#fR9DT

Dziś są moje urodziny, więc moja siostra, która niestety nie grzeszy inteligencją, zamówiła ciasto z bezami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie trzy drobne szczegóły.
Po pierwsze – pracuję w cukierni i okazało się, że właśnie w niej zostało złożone to zamówienie, więc osobiście musiałem nakładać na wypiek bezy i zrobić napis „Wszystkiego najlepszego, Łukasz!”.
Po drugie – siostra wydała niedawno sporo pieniędzy na maszynkę do suszenia pomalowanych paznokci, więc postanowiła pożyczyć ode mnie kasę na ciasto z bezami, które sam przygotowałem.
Po trzecie – K#rwa! Nienawidzę bez!
Laskowa Odpowiedz

Wszystkiego najlepszego Łukasz. Życzę Ci tortu bez bez.

Odpowiedzi (3)
Corazwiecejpustki Odpowiedz

"Pracuj jak dla siebie" nabralo nowego wydzwieku.

Zobacz więcej komentarzy (11)

#sx3pP

W egzystencji płodowej walczyłam o możliwość wyjścia na świat, gdyż moje życie było zagrożone, wręcz wisiało na włosku. Udało mi się zapobiec najgorszemu tylko ze względu na moją wrodzoną zaradność i pomysłowość w kwestii rozwiązywania problemów.

Otóż byłam poważnie okręcona pępowiną, która perfidnie zaciskała mi się na szyi. Lekarz prowadzący był na tamtym etapie rozwoju medycyny bezradny, nawet nie próbował martwić mojej mamy, więc ta chodziła sobie spokojnie całą ciążę, nie będąc niczego świadomą. Przy porodzie lekarz był bardzo zaskoczony, gdy zobaczył mnie, wychodzącą na świat z rączką do góry. Stwierdził, że poradzę sobie w życiu, bo nie każdy płód wpadłby na to, by włożyć sobie rękę pod pępowinę okręcającą się na szyi i asekurować się przed niedotlenieniem i, co za tym idzie, kalectwem. Brawo ja!

PS Dalej trzymam prawą rękę tuż przy szyi, kiedy zasypiam.
GeddyLee Odpowiedz

Co to za wyznania dodane "dawno temu", które przechodzą bezpośrednio na główną omijając poczekalnię?

Odpowiedzi (5)
radiant Odpowiedz

Oczywiście pamiętasz także, jak jako plemnik zwisałaś w jajcu swojego ojca.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#zxZkh

Zajmuję się sprzedażą elektroniki. Któregoś dnia przyszło do mnie starsze małżeństwo, na oko wiek 70+. Celem ich wizyty był zakup tabletu. Moi klienci wcześniej nie mieli do czynienia z tego typu urządzeniem, zatem długo wyjaśniałem im i pokazywałem co i jak. Mimo pytań typu "Ile kosztuje zrobienie jednego zdjęcia?" zaimponowało mi, że nie odcinają się od rozwoju technologii i dzisiejszej elektroniki. Tablet został zakupiony. 

Następnego dnia starsi państwo wrócili, by nabyć antywirus, bo słyszeli, że "ktoś im może coś ukraść". Po zainstalowaniu, pytam starszego pana jakie chce mieć hasło do antywirusa - "123456, aby było łatwo zapamiętać, bo wie pan, w moim wieku...". Po wyjaśnieniu jeszcze kilku kwestii pożegnaliśmy się.

Kolejnego dnia znowu przychodzą, lekko zaniepokojeni: "Proszę zmienić to hasło, bo jest za łatwe, jeszcze ktoś się nam włamie". Po dokonaniu zmiany spędziłem chwilę na słuchaniu, jak fantastyczne jest to urządzenie i jak wiele ma możliwości. Starsi państwo przez kilka dni nie pokazali się ponownie. 

Przechodząc do meritum opowieści - tym razem przychodzi tylko starszy pan. Jest trochę skrępowany. Witając się z nim pytam, co się stało. Mężczyzna bardzo nieśmiało mówi, że ma nietypową prośbę. "Bo wie pan... w tych googlach, co mi pan pokazywał, że wszystko znajdę... Z ciekawości wpisałem ''filmy erotyczne'' i teraz ciągle się to wyświetla, a ja nie wiem jak to skasować, a przecież z żoną razem korzystamy z tabletu".

Kryjąc rozbawienie, a także będąc pełen podziwu wobec jego szczerości, usunąłem troszeczkę zbereźną historię przeglądarki oraz nauczyłem starszego pana, jak włączyć okno incognito, gdyby chciał coś jeszcze "z ciekawości" sprawdzić.
Mateo007 Odpowiedz

Dobre

Odpowiedzi (1)

#EKoG4

Kiedy miałam kilka lat, bardzo nie lubiłam chodzić do przedszkola, niejeden raz chowałam gdzieś worek z butami na zmianę i myślałam, że w ten sposób przechytrzę mamę i nie będę musiała odwiedzać tego okropnego miejsca. Niestety to nie działało.

Pewnego ranka wpadłam na inny pomysł. Mój tato jest policjantem i akurat tego dnia zapomniał ze sobą kajdanek, co mu się nigdy wcześniej nie zdarzało. Uznałam, że idealnym pomysłem będzie założenie ich sobie na nogi. Tak też zrobiłam. Okazało się, że ojciec kluczyk od kajdanek miał przy sobie w pracy. Mama wzięła w pracy urlop na żądanie, aby się mną zająć. I tak oto spędziłam cały dzień z kajdankami na nogach oglądając bajki, a historia jest regularnie wspominana w mojej rodzinie. Dziś mam 20 lat i niczego nie żałuję. 

PS. Ojciec już nigdy więcej nie zapomniał kajdanek.
P4ulin4 Odpowiedz

Przeraza mnie ze dorośli tak łatwo bagatelizują strach dziecka przed jakimś miejscem. U mnie było to samo ale rodzice szybko zareagowali i dowiedzieli się co się dzieje gdy mnie zostawiają. Przedszkolanka została odsunięta od dzieci jak się okazało później znowu ja przywrócono na stanowisko i sytuacja się powtórzyła tylko z dzieckiem znajomych rodziców. Pani została zwolniona i mam nadzieje ze nie pracuje z dziećmi.

Niezywa Odpowiedz

Chwilą dla ciebie i twojej rodziny.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#18HQb

Poznałem moją żonę ponad 3 lata temu, zawróciła mi w głowie, po roku się oświadczyłem, po dwóch latach byliśmy już małżeństwem. Zaraz po ślubie coś zaczęło się zmieniać i przestała być tą kobietą z którą się ożeniłem. Przed ślubem kochaliśmy się codziennie, po ślubie raz, dwa w tygodniu, a ostatnimi czasy raz, czasem dwa w miesiącu, mało tego, stała się tak leniwa w łóżku, że to ja odwalałem całą robotę. Ona leżała i czekała aż skończę i dodatkowo miała pretensje, że ja pierwszy dochodziłem.
Robiłem tak, ponieważ nauczony doświadczeniem, poszedłem po rozum do głowy. Kiedy ją doprowadzałem pierwszą, mówiła, że już nie ma ochoty i szła spać, pozostawiając mnie rozgoryczonego. Żadne proszenie, tłumaczenie, rozmowy, nie pomagały. Chciałem iść z nią nawet na terapię małżeńską. Nie chciała. Nie mówiąc już o tym, że przytyła 10 kg. Nie wygląda jeszcze źle, ma trochę pełniejsze kształty, ale już jest na granicy. Kolejne 5 kg będzie już źle wyglądało.

Nie miałem zamiaru dłużej marnować sobie życia i zdrowia psychicznego. Dałem jej ultimatum, albo wszystko wróci do normy i będzie jak przed ślubem, albo ja sobie znajduję kochankę, bo nie będę tolerował braku seksu w małżeństwie. Jeżeli się nie zdecyduje na żadną z opcji, to chcę rozwodu. Były łzy, krzyki, wyzwiska. Ale swoim wyborem pokazała mi, że ożeniła się ze mną z rozsądku, a to co było przed ślubem było znakomitą grą aktorską.

Mam kochankę. Ona pewnie też kogoś ma. Na chwilę obecną już coraz mniej łączy mnie z własną żoną. Coraz mniej czasu spędzam w domu. Ona doskonale zdaję sobie sprawę, że ja się oddalam i że to kwestia czasu, aż wniosę o rozwód i nagle zechciała naprawiać nasze małżeństwo. Nagle znów stała się miła, uczynna, chce się ze mną kochać. Boi się zostać z niczym. Jej problem, że ja już nie chcę, boję się, że złapie mnie na dziecko. Nie mam zamiaru niczego naprawiać. Podjąłem decyzję i po nowym roku będę chciał rozwodu. Mam dług wdzięczności wobec rodziców, tylko dzięki ich naciskom podpisaliśmy z żoną rozdzielność majątkową. Ja byłem zaślepiony miłością, a oni trzeźwo patrzyli na to co robię z boku.
Nikjaknik Odpowiedz

Twoja żona nie wyszła za Ciebie z rozsądku tylko z głupoty. Z tego co piszesz jesteś po prostu rozpieszczonym bachorem w ciele dorosłego człowieka i jedyne na czym opierasz wartość człowieka i związku to seks i wygląd. Z tym rozwodem to dobra decyzja. Przynajmniej Twoja żona będzie miała szansę znaleźć jeszcze wartościowego faceta.

Odpowiedzi (11)
baba1 Odpowiedz

Jak wszyscy inni uwazam, ze oboje jestescie strasznie niedojrzali. Brakuje podstawowej rzeczy w zwiazku - szczerosci i rozmowy. Jestes z kobieta dopiero 3 lata a juz zdazyliscie zawrocic sobie w glowie, wziac slub, miec do siebie pretensje, problemy w lozku, zdradzic sie i prawie rozwiesc. Nie bronie tutaj twojej zony bo oboje jestescie tak samo winni.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (29)

#yoyOa

Moja babcia i dziadek od zawsze mieszkają na wsi. Mają duże gospodarstwo. Długo mieli trzy krowy. Postanowili sprzedać dwie, jedną sobie zostawić. Niedługo po tym krowa, którą zostawili "zachorowała". Nie chciała nic jeść, pić, ciągle ryczała, była niespokojna. Nie pomogły zastrzyki, leki, badania. Uspokajała się tylko, gdy ktoś był blisko niej.

Po dwóch tygodniach leczenia, babcia stwierdziła, że jeżeli uspokaja się, gdy ktoś jest w stajni, to znaczy, że brakuje jej towarzystwa. Postanowiła wypchać ubrania słomą, tworząc ludzika, który stał blisko krowy, na głowie miał kapelusz. Włączyła również radio, które grało w stajni całymi dniami i nocami. Nagle wszystkie choroby przeszły. Krowa zaczęła jeść, pić i szczęśliwie wyzdrowiała :)

Morał z tego taki, że każdy do szczęścia potrzebuje mieć kogoś bliskiego ;)
karlitoska Odpowiedz

Krowy są bardzo towarzyskie i mają w stadach swoje grupy przyjaciół - z jedynymi się lubią, z innymi niekoniecznie. Dla takiego zwierzaka to trochę smutne zostać jedną samą.
Co więcej, krowy mają uczucia - w rzeźniach płaczą i wpadają w panikę, gdy widzą jak zabijają ich koleżanki. Dobrze, że dziadkowie wykazali się kreatywnością :)

Corazwiecejpustki Odpowiedz

Az nadszedl ten dzien, gdy dziadek i babcia zostali hospitalizowani. Krowa nie miala co jesc. Oprocz slomy z ludzika, na co zdecydowala sie po dluzszym czasie, przelamawszy opory. No i tak jej sie skojarzylo, ze postac w kapeluszu to jedzenie. Od tego czasu mieszkancy wioski dziela sie na tych z odkryta glowa i tych zjedzonych.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#Pm9Y4

Każdy student wie jak to jest z osobami pracującymi w dziekanacie. Tytuł magistra broniłam kilka lat temu we wrześniu. Na początku września zmieniłam nazwisko z powodu wyjścia za mąż. Udałam się do dziekanatu, by prosić o zmianę nazwiska w Usosie, by na dyplomie widniało już nowe nazwisko. 

Tydzień przed obroną zauważyłam, że moje nazwisko zostało przekręcone. Więc dzwonię wyjaśniać tę sprawę - nazwisko poprawione. Po miesiącu po obronie dyplom był gotowy do odebrania. Udałam się szczęśliwa do dziekanatu po odbiór. Kobieta szuka, szuka, w końcu znalazła:
- Proszę, to pani dyplom.
- To nie jest mój dyplom.
- Jak nie jak tak, dane się zgadzają! 
- A czy ja wyglądam tak jak na zdjęciu? 
- No nie...

Okazało się, że na mój dyplom zostało przyklejone zdjęcie innej dziewczyny.
Po miesiącu idę kolejny raz. Nazwisko - zgadza się. Zdjęcie też. Ale znów nie odebrałam... Dlaczego? Bo zamiast roku obrony 2015 wpisane było 2012. Zdenerwowana wychodzę z dziekanatu, no bo ile można?! Gdy ochłonęłam, zadzwoniłam kolejnego dnia do kierownika dziekanatu ze skargą. Kierowniczka mnie wysłuchała i przeprosiła, obiecała, że zaraz coś będzie w tej sprawie robiła i będzie ze mną w kontakcie telefonicznym. Pół godziny później zadzwonił chłopak, który jest pracownikiem dziekanatu i jest odpowiedzialny za dyplomy. Doszło do tego, iż sam osobiście do domu przywiózł dla mnie dyplom oraz papiery do podpisania :)

Czuję się jak Chuck Norris - jestem tak zajebista, że to dziekanat przyjeżdża do mnie :).
ogienek Odpowiedz

Autorko, muszę Cię wyprowadzić z błędu, nie jesteś. Gdybyś była jak Chuck Norris to dyplom już dostałabyś jeszcze przed obroną ;D

Odpowiedzi (3)
radiant Odpowiedz

Gdy zaczynałem studia, to koleżance z roku wpisano błędnie nazwisko w indeksie (literówka), nie nie dostała nowego indeksu, tylko bezczelnie przekreślono błędnie wpisane nazwisko i czerwonym długopisem wpisano poprawione.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#3Rte9

Zeszłoroczna zima, ja lat naście, mój pierwszy raz na łyżwach. Wchodzę na lodowisko. Każda z nóg biegnie w innym kierunku, w dodatku reszta ciała wygina się na wszystkie strony w poszukiwaniu równowagi. W końcu OK. Stanie na lodzie opanowane. Czas na jazdę. Trzymam się barierki. Nie jest źle. A nawet idzie mi coraz lepiej. Wyjeżdżam na środek lodowiska, niech patrzą. Jadę z uśmiechem, że w ogóle jadę, aż tu nagle pojawia się przeszkoda. Jakiś mężczyzna kuca i poprawia łyżwy swojemu dziecku. Jeszcze nie opanowałam sztuki skręcania, trzeba działać inaczej. A nie... hamować też nie potrafię...
Co było robić? Spanikowana wskoczyłam temu facetowi "na barana".

Dobrze, że mamy zdalne nauczanie, bo ten pan uczy w moim liceum i jak się okazało, doskonale mnie pamięta.
Busiolka Odpowiedz

Moje pierwsze łyżwy po wielu, wielu latach( mialam łyżwy w wieku 8-10 lat). Wchodzę na taflę i leżę, wstaję i znowu leżę. Po kórymś razie widzę jakiś plastik. To były nowe łyżwy i ne zdjęłam przezroczystych osłonek. Okazało się, że całkiem dobrze jeżdzę.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#LGdnp

Sytuacja sprzed paru tygodni. Moja siostra niedawno przeprowadziła się do miasta, w którym studiuję. Świetna sprawa, bo widujemy się często, a kontakt mamy bardzo dobry.

Pewnej soboty umówiłam się ze znajomymi na alkoholizację, ale po skończonym piciu miałam pojechać do siostry (na drugi koniec miasta) na noc. Dzwonię do niej i pytam, czy mam przyjechać od razu do jej mieszkania, czy złapiemy się niedaleko jej znajomych, bo też pech chciał, że siostra umówiła się "na jedno piwko". Stanęło na tym, że mamy się spotkać w jej mieszkaniu...

Czekam więc już zadowolona na nią, ale siostry ni widu, ni słychu. No nic, zadzwonię:
- Gdzie jesteś?
- K***a, w zły autobus wsiadłam. - słyszę.
- Wysiadaj na następnym przystanku, będziemy szukać innego dojazdu.

No okej, plan zacny, ale kontakt nam się urwał na następne 30 min, lekko wystraszona dzwonię znowu:
- Jedziesz już?! - pytam.
- Taaaaak, dwaj panowie mnie podwożą...
W głowie tysiąc myśli, moja siostra to idiotka, z nieznajomymi wsiada do samochodu. Pytam wkurzona:
- Boże, spisałaś chociaż numery? Jak mam cię potem znaleźć, debilko?
Na co siostra rozanielonym wesolutkim głosem do panów z samochodu:
- Hihihihi, panowie siostra pyta, czy spisałam numery.
Nie no, za wiele tego, serce mam w gardle, przed oczami pogrzeb siostry, ale uspokoiła mnie:
- Spokojnie, Olcia, nie martw się, nic mi nie będzie, nie mogę rozmawiać, bo panowie są na służbie.

Dobra, lekko się uspokoiłam, wraca z Panami Bagietami, nie jest źle. Po godzinie w końcu przychodzi cała i zdrowa do domu, pytam kontrolnie: "Z policją do domu wracałaś?". Odpowiedź godna 30-letniej siostry: "Gorzej, młoda, śmieciarką".
Kasioludek Odpowiedz

Mnie ta historia nie bawi tym bardziej, że znam historię Iwony Wieczorek. Tak czy siak nieodpowiedzialnie.

Odpowiedzi (3)
Dodaj anonimowe wyznanie