#hzJDw
No ale do rzeczy. Zacznę od tego, że u mnie w domu rodzinnym przeważnie były problemy finansowe, na jedzenie nie brakowało (może z 1 czy 2) czy ciuchy itd ale często brakowało na rachunki, szczególnie na mieszkanie... Moja mama nie pracowała a tato zajmował się budowlanką dorywczo. Był świetnym fachowcem, ale niestety żeby w domu było jako tako, brał też zaliczki, co na koniec prac równało się z małą sumą końcową i przełożeniem na budżet domowy itd.
Już od małego miałem zawsze stres związany z eksmisją, ponieważ rodzice nie płacili za mieszkanie, przychodziły pisma, jakoś to wyrównywali, trochę spokoju i znowu, no ale to historia na inne opowiadanie...
Rodzice wyjechali za granicę, było dobrze, ale co dobre to się spierdzieli i u taty wykryto raja jelita grubego. Niestety za późno na cokolwiek i w 3 miesiące po diagnozie zmarł. Pamiętam, że wtedy poruszałem niebo i ziemię, żeby wszystko zorganizować, żeby nic rodzicom nie zabrakło (ja jestem z żoną za granicą), transporty do szpitala, odżywki dla chorych, leki, rachunki, no wszystko co tylko trzeba było. Gdy tato zmarł nawet nie zapłakałem. Nie że nie chciałem, bardzo to dusiłem, tylko nie mogłem. Bardzo tatę kochałem i kocham dalej, ale, wziąłem cała rodzinę (mamę, żonę i brata) na swoje barki i oni mieli się smucić, a ja ogarniać wszystko co potrzeba. Wiedziałem że muszą mieć oparcie w kimś, tak jak zawsze oparcie było w tacie.
Załatwiałem z zagranicy wszystko co trzeba było, od pogrzebu taty, poprzez pomnik i pracę w PL dla mamy.
Jakiś czas po pogrzebie zauważyłem że się denerwuję z byle powodu. Nigdy taki nie byłem i zazwyczaj staram się jakoś rozwiązać problemy, ale teraz to się wkurwiam. Wkurwia mnie wszystko i to do tego stopnia, że czuję się czasami jak Songo który uaktywnia swoją przemianę. Jadę autem i jakaś rowerzystka zachowa się głupio? W aucie lecą epitety jak wyjęte z Pitbulla Vegi w sklepie z butami. W pracy ktoś mnie zdenerwuje? Nie pokazuję tego, ale w środku płonę i nawet nie słucham co ktoś mówi, tylko jestem tak jak by gdzieś indziej otoczony wkurwieniem i jestem na granicy rozwalenia wszystkiego dookoła. Moja złość pokazywała się również wobec żony, przykrymi słowami, ale to akurat opanowałem i zaciskam zęby jak mogę i staram się być spokojny, no ale to tak zabawa granatem bez zawleczki.
Po taki ataku wkurwienia czuję się lepiej, tak spokojniej i nawet czasami bardziej wyluzowany, ale ataki tego wkurwienia wg mnie to nic normalnego. Próbowałem siłowni, to w trakcie wkurwienia było gorzej, bo wiedziałem że mam więcej siły i jeszcze bardziej mnie to napędzało to zwiększenia wkurwu czy agresji. Wreszcie to powiedziałem komuś innemu niż żonie :) I jak ja mam to ogarnąć?
Porównanie do Son Goku mega xD
Mam to samo. Mi pomaga bieganie albo długi spacer z psem w odludne miejsce. U mnie to się zaczęło pod wpływem ojca, bo ma takie samo zachowanie jak ja i ty teraz.
Miałem podobnie, denerwowało mnie wszystko. Do tego stopnia, że byłem zły sam na siebie kiedy się na kogoś zdenerwowałem. Okazało się, ze przyczyną był bardzo niski problem magnezu w organizmie. Nie dość, ze miałem problem z jego przyswajaniem to stres jeszcze dodatkowo go wypłukiwał. Pomogła suplementacja, magnez biorę do dziś i jest o niebo lepiej. A zanim ktoś skrytykuje, że to mało możliwe to proszę sobie poczytać o mikro i makro elementach i ochotę wpływ na organizm.
i ich wpływ na organizm :)
Mam tak samo tylko niestety odbija się to wszystko na mojej rodzinie i narzeczonym. Jak wpadniesz na pomysł jak to zwalczyć to zapraszam do kontaktu
Zapewne hormony i przeżyty stres się na Tobie odbija. Serio, idź po pomoc, nawet po prostu po coś uspokajającego, bo ta złość będzie się odbijała na Twoim małżeństwie. Możesz przez to np. nabrać negatywnych emocji w stosunku do żony i to już może mieć fatalne konsekwencje.
Przebadać tarczycę, stres mógł wywołać chorobę Gravesa-Basedowa, ta doprowadzić do nadczynności tarczycy i przy rzucie człowiek jest tykającą bombą.
To nerwica. Też to mam. Za dużo obowiązków spadło na Ciebie na zbyt długi czas.
Mam to samo, czasami wsiadam w samochód i jadę gdzie mnie poniesie, bo czuję, że jeszcze chwila to mnie rozniesie. Najczęściej po jakiejś godzinie wracam do domu, ale boję się, że kiedyś mi odbije i nie wrócę.
psycholog!
Może się to nie spodobać ale to tylko sugestia. Zjaraj się raz a porządnie raz na jakiś czas. Serio, fajnie wycisza i po tym możesz mieć chociaż tak na chwile wyjebane we wszystko. Sama walczyłam długo z nerwicą i to mi naprawdę pomogło.