbać aż zostanie mokra plama !
Jeśli Ty i jej córka jesteście z jednego roku a ona jest prawie dwadzieścia lat starsza to faktycznie przykład do naśladowania zaciazyc jako nastolatka 😀 po za tym teraz Ty jesteś teraz piękną i młoda a ona już pewnie pomarszczona 😀
Tylko że powiedzmy sobie szczerze. Kiedyś czasu były inne i lepiej było zaciazyc w młodym wieku niz teraz w wieku 30 lat. Wtedy bylo sie tym złym jak w wieku 30 zaciazylas.. A to było około 20 lat temu..
To że miała dziecko jako dwudziestolatka to źle o niej świadczy ? Ja o dziecku marze od 18. Nie koniecznie to była wpadka
Kiedyś to było normalne np. moja mama urodziła w wieku 22 i już była po ślubie więc nie rozumiem po co twój komentarz
Moja mama urodziła mnie w wieku 19 lat a ślub wzięła jak miała 18
To ja też opowiem swoją rodzinną historię. Moja mama wzięła ślub w wieku 24 lat, ja urodziłam się 2 lata później, kiedy tata miał 31. NIKT nigdy nie mówił, że to późno moim zdaniem wręcz to lata idealne na zakładanie rodziny i ja nie planuję ślubu przed 25. urodzinami:) Nie ma co się chwalić ślubem czy urodzeniem w tak młodym wieku, ja chcę skończyć szkołę i ustabilizować się finansowo zanim będę robić dzieci. A ze ślubem po co się spieszyć? Nikogo nie obrażam, po prostu nie rozumiem tej nagonki na zakładanie rodziny "jak najszybciej"...
Moja mama, rodząc mnie w wieku 24 lat, była już uznawana przez lekarza jako "stara pierworódka". Podejście do "najlepszego wieku na rodzenie" bardzo się zmieniło w przeciągu jednego pokolenia.
Kurde, tak strasznie ci współczuję... U mnie sytuacja odwrotna, mam braci, dużo starszych (również ok. 20 lat) i traktują mnie bardzo dobrze, pomagają, zabierają w różne miejsca. Choć medal ma dwie strony i choć bezpośrednio nigdy nie zrobili mi nic złego, sporo sie nacierpiałam, kiedy zachowywali sie podle w stosunku do naszych rodziców albo mieli problemy rodzinne lub ze sobą....
Bądź co bądź, trzymaj się, autorko!
Mężowi nie powiesz, ale tabunowi gimnazjalistów w internecie już chętnie. Dodatkowo motywujesz to pisząc "bo po co miałam mu mówić?". A po co mówisz to ludziom w internecie? Twój mąż na pewno udzieli Ci wsparcie i być może rozwiązanie problemu. Pytanie tylko czy chcesz rozwiązania problemu czy głaskania po główce.
A puchar za najlepszych rodziców trafia doo....
Współczuję :( to nie rodzina... Trzymaj się!
nawet nie wiem jak to skomentować... po prostu brak słów
Kojarzy mi się z "siostrunią" jednej z głównych bohaterek powieści "Stukostrachy".
Powiedz mężowi o tym, co Cię spotkało. Jestem pewna, że będzie chciał Cię wysłuchać.
Ja bym twojej siostrze sprzedała porządnego kopa w dupe.
wytlumacz mi cos
bo moze nie jestem najlepsza z matmy
jesli ty i siostrzenica mialyscie po 7 lat a towja siostra jest od ciebie prawie 20 lat starsza
to wtedy miala niecale 27 lat? czyli w ciaze zaszla ledwo po 18
serio wszyscy gloryfikuja laske ktora zaszla w ciaze w wieku nastoletnim?