#cYxeJ

Razem z moim przełożonym przeprowadzaliśmy rozmowę dotyczącą pracy. Nie można jej chyba nazwać kwalifikacyjną, bo pani, która została na nią zaproszona, byłaby dla nas wybawieniem i właściwie to próbowaliśmy ją podebrać innym. Chodziło bardziej o wynegocjowanie warunków. Przyszedł moment, kiedy zaczęła się rozmowa o pieniądzach. Pani zaproponowano pewną kwotę. Zapytała się, czemu proponują jej mniej niż zarabiał na początku jej znajomy zatrudniony u nas. Mój głupi przełożony odpowiedział, że to facet i że będzie się bardziej poświęcał pracy i że kobieta nie musi zarabiać tyle i coś o tym, że to faceci pracują w kopalniach. Pani wysłuchała tego ze spokojem. Pozbierała w milczeniu swoje dokumenty. Wstała i patrząc na niego powiedziała tylko "w takim razie co z ciebie za cipa, że pracujesz za biurkiem, a nie w kopalni i dlaczego dostajesz za to większe pieniądze niż magazynierzy, którzy muszą się nadźwigać?".

Pan głupi przełożony dostał po uszach, bo pani była nam potrzebna, a po jego wyskoku już za żadną kwotę nie zgodziła się, jak to powiedziała "pracować dla cipeuszy, skoro może pracować dalej tam, gdzie ludzie się szanują".
Po roku przełożony już sam szukał sobie nowej pracy (nie była to jedyna lipa z jego strony).
Dragomir Odpowiedz

Zgasiła "szefuńka" :) klasa babeczka.

Kurde26 Odpowiedz

Szyta ta opowieść.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#W6UqI

Opowiem wam sytuację, która przytrafiła się mojemu koledze - dwudziestoparoletniemu organiście, dajmy mu na imię Mariusz. Mariuszowi przytrafiło się już wiele zabawnych przygód, a oto jedna z nich.

Mariusz na stanowisku pracy, msza wieczorna. Chłopak już zmęczony i znudzony słuchanym kazaniem postanawia umilić sobie czas. Laptop, którym dysponował, podłączony był do projektora wyświetlającego teksty pieśni w kościele. Zawsze gdy chciał w nim "pobuszować", zmieniał ustawienia tak, by na projektorze widoczny był jedynie tekst, a nie jego działania na kompie.

Tym razem jednak Mariusz, znudzony i zmęczony, nie zmienił ustawień tak, jak powinien. Co działo się dalej? Mój niczego nieświadomy kolega jak gdyby nigdy nic odpalił sobie pasjansa... i tak jak się domyślacie, zgromadzeni wierni mogli podziwiać karciane zdolności młodego organisty na ekranie. Mariusz zaś zorientował się w sytuacji dopiero wtedy, kiedy po skończonej mszy parafianie mówili mu, że mógł inaczej przełożyć karty...
PaniDyrektor Odpowiedz

Myślałam, że odpali pornosa.
Co internet robi z człowiekiem...

Odpowiedzi (20)
WhatAreYouWaitingFor Odpowiedz

Chyba nikt się nie nudził na tym kazaniu xD

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#QKipt

Mieszkamy sobie we trzy studentki w bloku. Ogólnie to trzy wyjątkowo spokojne studentki - mało imprezujemy, mało hałasujemy, więc żyjemy w dobrych stosunkach z sąsiadami, włączając tzw. osiedlowy monitoring. Pod nami mieszka urocza starsza pani, zawsze sobie w windzie z nami pogada, że pogoda ładna, że chodnik nam remontują pod blokiem i takie tam.

Kiedyś się zdarzyło, że jedna z nas miała urodziny, więc trochę towarzystwa się naszło na biforek, żeby przed ciszą nocą grzecznie ulotnić się na clubbing i nikomu życia nie zatruwać. Wszyscy już w dobrych nastrojach, a tu nagle dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam właśnie ta sympatyczna starsza pani. Trochę mi się głupio zrobiło, że hałasujemy, co prawda 22 jeszcze nie było, ale jednak myślałam, że pani przyszła nas po prostu opieprzyć. Trochę się zdziwiłam, kiedy pani sąsiadka powiedziała, że wczoraj ciasto piekła i jej zostało, więc nam przyniosła, bo słyszy, że gości mamy, a i "sto lat" słyszała, więc przyszła życzenia złożyć :D

Taką postawę się ceni! Niestety nie chciała wejść na kielicha, bo powiedziała, że za stara jest i jeszcze się przekręci, ale za to życzyła udanej zabawy i zostawiła ciasto ze śliwkami :)
DOPI Odpowiedz

Aż sie ciepło na sercu zrobiło :-) fajnie ze autorka potrafi tez uszanowac to że starsi ludzie chcą troche spokoju

Odpowiedzi (3)
Hashirama Odpowiedz

Fajna sąsiadka xd

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#VkOZt

Któregoś razu zauważyłam na mieście plakaty pewnego cyrku. Miałam 6 lat i nigdy w cyrku nie byłam, więc poprosiłam rodziców, żeby mnie zabrali. Oboje jednak nie mieli czasu w ciągu dnia, zatem poprosili babcię, żeby się ze mną wybrała. Kochana babcia oczywiście się zgodziła. Trzeba wiedzieć, że moja babcia poza tym, że jest taką typową babcią, która nakarmiłaby cały świat, jest też osobą dosyć nerwową i postawną, atletyczną wręcz (w młodości trenowała m.in. zapasy i rzut oszczepem).

W końcu przyszedł dzień, w którym miałam zapoznać się ze światem cyrku. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, moim oczom ukazał się wielki kolorowy namiot, masa straganów, gdzie sprzedawali watę cukrową, hot dogi, wokół był tłum rozkrzyczanych dzieciaków, paru klaunów i innych pracowników cyrku, którzy zachęcali do kupna biletów i odwiedzenia pozostałych atrakcji. W końcu zajęłyśmy miejsca na widowni i zaczął się spektakl. Nie bawiły mnie ani żarty klaunów, ani marne popisy akrobatów, najgorsze jednak było to, jak traktowali zwierzęta, co rusz treser traktował batem kucyki albo tygrysy. Jako miłośnik zwierząt i dosyć wrażliwy dzieciak nie miałam ochoty tego dalej oglądać. Babcia odetchnęła, że w końcu mogłyśmy opuścić ten zgiełk.

Kierowałyśmy się już do wyjścia, kiedy podszedł do nas niski klaun. Natarczywie nakłaniał nas do odwiedzenia straganów. Babcia kulturalnie powiedziała "Nie, dziękuję" i szła ze mną dalej. Klaun jednak nie dał za wygraną. Złapał moją babcię za ramię i rzucił tekstem w stylu "co pani taka nabzdyczona, cyrk to świetna zabawa". Widziałam, że mojej babci już włączył się agresor. Wyszarpała się z uścisku i kazała mu się odczepić. Klaun puścił ramię, ale pozostawił na eleganckim płaszczu mojej babci spory ślad białej farby. I tutaj babcia nie wytrzymała krzyknęła "Co pan? Będzie pan płacił za pralnię!", facet tylko się zaczął śmiać, rzucił parę przekleństw w jej stronę, po czym wykrzyknął, że jest sztywna i w gorącej wodzie kąpana, wtedy też chlusnął w nią płynem z psikawki, którą miał w kieszeni. Babcia nie wytrzymała, złapała faceta za klapy marynarki i podniosła do góry, zaczęła nim potrząsać jak kukłą. Facet przerażony, ale nie dawał za wygraną, zaczął krzyczeć i ją wyzywać. Zaczęli się szarpać, a wokół nich zgromadził się tłum rozbawionych ludzi. Ktoś wezwał policję. Kiedy służby dotarły na miejsce, nie mogły pohamować śmiechu widząc, jak starsza elegancka pani zakłada dźwignię zapaśniczą facetowi przebranemu za klauna.

Mój tata był w niezłym szoku, kiedy zadzwonili do niego z policji, że jego mama czeka na niego na posterunku. Ani klaun, ani babcia nie wnieśli oskarżeń, za to oboje dostali mandat, zdaje się za zakłócanie porządku publicznego. Cyrku już nigdy nie odwiedziliśmy, a babcia ma do tej pory uraz do klaunów :)
ITakBedaDzieci Odpowiedz

Babcia komandos :D

Odpowiedzi (1)
gdziejestmojsos Odpowiedz

Ja się nie bałam klaunów, ale nigdy mnie nie śmieszyli, jak pokazywali sztuczki to pukałam w ich czoło, że są żałosni. Poza tym to, jak traktują zwierzaki w cyrku jest jakimś marnym żartem i nasz burmistrz zakazał w mieście przyjazdu jakiegokolwiek cyrku. A babcia bardzo dobrze postąpiła.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (26)

#JHwOR

Gdy żona zaczęła rodzić, wsiedliśmy w samochód i migiem do szpitala. Pech chciał, że akurat po drodze stał patrol, który nas zatrzymał, jako że miałem swoje na liczniku. Z tych całych nerwów się popłakałem... Żona w cierpieniu, przed oczami wizja paru stówek wydanych na mandat zamiast małego pępkowego... Wybiegam z samochodu, krzyczę do mundurowych z oddali "Żona rodzi, wypiszcie panowie szybko mandat, bo nie mam czasu!".
Coś między sobą pogadali i jeden z nich wsadził mnie na tylne siedzenie mojego samochodu, a sam siadł za kółkiem mówiąc, że nas zawiezie, bo nie jestem w stanie prowadzić i że szkoda tracić kasy na mandaty, skoro dziecko w drodze. Drugi kolega nas eskortował na sygnale.
Byłem w większym szoku niż moja żona, na tyle, że zapomniałem wziąć kluczyki i zaparkować auto, po prostu wysiadłem jak z taksówki biorąc torbę żony i pędem na porodówkę.
Trzymałem już córkę na rękach, pielęgniarka przyniosła mi kopertę z kluczykami w środku, informacjami gdzie dokładnie zaparkowany jest samochód i gratulacjami.

Tyle emocji w jeden dzień... Jeśli panowie mundurowi to czytacie, to dziękuję jeszcze raz za ogromny gest z waszej strony, oby więcej takich ludzi.
MagicUnicorn Odpowiedz

Super postawa policji

Odpowiedzi (10)
AnonimowiAnonimowi Odpowiedz

Właśnie takich policjantów potrzeba więcej!

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (53)

#wQmA8

Wiem doskonale, jak to jest z tzw. menelami itp., jednak w niektórych przypadkach potrafią być zabawni, a nawet pomocni, a oto jeden przykład.

Pojechałem założyć kumplowi drzwiczki na szafkę. Wziąłem zawias, śrubokręt, wszystko generalnie w porządku. Po przyjechaniu zorientowałem się, że nie mam wkrętów ze sobą, więc z kolegą zacząłem szukać, może gdzieś na podłodze są (bo mu te drzwiczki wypadły). Były dwa, potrzebny był jeszcze chociaż jeden, żeby się trzymało. Więc poszedłem do samochodu, może tam jakiś się znajdzie. Otwieram bagażnik i szukam, wtem jakiś menel podchodzi i pyta, czy złotówką bym poratował.

Wtedy ja, dość zdenerwowany, bo szukam tego wkrętu, rzuciłem mu pytanie: "A może mógłby pan poratować śrubką?". Potem się zastanowiłem co powiedziałem, lecz oto ten menel grzebie w kieszeni i wyjmuje małego wkręta, który by jakoś tam mi pasował. Mnie zamurowało, jednak pogrzebałem trochę w kieszeni, patrzę, że mam złotówkę. Wymieniliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę.

Ot, cała historia.
Madara Odpowiedz

To było przeznaczenie xD

Odpowiedzi (3)
Redbullek Odpowiedz

Trafił swój na swego :)

Zobacz więcej komentarzy (15)

#rOFmZ

Moja mama poprosiła mnie ostatnio o wyczyszczenie jej laptopa z moich gier (wg niej zawirusowanych do granic możliwości), ponieważ zaczął się ścinać.
Ale ja swoich gier tak łatwo nie oddałam. Usunęłam skróty z pulpitu.
"Dzięki, córciu, teraz ładnie chodzi".
edeq123 Odpowiedz

Moja stwierdzila ze moje gry powrzucaly jakies wirusy i cos sie dzieje z kompem, za wszelka cene kazala mi to usunąć. Chodzilo jej o aktualizacje do windowsa...

Odpowiedzi (3)
Bereniczenka69 Odpowiedz

Hmm
Rada (ogółem ): nie naprawiaj komputerów rodziców, bo potem każdy błąd w nim będzie na ciebie.
Że niby ty coś zepsułeś przy naprawianiu -_-

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#UFUcL

Byłam w 1 albo 2 klasie gimnazjum. Recytowaliśmy wiersz (monolog Hamleta chyba). Pani oczywiście najpierw pyta tych chętnych, ale że nikt się nie zgłasza, więc mówi "może jakiś chłopiec teraz". Chłopaki od razu wzrok w blat ławki, tak że chciałam im troszkę pomóc i się zgłosiłam. Wtedy jeden z nich zaczął się śmiać, że miał być chłopak, że może to jakieś wyznanie z mojej strony itd. Nagle ni z tego, ni z owego zaczął się wyśmiewać z mojego brata. Po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. W klasie cisza, każdy czeka na moją reakcję, a ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć, więc powiedziałam tylko "Ale z ciebie głupi ch*j jest". Cisza, cała klasa wzrok na mnie. Nagle on wstaje i zaczyna rozmowę z nauczycielką, która brzmiała mniej więcej tak:
- Słyszała pani?
- Tak.
- I nie postawi jej pani uwagi?
- Nie.
- Czemu?
- Bo miała rację.
Moja wdzięczność - nie do opisania. Od tamtej pory jest moją ulubioną nauczycielką. Pozdrowienia dla pani Basi.
M42 Odpowiedz

Taki któtki dialog a mnie rozwalił ;D

Odpowiedzi (4)
Lubieanime Odpowiedz

Pani fajna ;3

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (48)

#g6K5d

Pracowałem kiedyś w call center w jednej z firm oferujących internet i telewizję. Obok miałem kolegę, który miał wyjątkowo ciężki przypadek interesanta, któremu ciągle coś nie pasowało - a to mu internet nie działał, a to coś tam.

Dla tych co nie wiedzą, każdy pracownik ma taki guzik, który umożliwia wyciszenie rozmowy od naszej strony. Dialog wyglądał mniej więcej tak:
Kolega: A czy próbował pan włączyć i wyłączyć router?
Interesant: Tak, i ciągle nie działa.
K: Proszę chwileczkę poczekać, zaraz sprawdzę, czy to coś od naszej strony (w tym momencie wcisnął przycisk wyciszenia) NOŻ KU*WA MAĆ!!!
Interesant: Co to było?!?!
K: Pan też to słyszał?!

Otóż okazało się, że nie wcisnął wyciszenia. A jednak kolega z zimną krwią odpowiedział tak szybko i z takim zdziwieniem w głosie, że klient naprawdę uwierzył. Dotąd mnie to bawi, chociaż tekst pisany i tak nie odda tamtej chwili :)
gburekzchmurekk Odpowiedz

Pracuję na słuchawce. Często zdarza mi się klnąć na upierdliwego klienta będąc właśnie na takim wyciszeniu i zawsze boję się, że klient jednak to usłyszy...ale i tak klnę. :D

Odpowiedzi (5)
kingaa2407 Odpowiedz

Zazdroszczę opanowania i kreatywności! :D

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#qaGWr

Kiedyś będąc w Częstochowie, na Jasnej Górze trafiłam na dożynki. Wielkie święto, dużo ludzi, baaaaa, sam prezydent miał przyjechać.

Kiedy minęło przywitanie głowy państwa, ludzie się rozeszli, a ja stanęłam z boku i czekałam na rodziców. Obok mnie stał czarny bus z przyciemnionymi szybami. Korzystając z tego, że mogłam się w nich przejrzeć, zaczęłam poprawiać włosy.
Po chwili usłyszałam pukanie - rozejrzałam się i nikogo nie zobaczyłam, więc wróciłam do włosów.
Kiedy znowu usłyszałam pukanie, odsunęłam się od samochodu, bo już dziwne myśli miałam... A tu wychodzi z busa trzech antyterrorystów i ze śmiechem mówią, że ładnie wyglądam i że już wystarczy tego poprawiania.
Strzeliłam buraka i poszłam dalej.
Whitedive Odpowiedz

Przynajmniej docenili

panamaka Odpowiedz

Ja nigdy nie przeglądam się w przyciemnianych szybach, bo ciul wie, kto siedzi po drugiej stronie. Może właśnie Antyterroryści, BOR, czy nawet sam Duda :D

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie