#mda0o
Studiuję zaocznie w Gdańsku, a na co dzień mieszkam w Kielcach. Właśnie po weekendowym zjeździe wracałam autem do domu. Przy wjeździe na autostradę zatankowałam za 190zł i dopiero przy kasie zorientowałam się, że nie mam w torbie portfela (jak się potem okazało - na szczęście leżał bezpiecznie zagrzebany w pościeli w wynajmowanym mieszkaniu).
W każdym razie stałam sobie radośnie na Orlenie bez gotówki, karty, żadnego dowodu tożsamości, prawka, dokumentów samochodu ani niczego przydatnego. Nie miałam po kogo zadzwonić żeby przyjechał i mnie wykupił. Ktoś z kolejki zaproponował żebym zapłaciła za pośrednictwem aplikacji mobilnej, ale jako dumna posiadaczka telefonu starego typu (może jestem dziwna, ale jakoś nie potrafię się przekonać do tego dotykowego ustrojstwa) takiej możliwości również nie miałam. W tym momencie prawie dostałam załamania nerwowego.
Uratowała mnie bardzo miła Pani Kasjerka, zakładając za mnie z własnej kasy.
Jeśli czyta Pani to wyznanie - jeszcze raz bardzo dziękuję. Są jeszcze na świecie dobrzy ludzie :)
Ale oddałaś? :P
Tak:) Zrobiłam przelew:)
Moja znajoma tez kiedys zalozyla z wlasnej kasy 150 zł. Pieniędzy do dziś nie widać
to niech dobrze sprawdzi, może gdzieś w internecie na portalu ze zwierzeniami ma napisane podziękowania chociaż :(
Może jestem nieuczynna ale wolałabym mieć 150 zł niż podziękowania na głupiej stronie internetowej (o których nawet nie wiem)
To piękne i bardzo miłe ale ja bym sie na to nie zdecydowała - 150zl to dla mnie duża kwota, żeby ją wyrzucić, bo skoro nie mialas jak potwierdzić, że na pewno oddasz, to trzeba sie liczyć z tym, że tego nie zrobisz. Niestety nie byłabym taka ufna do obcej osoby :(
No widzisz... jedni potrafią założyć za kogoś całkiem sporą sumkę (chociaż nie mają pewności, że ktos im ją odda), a drudzy upominają się o symbolicznego grosika. Ale warto wiedzieć że są jeszcze na świecie jacyś dobrzy ludzie :)
dlaczego miałaby się nie upominać o ,,symbolicznego grosika''?z jakiej racji miałaby zapłacić choćby grosza za obcą osobę?
A mi kiedyś nie chciała darować 5 groszy..
No nie wiem, może... to nie ta sama...?
I pojechałaś tak sobie wesoło dalej? Bez prawka, dokementów samochodu, ani niczego przydatnego?
Zawróciłam, no ale te 20 czy 30 kilometrów do Gdańska Wrzeszcza jakoś pokonać musiałam.
No a niby co miała zrobić? Czekać na lawete? Stać i płakać?;)
Może nie do wyznania, ale też zauważyliście ze niektóre komentarze które są napisane nawet z sensem mają dużo minusów? Mam wrażenie że nie którzy jak widzą zminusowany komentarz nawet go nie czytając. Też to zauważyliście?
A mnie to jakoś nie obchodzi :D
Prawie 2 stówy ci darowała? ("założyła")
Mam nadzieję, że oddałaś
Też jestem z Kielc i też studiowałam w Gdańsku z tym, że były to studia dzienne. Ale to nasze Pomorze jest piękne :)