#mHugp
Imałam się różnych zajęć, aby zarobić na "podstawowe rzeczy", tj. kosmetyki, ciuchy itp. Parę razy koleżanka namawiała mnie na sponsoring, ale resztki szacunku do samej siebie uratowały mnie przed wieloma głupotami.
Wciąż groziłam moim rodzicom, że się wyprowadzę, bo nie mogę ich znieść. Krzyczałam, że nienawidzę całej rodziny i naszej biedy. Mama ciągle płakała, ojciec po cichu prosił, żebym przestała tak mówić, bo mamie pęka serce, ale mnie to nie obchodziło. Chciałam być kimś i mieć kupę szmalu, szastać nim na prawo i lewo i nie martwić się czy mi starczy do 1-ego.
Zaczęłam być arogancka, bardzo niegrzeczna, w ogóle nie słuchałam rodziców, wracałam do domu o której chciałam i miałam gdzieś, że mama nie może przeze mnie spać, bo odchodzi od zmysłów co się ze mną dzieje. Posunęłam się nawet do tego, że zaczęłam chodzić z jednym nieatrakcyjnym kolegą tylko dlatego, że jego rodzice mieli dużo pieniędzy, a on miał gest i obsypywał mnie prezentami. Nie widziałam, albo nie chciałam widzieć cierpienia moich rodziców. W końcu poznałam chłopaka starszego od siebie o dobrych kilka lat pod wpływem którego rzuciłam szkołę i przeniosłam się z naszego miasteczka do wielkiego miasta.
Do rodziców odzywałam się rzadko, bo sądziłam, że nie mam po co utrzymywać z nimi kontaktu, skoro są odpowiedzialni za moje nieudane (w moim przekonaniu) dzieciństwo. W międzyczasie chłopak założył firmę, zaczęliśmy zarabiać, kupiliśmy mieszkanie, potem dom. Wstydziłam się rodziców, których uważałam za nieudaczników, nie jeździłam na śluby rodzeństwa, nie widywałam ich dzieci. Kiedy na zawał umarł mój ojciec byłam na pogrzebie, ale stałam z tyłu, bo nie chciałam, aby identyfikowano mnie z moją skromną rodziną. Na własny ślub też nikogo z nich nie zaprosiłam.
Teraz moja mama po 24 latach pracy w fabryce ma ostatnie stadium raka z przerzutami. Kiedy się o tym dowiedziałam zawalił się mój świat. Nagle dopadły mnie koszmarne wyrzuty sumienia za wszystkie lata, kiedy izolowałam się od mojej rodziny. Pojechałam do mamy. Chciałam żeby z zagrzybionego mieszkania przeprowadziła się do mojego domu, ale nie chciała. Brat pojechał do pracy za granicę żeby móc zapłacić za jej leczenie, a ja spałam na pieniądzach, tylko że wydawałam je na głupoty.
Mam ponad trzydzieści lat i czuję pustkę. Nie mają dla mnie znaczenia rzeczy, które dotychczas były dla mnie najważniejsze. Nie zaniedbujcie swoich bliskich, bo prędzej czy później będziecie tego bardzo żałować.
ojj. wybacz, ale jestes okropnym rodzajem człowieka... tyle lat?? Serio? Tyle lat liczyły się dla Ciebie tylko pieniądze? masakra... już nie wspomnę, jak mi szkoda Twojego męża..
Założe się, że rodzicie poświęcili dla ciebie swoja młodość i marzenia, robili wszystko byś jako tako żyła, i ty serio nie mogłaś tego zrozumieć.. serio, nie znasz zasad jakie żądzą tym krajem, że za najniższą krajową nie jest w stanie się godnie żyć, jak za granicą,... jak chciałaś się wyrwać z domu - jak najbardziej, ale mogłaś oszczędzić takiego cierpienia rodzicom...
Przepraszam, ale zasługujesz na te wyrzuty. A matce powinnaś pomóc, nawet wbrew jej woli - skontaktować się z kimś z rodzeństwa, albo wpłacić na fundacje, która zajmuje się twoją Mamą, być może taka istnieje. Ale serio, nie oczekuj, że nagle będą ci dziękować..
Trochę za dużo tego "serio", jednak muszę się z Tobą zgodzić. Autorka jest okropnym rodzajem człowieka, którego jak widać interesuje wyłącznie własna dupa.
Nie potrafię pojąć, jak można zostawić rodziców, którzy oddali jej co mogli, zrobili wszystko co byli wstanie, by miała co jeść i nie chodziła głodna, a Ona odwdzięcza się w taki sposób... To najgorszy rodzaj ludzi jaki może być. Jak można postawić jakieś gadżety, przed rodziców? Rodziców którzy kochają, i robią wszystko, by dziecko miało jak najlepiej...
Co to męża, cóż... Jeżeli przez taki okres czasu nie zauważył jaką ma żonę to musi być naprawdę zaślepiony, chyba że jest taki sam jak autorka.
BlackDeathAngel - przed chwila przeczytalam moj komentarz, i to samo pomyslalam - rany ileż tego "serio"?xd tak to jest, jak sie pisze na szybko;/
4, jeśli się nie mylę.
@Azulu Zdarza się najlepszym, też szybko piszę i zdarzają się jakieś niewielkie błędy, po przeczytaniu przed chwilą swojego komentarza, zauważyłem przynajmniej dwie ;)
Ludzka rzecz robić błędy. Najważniejsze jest, by potrafić się do tego przyznać ;)
BlackDeathAngel... Właśnie, ludzką rzeczą jest popełniać błędy. Szkoda, że nie myślałaś o tym pisząc swój komentarz. I Ty, azulu, też.
Ile by lat nie minęło, ważne, że zrozumiała, że żałuje, może zmienić swoje życie. Sama tego nie naprawi, ale przebaczenie uzyskać może.
janierozumie Twój nick mówi sam za siebie. Widzisz, są ludzie, którzy popełniają błędy, nie przeczytają tekstu, który zaraz wyślą. Cóż, zdarza się...
Jednak Twój komentarz jest tu nie na miejscu. Rozumiem, że są ludzie, którzy nie potrafią żyć bez wytykania błędów, i są chodzącym słownikiem. Jednak idąc Twoim tropem, pragnę zauważyć, że w ten sposób nie zaczyna się zdania. Jeżeli odnosisz się do kogoś to nie piszesz "nick...". Po co te kropki? Jak już tak bardzo chcesz je postawić, wystarczyło umieścić je po następnym słowie w ten sposób "BlackDeathAngel Właśnie... Ludzką rzeczą". Także proszę, żeby komuś wytykać błędy, samemu raczej ich się popełniać nie powinno.
BlackDeathAngel... Chyba nie zrozumiałeś/ aś o co napisałam. Mam w nosie to, jak piszesz. Chodziło mi o to CO napisałeś/aś na temat tej kobiety.
janierozumie Napisałem to, co uważam. Od tego jest opcja komentarzy, by móc powiedzieć swoje zdanie. Rozumiem, że jesteś obrońcą takich ludzi. Żałuje jak jest po fakcie, to nie powód by się nad nią litować. Gdzie była przez te wszystkie lata? Ojciec zmarł i wciąż miała to w dupie i stała z tyłu, by jej nikt nie poznał, serio? Nagle jak dowiaduje się o chorobie matki, to przypomina sobie, że ktoś taki istnieje? Rodzic kocha swoje dziecko i prawdopodobnie jest w stanie przebaczyć wszystko. Pytanie tylko czy jej to przebaczenie się należy? Jak dla mnie nie. Poza tym, przebaczenie nie jest równoznaczne z rozgrzeszeniem jej czynów. I to, że nagle zainteresowała się matką, nie zmienia tego, że jest potworem, nie człowiekiem.
BlackDeathAngel, sam pisałeś/aś, że ludzie mogą popełniać błędy i owszem popełniają je. Ja i Ty również. Przebaczenie od Boga to jest właśnie rozgrzeszenie. To nie od Ciebie na szczęście zależy czy otrzyma ona również przebaczenie od matki. To co zrobiła jest złe, ale nie znaczy to, że ona jest zła. Kim Ty jesteś żeby kogokolwiek móc potępiać? Czy możesz powiedzieć, że nigdy w życiu nic złego nie zrobiłeś/aś? Ta kobieta ma odwagę przyznać się do błędu przede wszystkim przed samą sobą, a to połowa sukcesu. I właśnie dlatego, że tak długo zajęło jej zrozumienie błędów, to tym większą odwagę musiała mieć żeby spojrzeć prawdzie w oczy. Żeby zobaczyć jak długo była zatwardziała. Nie każdego na to stać.
BlackDeathAngel stać ją jeszcze na skruchę i to właśnie jest wspaniałe.
Nie chcę myśleć jak się czuli twoi rodzice ;(
A ja Ci nie współczuję, z Twojej wypowiedzi wynika, że rodzice dali Ci wszystko co mogli, a Ty tego nie doceniłaś. Jeśli ktoś mógłby się kogoś wstydzić to rodzina Ciebie. Tylko i wyłącznie. Ciężko mi cokolwiek napisać, bo nie wyobrażam sobie że można się tak zachować. Mimo, że też u mnie w domu bywała ciężka sytuacja finansowa, to nigdy bym nie odwróciła się od rodziny z takiego powodu. Mam nadzieję, że Twoja mama wygra z rakiem bo i tak już wiele cierpienia w życiu ją spotkało.
Rozumiem, ze jako dziecko tak sie czulas tak sie zachowywalas. Ale jako juz dorosla kobieta tego nie zrozumiem. Jak mozna zostawc rodzicow w biedzie mimo jak ma sie pienadze bo sie ich wstydzisz? Jak na pogrzebie ojca moglas stac z tylu? Wtedy Cie sumienie nie ruszylo? Dopiero teraz jak tracisz drugiego rodzica ? Juz utrata taty powinna dac Ci do myslenia. Nie jestem Tu od osadzania Ciebie tylko nie moge tego zrozumiec.
Nie rozumiem ludzi takich jak Ty,sama mialam takie dziecinstwo i teraz zarabiam wiecej ale zawsze staram sie pomoc mamie. Pracowalam zeby miala na zakupy bo ciezko bylo utrzymac trójkę dzieci i meza alkoholika,ktory co prawda pracowal ale wszystko przepijal... Jestem bardzo wdzieczna mamie za to jak mnie wychowala
Pewnie poleca minusy ale co tam.w ogóle nie jest mi ciebie szkoda, rozumiem człowiek może popełniać błędy, mieć chwile zwątpienia ale nie przez kilkanaście lat. Strasznie współczuję twojej mamie, tacie tez ze przez całe życie starali się, chcieli dla Ciebie jak najlepiej a ty tak im się odwdzieczylas. Moja rodzina tez nie ma za wiele, z mama do tego się nie dogaduje, ale nigdy w życiu bym jej tak nie potraktowała tym bardziej w ciężkich dla niej chwilach jak śmierć męża. Jedyne dobre w tym jest to, że zmadrzalas po tylu latach. Czekam na minusy! :)
Jej raczej nie chodzi o to żeby jej współczuć, tylko bardziej żeby wyciągnąć wnioski z jej błędów. A tak na boku to "czekam na minusy" to takie zakamuflowane żebranie o plusy...
Popieram, jej rodzice się STARALI, a nie mieli w dupie czy ich dziecko zje, ma w czym chodzić...
Chyba się ich za dużo nie doczekasz :3 Masz ode mnie plusa.
Radmor dokładnie ?
Żadne żebranie o plusy, bo co to zmieni czy będę je mieć czy nie? Przygotowałam się na to, że mnie wszyscy zminusuja, bo rzadko kiedy ktoś krytykuje autorów wyznań.
Jacy Wy wszyscy czyści, tylko cieszyć się z takiego społeczeństwa...
Nie napisze nic nowego. Więc popieram każdego, kto pisze, że wcale Cię nie żałuje.
Nie współczuję Autorce.
Ja też... Bardziej jej matce, której pękało serce..
W sumie też przez parę lat nienawidziłam tego, że moi rodzice nie zarabiali dużo. Ale inaczej postąpiłam. W wieku 16 lat zaczęłam pracować, by mieć na swoje zachcianki. Przeszło mi gówniarstwo, gdy zauważyłam, jak ciężko jest mieć pieniądze na wszystko.
Chociażby nie wiem jak twoi rodzice byli biedni, to gdyby nie oni nie było by cie. Mamie się należy szacunek za to że cię URODZIŁA i jak sama powiedziałaś od ust sobie odejmowali, mieli jeszcze mniej niż ty. Odwrocili się od ciebie? To dlatego, ze mieli dzieci nie starczyło im na swoje potrzeby, nie przyznawali się do ciebie przez to? Nie chce sobie nawet wyobrażać jak czuli się twoi rodzice. Mam nadzieję, że mój syn nigdy w życiu nie będzie taki jak ty.
Jeśli wychowasz go na dobrego człowieka to nigdy taki nie będzie :) jejku, ja sobie naprawdę nie wyobrażam odezwać się tak do rodziców. Utrzymują mnie, kupują różne kosmetyki, ciuchy, a nawet jeśli odmówiliby to nie miałoby być o co krzyku. Bardzo ich kocham i jak będę pracować, a oni znajdą się w potrzebie to na pewno im pomogę :)