#isWhd

To był koniec lat 90., mieszkaliśmy w pipidówce na południu Polski i o depresji się nie mówiło. Nie było też nowy o psychologu czy psychiatrze i wszystkie ciotki chciały mi wydrapać oczy, gdy to zaproponowałam, no bo taki wstyd. Miałam wtedy 19 lat, siostra 17. Chciałam jej pomóc i pamiętałam, że kiedyś marzyła o podróży autostopem przez Europę. Do wakacji udało mi się uzbierać pieniądze i wyciągnęłam siostrę w podróż. Na początku wydawało mi się, że trochę jej to pomogło. Jednak któregoś razu, na Węgrzech, nocowałyśmy w namiocie pod lasem. Moja siostra się tam powiesiła.

Musiałam to wszystko ogarnąć. Po powrocie nie było lepiej. Rodzina uważa, że umarła przeze mnie, sama często się nad tym zastanawiałam. Od tamtej pory w domu jasno dawali mi do zrozumienia, że zrobiłam straszną rzecz, aż praktycznie zaraz po otwarciu granic wyjechałam na zachód, tak jak wielu innych. Czytam anonimowe, żeby całkiem nie zapomnieć języka, bo z rodziną nie rozmawiam już ponad 10 lat, a tu gdzie mieszkam nie ma innych Polaków.
Adalruna Odpowiedz

Myślę że nie powinnaś się obwiniać. Twoja siostra mogła już być w tak złym stanie że nic oprócz profesjonalnej pomocy by jej z tego nie wyciągnęło. Twoja rodzina pretensje powinna mieć do siebie że nie chciała zapewnić jej odpowiedniej pomocy, a Ty myślę że w ostatnich chwilach dałaś jej chociaż trochę radości, ale na tak poważny stan to niestety nie wystarczyło

MalinowyCukier Odpowiedz

Obwinianie jedynego członka rodziny, który starał się pomóc. Tak, to bardzo logiczne. Ale łatwiej zwalić winę na kogoś niż przyznać się do własnego niedopatrzenia.

ohlala Odpowiedz

Jako jedyna starałaś się jej pomóc. Uważam, że i tak zrobiłaś dla niej coś wspaniałego. Nie każdego da się uratować, ale Ty walczyłaś i naprawdę nie masz powodów do obwiniania się.

AleksanderV Odpowiedz

Pewnie powiesiła się na myśl, że musi do tego domu wracać.

bazienka Odpowiedz

aha oni byc moze latami bagatelizowali problem, ale winna jestes ty, bo probowalaszrobic cokolwiek?
bardzo dobrze, ze sie odcielas
wspolczuje przezycia takiej traumy, ogarniania tego wszystkiego i braku wsparcia
mam nadzieje, ze przeszlas terapiee

Vampire7 Odpowiedz

Tak jak inni tu komentują, to absolutnie nie była Twoja wina, siostra potrzebowała profesjonalnej pomocy na którą rodzina się nie zgodziła. Ogólnie to niczyja wina, że siostra popełniła samobójstwo, ale jeżeli już kogoś obwiniać to raczej rodziców, którzy nie zainterweniowali, a nie Ciebie - jedyną osobę, która chciała coś zrobić i jej pomóc, a nawet spełniłaś przecież jej życzenie by wybrać się w taką podróż. Przecież Ty chciałaś ją pocieszyć, a to obżydliwe, ale rodzina zrobiła z Ciebie kozła ofiarnego i zrzuciła całą winę na Ciebie, a to zapewne było im na rękę by uśpić własne wyrzuty sumienia... Powodzenia dla Ciebie :)

losowo Odpowiedz

Zrobiłaś dla niej wszystko, co w tamtym czasie byłaś w stanie zrobić. Zachowałaś się jak wspaniała siostra.

Ryear Odpowiedz

Wyrazy współczucia autorko, śmierć bliskiej, kochanej osoby to ogromny cios, tym bardziej w taki sposób...

Ale, dlaczego ludzie z depresją zawsze zachowują się tak egoistycznie (nie obwiniając oczywiście chorej siostry, depresja to poważna, niszcząca życie choroba, nie tylko osoby chorej ale też jej bliskich) ? Rozumiem to, że mają dość życia, SWOJEGO życia, ale jednak chyba czują emocje do bliskich, dlaczego, jak tutaj, w przypadku autorki, siostra nie wzięła pod uwagę tego, że autorka może przez to cierpieć i mieć problem; dlaczego chorzy często rzucają się pod pociąg lub samochód? Nie myślą o kierowcach, którym niszczą psychikę/narażają na konsekwencje? Nie mogę nigdy tego pojąć, domyślam się, że nie będąc nimi, nie czując tego co oni, nie mogę sobie wyobrazić ich sposobu myślenia, ale wydaje mi się, że taka osoba jednak samobójstwo planuje już wcześniej, miewa o nim myśli dużo wcześniej.

Belikeyou

Rozmawiałam kiedyś z kolegą, który był po próbie samobójczej. Jak go ratowali i zapytali czemu to zrobił, nie był w stanie odpowiedzieć. Nie wiedział, nie pamiętał powodu, dla którego chciał odebrać sobie życie. Myśli samobójcze ma do dziś, ale stara się z nimi walczyć, szukać powodu do przeżycia kolejnego dnia. I udaje mu się to.
Choć sama uważam osoby, które odbierają sobie życie, za głupie do granic możliwości, bo często okazuje się, że zrobili to bo dziewczyna/chłopak odeszła/odszedł. Dla nas jest to żaden problem, dla nich koniec świata. Często dorośli już ludzie, tracą życie przez taki powód. I czy jest sens umierania przez coś takiego?

StaryTapczan

W mojej miejscowości facet popełnił samobójstwo. Jechał autem, w pewnym momencie, na prostej, rozpędził się i wjechał na przeciwny pas, celowo, by zderzyć się czołowo z autem jadącym z naprzeciwka. Udało mu się, zmarł niemal na miejscu. Rozumiem, że chciał się zabić, że nie widział powodu, by żyć, że coś było mocno nie tak, ale, kurwa, on mógł odebrać życie ludziom, w których celowo wjechał! Trauma tego drugiego kierowcy to jedno, ale co by było, gdyby on i jego pasażerowie zginęli tylko dlatego, że ON nie chciał żyć? Albo gdyby kierowca przeżył, a jego żona i dziecko zginęło? Wiem, że w takim stanie nie myśli się logicznie, ale ja bym takiemu samobójcy po prostu nie wybaczyła, gdyby zabrał ze sobą moja rodzinę lub przyjaciół.

Belikeyou

StaryTapczan, i się tego nie robi. Nie ma wybaczenia dla takiej osoby, która prócz swojego życia, odebrała życie postronnym osobom. Rodzina samobójcy i tak nie może sobie wybaczyć, ale zupełnie innych rzeczy. Powieszenie się jest o tyle mniej szkodliwe, że odbiera jedno życie.
W teorii takie sytuacje jak opisalas uważa się za wypadki i tylko je, to w praktyce kilka przypadków może być czystym samobójstwem, a służby nie chcą piętnować do końca sprawcy.

StaryTapczan

Belikeyou, w tym przypadku uznano to za samobójstwo, nie za wypadek. Facet miał już jedną próbę samobójczą kilka tygodni przed tym zdarzeniem, ale go odratowali. O ile dobrze pamiętam, zostawił rodzinie list, z którego jasno wynikało, co chce zrobić, dlatego nikt nie miał wątpliwości, czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy celowe wjechanie na czołówkę, samobójstwo. Mimo wszystko jego plan był okrutny, wiem, że to, co napiszę, może głupio zabrzmieć, ale mógł celowo wjechać w drzewo, nie w inny samochód...
I tak jak pisałeś/aś, tego typu samobójstw mogło być znacznie więcej, a zostały uznane za wypadek. Kto wie, ilu takich samobójców zabrało ze sobą w ten sposób innych ludzi?

Belikeyou

StaryTapczan, nie twierdzę że ta sytuacja akurat była wypadkiem. Mówię, że inne tego typu służby mogą za takie uznać. Jest to mniej cierpienia dla rodziny, bo nie ma w ich głowach myśli "co zrobiliśmy źle, czego nie udało nam się zauważyć?"
Mój kolega, kilka lat starszy powiesił się w domu, znalazł go brat. Też zostawił list, w którym pisał że zrobił to przez dziewczynę, że nie dawał już rady. Kilka lat wcześniej miał próby samobójcze - nikt nie wziął sobie tego do serca. A szkoda, bardzo go lubiłam.

W drzewo jak wejdziesz to możesz przeżyć. W samochód jak wjezdzasz masz dwie siły, bo jego prędkość i swoją. Drzewo jest nieruchome. Wbrew pozorom jest sporo pomysłów na śmierć bez szkody dla innych

nacomi1 Odpowiedz

kurde ja jakos nie umiem jej wspolczuc.Narobila Ci klopotow, myslala tylko o sobie i czubku wlasnego nosa. Wiem że to choroba mozecie mnie linczowac.

bazienka

ale to prawda.
mialam mysli samobojcze, bylam w syndromie presuicydalnym, ale w zyciu nie zrobilabym tego tak, by sprawic komus klopot (wezwanie i porozumienie sie ze sluzbami w obcym kraju, nieznanym jezyku, zdobycie pozwolen na przewoz zwlok... dobrze przynmniej, ae autorka byla pelnoletnia, gdyby nie to, byloby jeszcze gorzej zwlaszcza ze rodzina sie odciela)
serio, depresja moze pozbawic napedu, ale myslenia nie wylacza

ohlala

poczytajcie trochę o stanie, w jakim znajdują się samobójcy przed popełnieniem samobójstwa i przestańcie pierdolić.
autorka nie obwinia o nic chorej siostry, więc wasze zdanie jest jeszcze mniej istotne.

PanTofelek Odpowiedz

To powinny przeczytać wszystkie osoby planujące samobójstwo- żeby uzmysłowić sobie, że "będzie im beze mnie lepiej" to kompletna bzdura. A "moje cierpienie już się skończy" rozpoczyna cierpienie wielu osób.

A do autorki: miej się dobrze. Anonimowi Cię bardzo pozdrawiają :)

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie