#kVIfA
Przyznam, że trafił mi się jak ślepej kurze ziarno, mąż jest bardzo przystojny, dobry i inteligentny, a co za tym idzie przyciąga do siebie kobiety i kretynki.
Już pominę historie o tym jak niektóre dziwnym sposobem nie zauważają obrączki na jego palcu.
Mąż zanim mnie poznał nie chciał nigdy zakładać rodziny, sądził że nigdy nie będzie chciał się ożenić i mieć dzieci. Znalazła się za to jedna chętna, która poprosiła go o jego nasienie. Tak. Po prostu o geny. Zapłodnienie. Bez żadnych alimentów i zabawy w rodzinę. Po prostu chciała mieć jego dziecko.
Dwie dziewczyny czekały na niego w łóżku, kiedy wrócił pewnego dnia z pracy do domu. Bo okno było otwarte to weszły. Nie skorzystał.
Mąż został zgwałcony. Troszkę z własnej głupoty, bo upił się do nieprzytomności i jedna dziewczyna to wykorzystała, oczywiście bez zabezpieczenia. Nie miała prawa, czego nie potrafiła zrozumieć bo przecież "dostał erekcji więc chciał".
Mąż ma stalkerkę. Kiedyś wynajmowała pokój w jego rodzinnym domu. Po wyprowadzce (temat na inną historię) wysłała mu zdjęcia jak masturbowała się rzeczami z jego pokoju. Myszką do komputera, pilotem, ocierała się kroczem o niemal wszystko, włącznie z pościelą i ubraniami. Mimo upływu lat dalej można ją spotkać w okolicy naszego domu, a kilka razy widziałam przy oknie drona.
Nagie fotki, propozycje seksu bez zobowiązań, wulgarne uwodzenie, można wymieniać bez końca. Oczywiście że mi to przeszkadza ale nie mam wpływu na inne kobiety, natomiast to męża mogę mieć na szczęście pełne zaufanie.
Wszystkie historie są potwierdzone przez jego kumpli i z dystansem opowiadane czasem, jako głupie anegdoty w najbliższym gronie, poza gwałtem, oczywiście.
Niektórzy reagują śmiechem na informacje, że ktoś może mieć zbyt duże powodzenie u kobiet nie wiedząc do jak skrajnych sytuacji może dochodzić. To nie tak, że mój mąż daje sygnały czy jest typowym maczo, on po prostu istnieje. Wiadomo, że jak był młodszy to troszkę korzystał z ładnej buzi żeby zdobywać panienki, ale właśnie po takich akcjach i kilku doświadczeniach życiowych bardzo się ogarnął.
Kiedy mnie poznał to profilaktycznie zerwał wszystkie kontakty z koleżankami, mimo że mu nie zabraniałam nawet z nimi rozmawiać czy się spotykać, on sam wiedział, że one mogą czekać aż on zmieni, co do nich zdanie i wie, że bywa, że kobiety okazują się nieobliczalne. Sama często spotykam się z wzrokiem pełnym nienawiści lub zazdrości na ulicy. Sama pięknością nie jestem i możliwe, że to jeszcze bardziej je denerwuje.
A najciekawsze jest to, że większość z nich nawet nie starała się go nigdy poznać, zaprzyjaźnić się. Krążyły na około jak sępy i ciągnęło je do jego wyglądu, żadna z nich nie zainteresowała się nim jak człowiekiem.
Nie ogarniam. Nieważne: kobieta czy mężczyzna. Nie oznacza NIE i koniec.
Nie mogę uwierzyć że twoim zdaniem w sytuacji z gwałtem twój mąż jest chociaż odrobinę winny. Mógł być nawalony jak wioska wikingów a nikt nie miał prawa tego wykorzystać. To tak jakby powiedzieć że ofiara wypadku zginęła trochę z własnej głupoty bo mogła jechać autobusem a nie swoim samochodem.
Dokładnie. Choćby ktoś chodził nago, nikt nie ma prawa tej osoby zgwałcić, tak samo, gdy ktoś się upije i nie ma z nim kontaktu. Jak ktoś twierdzi inaczej, to jest zwykłym zwierzęciem.
Oczywiście że tamta dziewczyna nie miała prawa w ogóle go dotykać, jednak o tamtej sytuacji nawet on mówi że mógł do tego nie dopuścić gdyby mniej wypił mając świadomość że akurat wtedy była u niego w domu dziewczyna bardzo zdesperowana. Już wcześniej próbowała wielu sztuczek. To wszystko działo sie kiedy byli praktycznie dzieciakami i nikt nie myślał o konsekwencjach. Domówka, alkohol, na szczęście nie ma żadnej traumy, za to doskonale wie jaki błąd on sam popełnił- grubo przesadził z piciem mając nie do końca zaufane osoby pod swoim dachem.
NIGDY nie wolno winić ofiary gwałtu, za to, że została tak podle skrzywdzona, tylko, że my sami możemy próbować przeciwdziałać pewnym sytuacjom. Dziewczyna, która idzie przez ciemny park w najgorszej dzielnicy miasta, pijana i ubrana w mini i szpileczki, nie jest winna chorym skłonnością kogoś kto wykorzysta jej bezbronność i fakt, że jest ona ofiara jest niepodważalny, jednak czy nie była by bezpieczniejsza w wygodniejszych butach i ubraniach? I nie nie mówię, ze jej strój jest przyzwoleniem na cokolwiek! Ma prawo chodzić ubrana jak chce, jednak zwyrola chcącego ją skrzywdzić to nie obchodzi- obchodzi fakt jak łatwo będzie poradzić sobie z daną osoba i jej ubraniami- sukienkę łatwiej podwinąć niż siłować się ze spodniami. Sama miała kiedyś wątpliwą przyjemność przerobić taka sytuację. Domówka, brak dostępnej taksówki, krótka sukienka i buty na obcasach. Nic to idziemy pieszo na autobus. Uciekać się w tych butach średnio dało, ubiór ułatwiał gnojowi sprawę, gdyby nie przypadkowa grupka ludzi nie było by dobrze. Od tego czasu gdy wiem, że będę musiała wracać pieszo w nocy, biorę ewentualne ubrania na przebranie, jakieś spodnie i trampki.
Co do chodzenia nago. Oczywiście, ze nikt nie ma prawa dotykać ciała drugiej osoby bez pozwolenia, ale czy sądzisz, że zezwierzęconego dupka/ idiotkę, który/a przemocą lub podstępem wbrew woli wymusza na kimś innym kontakt seksualny to obchodzi? Wątpię.
@Ookami a więc sugerujesz że gdy mężczyzna mówi "ona mnie prowokowała nosząc takie a nie inne ubrania" to wtedy mają rację
Ludzie czytajcie co się do was pisze " nie jest winna chorym skłonnością kogoś kto wykorzysta jej bezbronność i fakt, że jest ona ofiara jest niepodważalny" oraz "Ma prawo chodzić ubrana jak chce, jednak zwyrola chcącego ją skrzywdzić to nie obchodzi". Czytanie ze zrozumieniem nie jest trudne. UBIÓR NIE JEST OKOLICZNOŚCIA ŁAGODZĄCA DLA GWAŁCICIELA ALE NAPRAWDĘ SĄDZICIE, ŻE ZBOKA TO OBCHODZI? To jak kobieta była ubrana/ czy też facet nie moze byc brane pod uwage przy osądzaniu winy, ale świat to nie piękna kraina. Kogoś kto chce przemocą wymusić na kimś seks TO NIE OBCHODZI. Obchodzi go jak łatwo i szybko będzie się do kogoś dobrać! Tu nawet nie chodzi o to czy ubiór jest mniej czy bardziej seksowny ect. a fakt jak łatwo wymusić na kimś seks i w jakim stopniu jest bezbronny.
Kraść też nie wolno, ale nikt wyjeżdzając na urlop nie zostawia otwartych drzwi do domu, czy nie zostawia torby na ławce idac np. do toalety w miejscu piblicznym. Złodziej pozostaje złodziejem, nie ma prawa ruszać naszych rzeczy, i należy mu sie odpowiednia kara, ale my możemy próbować unikac bycia okradniętym
Tyle, że aby uniknąć zgwałcenia należałoby samemu siedzieć zamkniętym w 4 ścianach. Mnie zgwałcił taksówkarz. Myślałam, że bezpieczniej będzie jak wrócę taksówką niż po nocy pod wpływem alkoholu. No i co z tego? Nie znasz dnia, ani godziny. Otwierając drzwi listonoszowi może Cię to spotkać. Rozumiem, że wszyscy mają zamykać się w bunkrach? Bo tylko to daje prawie 100% pewność że nikt Cię nie zgwałci
A mnie prawie zgwałcili w parku- to znaczy nie doszło do penetracji, ale do samego napastowania jak najbardziej (dotykanie nagiego ciała). Byłam w butach na obcasie i spódnicy za kolano. Bardzo łatwo było mnie pozbawić bielizny, próbowałam uciec, ale wykrzywiła mi się kostka. Uratowali mnie przechodnie. inaczej zgodnie z obietnicami zboka "przeleciał by mnie w każdy otwór". 2 lata później podobna sytuacja, tym razem jednak gaz pieprzowy w kieszeni, spodnie i trampki na nogach. Dupek dostał po oczach gazem gdy próbował rozpiąć rozporek, z kolanka w jaja, a ja uciekłam po czym wezwałam policje informując o zajściu. Tamta sytuacja dała mi do zrozumienia, że sama muszę dbać o swoje bezpieczeństwo. Oczywiście mogłam poprosić gwałciciela aby mnie nie gwałcił bo nie ma prawa ale wątpię żeby go to obeszło ;) Naprawdę świat to nie tęczowa kraina, więc jeśli gwałciciel nie ma prawa gwałcić to nie będzie bo chyba tak to widzisz. Co do zagrożeń- jasne nigdy nie sprowadzisz go do zera. Zapinając pasy nikt CI nie obieca, że przeżyjesz wypadek, ale na pewno zwiększasz swoje szanse. Tym samym mamy nie zapinać pasów, przechodzić na czerwonym, nie brać leków itd. ? Bo to właśnie taka logika. Życie jest nie fer, a gwałciciele to sk*rwiele którzy powinni być konsekwentnie karani. Ale co to zmienia. Tłumaczysz normalnym ludzią coś co wiedzą, ale co poprosisz gwałciciela żeby cie nie gwałcił bo tego nie chcesz? Powodzenia.
NIKT nie zapewni Ci,że drogi system antywłamaniowy na pewno ochroni Cię przed kradzieżą, pasy sprawią,że na pewno przeżyjesz wypadek, leki wyleczą chorobę, ale czy to oznacza, że masz z tego rezygnować? Życie jest podłe i zdarzają się złe rzeczy, i nic, ani nikt nie da Ci 100% bezpieczeństwa (nawet ten bunkier w którym uważasz, ze trzeba się zamknąć), ale możemy chociaż starać się sprawić by nasze życie było bezpieczniejsze. Zapiąć te głupie pasy, zwiększając o 70% szanse na przeżycie ciężkiego wypadku, niż stwierdzić, że po co jak i tak mogę umrzeć. Prawda jest taka, że to tylko Twoje bezpieczeństwo i życie, i to Ty musisz o nie dbać, mało kogo innego to niestety obchodzi. Złodziej ma gdzieś, że nie będziesz miała, za co żyć, a gwałciciel, że zniszczy Ci życie. Gdy ktoś Cie zgwałci będziesz ofiara, a gwałciciel podłym przestępcą, godnym najgorszej kary, który nie miał prawa tknąć Cię małym palcem, ale co to zmieni w Twoim życiu? Lepiej zapobiegać i dać sobie choćby 10% szans na ratunek. Oczywiście można wykrzykiwać, że kobieta choćby pól naga nie ma prawa być zgwałcona, co jest świętą prawdą, ale co to zmienia? Żadna kobieta, czy to w burce, czy pół naga, żółta, zielona czy biała nie ma prawa być gwałcona, a jednak to się zdarza. Tupnij nogą na znak protestu, co wydaje mi się, że zboków nie obejdzie, albo próbuj chociaż trochę zminimalizować ryzyko. Twój wybór.
Specjalnie założyłam konto aby zapytać Cię o parę rzeczy.
Czy kiedykolwiek piłaś alkohol na imprezie?
Czy kiedykolwiek urządziłaś domówkę i spożywałaś na niej alkohol?
Czy kiedykolwiek zaprosiłaś znajomych do siebie?
Czy kiedykolwiek wracałaś po nocy do domu?
Czy kiedykolwiek wracałaś po imprezie taksówką do domu?
Jeśli na chociaż jedno pytanie odpowiesz TAK to oznacza, że miałaś więcej szczęścia niż rozumu i to mogło też spotkać Ciebie. Ciekawe czy wtedy też byłabyś taka głupiomądra jak teraz,
Mnie też nazwiesz feminazistką?
Zapewne tak, bo zabrakło Ci już dawno argumentów.
Feminka bardzo mi przykro że Ciebie to spotkało i domyślam się że było to dla Ciebie trudne. Niestety muszę kolejny raz zaznaczyć że ja nie generalizuję wszystkich gwałtów, a wypowiadam się na temat jednej konkretnej sytuacji, a na tą opinię składa się na prawdę wiele czynników. Tak samo wszędzie pisze że mąż nie jest winny tylko stworzył ku temu okazję. Niestety zauważyłam że stereotypy gwałtu jako czynności brutalnej wyłączają w ludziach kodowanie informacji o wyjątkach. Cieszę się że wyszłaś na prostą po tym co Ci się stało, jednak nawet gwałty i ich okoliczności są różne. Ty miałaś wielkiego pecha, on miał pecha również ale jego głupota i upojenie popchnęło ją do tego. Trzymaj się ❤
Nie chcę żadnych serduszek od Ciebie. Wystarczy mi abyś przestała powtarzać jak mantrę, że jego głupota popchnęła ją do gwałtu. To jej głupota popchnęła ją do tego, że go skrzywdziła. Bez odbioru, bo szkoda nerwów
To przynajmniej nie przeinaczaj moich słów
Tak to już jest. Najpierw wygląd, a potem wnętrze. To tak jak grać w gry dla grafiki.
"Mąż został zgwałcony. Troszkę z własnej głupoty (...)"
AAAAAAA! NIE! Nie nie nie! Nie zostal zgwalcony z wlasnej glupoty, ani bardzo, ani troszke. Zostal zgwalcony poniewaz napadla go I wykorzystala obrzydliwa kobieta.
NIGDY nie obwiniajcie ofiar, nawet jesli dodacie "troszke" to w dalszym ciagu sprawiacie, ze ofiara czuje sie winna tego, ze ktos ja zgwalcil!
Poppy- popieram w 100%! A nawet i 2000%
poprosiłam samego zainteresowanego o skomentowanie gwałtu z jego perspektywy. Tłumaczone "na żywca" z angielskiego bo mąż nie jest Polakiem: " Ja nie byłem świadomy bo trawa i piwo zrobiły swoje. Ona to wykorzystała, poczekała aż wszyscy sobie pójdą i wlazła mi do łóżka kiedy już spałem zalany. Nie miała prawa ale sam dałem jej do tego okazję wpuszczając ją do swojego domu. Wiedziałem że była we mnie bardzo zakochana ale nie podejrzewałem że może się posunąć tak daleko. Jednak też jestem temu winien ponieważ doprowadziłem się do takiego a nie innego stanu i dałem jej tą możliwość. Moja głupota dała jej tą okazję. Rano kiedy się obudziłem kazałem jej się definitywnie odwalić, była obrażona ponieważ była pewna że ta noc sprawi że będziemy razem. Nie był to przypadkowy gwałt w krzakach ale jednak "uprawiałem seks" bez zgody i świadomości. Shit happens."
Facet sobie poradził, no stało się, trudno, żyjemy dalej. Nie uważam że każda ofiara gwałtu jest współodpowiedzialna, domyślam się jak bolesne jest to dla wielu osób. Pisząc że stało się to z głupoty męża, miałam na myśli akurat tą konkretną sytuację. Napisałam jego i moją opinię. Ja wiem że chcecie dobrze ale nie piszcie mi że jestem głupia, nie obrażajcie. I nie próbujcie jemu udowadniać że został poszkodowany skoro się tak nie czuje. I nie mówcie że nie było w tym ani trochę jego winy jeśli od lat jest świadomy tych swoich błędów. Nie czuje się z tym źle, odebrał to jak życiową lekcję.
Ja jestem przerażona Twoją ignorancją. To nie jest dla niego przykre ani traumatyczne wspomnienie. Nie znasz go więc proszę nie wmawiaj mi takich głupot. Gdybym wiedziała że trafiłam na walczącą feministkę to dawno bym sobie odpuściła jakiekolwiek dyskusje z Tobą. Zrozum, niezależnie od Twoich ideologii, nie masz prawa decydować o tym co mają czuć inne osoby. Nie rób ofiary z kogoś kto się tą ofiarą nie czuje. Pomagaj osobom które tej pomocy potrzebują ale nie wpychaj się ze swoimi mądrościami tam gdzie są niepotrzebne.
Docha, nigdzie nie napisałam że staję po stronie gwałciciela, nigdzie nie napisałam że mąż jest winny i nie bronię tamtej dziewczyny. Wszędzie piszę że ona nie miała prawa ale oboje zdajemy sobie sprawę z tego że on swoją nieodpowiedzialnością jej to umożliwił. Jeśli ja poszlabym na imprezę gdzie jest facet mający obsesję na moim punkcie i zalała się w trupa, a on by to wykorzystał to oczywiście że on jest winny ale swoją głupotą i nieostrożnością bym mu to umożliwiła. Ja wiem że mamy obecnie gloryfikowanie ofiar, a nawet komplement może zostać uznany za molestowanie ale do cholery nie wmawiaj mi że jestem potworem tylko dlatego że nie robię z mojego męża ofiary i dlatego że tak jak on uważam że w tej konkretnej sytuacji jego nieostrożnosc umożliwiła gwałt. Żaden człowiek nie ma prawa wykorzystywać drugiego ale rzadko kiedy możemy mieć wpływ na zachowanie innych osób. Za to możemy mieć wpływ na swoje i zachowywać odpowiednią rozwagę. Ja rozumiem że masz swoje przekonania i ich bronisz ale nie atakuj mnie za to że ja uważam inaczej. Przywołuje u męża przykre wspomnienia? On sam chętnie o tym rozmawia, tak samo jak o wojnie na której był. I nie ma traumy, lubi rozmawiać i przekazywać swoje doświadczenie. Nie czuje się winny, po prostu rozumie dokładnie co się wtedy stało.
Docha dokładnie tak, gdyby nie wpuścił do domu dziewczyny która przez długi czas próbowała różnych sztuczek to by nic się nie stało, to jest przecież logiczne. Wszystko co chce Ci wyjaśnić to to że akurat W TYM KONKRETNYM PRZYPADKU on mógł tego uniknąć i jest tego świadomy. Napisze najprościej jak potrafię ONA JEST WINNA BO TO ZROBIŁA A ON (I TO JEGO SLOWA ) DAŁ JEJ DO TEGO OKAZJĘ. Uważam że każdy powinien mieć świadomość zagrożenia. Dlatego właśnie ludzie mają zamki w drzwiach, dlatego uczą się samoobrony i dlatego niektórzy posiadają broń. Widzę że kompletnie tego nie rozumiesz przez swoje jakieś ograniczenia. I serio proszę Cię abyś nie próbowała zmieniać naszego nastawienia do tej konkretnej sytuacji. Czy jeśli świadomie zaproszę seryjnego mordercę do swojego domu wiedząc że jest powalony lub ma obsesję na moim punkcie, zostanę zamordowana to będzie jego wina? Tak, oczywiście że tak. Ale nie zmienia to faktu że JA GO WPUŚCIŁAM I JA BYŁABYM GŁUPIA I JA DAŁAM MU OKAZJĘ. Nie byłabym winna ale jednak ja osobiscie bym mu to umożliwiła. Jeśli mój mąż był na wojnie to mógł zginąć, byłaby to wina tego który zabił ale mąż był na froncie. Rozumiesz? Po to mamy zdolność myślenia i analizy, aby między innymi być świadomym potencjalnego zagrożenia i aby go unikać.
Chciałam tego uniknąć ale specjalnie dla Ciebie rozwinę sytuację o aspekty kulturowe. Czy wiesz jak to jest na wojnie? Wyobraź sobie że mając 18 lat zostajesz wysłana na pustynię w pełnym umundurowaniu. Jednego dnia masz normalne ćwiczenia i nagle NIESPODZIANKA WYBUCHA WOJNA. Wysyłają Cię do miejsca które przypomina piekło. Musisz pozbyć się ludzkich odruchów i strzelać do ludzi, którzy są Twoimi wrogami, którzy chcą zabić Ciebie. Psychika mojego męża na szczęście wyszła z tamtej wojny bez szwanku ale on wiedział że wielu jego znajomych najzwyczajniej w świecie poje***o. Tamta impreza miała miejsce kilka miesięcy po opuszczeniu wojska. Nie będę bronić tamtej dziewczyny ale chce Ci uświadomić że jeśli wychodzi taka baba z frontu, popieprzona w głowie, ma obsesje na punkcie faceta i próbuje to zdobyć a on o tym wie, to jego zadaniem również jest uniemożliwienie jej zabronionych czynów. Zaczyna do Ciebie docierać że nie wszystko na świecie podchodzi pod Twoje schematy?
Niezależnie od tego jak twój mąż to postrzega (jeśli uznanie w tym gwałcie swojej winy pomaga mu nie mieć traumy, nie mi oceniać), uważam, że osoby postronne nie powinny mówić/pisać w ten sposób o ofiarach przestępstwa (bo to krzywdzące i całkowicie zbędne). Tym bardziej, że jak sam powiedział, nie podejrzewał, że posunie się tak daleko. Co jest całkowicie zrozumiałe, bo niezależnie gdzie żyjecie, kobiet nie podejrzewa się zdolności do popełnienia takiego czynu (przynajmniej w społecznościach, które znam dopiero pojawiają się próby uświadamiania ogółu, że to całkiem możliwy scenariusz). Poza tym w otoczeniu osób znajomych powinniśmy się czuć raczej bezpiecznie. W przeciwieństwie do frontu na wojnie, czy też zapraszania seryjnego mordercy do domu (tak btw komiczne porównania).
Zejdź ze mnie wreszcie, ja i mąż mamy dokładnie takie same podejście i opinię więc czemu przeszkadza Ci to że ja mam taką opinię ale nie to że on jako "ofiara" myśli identycznie? odpuść już sobie bo tkwimy w impasie. Mimo tego że jesteś strasznie wredną i upartą feminazistką to życzę Ci aby Twoja nadgorliwość faktycznie komuś pomogła. Tutaj już męczysz, wciąż pokazujesz brak przyswajania informacji i upierdliwość.
Czytam tą wymianę zdań i jestem w ogromnym szoku co się tutaj stało. Docha i Kosmateus dziękuję Wam! Dzięki Wam odzyskuje wiarę w ludzi, chociaż tracę ją jak widzę te minusy, bo wiem, że to oznacza, że większość osób niestety się z Wami nie zgadza.
Droga, Harmony! Tu Julia, ofiara brutalnego gwałtu, która przez lata musiała żyć z tym, że "trochę" jest winna temu, że ktoś zabił część mnie i zniszczył całe moje życie. Po co piłaś? Po co wychodziłaś po ciemku z domu? Jakbyś na siebie uważała to nic by się nie stało. Nawet nie wiesz jak takie słowa bolą i jak beznadziejnie czułam się za każdym razem jak ludzie mówili/pisali takie rzeczy.
Przez brak zrozumienia i obwinianie mnie za to co się stało byłam bliska podcięcia sobie żył, ale postanowiłam nie dawać ludziom tej satysfakcji.
Gdy teraz czytam to co piszesz przypominają mi się "mądre" ciotki, które za plecami mówiły, że gdybym nie wyszła wtedy z domu to bym nie miała zniszczonego życia. Tak długo wierzyłam w to, że to moja wina, że jak już pisałam byłam bliska odebrania sobie życia.
Gdybym otrzymała wsparcie i poczucie, że nie ma w tym mojej winy, jestem pewna, że lżej przeżyłabym ten cały syf, który mnie po tym spotkał.
Nieważne czy Ty i Twój mąż uważacie, że to jego wina. Macie oczywiście do tego pełne prawo, ale niekoniecznie musicie udostępniać to w miejscu publicznym.
Jako ofiara gwałtu czuję się źle i przypomniało mi się moje cierpienie.
Na szczęście minęło wystarczająco dużo lat bym uodporniła się na takie teksty. Jednak może to czytać osoba, która niedawno została skrzywdzona i też była pod wpływem alkoholu i może zareagować różnie. A kropla drąży skałę.
Harmony, nie brzmisz na głupia osobę, więc liczę, że przemyślisz sobie to co Ci teraz napisałam i na drugi raz dwa razy przemyślisz sobie zanim napiszesz, że to "trochę" jego wina, że został zgwałcony. Ta wstawka jest totalnie zbędna i nic nie zmienia. Tylko tak jak słusznie ktoś tutaj zauważył- dokłada cegiełkę do obwiniania ofiary
Docha jesteś moją bohaterką!
Mnie jakoś szczególnie zmierziło to zdanie: " Nie uważam że każda ofiara gwałtu jest współodpowiedzialna, domyślam się jak bolesne jest to dla wielu osób.". Skoro "nie każda" jest współodpowiedzialna to, według Harmony, część z nich jest? Nie rozumiem czemu niektórzy ludzie lubią nieuważności (prawdziwej czy też wyimaginowanej) ofiar przypisywać winę za jakieś tragiczne zdarzenie. Jakaś forma tzw. "coping mechanisms"?
straszne jest to, jak ludzie leca na wyglad ( wiem, ze piszesz, ze on jest intlgentny itp., ale nie sadze by wszystkie kolezanki, znajome i stalkerki znaly go jakos super dobrze)
a co jak żona na śpiocha zgwałci męża ? , zaraz się posypią komentarze że przecież no jak to przecież musiał chcieć - gucio prawda, można nie chcieć
Współczuje Tobie i mężowi ale dobrze ze możesz mu ufać. Co do tego nasienia to nic dziwnego, wiele kobiet chce mieć dziecko, nie ma z kim wiec szuka odpowiednich genów do in vitro.
Zamiast tutaj, napisz to sobie w pamiętniku, tam jest miejsce na takie duperele.
Skoro mówisz, że gwałt to duperela, to życzę ci TAKIEJ małej dupereli.
Jeezu jak można nazwać gwałt duperelą. Nóż w kieszeni się otwiera -.-