#iT1u6

Jakieś 5 lat temu pojechaliśmy z mężem i małą córką nad morze. Akurat przed wyjazdem coś tam się podziało z samochodem, więc podróżowaliśmy PKP, a na miejscu PKS-ami.

Pewnego dnia, spacerując po miejscowości gdzie nocowaliśmy, przystanęliśmy przy dużej tablicy z mapą okolicy, na której były piktogramy obrazujące różne atrakcje. Moją uwagę przykuł obrazek czegoś co wyglądało jak skocznia narciarska. Nie mam pojęcia dlaczego po prostu nie sprawdziłam na legendzie co on oznacza, tylko spytałam męża. 

Mąż z całą powagą i nawet lekkim oburzeniem w głosie, że tak oczywistej rzeczy nie wiedziałam, potwierdził mi że to jest sztuczna skocznia na której trenują w lecie. Strasznie mnie to zaciekawiło i w duchu sobie pomyślałam, że fajnie by było spotkać skoczków, więc jak mąż zaproponował wycieczkę do tej miejscowości byłam jak najbardziej "za". Męża zaciekawił pałacyk który się tam znajdował. Z mapy, wielkości miejscowości, ogólnie jakoś tam całokształtu, wydedukował że to będzie miejscowość z jakimś ryneczkiem, kamieniczkami, wiecie o co chodzi, małe miasteczko. 

Pojechaliśmy tam PKS-em. Po zakończeniu podróży wysiedliśmy na pustym placu, dookoła płoty i zagrody, jakaś restauracyjka w tle, żadnej "wyższej cywilizacji", nic co by wskazywało na miejski charakter miejscowości. Trochę nas to zaskoczyło, ale cóż, uznaliśmy że widocznie PKS jest usytuowany na obrzeżach, zaś trzeba tylko rozpytać jak do tego "centrum miasta" oraz pałacyku dotrzeć. Jedyne co było czynne to kwiaciarnia przy PKS-ie. Ja oczywiście miałam w głowie wciąż tą skocznię, i nie zamierzałam odpuścić takiej okazji.

Wchodzimy, i mąż zaczyna:
- Dzień dobry, jak dojść do centrum miasta?
- Yyyy....no a czego Państwo szukają bo tutaj poza pks i knajpą to nic nie ma dalej, tylko pałacyk o tam - odpowiedziała pani.
- A na skocznię narciarską to którędy? - spytałam z entuzjazmem w głosie.

Tutaj wyobraźcie sobie minę pani z nadmorskiej miejscowości, zapytanej o drogę do skoczni narciarskiej. Myślę, że długo jeszcze dwójkę nienormalnych z dzieckiem wspominała. Zaś mój mąż do dzisiaj nie może wyjść z podziwu że uwierzyłam w skocznię nad morzem.
Martina Odpowiedz

Coż, jesteśmy w Polsce. Tu wszystko jest możliwe, nawet skocznia nad morzem :-)

s4rna Odpowiedz

a czym wlasciwie byla ta "skocznia"?;-;

Ogarniacz Odpowiedz

eeej śmiejecie się, a w Sopocie w lesie kiedyś była skocznia narciarska, teraz został tylko najazd i zeskok. :)
Zawsze jak ktoś ze znajomych mnie odwiedzi to mu pokazuje to miejsce i pytam, co tu mogło być :D Jeden z kumpli raz stwierdził, że se z niego jaja robie :D

hople Odpowiedz

myślę, że taka letnia skocznia byłaby możliwa w każdym miejscu :D

BlackAngel Odpowiedz

A ja bardziej spodziewałam się tego , że pomyliliście miasta

TheMirek Odpowiedz

Na serio to co to było?

Dodaj anonimowe wyznanie