#ifmt2
1. Przez około pół roku mieszkała u niej koleżanka, która oczywiście za nic nie płaciła, a właścicielka mieszkania o niczym nie wiedziała.
2. Regularnie podbiera sobie moje kosmetyki, proszek do prania, płyn do płukania, itd. (na gwincie butelki od płynu nawet zostawiła swojego włosa).
3. Ścierki do podłogi nie pierze ręcznie ani nawet z innymi rzeczami. Włącza pranie dla tej jednej ścierki.
4. Zostawia włączone światło w łazience przed wyjściem z domu. Zdarzyło się jej nawet zostawić włączony piekarnik z jakimś jedzeniem w środku.
Dzisiaj zrobiła mi karczemną awanturę, że na umywalce było kilka moich włosów.
Jednak nie opłaca się przymykać oka w imię dobrej atmosfery w mieszkaniu.
To nie jest dobra atmosfera tylko wyzysk. Nie daj sobie wchodzić na głowę!
Czyli mieszkała u was jej koleżanka. Jeśli były w jej pokoju, no to ok, niech się nie dokłada do czynszu, ale rachunki powinny być dzielone na 3 osoby. Jeśli mieszkała w pokoju gościnnym to powinna się dokładać do czynszu i rachunków. W twoim interesie było się odezwać i to ustalić z nimi.
Nawet jeśli mieszkała w jej pokoju to powinna dołożyć się zarówno do czynszu jak i do rachunków. Chyba, że nie używała absolutnie żadnej rzeczy z części "wspólnej" mieszkania, jak kuchnia czy łazienka.
Nie koniecznie w podziale 1:1:1, jako że miały dwójkę, ale dalej nie widzę powodu, żeby odpuścić jej czynsz.
Zajmowała łazienkę na jakiś czas, pewnie zdarzyło się, że autorka czekała z ugotowaniem swojego obiadu, bo urzędowała w kuchni. I takie tam pierdoły, które można znieść krótkoterminowo, ale nie przez pół roku.
Pomijam fakt, że autorka jest łajzą i sama pozwoliła wejść sobie na głowę.
Ja pewnie zaczęłabym trzymać wybielacz w butelce od płynu do płukania, bo czemu nie?
Współlokatorka mogła też nie być złodziejem tylko totalną pierdołą życiową, która myślała, że wszystkie detergenty są "wliczone w czynsz", przez co wspólne. Znam takie ewenementy, za które wszystko matka w domu robiła i potem nie miały pojęcia jak żyć, albo że woda w kranie nie jest darmowa.
Ewidentnie zabrakło komunikacji.
Okazuje się, że mój komentarz widzę tylko ja po zalogowaniu, więc powtarzam: @diq1 idź być chamówą gdzie indziej. Nick brzmi jakoś znajomo, więc podejrzewam, że przylazłaś z innego portalu, na którym też wyzywałaś ludzi w komentarzach. Wracaj tam skąd przylazłaś i nie urządzaj tu rakowiska.
nazwanie kogoś łajzą to taka chamówa? :)
w tym wypadku to tylko stwierdzenie faktu :)
A o współlokatorce gdybam, wręcz jej bronię, że mogła nie robić tego specjalnie, tylko tak wyniosła z domu.
A Ty spokojnie pozwalałas płacić za 3 łebka....
nie mogłaś jej tego powiedzieć i żądać zmiany zachowania? oraz dzieleniem się rachunkami także przez koleżankę? Albo by się dzieliła, albo donosisz do właściciela mieszkania. Albo będziesz umiała walczyć o swoje, albo ludzie wejdą Ci na głowę i wykorzystają, ile mogą. PS- kosmetyki zabieraj do pokoju. Inne rzeczy w miarę możliwości też, albo naprzemiennie kupujcie.
Na to, że współlokatorka przyprowadziła do domu koleżankę powinnaś była donieść właścicielowi.
Było to po prostu wobec niego nie uczciwe.
@sbaj ja tak zrobiłem po kolejnym noclegu 5 koleżanek jednej współlokatorki. uwierz mi, ta mała su... robiła później wszystko na złość innym.
Co jest złego w 3 punkcie!? Tak się robi. Nie wyobrażam sobie prać sciery z moimi ubraniami czy ręcznikami. Ohyda
Jedną ścierkę można wyprać w rękach zamiast włączać pralkę dla jednej rzeczy. I tak się nie robi jeśli nie chce się płacić gigantycznych rachunków za wodę i prąd.
To anonimowe, a nie piekielni. Z takimi wyznaniami to tam, a nie tu
1. A skąd miała wiedzieć, skoro nikt jej tego nie zgłosił?
2. To po co trzymałaś to w przestrzeni wspólnej? To się naprawdę często zdarza. Jeszcze kosmetyki to bywa, że dobrze jest zostawić, ale takie rzeczy jak proszek do prania to zawsze trzyma się u siebie w pokoju.
3. A Ty pierzesz ścierę do podłogi z ubraniami? Włącza się samo płukanie, 15 min i ścierka mniej-więcej czysta. I tak przecież jest do podłogi, więc nie musi lśnić.
4. A zwróciłaś jej uwagę? O ile o świetle można zapomnieć, o tyle z piekarnikiem to trochę niebezpieczne. Mogłaś zasugerować, żeby sobie w telefonie włączała jakieś alarmy, czy coś.
No jasne, że nie opłaca się przymykać oka jak ktoś z Ciebie robi frajera. Nigdy nie daj nikomu wejść sobie na głowę.
mam wrażenie że nie chcesz załatwić tego jak należy bo chcesz wyjść na dobrą koleżankę. Autorko rób jak uważasz - albo postawisz sprawę jasno albo dalej bądź frajerką ale za to "lubianą".
Pewno malo se modlicie i stad te konflikty