#lpGrL
Moi rodzice są małżeństwem już ponad trzydzieści lat. W tym czasie matka nie przepracowała nawet jednego dnia. Rozumiem, że kobiety pracują w domu, ale... Sprzątanie – u nas była gosposia, zakupy robił tata, mną opiekowała się najpierw niania, potem przedszkole i szkoła. Tata zajmował i zajmuje się do tej pory wszystkimi papierami, rachunkami, fakturami. I nie, moja matka nie jest ograniczona, jest zwyczajnym leniem. Nie ma zainteresowań, cały dzień zajmują jej, odkąd pamiętam, telewizja czy spotkania ze znajomymi. Natomiast tata zawsze ciężko pracował, a jednocześnie poświęcał mi dużo czasu.
Już nie mieszkam z rodzicami, ale nadal spędzam dużo czasu z tatą. Jego i moją tradycją jest, że w co drugą niedzielę, czy to święta, zima czy lato, jeździmy razem na rowerach po lasku. A mama... niby ją mam, ale to w pewnym sensie obca dla mnie osoba. Nie mam rodzeństwa i naprawdę zależy mi na dobrych relacjach z obojgiem rodziców. Dalsza rodzina czy znajomi nazywają mnie „córeczką tatusia”, a ja w okresie dojrzewania naprawdę potrzebowałam pogadać z mamą, ale znowu tu też tata stanął na wysokości zadania i to on wytłumaczył mi, czym jest okres i zaprowadził na pierwszą wizytę do ginekologa.
Nie mam pojęcia, dlaczego moja matka taka jest. Nie byłam wpadką, rodzice nie marzyli, abym była chłopcem, nie raz rozmawiałam o tym z tatą, bo z matką nie dało rady. A tata powtarza, że matka już taka jest i mnie kocha, ale ja widzę, jak traktuje innych, tatę czy swojego psa, którego głaszcze i mówi do niego „moja kochana sunia”.
Nie szanuję jej, ponieważ nic sobą nie reprezentuje, a i jej podejścia do mnie nie rozumiem.
No i nie dziwię się, że jej nie szanujesz. Ciężko tu znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie. Jest zła, być może zaburzoną osobą, która nie ma nad sobą żadnej refleksji. Nie jesteś jej absolutnie nic winna.
Bezlitosna ocena, jak na wnioski z krótkiego, subiektywnego wyznania.
No tak, wiesz, ja sobie oczywiście zdaje sprawę, że nie wiem jak tam u nich było, że mogę się mylić. Myślę, że nie trzeba robić takiego dopiska do komentarza każdego, to raczej rozumie się samo przez się, na takiej stronie jesteśmy, nie zweryfikujemy prawdziwości danej historii. Możemy bazować tylko na podstawie treści wyznania i zauważyć ewentualne nieścisłości, wątpliwości. Ja tutaj nie widzę.
Nie znasz całej historii swojej matki. Pamiętasz ją od pewnego momentu, ale raczej nie od początku małżeństwa rodziców. Możliwe, że są rzeczy, o których nie masz pojęcia - zwłaszcza że ojciec najwyraźniej broni matki i jest z nią już tak długo.
Oczywiście szkoda, że nie potrafiła zbudować z Tobą relacji i że nie było jej przy Tobie, kiedy tego potrzebowałaś. Jednoczenie możesz być jej wdzięczna chociaż za jedną rzecz, że znalazła Ci naprawdę świetnego ojca.
Może broni jej ze względu na dobro dziecka/dzieci.
To dziecko jest już dorosłe. A po trzydziestu latach kiepskiego małżeństwa mężowi już by się nie chciało.