Gdy byłem mały, pewnego razu, gdy się kąpałem, wymyśliłem "płaszczkę". Polegała na tym, że rozciągałem swoją mosznę tak, że była prawie płaska i miała całkiem dużą powierzchnię jak na tamten wiek. Od razu skojarzyło mi się to z tym czymś co pływa w wodzie. Pokazałem to nawet rodzicom, byli pod wrażeniem.
Do dziś, gdy widzę płaszczkę lub słyszę "płaszczka" mam niesmak. Co gorsze, ojciec to pamięta i nie raz przypominał mi to, np. gdy byliśmy w zoo.
Dodaj anonimowe wyznanie
byli pod wrazeniem
Też mnie ten kawałek rozwalił.
Zgniłam
Dobrze, że na Twoje pokazy nie spraszali sąsiadów, płaszczka to niecodzienny widok.
Widocznie nie byli aż pod takim wrażeniem.
Tak to je jak malo wiary i glowa zaprzaotana glupstwama
W sumie jestem kobietą, więc nie mogę poszczycić się moszną, a co za tym idzie nie mam jak na sobie przetestować, ale... Nie bolało Cię to? Mnie zabolało samo czytanie o tym. 😀
To nie boli...
aJAJAj 😛
Byli pod wrażeniem twojej głupoty
Głupoty? To było dziecko.