#lxEPj
Chcę znaleźć pracę, nie jakąś ambitną, ale wystarczającą na czynsz i jedzenie i spokojnie wziąć się za siebie. Tylko popatrzmy co się stanie jeśli rzucę studia: nie będzie mi i mojemu rodzeństwu przysługiwać darmowa karta miejska (kolejne wydatki dla rodzicielki), jeśli zacznę (legalnie) zarabiać przekroczę określony limit i ja i dwójka rodzeństwa nie będzie dostawać finansowej pomocy z funduszu alimentacyjnego - brak kasy na utrzymanie młodego brata, siostra może jako tako sobie poradzi. Plus wielkie wyrzuty matki, że rzuciłam studia, co ja robię ze swoim życiem i czy myślę, że ona sama jest w stanie wszystko utrzymać. Z ojcem się rozwodzi, ale on nie płaci zupełnie alimentów, stąd fundusz.
Jednym słowem - co z tego, że chcę się urządzić inaczej, jeśli to zrobię - wszystko się posypie.
Noż k*wa.
Ja rzuciłam, zupełnie nie podszedł mi kierunek. Znalazłam robotę która starcza mi na wszystko, się wyprowadziłam z domu i nie wliczam się już do gospodarstwa matki ;)
Tak sobie myślę że trochę problemy pierwszego świata. To musi być straszne. Darmowa karta miejska, pieniądze z funduszu alimentacyjnego i jeszcze robienie wyższego wykształcenia? Co na to prawa człowieka? ;)
A tak powaznie... Jesteś dorosła. Nie podszedł Ci kierunek to go zmień. Przecież sama go wybrałaś. Tak mówisz jakby Cie zmuszono do studiów i wybrano kierunek za Ciebie. Ojca postraszcie więzieniem to może go to zmotywuje do płacenia alimentów. A Ty... No cóż. Jesteś dorosła i stajesz przed dorosłymi wyborami. Jeszcze nie raz w życiu będziesz musiała wybierać pomiędzy dwoma nie do końca dobrymi opcjami szukając mniejszego zła.
A może by mamusia poszła do pracy?
I to ona zajęła się utrzymaniem dzieci, a nie podatnicy?
siedzenie w domu z 2 dzieci, to nie 2etaty.
Wystarczy, że ma etat i przekracza próg finansowy.
🤣🤣🤣🤣
🤣🤣🤣😬😬😬😬🤣🤣🤣🤣🤣
To nie leoiej oddać do biedula. Wyjdzie jej taniej.
No jaaakie śmieszne. Matak się stara, pracuje i i tak ledwo daje radę utrzymać dzieci. Nie sądziłam, że to kiedyś napiszę... Życzę Ci dużo takich "zabawnych" sytuacji w życiu 🤣🤣🤣🤣🤣
Sara więcej pokory i szacunku. Jesteś bardzo prymitywna w swoich komentarzach. Bardzo szybko osądzasz i w bardzo chamski sposób. Więcej wyrozumiałości.
Sara to troll.
to może póki co zastanów się nad zmianą kierunku studiów? Na jakiś bardziej Ci odpowiadający, ale przyszłościowy. I zbieraj na studiach doświadczenie, robiąc praktyki, staże.
To co, chcesz wiecznie studiować z powodu alimentów i darmowej karty miejskiej? A skoro tak źle to może mamusia do pracy pójdzie? Poza tym studia zawsze można zmienić.
Piszesz, że na jedzenie nie starczy. Jest zima, dobry okres na freeganizm, bo żarcie się nie psuje (a może zły, bo aż zamarza, w sumie nie wiem). Mój znajomy tak robi, chociaż ma dobre zarobki.
Freeganizm :D
No to praca na czarno. Albo "wyprowadź się" i na papierach mieszkaj u przyjaciółki/babci czy kogoś tam. Z czasem sama się wyprowadzisz i nie będzie to już kłamstwo.
Ewentualnie może coś zaocznego? Uwierz mi, ze na zaocznych np. z logistyki uczysz się tego samego co na studiach(przynajmniej tak mówił znajomy po studiach z logistyki jak zobaczył materiał).
Tak i kolejna kasa na zaoczne.
Skończ studia! Nie ważne jaki kierunek aby te dni urlopu było o tydzień więcej. :D Zaoczne studia to coś najpiękniejszego co możę być :D No i pracować możesz też.
opłacisz jej czesne na zaocznych?
Może pomoże. Ja miałam podobny dylemat. Też dużo zniżek związanych i kożyści finansowe, bo studiuję jednak po trzecim roku coś poszło nie tak. Coraz bardziej nie dawałam rady, zrobiły się przez to zaległości. Egzaminy, za które trzeba było zapłacić, bo powtarzane. Wszyscy mi mówili: " jak zaczęłaś, to skończ". I dreptałam w miejscu. Na 5 roku zabrakło mi kilku przedmiotów, nie mogłam brać dziekanki, nie mogłam skończyć, bo mój kierunek przestał istnieć. Zmiana systemu na 2 stopniowe i uczelnia mi zaproponowała, żeby zrobić licencjat. Przepiszą egzaminy, te które mogą. Mogli połowę. Tak oto studiowałam łącznie 8 lat, popadłam w depresję, kierunek okazał się tak przyszłościowy, że około 2-5 % najlepszych miało pracę " w zawodzie". Ja zanim się ogarnęłam pytałam w pracy czy frytki powiększone.
Jeżeli studia to nie kierunek związany z zawodem typu medycyna, czy prawnik (precyzyjne określenie), a na pierwszym roku słyszysz, że można po nich robić wszystko, to znaczy, że można robić nic. Wykształcenie masz po to, aby pomóc sobie w znalezieniu pracy, nie dla papierka. Jeżeli Ci nie idzie, zastanów się co będziesz robić po tym kierunku. Jeżeli rynek pracy jest: "noo eventualnie to można to, albo tamto, ale tam wolą specjalistów... " To równie dobrze możesz ich nie robić. Pamiętaj, że to chodzi o Twoją przyszłość. Jeżeli będziesz robić coś, co idzie Ci dobrze, to możesz znaleźć dobrą pracę, ale musisz mieć chęć, aby się rozwijać. Nie koniecznie studia, ale szkolenia, czy szkoła policealna. Na początku może być ciężko, ale jeżeli będzie u Ciebie dobrze, to będziesz mogła pomiatać rodzinie.
P. S. Jak podawałam przykłady "medycyna" czy "prawnik" to chodziło mi ogólnie o zawory, nie te konkretne, tylko te wpadły pi jako pierwsze do głowy. Pielęgniarka, weterynarz, farmaceuta, studia pedagogiczne, informatyk... A nie "bardzo fajna nazwa kierunku". Ja podczas studiów miałam początki programowania, ale też mikrobiologię, fizykę (łącznie z teorią względności) i jeszcze kilka innych dziedzin nauk. Wszystkie "po trochu", ale żadnej dogłębnie. Nie będzie ze mnie chemik, jak po chemicznym; fizyk, jak po fizyce, elektroniki nie znam jak ktoś po elektronice, a programować nie umię jak po informatyce.
To zmień studia na fajne i złóż podanie o stypendium socjalne.
Mialem podobnie ze studiami. Nawet wziąłem kredyt studencki, który musiałem spłacać :) Rzuciłem je jednak i poszedłem do pracy. Nie mogło być lepszej decyzji. Zaczalem zarabiać. Zwykła średnia praca, a i tak było mnie stać na więcej niż z kredytem wcześniej. Poznałem nowych ludzi. A po roku złapałem trochę dystansu i poszedlem na kolejne studia. Tym razem płatne. Wieczorowe, żeby pogodzić je z pracą. Później zresztą również rzucone po roku. Rok później poszedłem na kolejne, aż w końcu znalazłem takie, dzięki którym mogłem zacząć zarabiać lepiej już w trakcie ich toku. Nie bój się zmian, bo szczęście zaczyna się tam, gdzie kończy się strach ;)