Usłyszałam, że mój telefon dzwoni w salonie, więc pobiegłam odebrać. Po drodze stuknęłam małym palcem w komodę, zachwiałam się, potknęłam o próg, spadając rozbiłam sobą szklany stolik i walnęłam głową w szafkę z telewizorem, który spadł na podłogę i się rozbił. No ale najważniejsze, że odebrałam.
To była automatyczna ankieta.
Dodaj anonimowe wyznanie
Kilka lat temu wstając z fotela potknęłam się o nogę mojego psa - czarny wtapiał się w dywan i mrok. Zarejestrowałam kątem oka, że druga noga stanie mu centralnie na pysku i żeby nie zrobić mu krzywdy w powietrzu skręciłam na ślepo. Spowodowało to wszystko, że noga z całych sił walnęła w ścianę. Była sina i spuchła ale o dziwo nie złamana.
Takie poświęcenie, by nie zrobić krzywdy psu <3 a te wyrzuty sumienia po tym jak niechcący kopnie, lub nadepnie się psa...
Nie chcąc nadepnąć na psa, musiałam oprzeć się o ścianę. Złamałam rękę.
Wątpie żeby się to stało naprawdę. Przy takiej sile jaką uderzyłaś głową o komodę, że aż telewizor spadł, to byś się zabija, a co najmniej, straciła przytomność na chwilę, a co dopiero odebrała telefon...
Xxnx na pewno jesteś kolegą/koleżanką Komorowskiego. ;) łączy Was ten sam bul. :)
Jak robi rybka?
Bul, bul :D
Może komoda była niestabilna ? :)
mała lekka komoda + telewizor na niej.
Wystarczy, że przy uderzeniu gwałtownie przesunęła komodę i telewizor się zachwiał.
combo :)