#77x1Z

W moim dorosłym życiu płakałem tylko dwa razy (nie chwalę się, po prostu stwierdzam fakt. Nie wiem dlaczego tak ciężkie u mnie o łzy).

Pierwszy raz miał miejsce siedem lat temu, na porodówce, kiedy rodził się mój syn. Drugi był wczoraj podczas oglądania kreskówki dla dzieci. Nie płakałem, jak to się mówi, "po męsku", wręcz ryczałem. Nigdy bym nie pomyślał, że serial, który oglądam razem z synkiem, doprowadzi mnie do łez.

Dla zainteresowanych: "Awatar: Legenda Aanga" S02E15, dokładniej chodzi o piosenkę stryja Iroh.
Anonwho Odpowiedz

Nie bez przyczyny ten serial jest nazywany "Władcą Pierścieni" kreskówek.

Odpowiedzi (3)
CzarnyNotes Odpowiedz

To jest najpiekniejsza bajka jaką znam i jestem jej wielką fanką :D

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#zKHIx

Historia ta wydarzyła się za czasów młodości mojego kochanego dziadka. Mieszkał na wsi, a co za tym idzie miał różne zwierzęta, w tym kury. Prababcia zajmowała się domem i pędzeniem wina, a dziadek jej pomagał jak mógł.
Pewnego dnia kiedy wino było gotowe, dziadek miał pozbyć się już niepotrzebnych wiśni, więc wyrzucił je za szopę na gnojówkę. Po kilku godzinach prababcia zaczęła krzyczeć i płakać, że ktoś kury maltretował, bo wszystkie leżą na wpół zdechłe łapami do góry. Zanim dziadek połączył wątki, minęła dłuższa chwila, przez co wiadomość zdążyła obiec całe domostwo.

Jak się pewnie domyślacie kury były spite w trzy kupry, a dziadek potem dostał srogi ochrzan, że wiśnie wyrzucił na gnojówkę. Tego dnia dziadek po raz pierwszy jadł rosół w środku tygodnia. :D
wergil Odpowiedz

Już kiedyś to było ale ze świniami. Pytanie jest proste, kto tutaj kopiuje żarty i stare historie?

Odpowiedzi (11)
GrazynaPiczkas Odpowiedz

Tak to je jak grzeszne mysli zaprzatajo glowe to wychodzo takie numery

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#tvGDs

Chcecie naprawdę anonimowe wyznanie?
Swego czasu miałam mocne problemy z trądzikiem - próbowałam wszelkich sposobów, żeby się go pozbyć. Naprawdę wszelkich...
Wyczytałam gdzieś, że poranny mocz ma właściwości lecznicze. I tak oto przez cały miesiąc z samego rana przemywałam twarz swoimi ciepłymi siuśkami.

PS. Efekt średni.
Luuuuuuzik Odpowiedz

Co jest takiego w moczu, co mogloby zwalczyc tradzik? Jestem naprawde ciekawa.

Odpowiedzi (7)
Wilk9999 Odpowiedz

Następna osoba która robi wszystko co znajdzie w Internecie bez sprawdzenia źródeł...

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#eOzH4

Po obejrzeniu horroru „Obecność” bałam się chodzić po własnym domu. Kilka dni po obejrzeniu filmu, w salonie, niedaleko stolika stojącego w kącie pokoju, utrzymywał się dość nieprzyjemny zapach... Zapach stęchlizny. Przypomniawszy sobie pewien dialog z filmu, że smród ten gości przy obecności w domu bytu pozaziemskiego, demona lub stworzeń nieludzkich, wywnioskowałam, iż będę robiła wszystko, by demon nie opanował mojej rodziny. Nie zbliżałam się do tamtej części pomieszczenia, mając podejrzenia, iż za firanką kryje się kobieta, która popełniła samobójstwo w horrorze niedawno przeze mnie obejrzanym.

Cały zapach zniknął, kiedy wyrzuciłam bukiet kwiatów, który stał na stole od dwóch tygodni :D
darkwalll Odpowiedz

Ja notorycznie mam wrażenie, że w nocy po przekręceniu się na drugą stronę, zobaczę przyglądającą mi się zakonnicę z drugiej części :p

Odpowiedzi (6)
PanicaGwiazda Odpowiedz

Polecam "Smoleńsk" - mam koszmary do dziś.

Zobacz więcej komentarzy (13)

#OVO90

Od zawsze nie lubiłam dzieci. Nie lubiłam i nie chciałam ich nigdy mieć. Wszyscy jednak mówili, że na pewno mi przejdzie, że przyjdzie czas, kiedy będę chciała zostać matką. Okay, uwierzyłam.

Teraz jestem dorosła, mam męża, a cała rodzina wypytuje, kiedy dziecko. Niestety w mojej rodzinie wszyscy bardzo szybko decydują się na dziecko, więc jestem pod okrutną presją. Partner też zaczyna nalegać.

Jednak moje nastawienie się nie zmieniło. Cały czas, gdy słyszę płacz dziecka, mam ochotę mu przypier***ić w łeb. Nienawidzę ich płaczu, ich grymasy nie są dla mnie słodkie, a wizja siedzenia i przewijania tego małego człowieka mnie przeraża. Warto tu dodać, że także boję się ciąży. Panicznie.

Czuję się pod ogromną presją z każdej strony, nikt nie chce mnie wysłuchać. Pewnie dlatego piszę to tutaj. Nie chcę ulegać, bo wiem, że temu dziecku mogłaby się stać przy mnie krzywda.
KotGrazyny Odpowiedz

Tylko sie dobrze zabezpieczaj, bo już tu bylo kilka historii że partner ktory chciał dziecko w końcu przekłuwał prezerwatywy.

Odpowiedzi (6)
chibiterasu Odpowiedz

Odnośnie presji od partnera - czyli że co, nie rozmawialiście o tym? O takich rzeczach trzeba się informować, dokładnie po to, żeby potem nie było takich sytuacji. On ma prawo chcieć mieć dzieci i w tej chwili obydwoje bez sensu cierpicie, bo nie możecie spełnić nawzajem swoich potrzeb.
Oczywiście dopuszczam, że było inaczej, może rozmawialiście, może kłamał żeby z Tobą być, może po prostu z wiekiem zmieniła mu absolutnie nie chcę nikogo osądzać, ale przy tej ilości jaką dostaliśmy wygląda to na totalny brak komunikacji, co zawsze prowadzi do problemów.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (42)

#ujNGf

Jak byłem mały, dostawałem wpi**dol od każdego: matka, ojciec, brat, dzieci z podwórka, dzieci w szkole. Na początku byłem tym dobrym chłopczykiem, który pomagał innym, chronił, wstawiał się za. Kochałem rodzinę pomimo tego co robili.
Pewnego dnia uciekałem ze szkoły przed bandą gnojków, którzy chcieli mi spuścić łomot (nie pamiętam już czemu). Uciekałem w stronę domu przez park i miałem może ze dwieście metrów, jak się przewróciłem. Dorwali mnie już po chwili i zaczęli kopać, okładać jakimiś kijami i opluwać. Przyzwyczajony do takich akcji byłem, ale to co mnie złamało to był widok mojego starszego brata, który stał kawałek od nas z kolegami i się z tego śmiał. Ja mu pomagałem, rzucałem się na rodziców jak chcieli mu wlać, a on się śmiał. Ja na jego miejscu bym ich zniszczył, a on się śmiał.

Od tamtego dnia jakby coś we mnie umarło, przestałem pomagać innym, stałem się mniej ufny, a po pół roku byłem jednym z klasowych rozrabiaków. Zaczęło się popalanie, dokuczanie, wagary.

I pewnie wyrósłbym na typowego dresa, który pyta, czy masz jakiś problem, gdyby nie pewien chłopak. Znowu dostawałem od jakichś gnojków, tym razem na schodach na wejściu do szkoły. Miałem wtedy poniżej dziesięciu lat. Ów chłopak szedł z kolegami, zatrzymał się i powiedział: "Ej, zostawcie go!". Był dużo starszy od nas i gnojki mnie puściły. Był dla mnie jak anioł. Nie rozmawiałem z nim nigdy, chyba nawet nie widziałem, ale dał mi siłę. Jakby odkopał to, co było we mnie kiedyś.
Po kilku tygodniach się przemogłem i naje**łem gówniakowi, który przodował w uprzykrzaniu mi życia, czym załatwiłem sobie spokój do końca podstawówki.
Luna2 Odpowiedz

Brawo. To bardzo dobrze, że tamten chłopak ci pomógł i nienawidzę dzieciaków, które znęcają się nad innymi. Przecież to jedynie zmiotki egzystencji, które chcą się dowartościować. Kiedyś ktoś mi powiedział " Dzieci, które mają źle szukają tych które mają gorzej".

Odpowiedzi (1)
Wondei Odpowiedz

Jestem z Ciebie dumna .

Zobacz więcej komentarzy (5)

#ck5nF

Co Wy wiecie o skąpstwie... Aha i będzie o kupie.

Opiszę jeden z genialnych sposobów mojej siostry na zaoszczędzenie pieniędzy.

To, że nie spłukuje się wody po jednym czy dwóch siusianiach, to zapewne podejście klasyczne, stosowane przez wiele osób. Niespuszczanie wody po dwójeczce to już hardkor. Ale bardziej hardkorowe jest nieużywanie spłuczki w ogóle. Zamiast tego zaś posiłkowanie się jednorazowymi woreczkami, które ukradło się z biedry w ilościach hurtowych. Wygląda to tak, że siostra rozpościera woreczek pod dupą, przytrzymuje pośladami, żeby nie odpadł i robi swoje. Potem wyjmuje, zawiązuje i wrzuca do kosza. W ten sposób - jak twierdzi - potrafi przez kilka tygodni nawet nie spuszczać wody (siusiu często trzyma do prysznica albo robi w pracy).

Jak się o tym dowiedziałem? Zdziwiło mnie, że jedna z szuflad w regaliku łazienkowym wypchana jest plastikowymi torebeczkami (szukałem czegoś do "lektury" podczas posiedzenia). Szczęśliwie dla wszystkich wokół siostra nie nalega, aby goście załatwiali się w ten sam sposób co ona.
tramwajowe Odpowiedz

Miejsce fekaliów jest w kanalizacji, a nie na wysypisku.

Odpowiedzi (2)
Docha Odpowiedz

Obrzydliwe. Jestem ciekawa czy z każdą kupą od razu leci do śmietnika na zewnątrz czy trzyma to w domowym koszu po parę dni i to śmierdzi. Na samą myśl mam ciarki na plecach. Bleeeh

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#ZqLwi

To będzie typowa historia udowadniająca, że lenistwo to ojciec prostych i skutecznych rozwiązań. Otóż, od zawsze mieszkałam z starszą o 5 lat siostrą w jednym pokoju. Oczywiście pojawił się odwieczny problem kto wieczorem zgasi światło. Na początku miałyśmy regułę, że gasi ta co ostatnia się położy, ale pewnego dnia(a raczej wieczoru) jak miałam tak z pięć latek, zawołałam mamę, żeby mnie pocałowała na dobranoc. 

Kiedy mama wychodziła powiedziałam: A zgasisz przy okazji światło? Mama zgasiła, wyszła, a ja szepnęłam w konspiracji do siostry: to się nazywa automatyczne gaszenie. Od tego momentu siostra zawsze mówiła: Nie chce mi się gasić. Zgasisz automatem?
peniswrowiu Odpowiedz

Ja po prostu zamontowałem dwa sznurki ciągnące się od włącznika do mojego łóżka i operowałem światłem nie wstając. W sumie, to do tej pory tak robię.

Odpowiedzi (3)
Nalli Odpowiedz

Tylko trochę słabo jak masz już jakieś 20 lat, leżysz sobie w łóżku, światło zapalone, a mama jakoś nie chce już przyjść :/

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#2Dl2q

Kilka lat temu, w maju, zbliżał się wielkimi krokami mój komers.
Szukałam z rodzicami sukienki. Spodobała mi się różowa, rozkloszowana, lekko przed kolano. Rodzicom z kolei błękitna, z siateczką na dekolcie.
Mi niebieska nie podchodziła, bom deska, taka typowa, odstawało na biuście i w ogóle jakoś źle się w niej czułam.

Rodzice pokiwali głową zawiedzeni, coś do siebie szepnęli i uśmiechnięci oznajmili: Idziemy jeszcze do centrum handlowego! No to poszliśmy.
Już w centrum okazało się, że idziemy do sklepu z bielizną.

Po chwili okazało się dlaczego tu jesteśmy, mianowicie mój wspaniały tato krzyknął na cały sklep „DZIEŃ DOBRY, TRZEBA TĘ DZIEWCZYNĘ STUNINGOWAĆ, POPROSIMY O NAJWIĘKSZY PUSH UP JAKI MACIE”.


Popłakałam się i uciekłam.
Dzięki, tato :(
OstatniHorkruks Odpowiedz

Jestem w stanie sobie wyobrazić co czułaś, kompleksy odnośnie wyglądu są okropne. I nie da się tak łatwo sobie wytłumaczyć „nic takiego, każdy czegoś w sobie nie lubi”. Mnie w szkole wypominano to bez przerwy, dotykano pleców żeby sprawdzić czy założyłam stanik i śmiechy po co, jak nie mam cycków. Ale żeby własny ojciec tak powiedział...przecież to jest tak okropnie seksistowskie, sprowadza Cię do roli obiektu seksualnego. Jakbyś nie mogła wyglądać ślicznie z małym biustem i trzeba było mężczyzn łapać na wypchany stanik. Żenada. Współczuję

Odpowiedzi (4)
Jamj Odpowiedz

I co? Urosly?

O jeżuuu... ja też mam cycki po ojcu i co. 😂 Moze cyckonosz pusty, ale za to leb pelny. ☺ I co ciekawsze na brak powodzenia ze strony panow nie narzekalam. Tak wiec uszy i cycki rodzynki do gory. ☺

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#WJwkM

Czwartkowe przedpołudnie.
Jako że zajęcia na uczelni odbywały się popołudniem tego dnia, postanowiłam, że wybiorę się do centrum handlowego. Na samym początku niestety miałam małą potrzebę, więc udałam się do toalety. Wszystkie kabiny zajęte, więc czekam, przede mną matka z dziećmi. W pewnym momencie chłopiec znudzony podszedł do automatu z chusteczkami, podpaskami itd.
Przygląda się i widzi pozycję z tamponem, więc mówi:
- Mamo, mamo tutaj można kupić nawet dynamit!

Minę  miał zawiedzioną, gdy matka mu wytłumaczyła co to jest, ale muszę przyznać, że chłopak zrobił mi dzień :D
LetItDie Odpowiedz

Jedna, która wytłumaczyła, zamiast spalić buraka i uciec! 👌👍

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie