#i1Bqk
- Nie jest mi żal dziecka, gdy wkładam go do fotelika w aucie, a on płacze. Ona go trzyma za rączkę i powtarza "spokojnie, spokojnie"...
Ja uważam, że krzywda mu się nie dzieje, a że maluch tego nie lubi... No trudno, bezpieczeństwo najważniejsze. Im szybciej go zapnę i pojadę, tym lepiej, bo on zaśnie.
- Gdy skończy rok, pójdzie do żłobka. No i już zaczynają się teksty, że za mały, że powinnam z nim zostać.
OK, ale żarcie trzeba za coś kupić. A nie mam z kim go zostawić, bo rodzina 100 km od mojego domu.
- Po co mi studia. Teraz powinnam poświęcić się rodzinie.
OK, ale może nie każda kobieta chce być definiowana przez pryzmat matki i żony. Kariera jest dla mnie również ważna, jak dla mojego męża. Skoro on nie musi się poświęcać, to dlaczego ja? Synek jest dla nas najważniejszy i oboje ponosimy jakieś prywatne straty z powodu jego wychowania i nam to pasuje.
- Po co chodzę z nim na basen. On tylko zachoruje i nic mu to nie da. I to tylko dla mojej przyjemności jest.
Co fakt, to fakt. Fajnie czasem wyrwać się z domu i miło spędzić czas, a jak można to robić z dzieckiem, to już w ogóle super. A basen dla niemowląt ma bardzo dużo pozytywów prozdrowotnych.
- Karmisz piersią i jesz wszystko! No jak tak można. Powinnaś żyć o wodzie i chlebie, Najlepiej takim bez glutenu.
Mit diety matki karmiącej już dawno został obalony. Poza tym ja jej do talerza nie zaglądam, choć dietetykiem jestem (a raczej będę za pół roku) i mogłabym wiele na ten temat powiedzieć.
- Och, i moje ulubione. Takie malutkie dziecko i takie biedne!!! Dlaczego? A bo dalibyście mu spokój, a to na rehabilitację z nim jeździcie, a to ja z nim do koleżanki (och, ja niedobra, jak matka może mieć znajomych), a to płacze, pewnie głodne, pewnie zimno mu, pewnie coś...
Głupich komentarzy jest na pęczki. Czy się nimi przejmuję? Nie. Bo robię dla swojego synka wszystko, co tylko mogę. To, że czasem nie jest to dla niego miłe (jak ktoś chodził z dzieckiem na rehabilitację, to wie), to trudno. Nie mam zamiaru z tego powodu płakać i się nad nim użalać przez resztę życia. Nie mam zamiaru też przez całe życie podcierać mu dupy. I to moją teściową boli najbardziej. Jej zdaniem powinnam totalnie zrezygnować z siebie i poświęcić się jej synowi i wnukowi. Służyć im od rana do rana i być na każde skinienie głową.
Jeśli ja będę szczęśliwa i spełniona to moje dziecko też. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A to, że spędza czas z różnymi osobami, np swoim tatą, to tylko wyjdzie mu na plus :)
Znam to, aż za dobrze. Tylko, że mojego malucha jeszcze nie ma na świecie, a już zostałam wyrodna matka. Każda moja opinia odnoscie dziecka jest zła. Każdy czyn w ciąży jest zły. Lekarz kazał mi leżeć bo ciąża jest zagrożona przez moje chore serce- robię dziecku krzywdę, muszę codziennie chodzić na 10km spacery, a poza tym jestem leniwa. Nie pracuje teraz bo to był wybór albo dziecko, albo praca-jestem nierobem bo "kobiety pracują aż do porodu", chce wrócić do pracy i na studia jak mały będzie miał pół roku-jestem wyrodna matka która chce porzucić dziecko...Boże daj mi cierpliwość, bo jak dasz siłę to zabije ją przy pierwszej okazji.
A jakbyś pracowała do porodu, to byłabyś złą matką, która przemęczając się zagraża dziecku ;) ludziom nie dogodzisz
Będę taką okropną matką, bo zamierzam robić bardzo podobnie. Tylko u mnie biologiczny "nie istnieje" więc mam podwójną motywację by nie zrobić z dziecka życiowej kaleki i kluski niezaradnej.
Czyń tak jak podpowiada Ci serce i nie daj się zwariować.
@Folkowa Biologiczny? W sensie ojciec dziecka?
To moja za to namawia mnie na dziecko, chociaż jestem na studiach. Powiedziała mi, że ona się zajmie moim dzieckiem, dopóki nie skończę studiów (?). Chyba brakuje jej tych kilku lat, kiedy zostawiła swoje dziecko z matką i wyjechała.
Zawsze możesz rzucić była i studia i zostać łowcą :D
Saving people, hunting things, the family business ...
Haha idealnie pasuje 😀
Gdyby twój partner poszedł na tacierzyński to chyba twoja teściowa padła by na zawał ;)
He, tez to znam niestety. Moj synek uwielbia jeździć samochodem, nikt nawet nie musi siedzieć z tylu bo trochę sobie „pogada” i za chwile śpi. Ostatnio jednak odwiedziła mnie teściowa. Widziała synka po raz pierwszy w życiu, dziecko 8 miesięcy, wiec już rozpoznaje kto obcy a kto swój. Cały czas płakał, nie chciał do niej ość, w aucie to samo, jakby go ze skory obdzierano (siedziała z tylu razem ze swoim partnerem) i sie zaczęło. Ze czemu rwf, ze we Francji, jeżdżą przodem do kierunku jazdy, na fakt, ze rwf najbezpieczniejszy to stwierdziła, ze nieprawda, bo przecież Francja to i tamto. Odpisuje koleżance na smsa? Wyrodna matka, bo miała czelność wziąć telefon do ręki. Na temat chrztu rozmawiała tylko z moim partnerem, w ogóle nie biorąc pod uwagę moje zdanie, a w ogóle chrzest to powinien byc we Francji, bo jej szwagier jest pastorem. Wydała na synka jakieś 100€ i uważa sie za najlepsza babcie na świecie (pomijając fakt, ze moja mama skompletowała cała wyprawkę - jeszcze zanim ja osobiście zaczęłam o tym myslec. I nie wcale nie mierze miłość do wnuka pieniędzmi wydanymi na niego). To samo „rady” nt. karmienia piersią, ze to już duży chłopiec, ze powinnam zastępować je stałymi posiłkami, a najlepiej to dawać już mu wszystko - nawet smażone (muszę być ostrożna z dieta synka, bo ostatnio ma problemy brzuszkowe, a co do zamiany mleka na stałe posiłki - mleko do podstawa do 1 rż.).
Współczuje ci bardzo, ja sie cieszę, ze moja teściowa mieszka z dala ode mnie. Powodzenia! Jesteś najlepsza matka dla swojego dziecka ❤️
Oj u mnie też bitwa o fotelik. Po co taki drogi ? Kiedyś dzieci w ogóle w fotelikach nie jeździły i żyją... I o rozszerzaniu diety też gadała. Że jej syn jak miał 3 msc to już rosół jadł. A ty GLODZISZ dziecko tym kp.
Mój syn 4,5msc 71cm o 7kg. Faktycznie zagłodzony 😅😅😅
Podłączam się. Też jestem wyrodną matką, która głodzi swoje dziecko😉
Moja teściowa podobno już dała „polizać” jak moj facet miał miesiąc :C i tez mi mówiła, ze przecież to już nie ma tyle wartości i inne bzdety. Eh, te teściowe, miały swój czas, teraz nasza kolej.
Niedługo będziemy mieli bobo- pierwsze. I nie jestem tym tak bardzo przestraszona, jak właśnie przyszłymi kontaktami z teściową... i jej prawdami życiowymi sprzed 30 lat... i głaskaniem, pocieszaniem i dawaniem dziecku wszystkiego i za każdym razem. Zastanawiam się jak długo wytrzymam zanim się pokłócimy...
Autorce współczuję teściowej i gratuluję sił na słuchanie "dobrych rad" ;)
Od tego masz język by teściowej zwrócić uwagę, że masz swoje zdanie.
Oj, powodzenia życzę! Długo swojej matuli jak i teściowej nie mogłam wytłumaczyć, że pozwalanie niemal na wszystko córce wcale nie wyjdzie jej to na dobre. Ile razy było powtarzania, by nie nosiły jej non stop gdy miała roczek, przez to jak same byłyśmy w domu cały czas pchała się na ręce i nie chciała się bawić. Jednej i drugiej postawiliśmy z mężem ultimatum. Albo zaczynają liczyć się z naszym zdaniem, albo nie będziemy przyjeżdzać. Na moją matkę podziałało, a za teściową jakoś tak nie tęsknię :D. Na początku jest fajnie bo "taka mała, daj jej to, no weź bo płacze" a jak już nie będzie taka mała to Ty się męcz
@Yamanate, właśnie o tym mówię. Jeżeli nie skutkuje siła argumentu, to należy użyć argumentu siły. Z tego co piszesz to udało Ci się zaprowadzić porządek? Więc Autorka też może to zrobić.
@XX2411 Tak udało sie co nie było łatwe z początku, ponieważ jednak teściowa to lubego matka, ale sam stwierdził, że niestety ale tak trzeba dla dobra małej jak i naszego w przyszłości. Zrozumie swój błąd to oczywiście nie mamy nic przeciwko by Kulka się widziała z babcią.
I bardzo dobrze, że nie dajesz sobie wejść na główe. Kiedyś może i tak było że większość kobiet zajmowało się domem i dziećmi a mąż utrzymywał rodzinę. Na szczęście czasy się zmieniły 😊
Robisz dobrze, dziecko potrzebuje miłości, ale nie należy nad nim skakać choćby nie wiem co. Jak coś się nie podoba będzie płakać bo tak wyraża emocje, podejście starszych osób jest chore. Chowają tak dzieci czy wnuki, a później ofiary życiowe rosną bo wszystko w życiu dostawali,a przy okazji nie mogly te dzieci nic robić. Ja mojego syna wychowuje identycznie, nie wszystko jest dla niego, nie dostaje tego co chce, nie nadskakuje nad nim jak pawian bo o Boże uderzył się pomimo tego że wcześniej 15 razy tłumaczyłem mu że tak nie powinien robić bo się uderzy i krzywde sobie zrobi. Oczywiście moja teściowa do mnie i mojej żony mówi że jesteśmy bez serca bo nie zwracamy uwagi na to że płacze mimo że wie że coś zrobił źle, czy tam się uderzył pomimo tłumaczeń. Cóż guzik mnie jej opinia.
Brawo.
Ta sama teściowa będzie się później chwalić, jakiego to ona ma samodzielnego i fajnego wnuka. Nie omieszkaj jej wtedy przypomnieć, że tylko dlatego, że nie słuchałaś jej głupiego gadania.
Teściowa niech się swoim życiem zajmie. Bardzo dobrze że nie rozpieszczasz dziecka i się nie uzalasz. Później z takich rozpuszczonych dzieci wyrastają niesamodzielne buczymordy i niezguly życiowe, które do 40 mieszkają z rodzicami i nie potrafią pralki obsługiwać. A robienie z siebie kwoki to najgorsze co sobie kobieta może zrobić. Mąż moze się kiedyś na nią wypiąć czy umrzeć przedwczesnie. I wtedy taka kobieta zostaje bez pracy, wykształcenia, perspektyw. Trzeba dbać nie tylko o związek i potomka ale i o siebie.