#i1kM8
Niczego więcej nie pragnę.
A próbowałam już wszystkiego, portali randkowych, Tindera, szybkich randek, ogłoszeń matrymonialnych.
Od 6 lat żyję sama, wyjeżdżam na wakacje sama, organizuję sobie jakoś czas.
Lubię siebie i lubię spędzać czas sama ze sobą, lecz wynika to raczej z tego, że każda moja znajoma, przyjaciółka ma już założoną rodzinę.
Mam nadzieję, że dane mi będzie spełnienie mojego marzenia, a jeżeli nie, postaram się przeżyć moje życie samej jak najlepiej.
Powiem Ci z z własnego doświadczenia, że desperację widać na kilometr i to może być przyczyną. Nie chcę Cię dobijać ale ów powód, może również tkwić w Tobie. Znam wiele samotnych osób i przy minimalnych kontaktach z nimi,doskonale rozumiem, dlaczego są same.
To fakt. Mam dwie dobre kumpele, które narzekają na samotność. Jedna ma 29 lat, druga 36. Żadna nie byla nigdy w związku. Ale jak miały być, jeśli kiedyś odrzucały wszystkich, a teraz: internet źle, iść na jakiś kurs- też źle, zaprosić faceta, który się spodobał na wesele -"ale on jeszcze pomyśli że mi na nim zależy!". Każdy jeden pomysł czy propozycję, gdzie można kogoś poznać, odrzucają.
QuernB dodalabym jeszcze cala liste wymagań: bogaty, z wlasna firma (ewentualnie pensja 10 tys na reke), wykształcony (najlepiej doktorat), przystojny, o ciekawych hobby, ale zeby z nia spedzal z nia kazda chwilę, w okolicach 30 (ale nie starszy niz 35)… też znam taką, co ona sama ma do zaoferowania? Jest z biednej rodziny, sama zarabia grosze, od 3 lat nie moze skonczyc studiow i kazdy rok robi conajmniej 2 razy, pięknością nie grzeszy, ciekawe hobby może ma, ale rzadko ktory facet je uprawia lub sie nim interesuje.
Wszystkie kolezanki wychodza za maz, a ona nie wie dlaczego jest sama. Umow sie na szybkie randki- nie, portal randkowy - nie, ktos sie do nas przysiada, chce zagadać- frajer, niech spada, kolega z uczelni chce sie umowic na kawę - pajac, ona zasluguje na kogos lepszego.
Naprawde nie wiem, dlaczego ta laska jest sama…
Każda chce swojego Greya.
niezywa nie kazda. u mnie tylko wanilia
Ale te moje kumpele są sympatyczne, ładne, ogarnięte, wykształcone. Tylko że jedna (29l.) spina się i robi złośliwa, jak jakiś facet ją zagaduje. A druga (36l.) niestety, wstydzi się jak jakaś piętnastolatka. Dramat.
queenB pisalam o swojej znajomej ;) Niestety proby wytlumaczenia, ze w zwiazku obydwie osoby powinny dawac tyle samo (bo kwestia również jest problematyczna) niewiele dawało. Mam wrazenie, ze w jej (!) przypadku facet mial leczyc kompleksy i podniesc jej wartosc w oczach tych, ktorzy smiali sie z niej w szkole.
Nie zmienia to faktu, że często (nie zawsze) osoby „ktore zawsze sa same” czesto odrzucaja potencjalnych partnerow lub sytuacje, dzieki ktorym mogłyby poznać kogoś interesującego.
Jeżeli nadal będziesz szukała na siłę, to albo znajdziesz takiego samego desperata albo wszystkie związki się rozpadną po pewnym czasie. Pewnie gdzieś słyszałaś taki tekst; „miej wyjebane a będzie Ci dane”, więc spróbuj się do niego zastosować. Oczywiście nie odrzucaj każdego pokazując, że masz tę osobę w dupie, tylko skup się na sobie, na realizacji samej siebie, po prostu polub bycie tylko z sobą a pójdzie łatwiej:) Powodzenia
Miłość i sraczka przychodzą z nienacka.
Oczywiście zgadzam się, nie ma co szukać na siłe. To nawet nie byłby pewnie ten twoj „wymarzony związek”.
,,Nie każdy most wisi nad rzeką"
Nie przypominam sobie żebym pisała wyznanie 🤔 a tak serio to rozumiem i trzymam kciuki !!!!
Mam to samo i jestem już tym trochę zmęczony.Nigdy nie miałem szczęścia do partnerek (to nie tylko moja opinia), a przelotne romanse to nie w moim stylu.
W odp na wasze komentarze : hobby jest a nawet kilka, z domu też często wychodzę. Już chyba powoli przestaje się przejmować tym, że ciągle sama. Też myślałe, że problem tkwi we mnie ale nie mogę dojść cóż to może być. Może to, że jestem zbyt miła?
No nicto, zobaczymy co los przyniesie
Najgorzej boli przeglądanie fejsa - a tam śluby, wesela, dzieci, ochy i achy.
Ból dupy, co?
Nie ból dupy, tylko przykro.
"Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał".
No też bym tego nie nazwała bólem dupy. Tylko takim smutkiem, że też by się tak chciało.
Moja koleżanka musiała rzucić komedie romantyczne, bo wprawiały ją w zły nastrój.
Zaraz ból dupy. Może im zwyczajnie smutno.
Powiem ci, ze wolałabym żyć sama niż z niewłaściwa osoba i męczyć się nawzajem
Jak szukasz to nie znajdziesz. Jak nie szukasz to samo przyjdzie. Nie wiem czemu, ale spotkałam rzeszę osób, które tak miały (ze mną włącznie; dwa razy).
A u mnie było odwrotnie, jak sama nie wzięłam spraw w swoje ręcę to nic się nie działo. Trzeba wypośrodkować i dać sobie szansę na poznanie kogoś. Nie można wiecznie czekać aż jakiś książę Cię odkryje ;)
W pewnym wieku nie można tylko czekać, aż miłość przyjdzie sama. Trzeba dać sobie szansę na poznanie kogoś - a więc umożliwić poznawanie jak największej ilości nowych osób. Jak ktoś żyje na zasadzie: praca-dom-spotkania z dawnymi znajomymi (ciągle tymi samymi), to ma małe szanse na poznanie miłości, a czas leci. Jedna moja koleżanka poznała męża na speed datingu, bracia poznali dziewczyny na portalach randkowych. Jak ktoś nie jest mega towarzyski i codziennie nie poznaje nowych znajomych i ich znajomych, to musi wziąć sprawy w swoje ręce
To jest niepisana zasada, która jest realna.
Taki człowiek po prostu staje się niewolnikiem swoich uczuć i marzeń, pragnie kogoś innego, bo czuje się samotny itp. Jeżeliby w takim stanie (chore, nadmierne pragnienie drugiej połówki) znalazłby kogoś, to byłby emocjonalnym pasożytem, który by żerował na drugiej osobie.
'Pasożyt' ciągle żądałby uwagi, zainteresowania, opieki, miłości, uczuć i czasu tylko dla siebie - takie osoby są w związku egocentryczne... nie biorą pod uwagi tego, że druga osoba nie ma ochoty siedzieć z nią 24h na dobę. Dlatego jak inni próbują z kimś takim wejść w relację, od razu 'pasożyt' wyssiewa z nich energię - a ten odchodzi (dlatego takie związki szybko się kończą).
Najgorsze w tej sytuacji jest to, że taki 'pasożyt emocjonalny' jest wielce przekonany, że on po prostu kocha. Tyle, że druga osoba czuje się osaczona, kontrolowana, przytłoczona nawałem wymagań itp. Ciągle jest wymagana od niej mobilność czasu... Czuje, że musi 'pasożytowi' ciągle dawać coś z siebie, bo jest jej ciągle mało!
Dlatego wiele osób, które nie mogą nikogo znaleźć, często ma taki problem z nadmiernym pragnieniem drugiej osoby. A jeżeli kogoś znajdują, to szybko ten związek się kończy (i dzięki Bogu!). To znak, że taka osoba musi się nad sobą zastanowić, bo w tej chwili jakby weszła w związek to byłaby tzw. emocjonalnym pasożytem - a takich nikt nie chce w jakiejkolwiek relacji, bo 'pasożyty' są męczące.
*I piszę to ja - singielka, która nigdy nie była w związku! Ile ja się na takie relacje napatrzyłam, to tylko ja wiem... Takie relacje nie działają tylko w związkach, ale także w przyjaźniach, w rodzinach, w pracy itp. Wnioski sobie sami wyciągnijcie.
Ja jestem w hotelu w Zakopanem i od 2h przymierzam się do wyjścia w góry. Chwilę byłem wczoraj. Walczę z fobią społeczną i myślałem, że góry i książki pomogą. Cóż, gówno pomogły xD czas wyjść...
Mam nadzieję, że już wyszedłeś. A jeśli jeszcze nie - to już teraz wychodź. Bez przełamania lęku nic się nie osiągnie
Mam to samo, a kiedy robi się naprawdę coś poważniejszego to nic z tego nie wychodzi. Jeżeli masz ochotę porozmawiać to zapraszam :)
Nie ogarniam za bardzo anonimowych jest tu coś takiego jak priv? 😁