#OUURn

Mieszkam w bloku, a wśród sąsiadów mam wielu nastolatków i dwudziestolatków. Pech chciał, że jeden z nich mieszka dokładnie nade mną. Chłopak lubi się bawić i dość często urządza domówki.

Muzyka wcale mi nie przeszkadza, bo ściany jak na blok wystarczająco grube, by większość hałasów zagłuszyć, a też nie balują całe noce. Problem jest w tym, że sąsiad i jego goście lubią też sobie wypić, a gdy przesadzą z ilością procentów, zdarza im się to zwracać. I zwracają... PRZEZ OKNO!

Nie zliczę, ile razy zmywałam rzygi ze swojego okna i parapetu. Sąsiad oczywiście zawsze przeprasza i obiecuje, że nigdy więcej.

Staram się być wyrozumiała, też zdarzało mi się zwracać zawartość żołądka po bardziej zakrapianej imprezie, ale nie ogarniam, jak można rzygać przez okno? I jak może im nie przeszkadzać fakt, że mieszkanie jest na piątym piętrze, a tuż przy bloku jest chodnik...
Ikazc Odpowiedz

Dlaczego ty to sprzątasz? Za fraki gnoja i niech czyści, jak się nie poczuwa to na szufelke rzygi i jemu na drzwi.

anakonda257 Odpowiedz

Nie da sie tego gdzies zglosic? To musi byc uciazliwe ciagle scierac rzygi :/

Zobacz więcej komentarzy (9)

#qgfG3

Mam dość, naprawdę wymiękam.

Pracuję... dużo, ciężko... Mam skończone szkoły, kursy. Mam kredyt na mieszkanie, całe 50% wartości mojej nieruchomości jest w kredycie. W sumie to ja nie pracuję, ja tyram. Spłacam kredyt, zapłacę rachunki, czasem kupię coś sobie i tu mnie wku#w total bierze...

Moje sąsiadki z dziećmi siedzą w domu - nie dlatego, że pracy brak, tylko dlatego, że po co pracować!? Skoro PAŃSTWO ŁASKAWE DA! Co tydzień są u kosmetyczki - a to pazurki muszą zrobić, bo przecież dziecko trzeba wychować i mieć ładne paznokcie, a to rzęsy...
A ja TYRAM na 500+, TYRAM, by moje nieroby sąsiadki miały na kosmetyczkę, fryzjera, nową torebusię... Podczas gdy ja nawet do lekarza na NFZ nie mogę się dostać, bo na marzec 2020 dopiero wolne miejsca, a kosmetyczka u mnie raz na kwartał, aby budżetu nie przekroczyć...

Ludzie, o co chodzi w tym kraju?!?!? Serio zaczyna mi być wstyd, że mimo że pracuję, ledwo starcza... Wiem, wiem, mogę mieć nawet 5 dzieci, ale co jak kiedyś to 500+ się skończy? Myślę niestety długofalowo. A może to błąd?
Antarees Odpowiedz

Styl pisania przypomina mi słynną bezbekową historyjkę:
Mam kochankę, Beatę. Raz omal nie nazwałem żony tym imieniem, więc żeby nie było przypału, to kupiłem do domu kotkę i dałem jej na imię Beata. Teraz wiecie, jak się pomylę, to że niby o kotkę chodzi. xD Ostatnio w naszym domu pojawił się szczeniak. Żona dała mu na imię Robert... Siedzę... dużo palę... dużo myślę...
XDDDD

Odpowiedzi (1)
Firefly Odpowiedz

Też nie popieram 500+, ale na prawdę uważasz, że utrzymanie dziecka kosztuje 500 zł.? Mi na samo jedzenie idzie tyle miesięcznie i nie wiem jak z tego miałabym odłożyć jeszcze na paznokcie, rzęsy itd.

Odpowiedzi (12)
Zobacz więcej komentarzy (34)

#UmwYA

Mam cudowną 8-latkę. Nie odbiega zachowaniem od swoich rówieśników. No może ma słownictwo ponad przeciętną, ale nie o tym chciałam... Moje dziecko jest niewidome - wrodzony brak gałek ocznych... Nawet w moich wyobrażeniach nie śmiałam marzyć, aby była TAKA... Z chwilą jej narodzin rozpoczęła się najpiękniejsza przygoda mojego życia... Jest szczęśliwa z tym co ma i z tym czego jej brak, bo nie wszystkie dzieci widzące są szczęśliwe, prawda?

Dziś moja Maja powiedziała: "Tak bym chciała chociaż na chwilę zobaczyć ciebie, mamuś... ale wiem, że twoje serce bije dla mnie".

Dla takich momentów warto żyć.
lessthan3 Odpowiedz

Nie wszystkie dzieci widzące są szczęśliwe, tak samo jak nie wszystkie niepełnosprawne. Dziecka szczęście zależy od rodziców.

Odpowiedzi (3)
Kyda Odpowiedz

Nie sztuką jest mieć wszystko. Uważam, że w życiu chodzi o to, by doceniać kogo i co się ma. Najważniejsze, że córka ma wspaniałą i bardzo mądrą mamę, która wie co w życiu jest ważne💚

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#80nb0

Sytuacja sprzed dwóch dni. Miałam umówioną wizytę u lekarza, jego gabinet znajduje się u niego w domu. Przyszłam punktualnie i zadzwoniłam domofonem, po chwili usłyszałam głos jego żony:
- Proszę?
Na co ja niewiele myśląc odpowiedziałam:
- Dziękuję.
Dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam, przez chwilę pomyślałam, żeby uciec, ale pan doktor stał już przed drzwiami z wielkim uśmiechem na twarzy.
PannaZmarsa Odpowiedz

Trzeba się nauczyć z siebie śmiać, zamiast wiecznie się wstydzić takich drobiazgów.

Hehee Odpowiedz

Serio, dorośli ludzie w takich sytuacjach zamiast mieć beke z siebie albo obrócić w żart się nie wiadomo jak wstydzą i mają ochotę uciec. Śmieszne.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#qXQUB

Był pożar... Ogromny pożar... Moi sąsiedzi stracili dorobek życia. Cały dom spłonął.
Wyciągnęliśmy pomocną rękę. Jako jedyni zaproponowaliśmy nocleg, jedzenie, ubrania dla rodziny, zabawki dla dzieciaków, kącik dla psa...
I co usłyszeliśmy?
Że jesteśmy zbyt biedni, by ich gościć... Bo mieszkamy w starym drewniaku, mamy tylko dwa pokoje, a mieszkanie ogrzewamy "kozą". I że owszem, herbatę mogą u nas wypić, bo zimno, ale że oni poczekają, aż rodzina ze Śląska przyjedzie i ich do siebie zabierze, bo mają piętrowy dom i nie będą się musieli gnieździć jak w przytułku...

Płakałam przez całą noc.
anonimu5 Odpowiedz

Jesteś pewna, że dobrze ich zrozumiałaś? Może zwyczajnie nie mieli sumienia nadużywać Waszej gościny i zabierać Wam ostatni wdowi grosz?

Odpowiedzi (5)
JaniaFrania Odpowiedz

A może zanim Wy złożyliście propozycje, rodzina że Śląska była już w drodze? Myślę, że oni nie mieli nic złego na mysli

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#WN2Ar

Pewnie wszyscy kojarzą popularną aplikację do randkowania, gdzie można na lewo i prawo przebierać w facetach. Postanowiłam i ja skorzystać, ale głównym celem był po prostu dobry seks, a nie dłuższe związki. Na profilu podałam tylko imię, pokazałam kawałek ciała i dość szybko nawiązałam znajomość z tajemniczym M., któremu również zależało po prostu na dobrej zabawie. Przez tydzień pisaliśmy co to ze sobą zrobimy, jak się spotkamy.

Dzień spotkania. Ja miałam być w czerwonej kurtce, on miał mieć czerwoną róże.

Co w tym anonimowego? Ano okazało się, że umówiłam się na gorącą noc ze swoim szefem. Żonatym szefem. Szefem po 60.

Nie, nie było szansy uciec z miejsca spotkania.
Nie, nie było gorącej nocy i nie, nie jesteśmy razem.

Jakiś miesiąc później zostałam przeniesiona do innego oddziału firmy.

To pewnie przypadek.
PrzezSamoH Odpowiedz

No nie wiem, czy uwierzę, że spotkaliście się tak bez wymiany zdjęć. To dość dziwne.

Odpowiedzi (8)
ProstowOczy Odpowiedz

jak sama nie pokazałaś zdjęcia twarzy, on zapewne też, to co się dziwisz. Trochę dziwnie tak spotykać się z kimś chociaż bez wymiany zdjęć

Zobacz więcej komentarzy (4)

#mHJC1

Podczas wakacji we Włoszech, jak to bywało wieczorem, wybraliśmy się rodzinnie do jednej z pobliskich restauracji.

Zamówiliśmy trzy pizze i jakiś napój. Czas spędzony w gronie najbliższej rodziny mijał nam bardzo dobrze. W końcu jednak nastała odpowiednia godzina na powrót do hotelu.
Wujek trochę tam rozumie po włosku, więc gdy tylko podszedł kelner, poprosił grzecznie o rachunek, mówiąc jedynie: "konto". Kelner uśmiechnął się do nas, mrugnął swoim błyszczącym oczkiem i pognał gdzieś na zaplecze.

Podaje nam paragon, patrzymy na cenę i... coś nam się nie zgadza. Zaczynamy się zastawiać czego kelner zapomniał policzyć.

Po pewnym czasie zagadka została rozwiązana. Bowiem "konto" to wcale nie rachunek, ani żadne włoskie słowo. Kelner widocznie stwierdził, że wujek powiedział "skonto" (wł. sconto), co oznacza rabat. No i go nam udzielił :D
Magictea Odpowiedz

U nas jakbyś się zapytała o rabat to jeszcze by ci doliczyli xd

BOXer Odpowiedz

Mam nadzieję, że kelner dostał jakiś miły napiwek ;)

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#IJloi

Pewnego razu weszłam do tramwaju i usiadłam na wolnym miejscu. Chwilę później obok mnie pojawiła się ciężarna kobieta, a z racji dobrego wychowania postanowiłam ustąpić jej miejsce. Szybko wstałam i wskazując miejsce powiedziałam: "Proszę usiąść!". Nie byłoby w tym wyznaniu nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że kobieta zapytała: "Dlaczego?".

Jak się pewnie domyślacie, kobieta wcale nie była w ciąży.
Powiedziałam tylko "A dlaczego nie?", po czym oddaliłam się na drugi koniec tramwaju.
Chciałam wysiąść, ale tramwaj zdążył ruszyć.
GrumpyMule Odpowiedz

Niezbyt anonimowe, ale przynajmniej zabawne:) brawo za refleks, jednej przynajmniej jezyka w buzi nie zabraklo

Koczek Odpowiedz

Dlatego zawsze tylko wstaję i się dyskretnie odsuwam, wychodząc z założenia, że jeśli ta osoba będzie miała ochotę, to sobie usiądzie ;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#3UTHw

Jestem fotografem, wesela i inne imprezy to mój główny środek dochodu. Po którymś zleceniu, gdy zrzuciłam już zdjęcia na komputer, ale nie zdążyłam jeszcze zrobić kopii zapasowej na dodatkowym dysku przenośnym (zawsze tak robię, trzymam tam surowe zdjęcia, dopóki nie oddam już gotowych klientom), nagle z moim komputerem zaczęło dziać się coś dziwnego. Moja myszka przestała działać, ale wskaźnik sam poruszał się po ekranie, wszystkie nazwy zmieniły się na rosyjskie, aplikacje same się włączały i wyłączały, wyskoczyło też jakieś odliczanie. Pomyślałam, że jak nic, padłam ofiarą hakera. Spanikowałam, że stracę wszystkie zdjęcia z ostatniego wesela i dużo innych ważnych informacji oraz pracę, którą dotychczas wykonałam.

Pomyślałam, że muszę się jakoś z tym hakerem skontaktować. Miałam nadzieję, że klawiatura działa (działała), skrótami klawiszowymi włączyłam notatnik i zaczęłam pisać po angielsku wiadomość. Napisałam, że nie mam na komputerze nic przydatnego, nie loguję się z niego do kont bankowych ani nic z tych rzeczy, które mogłyby mu się przydać, mam tu jedynie moją pracę, która jemu nic nie da, a mi i kilku osobom może zniszczyć życie. Napisałam, że błagam, by zostawił mnie w spokoju, bo jestem tylko zwykłym, nic nie znaczącym człowiekiem.

Podziałało, po kilku minutach wszystko wróciło do normy, komputer się odblokował i żadne dane nie zostały usunięte.

Dzięki ci, dobry hakerze, za okazaną mi litość!
sinusoidazemniejest Odpowiedz

Myślę, że haker nie musi niczego niszczyć, może zabrał to, co chciał i się wycofał (albo użył kompa jako słupa, ostatnio był wywiad z hkerwm na 7mpz, opowiadał o czymś takim)

Odpowiedzi (10)
wandea Odpowiedz

Jakby na to nie patrzeć - komputer do obróbki zdjęć może przecież nie być podłączony do internetu. A podłączać go tylko co jakiś czas, aby zaktualizować.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#m6QFT

Gdy miałam 6 lat, zmarła moja niespełna roczna siostra.
Mało z tego okresu pamiętam, ale jest coś, co nie daje mi spać po nocach. Zawsze lubiła, żeby ją sadzać na parapecie w kuchni i jak to dziecko, cieszyła się obserwując co się dzieje na dworze. Mama zawsze narzekała, że okno brudne, wymazane paluszkami, a dopiero co myła. Po jej śmierci mama strasznie rozpaczała, więc ja chciałam jej poprawić humor i umyłam tę cholerną szybę.
Do dziś słyszę ten rozpaczliwy krzyk mamy "Boże, co ona narobiła? Tam były rączki, ja już nic nie mam, nic mi po niej nie zostało, ona zostawiła je dla mnie".
Mimo że wiem, że wtedy byłam tylko dzieckiem, to teraz jako matka rozumiem, że kilka dni po pogrzebie to była dla mojej mamy tortura.
Ailatan8891 Odpowiedz

Moja przyjaciółka pożegnała pół roku temu trzyletnią córeczkę. Nic nie rusza mnie bardziej, niż ślady rączek Małej na lustrze w ich domu. Są tam do dziś.

Odpowiedzi (2)
asienaebaam Odpowiedz

Strasznie smutne 😕

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie