Oblałem dziś egzamin. Nie dlatego, że się nie uczyłem, ale dlatego, że ktoś kichnął i powiedziałem "na zdrowie".
Okazuje się, że to klasyfikuje się jako ściąganie.
Na próbnym egzaminie gimnazjalnym koleżanka kichneła to powiedziałam jej to "na zdrowie". Nauczycielka niemal od razu pouczyła, że tyle dobrego bo to próbny ale na właściwym przez głupie "na zdrowie" mogliby unieważnić cały egzamin. Aha.
Tak upada kultura. Jakby mało kultury już Polakom zabrano w wyniku wojen i przesladowań. Między innymi kulturę posiadania broni. Moim zdaniem egzaminatorzy straszny kij w dupskach mieli. Na mojej maturze wszystko było w miłej atmosferze, przyjemnie, bez żadnego stania z karabinem nad uczniem i wszyscy byli szczęśliwi. Wszelkie procedury tylko odgradzają ludzi od siebie i niszczą zdrowe społeczeństwo. Lepiej mieć 10 zasad i paragrafów mniej niż jeden za dużo.
Luesacquisita
Akurat powiedzenie komuś "na zdrowie", nie jest zgodne z savoir-vivrem :p
Dajpysk
Nie powiedzial ze jest.
ciasteczkowaa12
@Luesacquisita Ale jest to ludzki odruch i przez większość osób jest odbierane pozytywnie. Przeważnie mówimy "na zdrowie" automatycznie, nawet się nad tym nie zastanawiając. Oblanie egzaminu z tego powodu to czysty absurd.
Generalnie to ja bym się kłóciła i złożyła jakieś zażalenie
OstatniHorkruks
Nic by Ci to nie dało. Nie wolno się odzywać na egzaminach i już, żeby było fair wobec reszty studentów/uczniów. Przecież nie można ze 100%-ową pewnością stwierdzić, że kichnięcie z odpowiedzią "na zdrowie" nie było jakimś umówionym szyfrem. Mało prawdopodobne, ale możliwe. No i druga sprawa - komuś może to przeszkadzać w skupianiu się na teście. Komisje egzaminacyjne zwracają na to uwagę, bo jeśli tego nie zrobią, to ONI SAMI będą mieć problemy. Np. jakiś uczeń nie dostał się na wymarzoną uczelnię bo zabrakło mu dwóch punktów z matury. To co robi? Pisze skargę na komisję, że był egzamin, że zakłocenie spokoju, że trzeba uniważanić, bo ktoś mógł ściągać/przeszkadzał innym. Te zasady po coś są
A nie przypadkiem podpowiadanie? Bo jeśli to był egzamin z polskiego to podpowiedziałeś tytuł pewnej fraszki Kochanowskiego 😅
widocznie egzaminujący nie miał humoru....
Generalnie na egzaminach to w ogóle się nie powinno odzywać. Trochę dziwne, że o tym nie wiedziałeś (oczywiście nie licząc egzaminów ustnych)...
Na próbnym egzaminie gimnazjalnym koleżanka kichneła to powiedziałam jej to "na zdrowie". Nauczycielka niemal od razu pouczyła, że tyle dobrego bo to próbny ale na właściwym przez głupie "na zdrowie" mogliby unieważnić cały egzamin. Aha.
Tak upada kultura. Jakby mało kultury już Polakom zabrano w wyniku wojen i przesladowań. Między innymi kulturę posiadania broni. Moim zdaniem egzaminatorzy straszny kij w dupskach mieli. Na mojej maturze wszystko było w miłej atmosferze, przyjemnie, bez żadnego stania z karabinem nad uczniem i wszyscy byli szczęśliwi. Wszelkie procedury tylko odgradzają ludzi od siebie i niszczą zdrowe społeczeństwo. Lepiej mieć 10 zasad i paragrafów mniej niż jeden za dużo.
Akurat powiedzenie komuś "na zdrowie", nie jest zgodne z savoir-vivrem :p
Nie powiedzial ze jest.
@Luesacquisita Ale jest to ludzki odruch i przez większość osób jest odbierane pozytywnie. Przeważnie mówimy "na zdrowie" automatycznie, nawet się nad tym nie zastanawiając. Oblanie egzaminu z tego powodu to czysty absurd.
Było już. Tylko nie ściąganie, ale podpowiadanie i nie egzamin, ale sprawdzian z Kochanowskiego.
Generalnie to ja bym się kłóciła i złożyła jakieś zażalenie
Nic by Ci to nie dało. Nie wolno się odzywać na egzaminach i już, żeby było fair wobec reszty studentów/uczniów. Przecież nie można ze 100%-ową pewnością stwierdzić, że kichnięcie z odpowiedzią "na zdrowie" nie było jakimś umówionym szyfrem. Mało prawdopodobne, ale możliwe. No i druga sprawa - komuś może to przeszkadzać w skupianiu się na teście. Komisje egzaminacyjne zwracają na to uwagę, bo jeśli tego nie zrobią, to ONI SAMI będą mieć problemy. Np. jakiś uczeń nie dostał się na wymarzoną uczelnię bo zabrakło mu dwóch punktów z matury. To co robi? Pisze skargę na komisję, że był egzamin, że zakłocenie spokoju, że trzeba uniważanić, bo ktoś mógł ściągać/przeszkadzał innym. Te zasady po coś są