#kAP3p
Teraz, w wieku 30 lat już tego nie robię. Z mężem uprawiamy seks regularnie ale nigdy nie doszłam. Jest mi przyjemnie, czuję potrzebę bliskości więc często sama inicjuje stosunek. Nie zmienia to jednak faktu, że orgazm jest dla mnie jakimś mitycznym zjawiskiem, o którym mogę tylko pomarzyć.
Ostatnio właściwie połączyłam sobie te informacje i doszłam do wniosku, że być może to rodzice właśnie mnie tak skrzywili. Nigdy i tym nikomu nie mówiłam, nawet mężowi. Nie winię rodziców, oprócz tych sytuacji zawsze byli po mojej stronie i wspierali mnie.
Chyba czas udać się do seksuologa. Problem polega na tym, że nie chcę mężowi robić przykrości, mówiąc mu , że nie jestem w stanie dojść i od 6 lat kłamię. Nie chcę też ukrywać przed nim wizyt bo prędzej czy później wyda się gdzie chodzę.
Mąż jakoś to przeżyje. Jest dorosły, chyba dotrze do niego, że uwielbiasz się z nim kochać i pragniesz, żeby było jeszcze lepiej. Zwłaszcza, że o nic go nie obwiniasz, wprost przeciwnie. Po prostu, daj mu do przeczytania, to co napisałaś, albo opowiedz, ale właśnie w ten sposób, od początku, a nie od momentu, że chcesz iść do seksuologa, bo nie masz orgazmu, bo później będziesz musiała tłumaczyć dlaczego. A od początku, to jest dzielenie się swoją historią i swoim problemem. Mąż może dużo pomóc, warto, żeby wiedział. Trzymam kciuki.
A rodzice wiedzieli, dlatego Cię karcili. Krępowało ich to, a może gorzej. Nie wypowiem się, co o tym myślę. Bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że uda Ci się odblokować
Też tak robiłam jako dziecko. Piszę to, bo już kiedyś się tu z tym zetknęłam i mi ulżyło. Spróbuj wrócić do tamtej formy masturbacji, może? Dla mnie to jedyny sposób, by naprawdę w pełni dojść. Robię to przy facetach, w różnych pozycjach, również na pieska, kiedy jest w środku, i nikt nie narzeka, autentyczny orgazm u kobiety bardzo podnieca i sami o to proszą.
A Twoi rodzice to sami powinni dostać pasem. Moja matka usiłowała z tym walczyć i się na mnie obrażała. Dobrego sposobu, chyba, nie ma, bo nikt nie chce oglądać i wiedzieć, że małe dziecko się masturbuje, a walka z tym doprowadza tylko do tego, że dziecko się z tym ukrywa, a dalej to robi.
Moze walka z tym bylby sposob, na tlumaczenie dziecku, ze takie konkretne przyjemne czynnosci sa intymne i noe wypada ich robic przy innych ludziach? Wiadomo, potem przy nastolatkowym wieku przypomniec tamto tlumaczenie i dodac ze z partnerem tez mozna :p zawsze sie zastanawiam jak koedys trzeba bedzie podjesc do tematu, lepiej wczesnie opinie pozbierac
Z dziećmi trzeba rozmawiać. Jak dziecko dłubie w nosie, to tłumaczymy, co należy zrobić, żeby pozbyć się dyskomfortu, i żeby umyło ręce, etc. Z masturbacją powinno być podobnie. Wystarczy wytłumaczyć. Oczywiście pod warunkiem, że coś się wie o rozwoju dzieci i nie jest się głąbem.
Moja siostra tak robiła, gdy miała roczek. Nie wiedzieliśmy, o co jej chodziło z tym spinaniem się, a gdy ją pytaliśmy, to się wkurzała, że jej przerywamy. Ale za nic w życiu nam nie wpadło do głowy, żeby na nią za to krzyczeć albo ją bić, jak można tak bardzo nie panować nad sobą? Wtedy nie wiedzieliśmy, co to było - myśleliśmy, że każdy ma swoje dziwactwa i tyle, taka wiedza wystarcza, żeby dać komuś wolność wyboru.
@militarisch A poza tym jak powiedziałam im po latach, że to była masturbacja, to zresztą dalej mają to gdzieś, ja też, a ona z czasem przestała się spinać pod stołem i w kątach sama z siebie.
Mówi się o szkodliwości porno i masturbacji i facetów, a u kobiet jest tak samo. Jeśli masz wyuczoną masturbację poprzez pocieranie, czy zaciskanie, to się nie dziw, że nie masz orgazmu przy stosunku, gdzie stymulacja jest inna.
A rodzice musieli jakoś ukrócić Twoje zapędy, bo to chore jakbyś zaczęła tak robić publicznie, szkoda, że wtedy terapeuci nie byli tak popularni jak obecnie.
@Econiks Chore? Dzieci robią tysiące rzeczy, których dorośli by się nie odważyli przez mentalność i przez to są chore?
Dzieci od zawsze to robia przy ludziach, bo nie wiedza ze to cos czego sie przy ludziach nie robi, a ze to robia to objazw zdrowego dorastania i poznawania swojego ciala
75% kobiet przed 25 rż i 65% przed 35 rż nigdy nie doświadczyło orgazmu. Nie dlatego, że byli karceni za spinanie nóg czy coś tylko dlatego, że kobiecy orgazm wymaga określonych umiejętności. To wcale nie musi być wina rodziców, te dwie rzeczy mogą być ze sobą niezwiązane.
Jeśli nauczysz się panować nad swoim orgazmem i doświadczysz go z mężem, to się zorientuje, że kłamałaś, więc lepiej powiedzieć mu od razu.
Jeśli chcesz pomocy polecam program OMGyes, który pokazuje jak różne kobiety go osiągają i jak go spotęgować. Jest drogi, ale wart swojej ceny. Są dwa sezony, na masturbacje i seks z partnerem. Sama poddałam się na orgazmie, przekonana, że nie jestem do niego zdolna. Kupiłam program, poćwiczyłam sama, wyłapałam schemat i mogłam uczyć partnera
o, nie wiedziałe, że coś takiego istnieje. My eksperymentowaliśmy z nastawieniem, że nie od razu się uda, ale dojdziemy do tego wspólnie. Ja się jej uczyłem, ona uczyła się siebie. Fakt, udało się dość szybko, ale wymagało to na początek sporo pracy i pełnego skupienia na jej odczuciach i przyjemności.
To fajnie, że u was się udało. Ja miałam ten problem, że po pierwszych 15 sekundach nie czułam dosłownie nic! dopóki nie byłam blisko orgazmu. Więc nie miałam pojęcia czy jest fajnie czy nie fajnie. Dopiero z tym programem i przy roku eksperymentów udało się osiągnąć orgazm. A potem kilka miesięcy regularnych orgazmów i nagle mam pełne czucie cały czas 😯
Jestem anonimowa to mogę powiedzieć. Dokładnie, nie czułam zupełnie nic dopóki nie pojawiało się napięcie tuż przed orgazmem i sam orgazm. Ale przed nie czułam ani dotyku ani przyjemności ani nic.
@Anonimowane o, to ciekawe. Moja K miała dokładnie odwrotnie. Odczuwała przyjemność większą lub mniejszą, ale nie potrafiła osiągnąć samego szczytu. Po pierwsze dlatego, że jej poprzedni faceci za szybko kończyli, po drugie dlatego że nie była na odpowiednim poziomie podniecenia, a po trzecie dlatego, że orgazm potrafił jej uciec. Nie wiem czy to znacie, jak jesteś już blisko, ale coś cię całkowicie rozproszy i orgazm ucieknie razem z podnieceniem. Swoją drogą później trochę się z tym bawiliśmy - edging - doprowadzasz do bardzo dużego podniecenia, jesteś już blisko szczytu, ale starasz się utrzymać taki stan jak najdłużej. Wtedy praktycznie nie ma szans, żeby orgazm uciekł. Aczkolwiek dla mnie po 1,5 godziny to już było praktycznie bolesne :P
Hvafen orgazm kobiecy jest dużo bardziej skomplikowany niż męski. Jeśli kobietę (nie każdą, ale generalizując) coś rozproszy to całe nabudowane napięcie znika, bo skupienie z niego też znika. A razem z napięciem znika podniecenie i zabawa zaczyna się od początku.
Anderson ja się może źle wyraziłam 😂 Chodzi mi o orgazm łechtaczkowy i czucie w łechtaczce. Jeśli chodzi o seks to owszem, czuje, ale orgazmu nie miałam i prawdopodobnie mieć nie będę z racji tyłozgięcia macicy - co oznacza, że gdy seks jest w dobrym punkcie to odczuwam ból. Także orgazm w trakcie seksu nie dla mnie 😓 Zamiast tego partner doprowadza mnie do orgazmu przed seksem i wszyscy szczęśliwi 😅
Uprawiać seks można, ale orgazm no nie bardzo. Mi znika całe napiecie, u Ciebie może jest inaczej. Każdy jest inny, dlatego napisałam, że nie u wszystkich kobiet.
Dziwią mnie kobiety, które uprawiają seks bez bez pełnej satysfakcji to takie stereotypowe
Lubią bliskość i intymność. Orgazmy są fajne, ale to tylko jeden z elementów seksu.
@Hvafaen czyli ważniejsza jest droga do celu, niż osiągnięcie tego
Eh, jak mu nie powiesz i nie zaczniesz czegoś z tym robić to nic się nie zmieni i nie będziesz miała orgazmu. Przerabiałem to ze swoją żoną. Tylko my byliśmy szczerzy od samego początku. Zanim doszło między nami do czegoś bliższego, na długo przed małżeństwem czy narzeczeństwem, podczas jednej z rozmów na temat naszych dotychczasowych doświadczeń wyznała mi, że jeszcze nigdy nie miała orgazmu, mimo, że nie jest dziewicą i miała kilku facetów wcześniej.
Cóż było robić... Nauczyłem ją tego ;) tylko wszystko zaczyna się od pełnej wzajemnej akceptacji i szczerości. Trzeba wybadać czy nie ma jakiejś traumy czy innej psychicznej blokady, która trzebaby z terapeutą przepracować, ale jeśli nie... To jest długi proces, nie koniecznie za pierwszym razem się uda. Musicie mieć dużo czasu i bezpieczną przestrzeń tylko dla siebie. Partner musi się wtedy skupić tylko i wyłącznie na Tobie. Zaczynacie od delikatnego relaksującego masażu. Potem powoli i śmielej. Zapomnij o penetracji przy takim podejściu. To może rozpraszać, a liczysz się wtedy tylko Ty i twoja przyjemność. Wszystko co będzie Ci partner robił musi być dla Ciebie przyjemne, rozpalające zmysły. Tak, bardzo długa i rozbudowana gra wstępna. Świece, olejki zapachowe, oliwka do ciała. Ekstra przyjemny i komfortowy klimat. Jest szansa, że w takich warunkach da radę maksymalnie Cię podniecić i doprowadzić bardzo blisko, no i może wtedy się uda. Jak się nie uda to nie należy się zrażać tylko za jakiś czas spróbować ponownie. A jak już Ci się uda dojść to też nie ma nagłego powrotu do rutyny i poprzednich przyzwyczajeń. Wiadomo, z czasem zrezygnujecie ze specjalnej atmosfery na rzeczy zwyklejszych łóżkowych igraszek, ale bez odpowiedniej gry wstępnej się nie obejdzie. Wiem co mówię. Powinno wystarczeć, że wiem z doświadczenia co to wielokrotny orgazm (u kobiety), wspólny orgazm (zsynchronizowany) czy squirt (kobiecy wytrysk). Odpowiednia atmosfera i stopniowe budowanie napięcia czyni cuda ;)
Powiedziałbym nawet, że squirt występuje zupełnie niezależnie od orgazmu.
W twoim przypadku stymulacja pochwy daje dobre rezultaty. Każdy jest inny i właśnie to jest najtrudniejsze, żeby się nauczyć jaka stymulacja, czym i z jaką intesywnością daje dobry rezultat. Co więcej, często skupienie tylko na jednym rodzaju stymulacji daje słaby efekt, czasem lepsza jest stymulacja krzyżowa jednocześnie kilku stref, ale... to jest bardzo indywidualne. Z czasem wiesz czy zając się dodatkowo łechtaczką, piersiami, szyją, a może pomiziać za uchem. Tylko to co u jednych działa u innych może wręcz wkurwić i nici z dalszego seksu.
Btw. instrukcje są dla mnie super, bo wtedy wiem czego ona chce i jak działać. Gorzej jak ona sama nie wie, bo nigdy sama się nie mastrubowała, nie wychodziło jej, a poprzedni faceci skupiali się tylko na posuwaniu swoim penisem.
a ile ważysz?
269 kg
Typowe to jest niestety, że zamiast przegadać to lub pójść do terapeuty próbuje się dziecko "wybijać" masturbację (itp.) z głowy pasem i krzykiem.