#8yJsX

Noc u mojego chłopaka w domu (za zgodą rodziców oczywiście). Sen mija spokojnie, przyjemnie w ramionach ukochanego. Przychodzi poranek, pobudka i jak to zawsze bywa rano, jesteśmy lekko ''niezdolni do funkcjonowania'' (w tym miejscu należy zaznaczyć, że mój chłopak ma dodatkowo wadę wzroku, więc delikatnie mówiąc jastrząb to z niego nie jest bez okularów). Budzę się pierwsza i chcąc go przywitać jak na kochającą dziewczynę przystało, przytulam się lekko, jednocześnie do niego zagajając: "Kochanie, dobrze się spało?", na co w odpowiedzi dostałam pełny energiczny obrót w stylu Jackie Chana i prawy sierpowy łokieć w nos. Krew lała się  zostawiając plamy na pościeli, jak po morderstwie z premedytacją. Szkła mojego chłopaka powędrowały na nos i dopiero zobaczył co zmajstrował.
Poszłam ogarnąć sytuację z twarzą, umyłam się i zebrałam miejsce zbrodni. Poszłam na dół do łazienki, chcąc jakkolwiek uprać pościel. Spotkałam się oko w oko z jego rodzicielką i nawiązała się rozmowa: "O, kochaniutka, okres? Daj, wrzucę do miski, niech krew odejdzie". Na co ja z lekkim ''o hezu'' w mojej głowie i jeszcze większym zdziwieniem w oczach odpowiadam: "Nie, proszę pani, dostałam od pani syna w twarz i krew się polała".

Wydaje mi się, że trochę źle dobrałam słowa. Takiego wielkiego WHAT THE FUCK nigdy nie widziałam u nikogo na twarzy :D
Ryoka Odpowiedz

Mnie kiedyś młodszy brat ugryzł tak, ze trzy jego zęby zostały w mojej ręce... Juz wcześniej mu sie ruszaly, ale wtedy to dopiero krew sie polala..

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#dtR4b

Historia poniższa wydarzyła się, gdy miałem około 14 lub 15 wiosen na liczniku, mieszkałem w jednym pokoju ze starszą o 4 lata siostrą Magdą. Mieszkanie z siostrą samo w sobie było dość traumatycznym przeżyciem. A to uczysz się w kuchni wieczorem, bo siostra chce spać, a to śpisz w kuchni do północy, bo u siostry siedzi adorator. I tak dalej, kto przeżył, ten wie.

Raz, przez przypadek w sumie, zemściłem się na niej za te wszystkie lata. Okrutnie. Gorzej, że jest to też źródło mojej największej życiowej traumy.

Od zawsze uwielbiałem rysować. Także i tego feralnego dnia z zapałem oddawałem się swojej pasji. W samych majtkach i podkoszulce zaznaczę, bo z racji wakacji i godzin przedpołudniowych nie uznawałem jeszcze za konieczne się ubierać. Mama miała drugą zmianę, gotowała nam obiad, a siostra czymś zaaferowana krzątała się po pokoju. Za bardzo byłem skupiony na rysunku, więc kompletnie nie zwracałem na nią uwagi. No i w pewnym momencie zachciało mi się na dwójkę. Bardzo zachciało, ale myślę sobie, dasz radę chłopie trochę jeszcze potrzymać i dorysować kilka kresek.
Myliłem się, trochę wyleciało.
Aż się spociłem z wrażenia. W tym wieku w majtki się zesrać? Wstyd. Proces myślowy się włączył, jak tu wszystko zamaskować. Podciągnąłem więc piętę pod tyłek, coby jeszcze pomóc zwieraczom i sprawę przeczekać. Niestety, chciało mi się nawet bardziej, a bobeczek w majtkach się jeszcze... sprasował. Postanowiłem więc chyłkiem wstać i udać się do łazienki, tryb ninja włączony, a tu słyszę krzyczącą na mnie siostrę:
- TO TY MI TE PIĘĆ ZŁOTYCH UKRADŁEŚ!!! I JESZCZE W MAJTKI WSADZIŁEŚ!!!

Obracam się przerażony, na ściśniętym tyłku i skrzyżowanych nogach próbuję siostrę uspokoić, że w życiu bym jej kasy nie ukradł. A ona wpadła w szał i mi się do majtek dobiera, że ona sprawdzi, bo na 100% widziała to 5 złotych. Spanikowany, postanowiłem jej uciec. I tak KICAM na prostych nogach w kierunku łazienki, siora goni mnie i na cały głos drze się: MAMO!!! ŁAP GO!!!

Mama wyszła z kuchni i zderzyła się ze mną. To dało czas siostrze na dobranie mi się do majtek, wyciągnęła rękę i z dzikim wyrazem twarzy i satysfakcją do mnie: TERAZ CI UDOWODNIĘ... Ścisnęła palce...
...no i wtedy już wiedziała, że to nie było 5 złotych.
Mama też się domyśliła.
Siostra zastygła z wyciągniętą ręką i wyrazem zbrukania na twarzy, matka patrzy się z niedowierzaniem.
Mi nerwy całkiem puściły z tego wszystkiego i ze szklącymi oczami jedyny raz zbluzgałem przy rodzicielce:
- NO I NAŻRYJ SIĘ K#$%WA SWOJĄ PIĄTKĄ!!!
I zamknąłem drzwi do łazienki.

NIGDY do tej sytuacji nie wracaliśmy, NIGDY nie była tematem na rodzinnych spotkaniach.
Ja najchętniej bym zapomniał. Niestety, nie da się.
PPetunia Odpowiedz

Należało się ;) Jak się łapy w czyjeś gacie wkłada w poszukiwaniu pieniędzy, to tak jest :D

Odpowiedzi (1)
zjawiskowa Odpowiedz

Jak mozna pomylic gowno z 5zl? Jak?

Zobacz więcej komentarzy (24)

#VHYXd

A więc, historia nie jest bezpośrednio moja, a mojej nauczycielki wf-u, która opowiadała ją na którejś z lekcji.

Podczas gdy jechała autobusem w jakieś miejsce, a nie było wolnych miejsc - podparła się o ściankę w autobusie i przykucając, robiąc nam wszystkim znane ćwiczenie "krzesełko". Jako że jednak to nauczycielka od wychowania fizycznego, to mogła tak wytrzymać bardzo długo. W pewnym momencie do autobusu wsiada "moherowa babcia". Na początku jeszcze spokojna, stanęła przy niej, patrzyła się na nią swoim specyficznym wzrokiem, aż w końcu już lekko poirytowana powiedziała:
- A może byś tak w końcu ustąpiła miejsce starszej pani?! Nie nauczono tego przez rodziców?

A teraz wyobraźcie sobie minę tej babci, gdy moja nauczycielka (którą gorąco pozdrawiam, jeśli to czyta) po prostu z uśmiechem wstała i poszła złapać się za jakąś rurkę w autobusie :D
bananart Odpowiedz

"Ale krzesełko to niech pani zostawi! "

bananowybudyn Odpowiedz

O matko, genialne :D

Zobacz więcej komentarzy (20)

#C3FGZ

Zaprosiłem do domu kolegę. Mama z tej okazji zrobiła pizzę i zawołała nas na obiad. Ja szedłem od razu, ale kolega jeszcze chciał iść do kibelka.
Siedzimy sobie razem z mamą, czekamy na kolegę i wspaniały aromat pizzy panuje w całej kuchni. Mam psa, który jest bardzo łakomy, jego nos poczuł pyszne jedzenie i przyszedł bliżej stołu. W tej chwili mój przyjaciel wszedł do kuchni.
Moja mama wkurzyła się na psa i zaczyna się na niego drzeć "Ty łakomczuchu, wynocha stąd!". Mina przerażonego kolegi, który nie wiedział, że moja mama drze się na psa była bezcenna :D
kodziras Odpowiedz

Takie sytuacje wynikające z pomylen bawią mnie najbardziej, piękne!:D

Jakaniolagloos Odpowiedz

Przestraszyła go

Zobacz więcej komentarzy (4)

#NWD2E

Kilka lat temu pracowałem na stacji benzynowej w jednym z większych koncernów naftowych, na stanowisku "pracownik podjazdu", tzn. pomagałem w tankowaniu. Przez jakiś czas omijałem typowych "sebiksów" ze strachu, że będę wyśmiewany przez osobników tego gatunku, wiadomo, praca raczej mało ambitna. Któregoś letniego dnia wjeżdża bmw w czarnym macie, pomalowane sprayem z puszki, a silnik chodził jakby prosił, żeby zakończyć jego cierpienie. Podjechało pod dystrybutor i wychodzi trzech przedstawicieli tego gatunku, no cóż, plac pusty, więc podejdę do nich. Zaproponowałem pomoc, sebiksy skorzystały, w czasie tankowania oni udali się już do sklepu. Wszystko fajnie, zatankowane, oddalam się na drugi koniec mego królestwa, kątem oka zauważyłem, że wracają do samochodu, dwóch już z otwartymi browarami wsiadają do bolidu, a ostatni krzyczy "Ej, kur**, gościu, chonotu". Po upewnieniu się, że to do mnie, niepewnym krokiem i z lekkimi obawami podszedłem i ku mojemu zdziwieniu sebiks wręcza mi 0,5 l Wyborowej z tekstem "masz tu, luju, zrobiło mi się ciebie żal, że musisz napierda*** w taki upał".
W lekkim szoku podziękowałem, na co dodał jeszcze, abym schował do lodówki, bo na fajrant zimna musi być.

I do końca zmiany chodziłem zadowolony i to nie dlatego, że miałem flaszkę, lecz dlatego, że większość "biznesmenów" nie potrafi powiedzieć dziękuję, a takie sebiksy dały nawet "napiwek".
anonimowykomentarz Odpowiedz

:) Przeczytałam "i do końca zmiany chodziłem nawalony..." :)

magdam Odpowiedz

nawódek

Zobacz więcej komentarzy (12)

#TnQUh

Dziś historia o tym, jak w naszym kraju stoi psychiatria. Wiadomo - jest źle. No to ja wam powiem, że jest gorzej niż źle, jest fatalnie, koszmarnie i w ogóle - nie. Ale to historia nie tylko o leczeniu, ale też postrzeganiu leczenia.

Choruję na depresję, do psychiatry chodzę prywatnie, bo kolejka na NFZ sięga pół roku w przód. Rozumiecie, jest z tobą źle, masz myśli samobójcze, okaleczasz się, straciłeś sens życia, nie masz siły, jesteś ciągle zmęczony, niezależnie ile śpisz, jesteś rozdrażniony, cierpisz na bezsenność. I dostajesz informację, że nooo, wpiszemy panią na listę - widzimy się za pół roku. Pomoc jest potrzebna na JUŻ, ale nie, proszę sobie poczekać. Więc co miesiąc wywalam 200 zł za wizytę. Dostałam leki, biorę je od prawie roku, nie widzę jakiejś szczególnej poprawy. Mimo wszystko staram się funkcjonować. Pracuję, uczę się, mam świetnego męża. Chciałabym uczestniczyć w terapii, ale zgadnijcie co? BRAK TERMINÓW! No więc na terapię też chodzę prywatnie. Pół pensji wywalam na leczenie, bo dochodzą jeszcze leki, za leczenie, które powinno być DARMOWE, GWARANTOWANE i natychmiastowe. Bo wiecie, życie jest święte, pro life i takie tam, ale tylko jeśli jesteś płodem, potem zdychaj.

Pracuję z dziećmi. Mam lepsze i gorsze dni, BARDZO staram się nie przynosić swojej choroby do pracy. Ostatnio lider poprosił mnie na rozmowę - i dowiedziałam się, że nie powinnam pracować, ponieważ DŁUGOTRWALE leczę się psychiatrycznie... i zasugerował mi odejście z pracy. Od razu zaznaczę - nie mam żadnych wytworów typu zwidy, głosy itp., a właśnie to wyklucza pracę z dziećmi. Dowiedziałam się również, że na miejscu dyrekcji nie przedłużyłby mi umowy, ponieważ jestem chora psychicznie. Mało? Dowiedziałam się, że za często chodzę na zwolnienie (na zwolnieniu byłam w grudniu, bo covid, we wrześniu na trzy dni, bo miałam niewielki zabieg oraz w październiku cztery dni, bo zaraziłam się jakąś infekcją, toaleta to był mój drugi dom, i nie chciałam zarażać dzieci), i jeśli pójdę na zwolnienie od psychiatry, to od razu zgłosi dyrekcji, że jestem do zwolnienia. Więc... Ja bym w sumie chciała się leczyć. Ale ciężkie to w Polsce.
JoseLuisDiez Odpowiedz

W tym kraju cały system opieki zdrowotnej leży, nie tylko psychiatria.

Odpowiedzi (11)
PoraNaPiwo Odpowiedz

Idź pogadaj z dyrekcją. Przedstaw swoje racje i opowiedz o zachowaniu lidera. Jeśli nie ma podstaw do zwolnienia Ciebie, to lider nie miał prawa straszyć Cię zwolnieniem.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#h64z1

Zacznę od tego, że pracuję w przemyśle ciężkim. Nie wyobrażam sobie nie wykąpać się po pracy. Mamy na zakładzie kilka dużych szatni, w których spotykamy znajomych z brygady, różnych działów, ogólnie współpracowników. Są też prysznice, około czterdziestu. Bardzo podobne do tych widywanych na basenach, bez zasłon. Dzieją się tam różne rzeczy, często się „wygłupiamy”, to jeden drugiego uderzy ręcznikiem, rzuci czymś itp., jak to w męskim gronie.

Dzisiaj miałem dobry dzień, do czasu, gdy wszedłem do tzw. łaźni. Otóż kolega zakradł się od tyłu i wepchnął mi palce w żebra, z obydwu stron, zagadując o coś. A ja? Zesrałem się. Tak po prostu. Wcześniej nawet mi się nie chciało, ale jakoś poszło. Salwy śmiechu słyszałem jeszcze na parkingu.
winogrono Odpowiedz

Zobacz po np 35 latach swojego życia za sprawą kolegi odkryłeś w swoim ciele przycisk do yhhym "robienia kupy na zawołanie" hahaha

MilaNo Odpowiedz

Boże,już sie bałam,że wepchnal te palce gdzie indziej...

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#aWVsW

Razem z mężem mieszkamy w bliźniaku. Ku naszemu niezadowoleniu, w drugiej połowie mieszkają beneficjenci pół litra plus, twarz nieskażona myślą i Popek na sto procent.

Ja i mój luby kładziemy się spać dość wcześnie, koło 21-22, gdyż oboje wstajemy do pracy rano. Niestety, swołocz pracą nieskalana nie ma tych problemów, a jak wiadomo, nocą aktywność wszelaka rozkwita w pełnej krasie. Tak też było wczoraj.
Położyliśmy się z lubym o zwyczajowej porze, a tu ni z tego, ni z owego, "wruuuuuuu"! Wiertara, a po chwili akompaniament Popka, króla wszechrzeczy, bez którego żadne prace remontowe udać się nie mogą. No nic, zaciskamy zęby i próbujemy spać dalej. W końcu luby nie wytrzymał i zawzięcie tłucze w ścianę. W odpowiedzi jazgot jeszcze głośniejszy. Więc popędził. Łomocze co sił w drzwi owocu nieudanej kopulacji i wywiązuje się pomiędzy nimi dialog:
Koksu: Czego tam?
Luby: Nie mógłby pan powiercić z rana? Ludzie do pracy chodzą, a już dawno po ciszy nocnej!
K: Co sąsiad opowiada, po 21 dopiero!
L: Uczył ktoś pana obsługi zegarka? Po 22 już dawno!
K: Nie pier*dol pan, po 21 dopiero! Ofiarą pan jesteś systemu i tyle! My zegarków nie przestawiamy, nie damy się ogłupić! System obalać, o Polskę walczyć, a nie ludziom po drzwiach napier*alać!
I trzasnął lubemu drzwiami przed nosem.

Nie pospaliśmy tej nocy, ale mamy pewność, że oni nie pospali w dzień. Jak wychodziliśmy o 6 do pracy, luby sklecił playlistę z piosenkami patriotycznymi i wyła im ona na cały regulator przez następne godziny.
Voqum Odpowiedz

Mi kilka razy sąsiad z dołu urządził noce imprezy (mieszkam w bloku) tak blok zbudowali ,że ściany grube ,ale sufit już nie na jego pecha mam jakieś 3x mocniejsze nagłośnienie od niego w końcu fan bassu jestem więc gdy urządził kolejną imprezę przez cały czas jej trwania słuchali Chopina a ja lubię muzykę klasyczną więc wyszedłem z bloku i stojąc pod nim piłem piwko sąsiad przeprosił i powiedział ,że jak już będzie głośno do 22 max.

NekoSan Odpowiedz

Jak cudownie czyta się coś napisane taką polszczyzną! <3

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#oJZW6

Moja mama jest niemalże osobą niewidomą (baaardzo słabowidzącą) - prawie nic nie widzi, porusza się o lasce. Wcześniej była z tego powodu przygaszona, miała stany depresyjne. Później zaczęła chodzić na różne zajęcia - a to angielski, a to komputery dla słabowidzących i niewidomych, a to samoobrona.
Poszła również do szkoły masażu.
Teraz, po trzecim semestrze, odbywa praktyki w szpitalu. Masuje starszych ludzi i ma z nimi ponoć bardzo dobry kontakt. To kobieta z sercem na dłoni.
Moja mama do tej pory nigdy nie pracowała (jeśli się dobrze orientuję), nie licząc półrocznego epizodu jako opiekunka do dziecka (gdzie i tak było ciężko, by ktoś ją zatrudnił, a dostała 5 zł/h).
Zawsze skrywała się w depresyjnym cieniu, z którego nikt nie mógł jej wydostać.
Dziś jednak opowiedziała mi o tym, że dostała od jednej staruszki ze szpitala 5 zł, druga zaś wcisnęła jej 10 zł. To był jej pierwsze od lat zarobione samodzielnie pieniądze.
Zaniemówiłam, gdy dała mi te 10 zł, a 7-letniej siostrze dała 5 zł. Chciała podzielić się z ukochanymi córkami swoim pierwszym osiągnięciem, swoimi pierwszymi - choć niewielkimi - zarobionymi samodzielnie pieniędzmi.
Boję się, że nigdy nie będę w stanie wynagrodzić jej tego, że jest najcudowniejszą mamą, jaką mogę sobie wymarzyć. Kocham ją bardzo.
krakowianka Odpowiedz

Wystarczy jej to wynagradzać gestami ☺ posprzątać, obiad dla niej i rodziny zrobić.. czy też pamiętać o niej w święta. Twoja mama też cię kocha.

idesobieulica Odpowiedz

Twoja mama to wspaniała kobieta...widać jak bardzo was kocha...życzę twojej mamie dobrej pracy po skończeniu praktyk...

Zobacz więcej komentarzy (9)

#I18Rb

Jestem sprzedawcą w sklepie monopolowym. Jest to sklep samoobsługowy, na co wskazują koszyki znajdujące się przy wejściu, jak i sam układ półek.

Mam pewnego klienta, który wpada co jakiś czas i życzy sobie, żebym mu wszystko przynosił. Kiedyś zasugerowałem, że jest to sklep samoobsługowy i najlepiej, żeby sam sobie powybierał co mu pasuje, a następnie przybył z tym do kasy. Pomogło jednorazowo. Już przy kolejnej wizycie historia się powtórzyła i mój "ulubiony klient" wysłał mnie po 4-pak piwa i pepsi dużą. Jako że całkiem uprzejmy ze mnie gość, posłusznie wypełniłem "prośbę". Po drodze postanowiłem troszkę uatrakcyjnić moment otwierania piwa i coli. Wykonałem kilkanaście energicznych ruchów napojami i udałem się do kasy.

Nazajutrz klient ten znów mnie odwiedził. Tym razem postanowił wykorzystać możliwość samoobsługi :D
Nasiula Odpowiedz

Widziałam kiedyś fajną sytuację w kawiarni :) jak byk wisi duża tablica, że kelnerki nie chodzą do stolików a różnego rodzaju trunki zamawia się przy ladzie i też się osobiście tam odbiera. Więc siedziałam i piłam kawkę ale też obserwowałam panią lat 60-63, która tupała nogami i czekała aż kelnerka do niej przyjdzie. Dziewczyny widziały, że czeka ale specjalnie nie podchodziły. W końcu babcia wybuchła na całą salę, że czeka już 15 minut a ona nie ma tyle czasu i żeby raz dwa przyszły do niej. Kelnerki udały, że nie słyszą i nadal obsługiwały klientów przy ladzie. Babcia krzyczała na nie coraz głośniej aż w końcu inna starsza pani wrzasnęła na nią, mówiąc jej wiele dobitnych słów. Po czym obrażona babcia wstała i podeszła zamówić do tej lady :) także nie wszędzie się dają wykorzystywać :)

Odpowiedzi (4)
PannaJakZadna Odpowiedz

Kolejka do kas na dobre 20 minut czekania, wszyscy się denerwują no bo jak to jest możliwe że o 16 w sobotę tyle ludzi robi zakupy? Dochodzi do kolejek facet w bardzo eleganckim ubraniu. Rozgląda się i zauważa że jedna z 6 kas jest nieczynna więc krzyczy do kasjerki"otwórz kasę!" Po chwili podchodzi kasjerka gość jako pierwszy dochodzi do tzw taśmy wyrzuca dosłownie zakupy z koszyka jak śmieci i zadowolony z siebie czeka aż Pani zacznie... ona patrzy i po chwili zaczyna obsługę osoby za tym Panem. ! On zdziwiony pyta o co chodzi? A ona z uśmiechem na twarzy mówi że w umowie ma obsługę klienta a nie bydła;)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie