#l3enO
Przez tendencje do generalizowania typu „madki” i „dej, mam horom curke” boję się poprosić o pomoc dla siebie (w praktycznym wymiarze) i dla dziecka, chociaż jej realnie potrzebuję. Tak samo przez takie generalizowanie boję się przyznawać, że dziecku coś jest, żeby nikt nie myślał, że chcę coś wymusić.
Takie oto czasy nastały.
Po prostu załóż to konto na 1,5%, złóż wnioski na świadczenie i zasiłek pielęgnacyjny. Potem przypomnij sobie, że masz chore dziecko i masz w dupie to co odklejeni ludzie myślą, bo masz ważniejsze sprawy na głowie.
Dokładnie tak. Jak miałam 18 lat to nie miałam własnych pieniędzy, założyłam zbiórkę na sprzęt wysokiej klasy do nagrywania filmików i transmisji video do onlufansa, z dopiskiem że 10 osób które przekażą największe kwoty dostaną ekstra bezpłatne pokazy jeśli subskrybują mojego of. Uzbierałam tyle, że kupiłam sobie nie tylko sprzęt najwyższej wówczas klasy od Sony, ale też nowe klapki na basen, bikini i jeszcze zostało mi na paznokcie. Opłaca się
Tak, chyba ten menel spod trójki czy gdzie on tam mieszka ci kupił i za to ma dożywotnie dymanie :)))
No i w twoim przypadku też poszło na chore dziecko.
Mam prośbę, czy trollujesz czy nie, trzymaj się proszę od takich tematów z daleka ze swoimi komentarzami.
Mam dosyć kontrowersyjne podejście do zbiórek, które wywołuje u wielu osób palpitacje serca i ból aż do prostaty - zupełnie nie oburzają mnie zbiórki, które nie mają na celu krzywdzenia innych. Zbiórka na wycieczkę? Spoko. Na nowy komputer? Nie ma problemu. Wpłacanie na zbiórki jest dobrowolne, więc o co ten ból dupska?
Popieram - kto chce ten wpłaca. Mam jedynie problem z wykorzystywaniem, wymyślaniem albo naciąganie choroby dziecka, żeby wyciągnąć kasę.
Tak, dokładnie. Wszelkiego rodzaju nieetyczne, szkodliwe zbiórki nie powinny mieć miejsca. Zbiórki medyczne powinny być weryfikowane (niektóre chyba są, ale wydaje mi się, że nie wszystkie platformy to robią).
Generalizowanie "madkami" jest akurat częścią większego problemu i też nie wzięło się znikąd. Ostatnie kilkanaście (czy może nawet więcej) lat w polskiej polityce to festiwal rozdawnictwa - kto da więcej, bo przecież tylko ten kto "da" wygra wybory. Skutkiem tego finanse publiczne lokowane są w masy gwarantujące poparcie z marginalizowaniem tych, którzy pomocy naprawdę potrzebują. A nawet jeśli ta pomoc do nich trafia to nie w formie wędki, a rybki. Raczej mało kto twierdzi, że 800+ i inne zapomogi nie są potrzebne, ale chyba większość widzi, że są przypadki, w których te środki mogłyby być inaczej gospodarowane. Ten sam problem dotyczy bezrobotnych pobierających ciągle zasiłki, bo im się nie chce pracować czy grup społecznych, którym są przyznawane różne zwolnienia (chociażby podatkowe) "bo tak" - bo zagwarantują poparcie w przyszłych wyborach.
Źle gospodarowany system pomocy w państwie tworzy patologie. I chociaż te patologie są mniejszością w skali społeczeństwa to jednak (jak to mniejszości) głośno krzyczą.
Inna inszość, że skoro wcześniej dobrze sobie radziliście finansowo to powinniście też zadbać o odpowiednie poduszki ekonomiczne. To duża odpowiedzialność mieć niepełnosprawne dziecko, przy którym zapewne koszty są znacznie wyższe niż standardowo. Mam nadzieję, że wszystko Wam się ułoży :)
Ogólnie zgoda z tym rozdawnictwem, ale nie wciągaj w to bezrobotnych, którzy pobierają zasiłek. Na zasiłek trzeba sobie zapracować i zmniejsza się im dłużej człowiek nie ma pracy. Jak komuś "nie chce się pracować", to nie będzie miał wypracowanego prawa do zasiłku.
Dobre zarobki pozwalały im zaspokoić potrzeby chorego dziecka, a nie odkładać kasę. Musieliby być po prostu bogaci, aby móc cokolwiek odłożyć przy poważnie chorym dziecku. Tak, niepełnosprawne dziecko to ogromne wydatki, a żyjemy w kraju, w którym nie ma już wyboru - w tej sytuacji rząd zabrał, ale niewiele dał w zamian. Sugerowanie, że wina chociażby częściowo leży po stronie autorki i jej męża jest niesmaczne.
@ohlala
Zasiłki mogą być również celowe. Zapoznaj się proszę ze sprawą sygn. akt III SA/Kr 45/26 - gość w wieku 48 lat pracował 2 lata 11 miesięcy i 27 dni, a ze wsparcia korzystał od 2003 r. Wiesz jak wiele jest takich przypadków?
Wiele.
Tak? Wiele? To dawaj konkretne dane, które potwierdzają Twoje bardzo odważne stwierdzenie. Pamiętaj, że mówimy konkretnie o zasiłku dla bezrobotnych. Nie o zasiłku celowym, o którym wspomniałaś.
Od dawna mówię, że takie profile jak właśnie "dej, mam horom curke" i podobne to rak społeczeństwa. Jakieś zakompleksione i nie spoełnione osoby, wrzucają jakieś z dupy screeny. W większości debilnych postów i pytań stworzonych przez nich samych albo podobnych do nich ograniczonych intelektualnie i się cieszą. Potem dochodzi właśnie do takich sytuacji jak ta tutaj opisana
Dokładnie, to są ci sami ludzie, którzy oglądają matura to bzdura, łykają jak pelikany, że są tacy mądrzy, bo wiedzą gdzie leży Berlin, a jakiś debil na yt nie…
@karlitoska
zdziwiłabyś się ile osób nie wie gdzie leży Berlin. Serio...
Ostatnio jak komuś grzecznościowo odpowiadałam gdzie wybieram się na urlop (trochę bardziej na północ), to mnie przestrzegano jak to niebezpiecznie teraz przejeżdżać przez Białoruś. Tak, że tak to jest...
@Duszka1
Ale karlitosce nie o to chodzi. Wiedza o tym, gdzie leży jakieś miasto, nie czyni człowieka inteligentnym.
Idź do psychologa żeby to przepracować. Dobro dziecka powinno być nadrzędne i warto się uporać z tymi lękami bo to nie jest normalne.
Proszenie o pomoc kiedy jej się faktycznie potrzebuje, kiedy rzeczywiście niepełnosprawne/chore dziecko i ta pomoc faktycznie jest przeznaczona na potrzeby dziecka czy praktyczną pomoc dla rodzica opiekującego się niepełnosprawnym dzieckiem, to co innego niż madki żebrzące na nowy samochód/dom/wstaw inną rzecz, podczas gdy dzieci zdrowe, ale rodzice nie pracują, bo po co, lepiej pobierać zasiłki i 800+ i płakać, że ciężko, bo narobili sobie więcej bombelków niż ich na to stać. Serio, nie spotkałam się, żeby ktoś nazwał matkę proszącą o pomoc na chore dziecko ktoś nazwał madką. Do zbiórek się przecież dołącza dokumentację medyczną dziecka/innej chorej osoby, dla której jest ta zbiórka. Raczej nie sądzę żeby na którejś stronie do zbiórek taka zbiórka przeszłaby bez dokumentacji, a jeśli jednak, to słaba strona, bo to daje pole do popisu oszustom.
W Polsce mamy jeden z najniższych odsetków rodzin z dziećmi, w których występuje niska intensywności pracy (4-5% wszystkich rodzin), a rodziny, w których rodzice wgl nie pracują to tylko 1% wszystkich rodzin. Za w komentarzach o zabarwieniu hejtu w stosunku do rodzin, obrzydzania młodym ludziom posiadania 500+ przez madkowanie, wyzywanie od 500/800+ itp. to na pewno jesteśmy w ścisłej czołówce.
Nawiązując już tylko do ostatniego zdania - myślę, że poprzednie pokolenia też nie dostawały kokosów z racji wychowywania niepełnosprawnego dziecka.
Jeżeli dziecko faktycznie potrzebuje doraźnej pomocy finansowej, to przeciętny rodzic zrobi wszystko, by choć spróbować mu pomóc.
A ty "no nie wiem, a co ludzie powiedzą".
C#uj to kogo obchodzi, liczy się dziecko.
Podejrzewam, że prawdziwe zbiórki opierają się o opinię medyczną i potwierdzenie przyczyn składki na leczenie.