Zdarzyło się to parę tygodni temu, pod koniec wyjazdu służbowego do Londynu. Byłam bardzo zmęczona po kilku dniach zwiedzania i biegania ze spotkania na spotkanie, więc skupiałam się jedynie na ciągnięciu superciężkiej walizki przez hol hotelu. Niespecjalnie zwracałam uwagę na otoczenie, wzrok zatrzymał mi się jedynie na ogromnym plakacie z napisem Heineken Rugby. No, może trochę byłam zdziwiona ogromem ludzi w czarnych strojach i nieprzeciętnie dużą ochroną, ale najbardziej wkurzyło mnie ich rozmieszczenie - stali dokładnie na środku korytarza, przez co lawirowanie z walizką okazało się praktycznie niemożliwe. Poopieprzałam co niektórych, poprzejeżdżałam ludziom po stopach i zadowolona wyszłam na świeże powietrze.
Śmiesznie zrobiło się dopiero w momencie dotarcia do upragnionego domku - zadowolona rzuciłam się na kanapę i zaczęłam opowiadać chłopakowi o moich przygodach. Spytałam na koniec, czy wie może, o co chodziło z tym rugby (chłopak jest wielkim fanem tegoż sportu). Dowiedziałam się, że akurat w tym okresie odbywał się finał mistrzostw świata w rugby, a Nowozelandczycy obronili tytuł mistrza. Dowiedziałam się też, że ci czarni panowie, którym z takim zapamiętaniem przejeżdżałam po stopach, to właśnie byli zawodnicy Nowej Zelandii tuż przed wyjazdem na ów finałowy mecz...
Dodaj anonimowe wyznanie
Fart życia. Spotkać kogoś znanego, nie wiedząc że jest znany... i jeszcze go opieprzyć. Bezcenne. ??
Byłam 4 lata temu na imprezie zamkniętej z okazji promocji płyty pewnego zespołu - były media, prasa, celebryci itp.
Byłam z koleżanką i chciałam sobie zrobić z nią zdjęcie na ściance, więc zaczepiłam faceta aby nam zrobił.
Idzie za nim ktoś i mówi "Ma Pani pojęcie kogo Pani poprosiła o zdjęcie!?" - odpowiadam, że nie.
"Jeezzuu... Jak tak można, to bezczelne". Słucham!?
Facet nic nie sprzeciwiał się, że nie zrobi nam zdjęcia, tylko wziął aparat i jeszcze pogadaliśmy ;).
Zaczęli wychodzić inni ludzie, i patrzą się nas, a ja nie mam pojęcia o co chodzi.
Fakt, facet był mega przystojny, ubrany jak milion dolców, ale nadal mi nikt nie powiedział kto to jest.
Pytam się potem owego zespołu kto to, a Ci jedynie skomentowali, że nie ważne, ale jak widać nawet jemu się spodobałam. No cóż.... Do tej pory nie wiem kim był ten facet, chociaż przekopałam cały internet :D
^ wstaw gdzies te zdjecie, internetowi pomogą :D
Ale jego zdjęcia nie mam - to on nam robił :p
Łeee... marną obronę mają ci "mistrzowie świata" skoro z jedną kobietą sobie poradzić nie mogli :P.
pokaż mi mężczyznę który poradzi sobie ze zdenerwowaną babą :v
Kaszankay, zgadzam się w 100% najlepiej jest, kiedy pojedynek wygląda tak : ja + moja koleżanka vs. 11 chłopaków...
Czekałam na moment, w którym okaże się, że wyjazd tych zawodników był nagrywany przez telewizję, i nasza autorka została nagrana. Niestety się nie doczekałam...
Może telewizja bała się zadzierać z kimś, kto bez mrugnięcia okiem rostwaiał całą drużynę rugbistów [kurczę, jak to się pisze?] po kątach ;)?
No jakbym jeszcze została nagrana to chyba zapadłabym się pod ziemię... ?
Oj tam oj tam XD
To nieźle :V
To prawie jak kuzynka która pracując w Disneylandzie pod Paryżem, pod koniec zmiany, zmęczona, opierdzieliła gościa hotelowego (była recepcjonistką na piętrze w hotelu) że upuścił jakąś chusteczkę i nie podniósł (nie zauważył po prostu chyba). Gdy się odwrócił nawet go poznała - Eddie Murphy....
Teoretycznie nie jest pewne, że to oni.
Cóż, też tak na początku myślałam, ale później na zdjęciu drużyny rozpoznałam Pana, który łaskawie odsunął się bym mogła przejść ?
Btw - dla mnie to nic dziwnego, że nawet ich lekko mówiąc ochrzaniaś.
Ludzie jak inni ludzie, co z tego, że jacyś mistrzowie itp. Sorry ale taka prawda. Czy ktoś sławny, znany czy nie - dla mnie to człowiek jak każdy inny.
* ochrzaniałaś
Na początku też pomyślałem, że to mogli być po prostu jacyś kibice, ale jak to potwierdzasz to to prawda :)