#oKzQi

Pojawia się tu wiele historii o kobietach, które nie chcą mieć dzieci, bo ich nie lubią, boją się ciąży, nie czują instynktu itp.

Ja zawsze marzyłam o mężu, gromadce dzieci (minimum dwoje). Kiedy zaszłam w ciążę, byłam w siódmym niebie. Nie bałam się porodu i macierzyństwa, cały czas tylko myślałam o tym, żeby maleństwo urodziło się zdrowe.
Do 5 miesiąca ciąża przebiegała bezproblemowo. Na jednej z wizyt panią ginekolog zaniepokoiło, że synek rośnie zbyt wolno. Miałam częstsze wizyty i USG. Na początku 7 miesiąca zostałam skierowana na oddział, na obserwację. Codziennie USG, KTG, badania ginekologiczne. Po każdym badaniu chciałam wiedzieć jakie są wyniki, czy wszystko OK. Zawsze zostałam zbywana przez lekarzy. Po 2 tygodniach nie widząc postępów ani konkretnej diagnozy, podczas obchodu nieśmiało zapytałam się, czy do porodu jeszcze wyjdę ze szpitala.

No i się zaczęło... Ordynator nawyzywał mnie od najgorszych. Bo niby chcę zabić własne dziecko, pielęgniarki również zaczęły mnie gorzej traktować. Nie żałowały sobie ubliżania mi podczas rutynowych czynności. Załamałam się totalnie, codziennie płakałam, bo myślałam, że mojemu dziecku naprawdę coś grozi. Była to moja pierwsza ciąża, więc niewiele rozumiałam z tego "bełkotu lekarskiego".

Poród został u mnie wywołany poprzez cewniki miesiąc wcześniej, synek urodził się malutki. W szpitalu spędziłam ogólnie ponad miesiąc. W tym czasie wielokrotnie byłam straszona, że dziecko może umrzeć albo urodzić się chore. Nawet po urodzeniu położne krytykowały mnie, że źle karmię, źle ubieram i ogólnie wszystko robię źle.

Po wyjściu udałam się na kontrolę ginekologiczną do innego miasta, zabierając ze sobą cała dokumentację medyczną. Lekarz po przejrzeniu wszystkiego uznał, że nie było podstaw do sztucznego wywoływania porodu, jak również do trzymania mnie na oddziale. Założyłam sprawę szpitalowi, którą wygrałam.

Ale po tym wszystkim czuję obrzydzenie do ciąży. Lekarze skutecznie zniechęcili mnie do powtórnego rodzenia.

Cała nadzieja na spełnienie marzeń o dużej rodzinie w adopcji.
asienaebaam Odpowiedz

Brawo za założenie sprawy szpitalowi. Oczywiście na porodówkach w Polsce wiele się poprawiło, ale nadal nie brakuje debili.
Mam nadzieje, że poczujesz znowu instynkt i chęć posiadania wiecej dzieci. Trzymam kciuki.

justas Odpowiedz

Niestety, też nie mam zbyt dobrych wspomnień z okresu porodu i po.

PrzezSamoH Odpowiedz

W publicznej służbie zdrowia wszystkim niezadowolonym polecam od razu mówić o potencjalnej skardze do NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta, władz szpitala i generalnie wszędzie.

DwaNastroje Odpowiedz

Gdzie w tym wszystkim był mąż? Mam nadzieję, że Ci pomagał, tylko zwyczajnie zapomniałaś wspomnieć o jego pomocy.

Chudazdzira

Podejrzewam, że był w pracy, a odwiedzał ją w szpitalu popołudniami.

Pielgrzym Odpowiedz

Wcale bym się nie zdziwiła jakbyś rodziła u mnie w mieście. W tutejszym szpitalu rodzą te, które nie mają możliwości jechać np do Wrocławia albo te które zaczęły rodzic "nagle".
Trzymam kciuki za spełnienie marzeń o gromadce dzieci!
Pozdrawiam

Bubel12

Jakie to miasto? Pochodzę z okolic Wrocławia i nie chciałabym trafić na taki personel...

Pielgrzym

Miasto blisko Wałbrzycha :)

Bubel12

Dzieki :) na szczęście nie moje okolice

lekcjamuzyki

Świdnica??? Bo ja mieszkam blisko...

lessthan3 Odpowiedz

Jak czytam coś takiego to dziękuje losowi, że wyjechałam do UK i tu też rodziłam. Opieka podczas porodu na 5+, miłe i pomocne położne. Po porodzie też super, pomagały ubierać dziècko, przewijać i uczyły jak prawidłowo karmić. Autorko, duży plus za założenie sprawy szpitalowi. Gdyby więcej kobiet tak robiło to sytuacja by była o niebo lepsza.

wergil

W UK jest lepiej ale ich służba zdrowia wcale lepsza nie jest.

lessthan3

Mam inne doświadczenie. Czy to z opieką szpitalną czy GP.

Insulinooporna

Jak czytam to wszystko i naslucham sie opowiesci od kolezanek ktore rodzily w Polsce, to naprawde ciesze sie ze mieszkam i bede rodzic w USA. Mimo, ze lekarza mam Polaka, dba o to, zebym nie miala zadnego stresu, wszystko dokladnie za kazdym razem mi tlumaczy, odpowiada na pytania. Tutaj pokoje po porodzie sa tylko jedynki z dodatkowym lozkiem do spania dla ojca, kazdy pokoj ma swoj prysznic. Po porodzie od razu przynosza posilek, ktory wybiera sie z karty dan jak w restauracji. Nie ma w ogole porownania, ale tutaj pielegniarka zarabia w dwa tygodnie tyle co w Polsce przez miesiac w dodatku w dolarach wiec i chec do pracy i podejscie do pacjenta jest inne.

wergil

Bo płacisz duże pieniądze za ubezpieczenie wiec to nie tak, że dostajesz jak u nas.

Jajkazketchupem Odpowiedz

Też mam złe wspomnienia o porodówce.

Venrosa Odpowiedz

Nie wiem, skąd to się bierze, ale kobiety w ciąży, rodzące albo w połogu są w szpitalach traktowane jak idiotki. Nie zawsze, ale zdarza się to dość często. Później wychodzą takie kwiatki.
A'propos niskiej wagi płodu, to gin koleżanki poradził jej jeść dużo kaki - może przypadek, ale zadziałało

Fredrica Odpowiedz

Po tym, czego się naczytałam, dowiedziałam, naoglądałam powiem jedno: ciesz się, że Ci dzieciaka nie spaprali/nie zabili i że to samo nie spotkało Ciebie. Ginekologia i położnictwo w tym kraju to nie jest nawet dramat. Nie znam dobrego słowa w języku polskim na odpowiednie określenie.

StaryPiernik Odpowiedz

Silną Jesteś Kobietą. Ciąża to jednak nie byle co. Ale przejmowanie się debilami i ustawianie wg tego własnego życia to już kwalifikuje się pod pomoc psychologa. Droga Autorko spotkasz w swoim życiu wielu debili z tytułami profesorów i doktorów wiec niech te doświadczenia nie psują Ci Twojego Szczęścia. Powodzenia w realizacji swojej drogi życia . Pamiętaj że jest ona Tylko Twoja. :)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie