#hrteE
Gdy wysiedliśmy z MPK ten wystraszony ‘kozioł ofiarny’ szedł przed nami, zaś ‘dresowi’ pomykali za nami. ‘Kozioł ofiarny’ ciągle nerwowo odwracał się do tyłu i przyspieszał kroku. ‘Dresowi’ wyprzedzili nas i zaczęli biec. ‘Kozioł ofiarny’ wziął nogi za pas i pędził ile sił. Oczywiście wpadłam w panikę, bo przecież oni zaraz mu napukają. Musiałam mu pomóc! Chłopak mnie uspokajał, powiedział żebym poczekała i zobaczyła jak potoczy się sytuacja. Jeśli dresowi zaczną się rzucać, to podejdziemy i jakoś to załatwimy. Ale nie słuchając go zaczęłam przyspieszać kroku… aż w końcu biec za nimi.
‘Kozioł ofiarny’ i ‘dresowi’ przebiegli przez przejście i zwolnili kroku. Każdy poszedł w swoją stronę. Ja zasapana stanęłam uświadamiając sobie, że i ‘koziołek’ i ‘dresowi’ biegli, aby zdążyć na zielonym świetle dla pieszych.
Lepsza taka reakcja niż olanie sytuacji ;)
Hahahaha! Jaka dobroduszna ?
Przynajmniej chciałaś pomóc ;)
Myślałem, że ten ''Kozioł ofiarny'' zwinął jednemu portfel... :)
"Jesienny wieczór, a może popołudnie. Generalnie ściemniało się już." :-)
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.